Warszawski Sąd Okręgowy stwierdził nieważność umowy kredytu frankowego w Banku Millennium

Sąd Okręgowy w Warszawie stwierdził nieważność umowy kredytu frankowego w Banku Millennium.  Bank Millennium musi oddać posiadaczowi kredytu frankowego ponad 25 tys. zł i 21 tys. franków w efekcie uznania umowy kredytowej za niezgodną z prawem - donosi "Parkiet"(Nr z 19.05.2017 r.) za komunikatem  Stowarzyszenia "Stop Bankowemu Bezprawiu" (SBB).
Jak  informuje dziennik,  sprawa dotyczyła klienta, który po wytoczeniu powództwa "w toku sprawy zaprzestał spłaty kredytu, podnosząc m.in. zarzut nieważności umowy z powodu jej sprzeczności z prawem bankowym, kodeksem cywilnym oraz zasadami współżycia społecznego". I tak,  warszawski SO  stwierdził, że umowa zawarta z bankiem przez powoda stanowi kredyt złotówkowy,  natomiast " element indeksacji czyni z niego swoistego rodzaju hybrydę, której struktura nie odpowiada art. 69 ust. 1 prawa bankowego" - pisze gazeta. Według "P", sąd uznał za  podstawę rozstrzygnięcia "brak określenia kwoty kredytu w CHF oraz zasad spłaty, w tym zasad oprocentowania kredytu, wskazując, że kredyt w złotówkach nie może być oprocentowany stawką LIBOR".
SBB  podkreśla, iż jest  to jedna z pierwszych tzw. spraw frankowych, która na początku 2015 r.  wpłynęła do Sądu Okręgowego w Warszawie.
Zdaniem Iwony  Jarzębskiej, rzecznika prasowego  Banku Millennium, wyrok  jest  "nieprawomocny i odosobniony".  Jarzębska  powiedziała - podaje gazeta - iż bank, oferując kredyty indeksowane do walut obcych, "przestrzegał przepisów prawa oraz rekomendacji organów nadzoru, w tym Rekomendacji S".  Albowiem  w  ocenie banku,  "umowy kredytowe, podobnie jak klauzula indeksacyjna, są ważne i obowiązują zarówno bank, jak i kredytobiorców. Orzeczenia wydane do tej pory przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej i zdecydowana większość orzeczeń wydanych przez polskie sądy potwierdziły ważność umów dotyczących kredytów walutowych,  indeksowanych oraz denominowanych w CHF,  jak również istnienia i skuteczność należności wobec banków wynikających z tych kredytów" - zaznacza "P".
Bank zapowiada apelację.

Marże odsetkowe banków najwyższe od kilku lat

Banki w Polsce w ostatnich kwartałach systematycznie poprawiały marżę odsetkową netto (NIM). Marże te są obecnie  najwyższe od lat - donosi "Rzeczpospolita"(Nr  z 16.05.2017 r.). Gazeta pisze, iż  niektóre z nich  osiągają  już marże na podobnych poziomach, jak przed obniżką stóp proc. Według  dziennika,  nie jest to zasługa droższego kredytu.
Jak podaje "Rz",  wszystkie  analizowane  przez  dziennik instytucje bankowe  zanotowały w I kw. br.  wyższy wskaźnik niż  dwa lata wcześniej  (na początku marca 2015 r. obniżono  stopy proc. z  2 do 1,5 proc.). Wskaźnik ten osiągnął minimum  w styczniu 2015 r. - około 2,1 proc.
Obecnie niektóre banki zbliżyły  się  "do poziomu sprzed trzech lat, a niektóre go nawet przekroczyły”. I tak, NIM poprawił najmocniej  Getin Noble Bank (0,5 pkt proc.). Mimo to -  według prognoz analityków -  NIM Getin Noble  jest nadal jednym z najniższych w sektorze i może wynieść 2,1 proc. w porównaniu ze średnią na poziomie 2,9 proc.  Wskaźnik NIM  poprawił także  BZ WBK (0,4 pkt proc., w czym istotnie pomogło przejęcie Santander Consumer Banku, specjalizującego się w wysokomarżowych kredytach gotówkowych) oraz PKO BP, mBanku i ING Banku Śląskim (po 0,3 pkt proc. -  informuje gazeta.

Dowód osobisty więcej wart niż  karta kredytowa

Chociaż własna tożsamość jest bezcenna, to jednak  obietnica łatwych pieniędzy może być na tyle kuszącą, że są osoby, które decydują się na jej sprzedaż  ludziom wyłudzającym kredyty. Tym samym zostają tzw. słupami, wchodząc we współpracę z przestępcami - pisze "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z  15.05.2017 r.). „Słup" nie dostaje pieniędzy, które wypłaca bank czy firma pożyczkowa ani też nie jest gwarantem spłaty zaciągniętego zobowiązania. Według dziennika, udzielanie swoich danych osobowych, aby ktoś inny mógł wziąć kredyt, nie jest jednak „niewinną przysługą”. To pułapka i  prosta droga do bankructwa - ostrzega  "DGP". Niestety, "słup" to najczęściej człowiek nieświadomy tego, że uczestniczył w przestępstwie. Tyle, że  "świadomie wchodząc w porozumienie i współpracę ze sprawcami, wprost podlega się pod art. 297 § 1 kodeksu karnego". Ponadto, wyłudzenie kredytu  zazwyczaj związane jest z doprowadzeniem banku do niekorzystnego rozporządzenia swoim mieniem. Stanowi to przestępstwo oszustwa, o którym mówi art. 286 par. 1 k.k., za które przewidziana  jest  jeszcze  surowsza  kara - od 6 miesięcy do 8 lat więzienia - pisze gazeta.
Średnio przestępca, który  wejdzie  w  posiadanie cudzych danych tożsamości,  próbuje wyłudzić kwotę blisko 30 tys. zł. "Okazuje się, że nasz dowód osobisty dla zawodowego przestępcy jest wart więcej niż karta kredytowa" - dodaje gazeta.
Zdaniem Marcina Gozdka, dyrektora Departamentu Rynku Detalicznego z Biura Informacji Kredytowej, z "poszukiwaniem „słupów” do wyłudzenia kredytów przestępcy nawet się nie kryją (...) Liczą na naiwność osób młodych, ludzi z problemami finansowymi, czy po prostu na nieznajomość prawa". A  serwisy internetowe oraz gazety lokalne publikują ogłoszenia adresowane do osób „chcących szybko zarobić”, posiadających „czysty BIK” itp. Na takie ogłoszenia  nie wolno  reagować - radzi "DGP". Albowiem  przekazanie przestępcom własnego raportu z BIK,  informującego o dobrej historii kredytowej, to już zielone światło do popełniania przestępstw z naszym udziałem. Warto wiedzieć, że karane jest już samo ubieganie się o taki kredyt, nawet jeśli nie zostanie on przyznany.
Przy tym,   „słupem” można  zostać nieświadomie, udostępniając nieznanej osobie swoje dane, takie jak adres, numer PESEL, miejsce urodzenia, a w szczególności skany lub kopie dokumentów tożsamości.

Warszawska GPW  na  fali wzrostu

Zdaniem Jarosława Grzywińskiego, p.o. prezesa Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW), giełda warszawska znajduje się obecnie w "wyjątkowym, historycznym momencie. Na parkiecie panują doskonałe nastroje (...) właściwie nie ma tygodnia, w którym nie zostaje pobity jakiś rekord".  Szef warszawskiego parkietu powiedział w wywiadzie dla "Pulsu Biznesu"(Nr z 12.05.2017 r.), iż jeśli  utrzyma się dotychczasowa koniunktura, indeks WIG ma szansę na osiągnięcie niebawem historycznego maksimum. Znajdujemy się wyraźnie w trendzie wzrostowym, zaś oferty  kwietniowych debiutów spółek Dino Polska i Griffin Premium RE "także należą do rekordowych". Grzewiński stwierdził w gazecie, iż "jest to idealny moment do dalszego rozwoju całego rynku kapitałowego. (...). Kryzys zaufania do rynku kapitałowego, z którym mieliśmy do czynienia w ostatnich latach, wynikał częściowo z tego, że zapomniano o wyjątkowej roli giełdy, fundamentalnej instytucji integrującej cały rynek".
"Postuluję wspólną i trwałą budowę kapitału społecznego wśród polskich przedsiębiorców oraz zaufania przez wszystkich uczestników rynku finansowego opartych na etyce biznesu" - oświadczył szef warszawskiej GPW.
W jego opinii, giełda w Warszawie jest  "największą i najbardziej perspektywiczną giełdą w regionie CEE. Posiada ogromny potencjał i dysponuje zdolnością pozyskiwania kapitału" - podaje dziennik. Grzywiński przyznał w "PB", iż  "w najbliższym czasie nie planujemy konsolidacji z innymi giełdami regionalnymi. W ciągu najbliższych lat powinniśmy się skupić na odbudowie stabilnej bazy inwestorów i pozyskiwaniu nowych emitentów". Zdaniem prezesa Grzywińskiego , warszawski parkiet już  "obserwuje powrót inwestorów na GPW, głównie zagranicznych oraz "indywidualnych krajowych" - donosi dziennik. W opinii szefa  GPW,  duży wpływ na to ma przedstawiony przez premiera Morawieckiego Plan na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju.  Ponadto,  GPW  daje "bardzo atrakcyjne stopy zwrotu", co przyciąga kapitał zagraniczny.
Dzięki wpisaniu GPW w rządową strategię i Program Budowy Kapitału, liczymy na to, że warszawska giełda stanie się ważnym ogniwem rozwoju polskiej przedsiębiorczości  i  całej gospodarki.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT