Regresy UFG wobec nieubezpieczonych kierowców jednośladów, sprawców wypadków, przekraczają ponad milion zł

Kara dla właściciela jednośladu  za brak ubezpieczenia  w 2017 r. wynosi maksymalnie 670 zł. Jednak  konsekwencje finansowe mogą być dla niego  znacznie większe, gdy  nieubezpieczonym pojazdem spowoduje wypadek – pisze  "Prnews.pl"(www.prnews.pl z 10.07.2017 r.)
W takiej sytuacji  Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny  (UFG)  wypłaca odszkodowanie osobom poszkodowanym, a następnie występuje  o zwrot wypłaconej sumy (tzw. regres)  do kierującego i właściciela pojazdu - pisze portal.  Według   Huberta Stoklasa,  wiceprezesa UFG,  warto   zapłacić około 150 zł za  obowiązkową polisę OC jednośladu, gdy  obecnie  regresy wobec nieubezpieczonych sprawców wypadków  kierujących motocyklami  coraz częściej przekraczają milion zł.  Tymczasem,  jak wynika z podsumowania UFG,  o ponad 7 proc.  wzrosła   w 2016 r.  liczba szkód spowodowanych przez jednoślady.  Łącznie  w  całym  2016 r.  do ubezpieczycieli z polis OC, zgłoszonych zostało blisko 7,9 tys. roszczeń, spowodowanych przez kierujących motocyklem, motorowerem lub skuterem - informuje "Prnews.pl". Jednocześnie w  tej grupie pojazdów   rośnie liczba ujawnionych przypadków braku obowiązkowej polisy. W 2016 r. UFG wystawił ponad 6,1 tys. wezwań o okazanie tego ubezpieczenia lub zapłacenie kary za jego brak (wzrost o  prawie 30 proc.  niż rok wcześniej). 
Jak tłumaczy w portalu Hubert Stoklas, UFG  zwiększył  liczbę kontroli, również wśród motocykli, motorowerów oraz skuterów. Wykrywane są także  motocykle nieużytkowane,  które   muszą posiadać polisę OC  tak długo,  jak są zarejestrowane - wyjaśnia  wiceprezes UFG.
Więcej kontroli Funduszu wynika z nowego narzędzia do wykrywania nieubezpieczonych,  pozwalającego  na  ich identyfikację  tylko na podstawie analizy danych w ogólnopolskiej bazie polis komunikacyjnych UFG,  bez kontroli na drodze. Według "Prnews.pl",  tzw. wirtualny policjant odpowiedzialny jest już za ponad 65 proc.  wezwań o zapłacenie kary za brak OC.
W 2016 r. motocykliści uczestniczyli w Polsce w 2299 wypadkach drogowych, w których śmierć poniosło 232 kierujących motocyklami oraz 12 ich pasażerów, zaś obrażenia odniosło 1846 motocyklistów oraz 221 pasażerów jednośladów.

Jak przygotowane są firmy ubezpieczeniowe do obsługi klienta w "zdalnych kanałach kontaktu"?

W ramach rankingu " Instytucja roku 2017"  w czerwcu i lipcu br. eksperci portalu MojeBankowanie.pl   zbadali jakość obsługi instytucji finansowych  w zdalnych kanałach  kontaktu - informuje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z  11.07.2017 r.). Jak podaje gazeta, badanie w tradycyjnej eksperckiej formule oceniało „3 etapy: dostępne formy kontaktu, kontakt telefoniczny oraz kontakt wybranymi pozostałymi kanałami kontaktu (czat, wideo, e-mail/formularz kontaktowy)".  W 2017 r. była  to pierwsza z czterech edycji badania (średnia z  4 edycji wyłoni  w styczniu 2018 r. zwycięzców rankingu). I tak, z pierwszej edycji badania wynika, iż  najlepiej przygotowane do obsługi klienta w kanałach zdalnych są banki, za nimi telekomy, a dopiero na trzecim miejscu ubezpieczyciele. Według dziennika, obecnie liderami rankingu w  ubezpieczeniach są: PZU, Uniqa oraz Warta, w bankach pozycję lidera utrzymuje Bank Zachodni WBK, zaraz za nim mBank i Euro Bank S.A., natomiast w telefonii liderem jest Orange.
Z  badania wynika - pisze "DGP" - iż liczba dostępnych kanałów w badanych instytucjach stale rośnie. I tak, chociaż   czat staje się coraz bardziej popularny, to jednak instytucje mają problem z jego obsługą. "Nie zawsze zapewniają płynną obsługę – czasem na jedno zdanie odpowiedzi czekamy kilka minut a rozwiązanie problemu zajmuje nawet 40 minut (telefonicznie ten sam problem rozwiązaliśmy w 2 minuty)".  Ponadto,  pierwsza edycja badania pokazała, że "rozmowy sprzedażowe to nadal temat do rozwoju w firmach ubezpieczeniowych" - zauważa gazeta.  Na przykład  Ergo Hestia, TUW, czy Gothaer  kierują klientów do swoich agentów  mieszkających  najbliżej  klienta. W opinii dziennika, jest to rozwiązanie "wygodne,  ale bardzo ryzykowne". Ekspertowi  w " 4 przypadkach  nie udało się dodzwonić na wskazany przez infolinię numer do agenta (był sygnał, ale nikt nie odbierał)", zaś w  jednym przypadku po połączeniu z agentką otrzymano informację, że oddzwoni; oczywiście  nie oddzwoniła. Przy tym, niektóre pytania, które zadawali agenci i konsultanci, aby wyliczyć  składkę  mogły  wprowadzić klientów w zakłopotanie, szczególnie gdy  "intencja pytania nie została wyjaśniona" - podkreśla  "DGP",

SN w powiększonym składzie rozstrzygnie, czy zadośćuczynienie  należy się rodzinie, jeżeli  ich  bliski   jest   w  stanie wegetatywnym

Stan zadowolenia z życia rodzinnego nie jest prawnie gwarantowany - wynika z orzeczenia Sądu Najwyższego. SN  w składzie trzech sędziów  uznał  - informuje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 10.07.2017 r.) -  że nie ma podstaw do domagania się przez bliskich ofiary wypadku, która znajduje się w stanie wegetatywnym, wypłaty zadośćuczynienia od ubezpieczyciela. Jak podkreśla gazeta, SN   tym samym zakwestionował dotychczasową linię orzeczniczą korzystną dla obywateli, a poparł stanowisko  korporacji finansowych. Zaś  zdaniem towarzystw ubezpieczeń, nie można postrzegać w kategoriach krzywdy obowiązku opieki nad najbliższym oraz samego patrzenia na zły stan zdrowia bliskiego.  Ubezpieczyciele  odmawiają więc  wypłat w sytuacji, gdy poszkodowany przeżył, aczkolwiek  znajduje się on w stanie wegetatywnym.  Natomiast żadnych wątpliwości  ubezpieczycieli nie budzi fakt, że pieniądze należą się  rodzinie  w sytuacji, gdy bliski umarł - donosi dziennik.
Problem prawny, czy "roszczenie o zadośćuczynienie na podstawie art. 448 w związku z art. 24 par. 1 kodeksu cywilnego przysługuje osobom bliskim poszkodowanego także wtedy, gdy na skutek czynu niedozwolonego ofiara doznała poważnego uszczerbku na zdrowiu" ma rozstrzygnąć więc Sąd Najwyższy w powiększonym składzie 7  sędziów - pisze "DGP".

Przedsiębiorcy  przydatna  polisa  od ryzyka eko
 
W  przypadku  szkody  w  środowisku,  nie wystarczy  standardowa polisa OC ubezpieczenia z tytułu prowadzenia działalności gospodarczej -  twierdzi "Rzeczpospolita"(Nr z 10.07.2017 r.).  Jak wyjaśnia dziennik,  "odpowiedzialność wynikająca z zanieczyszczenia środowiska jest w głównej  mierze  odpowiedzialnością  publicznoprawną, czyli administracyjną". Określa  ją wiele przepisów prawa administracyjnego, zgodnie z którymi zobowiązanie do pokrycia kosztów powstaje w oderwaniu od winy przedsiębiorcy, w myśl zasady „zanieczyszczający płaci".  A  tej odpowiedzialności umowa OC nie obejmuje - pisze gazeta.  "Rz" zauważa, iż  klasyczna polisa  OC z tytułu prowadzenia działalności zawiera  "klauzule rozszerzające odpowiedzialność ubezpieczyciela o szkody powstałe wskutek przedostania się substancji niebezpiecznych do powietrza, wody lub gruntu. Klauzule te w różnych wariantach gwarantują także pokrycie kosztów usunięcia i neutralizacji tychże substancji z gruntu, czasem także i z wody".  Niestety, to nie  wystarcza - twierdzi gazeta, tłumacząc, iż  w sytuacji, gdy za konsekwencje szkody w środowisku przyjdzie płacić na podstawie decyzji administracyjnej, ubezpieczyciel może  odmówić zajęcia się taką szkodą. Dlaczego? Ponieważ standardowe ubezpieczenie OC pokrywa koszty postępowań w sprawach cywilnych, ale nie w sprawach administracyjnych - ostrzega dziennik. Ponadto, żadna polisa OC nie obejmuje też szkód polegających na odtworzeniu populacji zwierząt objętych ochroną czy chronionych siedlisk.  Poza ochroną ubezpieczeniową pozostaną także  koszty "oczyszczenia własnych gruntów, gromadzenia danych i oceny bezpośredniego zagrożenia szkodą w środowisku lub szkody w środowisku, opracowania i oceny projektów działań zapobiegawczych lub naprawczych, w tym projektów alternatywnych, postępowania administracyjnego i egzekucji, wreszcie nadzoru i monitoringu" - podaje "Rz".
Na przykład  w przypadku szkód w gruntach standardowa klauzula zawarta w ubezpieczeniu OC działalności, obejmująca skutki emisji substancji zanieczyszczających do gleby lub wody, zakłada pokrycie kosztów usunięcia z gleby ww. substancji. Jednak pojęcie kosztów działań naprawczych, zgodnie z ustawą o zapobieganiu szkodom w środowisku i ich naprawie, jest znacznie szersze. Zaś  koszty działań naprawczych mogą być olbrzymie - twierdzi gazeta. Zdaniem Aleksandry Ożdzińskiej, | ekspertki ubezpieczeń odpowiedzialności cywilnej z  ERGO Hestii, ubezpieczenia odpowiedzialności za szkody w środowisku są dopiero w fazie rozwoju. A  przedsiębiorcy nie zawsze wiedzą, iż  odpowiedzialność za szkody wyrządzone środowisku naturalnemu można objąć ubezpieczeniem. Polisa od  ryzyka EKO "stanowi zabezpieczenie pokrycia kosztów działań naprawczych w przypadku zaistnienia szkód w środowisku. Nawet w przypadku niewypłacalności sprawcy możliwe jest przywrócenie środowisku naturalnemu równowagi, odtworzenie chronionych gatunków lub odbudowanie ich siedlisk"  - podkreśla w dzienniku  A.Ożdzińska.

SN: nieszukanie pracy może po wypadku  skutkować niższą rentą od ubezpieczyciela

Nieszukanie pracy może być ocenione jako przyczynienie się do szkody i skutkować niższą rentą po wypadku.  Sąd Najwyższy uznał  w sprawie o rentę uzupełniającą (sygnatura akt: I CNP 25/16) , iż  podstawą do  obliczenia  dodatkowego świadczenia szkody powinno być ustalenie faktycznych możliwości pracy - podaje "Rzeczpospolita"(Nr z 05.07.2017 r.). SN rozpatrywał sprawę mężczyzny, który  uległ wypadkowi w pracy (z zawodu jest murarzem) i obecnie może wykonywać tylko  lekką pracę, najlepiej siedzącą. W ostatnich latach nie składał nigdzie podania o zatrudnienie, zaś  ZUS z powodu całkowitej niezdolności do pracy. przyznał mu rentę w wysokości  640 zł netto miesięcznie – informuje gazeta.
Powód  domagał się w sądzie od  towarzystwa ubezpieczeń renty uzupełniającej w wysokości 860 zł miesięcznie, której  wysokość "powinna odpowiadać różnicy między zarobkami, jakie poszkodowany mógłby osiągnąć, gdyby zdarzenie szkodzące nie nastąpiło, a wynagrodzeniem, jakie jest w stanie uzyskać, wykorzystując uszczuploną zdolność do pracy po wypadku" - pisze dziennik. I tak, Sąd Rejonowy w Jaśle zasądził mu tyle, ile żądał. Natomiast Sąd Okręgowy w Krośnie zmniejszył  mu rentę uzupełniającą do 260 zł. Zdaniem SO, " renta powinna odpowiadać różnicy między dochodami osiąganymi przed wypadkiem – było to 900 zł – a rentą z ZUS."  Ponadto, w opinii SO, mężczyzna  nie wykazał też, że zamierzał podjąć na dłużej stałą pracę, z której mógłby uzyskiwać dochody wyższe niż te przed wypadkiem. Sąd Najwyższy utrzymał ten werdykt - donosi "Rz". SN w uzasadnieniu  wyroku przyjął, iż  "podstawą obliczenia szkody powinno być ustalenie jego faktycznych możliwości pracy. (...) poszkodowany nie może uchylać się od  podejmowania oferowanego mu zatrudnienia, a brak tej aktywności może być oceniony jako przyczynienie się do powstania szkody (art. 362 kodeksu cywilnego) prowadzący do obniżenia renty". Ponadto, zdaniem SN, " nie można przyjmować, że dochodami, które poszkodowany mógłby uzyskać po wypadku, są te sprzed wypadku".

Polisa ubezpieczeniowa kredytu kupieckiego dla sektora  MSP  pomaga przedsiębiorcom

Ubezpieczenie należności eksportowych dla małych firm można znaleźć u w ofercie  niemal wszystkich towarzystw ubezpieczeń majątkowych, funkcjonujących na polskim rynku - pisze  "Puls Biznesu"(Nr z 13.07.2017 r.). Według . Marcina Olczaka, dyrektora departamentu ryzyk kredytowych i politycznych w Marshu,  jednak większość ubezpieczycieli oferuje wybrane rozwiązania dla małych i średnich firm, zaś  rzadziej dla mikroprzedsiębiorstw - podaje dziennik. Gazeta  podkreśla, że w tym segmencie rynku  "dystrybucja to podstawa".  Towarzystwa sprzedają polisy poprzez " niezależnych agentów, internet lub inne instytucje finansowe".
Zdaniem Łukasza Zonia,  prezesa Stowarzyszenia Polskich Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych (SPBUiR) za ubezpieczenie kredytu kupieckiego trzeba zwykle zapłacić od 2 do 5 proc. sumy ubezpieczenia. W jego opinii, także  cena za  "Polisę na świat", produkt wprowadzony niedawno na rynek przez Korporację Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych (KUKE) oraz PKO BP, "nie odbiega od standardów rynkowych" - zaznacza "PB", dodając, iż  "Polisa na świat" ubezpiecza należności przedsiębiorców z obrotami w kredycie kupieckim do 5 mln zł. Z kolei  Atradius oferuje polisę "First", produkt  skierowany do firm z obrotami do 16 mln zł . Wprawdzie oferta tego ubezpieczyciela dla małych firm zapewnia ochronę w stosunku do kontrahentów z 35 krajów OECD, to jednak Paweł Szczepankowski, dyrektor zarządzający Atradiusao deklaruje, iż   towarzystwo może  zaoferować pakiety dopasowane do klienta, gdzie ochrona obejmie cały świat  - podkreśla gazeta.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT