Uważaj na kancelarie odszkodowawcze!

W Polsce błyskawicznie rosną w siłę firmy, które ograbiają ofiary wypadków. Gra idzie o gigantyczne pieniądze. Co roku ofiarom wypadków komunikacyjnych wypłaca się ponad 3,2 mld zł . Specjaliści z branży ubezpieczeniowej twierdzą, że w Polsce działa ponad trzysta kancelarii pośredniczących w załatwianiu odszkodowań i wciąż powstają nowe. W rezultacie – twierdzi "Dziennik" (Nr z 04.02.2008 r.) – około 40 proc. odszkodowań przechodzi przez ich ręce. Według szacunków Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU) przychody takich firm to 250 - 500 mln zł rocznie.  Nie wszyscy są nieuczciwi - niektórzy biorą niskie prowizje i zapewniają profesjonalną opiekę prawną. Ale jest pewne, że część kancelarii odszkodowawczych żeruje na nieszczęściu.   Łowcy odszkodowań zmuszają półżywych pacjentów do podpisywania skrajnie niekorzystnych umów, a  klientów szukają nawet na cmentarzach.  Gazeta pisze, że tzw. naganiacze, opłacani przez kancelarie odszkodowawcze starają się przechwycić klienta już  przy szpitalnym łóżku, namawiając podpisania umowy z kancelarią, strasząc, że w innym wypadku przepadną pieniądze. I wielu podpisuje, nie wiedząc, że będzie ich to kosztować utratę nawet 50 proc. odszkodowania. Nie zdają bowiem  sobie sprawy, że odszkodowanie i tak im się należy. Według gazety, firmy odszkodowawcze informacje o ofiarach wypadków kupują od lekarzy, pielęgniarek albo na policji. W niektórych szpitalach mają nawet swoje kantorki, w których można podpisać umowę. Najcenniejszy klient to taki, który odniósł poważne rany w wypadku. Równie cenna jest rodzina ofiary, która zginęła. Kancelarie robią wszystko, by do nich dotrzeć. Wtedy mają szansę na wyciągnięcie największych prowizji. Zdaniem gazety, unieważnienie zawartej z pośrednikiem umowy jest wprawdzie możliwe, ale w drodze długotrwałego procesu cywilnego. Trzeba bowiem udowodnić, że osoba, która ją podpisała, nie wiedziała, co robi. Dlatego kancelarie odszkodowawcze czują się bezkarne.

Polacy chcą ulg podatkowych na prywatne leczenie

Blisko 85 proc. Polaków opowiada  się za wprowadzeniem ulgi podatkowej na prywatne leczenie – wynika z sondażu przeprowadzonego przez GfK Polonia na zlecenie „Rzeczpospolitej”(Nr z 04.02.2008 r.). Przy czym około  54 proc. ankietowanych rodaków wybrało odpowiedź "zdecydowanie tak", a 31 proc. - "raczej tak". Najwięcej przeciwników takiego pomysłu, bo aż 16 proc. respondentów, pochodzi z  grupy osób zarabiających do 800 zł netto miesięcznie i mieszkających w półmilionowych miastach. Według gazety, jednak pomysł wprowadzenia ulgi podatkowej od prywatnych usług medycznych nie znalazł się w przygotowanym przez PO projekcie ustawy o dobrowolnych dodatkowych ubezpieczeniach zdrowotnych. Albowiem trudno jest przy funkcjonującej już uldze podatkowej na dzieci w wysokości około 1100 zł  wprowadzić w tym momencie jakąkolwiek dodatkową ulgę – twierdzi Ewa Gwiazdowicz, rzeczniczka prasowa  minister zdrowia Ewy Kopacz.

Od lipca 2008 r., obowiązkowe ubezpieczenie upraw ?

Ministerstwo rolnictwa jest za wprowadzeniem od lipca 2008 r.  obowiązkowego ubezpieczenia upraw – donosi „Rzeczpospolita” (Nr z 05.02.2008 r.). Środowisko ubezpieczeniowe i rolnicy opowiadają się jednak  za przesunięciem lipcowego terminu. Przygotowywana jest bowiem nowela ubiegłorocznej ustawy i zmiany części zasad tych ubezpieczeń. Mają one zachęcić rolników do zakupu polis. Albowiem, według gazety,  rolnicy są  niechętni takim polisom, nawet gdy połowę składki płaci za nich budżet państwa.  Tymczasem nowela  może przynieść rozdzielenie ryzyka, tak by rolnik mógł się ubezpieczyć od skutków jednego żywiołu, a nie, jak przewidują przepisy, aż pięciu: powodzi, suszy, gradu, ujemnych skutków przezimowania oraz przymrozków wiosennych – pisze dziennik, powołując się na  Andrzeja Janca, dyrektora biura ubezpieczeń rolnych w TUW Concordia. W jego opinii, ponad trzy czwarte ubezpieczonych w niej rolników wybiera dla swoich plonów trzy rodzaje ryzyka: grad, ujemne skutki przezimowania i przymrozki wiosenne. Zaś  z danych najbardziej aktywnych w ubezpieczaniu rolników firm (PZU, Concordia i TUW TUW) wynika, że w sezonie 2006/07 wykupili oni zaledwie 12,3 tysiąca dotowanych polis na prawie 2,5 miliona gospodarstw w Polsce. Według „Rzeczpospolitej”, większość rolników akceptuje tylko ceny obowiązkowych dziś polis: OC rolników i ubezpieczenie budynków.  Wprowadzenie obowiązku ubezpieczenia wynika natomiast z unijnych regulacji.

Ciech dogadał się z PTR w sprawie PTU

Spółki zależne  Ciechu, głównego akcjonariusza PTU, porozumiały się z PTR w sprawie uporządkowania sytuacji w PTU – donosi „Parkiet” (Nr z 02.02.2008 r.).  Według gazety, spółki te ustaliły sposób wykonywania prawa głosu na WZA  w PTU, szczególnie w sytuacji powoływania i odwoływania członków rady nadzorczej, a więc także zmiany jej składu. „Parkiet” przypomina, iż niedawno Ciech deklarował chęć zbycia swoich udziałów w PTU. Zdaniem Waldemara Grzegorczyka, rzecznika Ciechu,  firma chce sprzedać swoje akcje, ale na jak najkorzystniejszych warunkach. Podkreśla przy tym, że porozumienie zawarte z PTR nie niesie za sobą żadnych zobowiązań względem spółek sodowych do sprzedaży swoich akcji PTU na rzecz PTR.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT