Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 18 listopada 2004 r., sygn. akt I CK 219/04, niepublikowany

Naprawienie szkody niemajątkowej, tzw. krzywdy, może polegać na przyznaniu poszkodowanemu odpowiedniej sumy pieniężnej. Wyrażenie "odpowiednia suma" pozostaje w związku z tym, że ze względu na istotę krzywdy nie da się jej wyliczyć w sposób ścisły, w przeciwieństwie do szkody rzeczowej.


Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa Andrzeja J. przeciwko Towarzystwu Ubezpieczeń o zadośćuczynienie, odszkodowanie i rentę, po rozpoznaniu na rozprawie w Izbie Cywilnej w dniu 18 listopada 2004 r. kasacji powoda od wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 3 listopada 2003 r., oddala kasację odstępując od obciążenia powoda kosztami postępowania kasacyjnego. 

Sąd Okręgowy wyrokiem z dnia 6 sierpnia 2002 r. zasądził na rzecz powoda Andrzeja J. od pozwanego Towarzystwa Ubezpieczeń: 
- 15.000 zł tytułem zadośćuczynienia z ustawowymi odsetkami od dnia wyrokowania, 
- 324 zł tytułem wynagrodzenia szkód rzeczowych, z odsetkami zwłoki za okres od 11 września 1998 r. 
- rentę: 
a) w kwocie 100 zł miesięcznie za okres od dnia 1 września 1998 r. do dnia 31 grudnia 1999 r., 
b) w kwocie 156 zł miesięcznie za okres od 1 stycznia 2000 r. płatną z góry do dnia 10 każdego kolejnego miesiąca z ustawowymi odsetkami w razie zwłoki oraz 
- ustalił odpowiedzialność pozwanego Towarzystwa za przyszłe ewentualne następstwa wypadku, jakiemu powód uległ w dniu 19 marca 1998 r., i oddalając dalej idące powództwo orzekł o kosztach. 

Sąd Okręgowy powołał się na następujące ustalenia faktyczne: 

W dniu 19 marca 1998 r. z winy kierowcy doszło do zderzenia prowadzonego przez niego samochodu z samochodem prowadzonym przez powoda. W wypadku powód doznał urazu głowy ze wstrząśnieniem mózgu, urazu kręgosłupa szyjnego, urazu lewego barku i lewego kolana oraz ogólnych potłuczeń. W szpitalu powód przebywał do dnia 27 marca 1998 r. i opuścił go z zaleceniem noszenia kołnierza ortopedycznego. Przez długi czas miał trudności w poruszaniu się, cierpiał na bóle głowy, był nadpobudliwy, a jego zdolność koncentracji uległa wyraźnemu osłabieniu. Leczył się neurologicznie, korzystał z masaży kręgosłupa i zabiegów fizykoterapeutycznych. 

Po upływie okresu zwolnienia lekarskiego, tj. po 25 sierpnia 1998 r., powód kontynuuje pracę na stanowisku kierownika technicznego laboratorium pomp. Stan po przebytych urazach wpłynął jednak niekorzystnie na jego sprawność zawodową i intelektualną, co sprawiło, że nie był w stanie wykonywać zleceń w takim rozmiarze, jak przed wypadkiem, a podjęte uprzednio przygotowania do pracy doktorskiej uległy zdecydowanemu zahamowaniu. 

W ramach likwidacji szkody strona pozwana wypłaciła powodowi w dniu 21 stycznia 1998 r. kwotę 7.768 zł, w tym 5.000 zł tytułem zadośćuczynienia, w dniu 16 września 1999 r. kwotę 7.526,40 i w dniu 5 października 1999 r. kwotę 2.157,20 zł - obie ostatnie tytułem utraconych dochodów w okresie korzystania ze zwolnienia lekarskiego. 

W ocenie Sądu Okręgowego, powód wprawdzie doznał uszczerbku na zdrowiu, ale "w zasadzie funkcjonuje zupełnie normalnie we wszystkich sferach życia". Przy jego przeciętnym miesięcznym wynagrodzeniu w wysokości około 2000 zł, przyznanie mu zadośćuczynienia równego dziesięciokrotnej sumie tego wynagrodzenia czyni je odpowiednim. 

Następstwa wypadku, a w szczególności leczenie, nie pociągnęło za sobą konieczności stosowania specjalnej diety. Potrzeby żywieniowe powoda nie uległy zmianie, a co za tym idzie nie jest uzasadnione dochodzone z tego tytułu odszkodowanie. Zasadny jest natomiast żądany zwrot kosztów przejazdów taksówką żony powoda do szpitala w okresie 9 dni pobytu powoda na leczeniu. Koszt ten w wyliczeniu sądu określa suma 324 zł. 

Zwiększone potrzeby powoda mają swe źródło w dolegliwościach bólowych głowy, co wiąże się z wydatkami na leki. Ataki silnego bólu głowy zmuszają także powoda do korzystania z przejazdów taksówkami - kilkakrotnie w miesiącu. Jedne i drugie wydatki rekompensuje powodowi renta. Jej wysokości nie kształtują jednak koszty nabywania witamin, zważywszy, iż przyjmowanie ich nie jest przedmiotem zaleceń lekarskich. Podobnie bez wpływu na wysokość renty pozostają aspiracje doktoranckie powoda. Jak zauważył Sąd Okręgowy, już na przełomie lat 70 i 80 podjął on taką próbę, ale bez powodzenia, mimo iż wtedy dysponował większą ilością wolnego czasu. Sąd wskazał także na przeszkody zdrowotne, które, niezależnie od następstw wypadku, mogły nie sprzyjać zamierzeniom powoda. 

Zaskarżonym wyrokiem Sąd Apelacyjny zmienił wyrok Sądu Okręgowego w części orzekającej o zadośćuczynieniu, zasądzając w miejsce 15.000 zł kwotę 25.000 zł. Dalej idącą apelację powoda i w zupełności zaś apelację strony pozwanej oddalił. W przekonaniu Sądu Apelacyjnego okoliczności stanu faktycznego sprawy, nade wszystko przebyte i aktualne dolegliwości bólowe, pozwalają uznać za odpowiednią sumę zadośćuczynienia równą kwocie 30.000 zł. Suma ta, pomniejszona o już wypłacone z tego tytułu świadczenie, podlega oprocentowaniu za zwłokę poczynając od dnia wyrokowania. 

W kasacji od wyroku Sądu Apelacyjnego, opartej na obu podstawach z art. 393  1 k.p.c., powód domagał się zmiany wyroku: w części orzekającej o zadośćuczynieniu przez zastąpienie kwoty 25.000 zł kwotą 61.000 zł z odsetkami od dnia zgłoszenia roszczenia, a w części orzekającej o rencie przez zasądzenie: 
- za okres od 1 września 1988 do 31 grudnia 2001 r. po 250 zł miesięcznie i 
- po 920 zł za okres od 1 stycznia 2002 r. z ustawowymi odsetkami w razie uchybienia płatności którejkolwiek raty. 

Według twierdzeń powoda Sąd Apelacyjny z naruszeniem art. 445 § 1,   444 § 2,   481 § 1 i 363 § 2 k.c. określił wysokość należnego mu zadośćuczynienia, skoro nie uwzględnił uszczerbku na zdrowiu mierzonego sumą wskazanych przez biegłych procentów w odniesieniu do wyliczonych przez nich następstw wypadku. Stało się tak natomiast z powodu naruszenia   art. 233 § 1,   322 i 328 § 2 k.p.c. 
 W odpowiedzi na kasację strona pozwana wniosła o jej oddalenie i zasądzenie kosztów. 

Sąd Najwyższy zważył, co następuje: 

Naprawienie szkody niemajątkowej, tzw. krzywdy, może polegać na przyznaniu poszkodowanemu odpowiedniej sumy pieniężnej. Wyrażenie "odpowiednia suma" pozostaje w związku z tym, że ze względu na istotę krzywdy nie da się jej wyliczyć w sposób ścisły, w przeciwieństwie do szkody rzeczowej. Nie zachodzi zatem w takich przypadkach (stosowania art. 445 § 1 k.c.) niemożliwość albo nadmierne utrudnienie ustalenia wysokości szkody, o czym mowa w art. 322 k.p.c. Wyłączone jest zatem w takich przypadkach stosowanie tego przepisu, co czyni nieuzasadnionym zarzut naruszenia go. 

Przyznanie poszkodowanemu zadośćuczynienia z art. 445 § 1 k.c. zależy od uznania sądu. Określając wysokość zadośćuczynienia sąd bierze pod uwagę całokształt okoliczności sprawy, w tym głównie stopień, trwałość skutków, prognozy na przyszłość, wiek itp. Wszystkie tego rodzaju okoliczności Sąd drugiej instancji uwzględnił w dostatecznym zakresie, w związku z czym nie można zarzucić wadliwości zastosowania art. 233 § 1 k.p.c. Ocena dowodów pozostawiona bowiem została swobodzie sądu w konkretnej sprawie, a sprzeniewierzenie się jej mogłoby tylko wtedy być uznane za zasadne, gdyby sąd dopuścił się pogwałcenia zasad logicznego rozumowania bądź postąpił wbrew zasadom doświadczenia życiowego, co w rozważanym przypadku nie ma miejsca. 

Poszczególne elementy rozstrzygnięcia Sąd Apelacyjny powiązał z przepisami prawa materialnego, a te narzucają się przez sam wzgląd na charakter dochodzonego roszczenia. Nie może być zatem mowy także o naruszeniu   art. 328 § 2 k.p.c. 

W orzecznictwie utrwalone jest zapatrywanie, że korygowanie przez Sąd drugiej instancji zasądzonego zadośćuczynienia może być aktualne tylko wtedy, gdy przy uwzględnieniu wszystkich okoliczności sprawy, mających wpływ na jego wysokość, jest ono niewspółmiernie nieodpowiednie, tj. albo rażąco wygórowane, albo rażąco niskie (por. wyrok SN z dnia 9 lipca 1970 r., III PRN 39/70, OSNCP 1971/3/53). Określona ostatecznie przez Sąd drugiej instancji wysokość zadośćuczynienia, zwłaszcza gdy mieć na względzie zachowaną zdolność do profesjonalnego funkcjonowania powoda, jest odpowiednia w rozumieniu   art. 445 § 1 k.c. W tym też należy rozpatrywać brak samoistnej przyczyny niemożliwości osiągnięcia stopnia naukowego, tym bardziej że także w odległej przeszłości powód szansy w tym względzie nie wykorzystał, mimo istnienia sprzyjających warunków. 

Przyznanym świadczeniom rentowym powód przeciwstawia twierdzenie, że Sąd pominął "te okoliczności, które stwarzały realną możliwość przygotowania opracowania i obrony pracy doktorskiej..., a więc zapewnioną pracę w instytucie...". Takie ogólnikowe sformułowanie zarzutu oznacza w istocie polemikę ze stanowiskiem wyrażonym w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku. Bez uszczegółowienia zarzutu w tym względzie nie da się w istocie ocenić, czy i jaka wadliwość tkwi u podstaw przyznanych świadczeń rentowych, zwłaszcza jeżeli mieć na uwadze, że według stanowiska Sądu aspiracje naukowe powoda nie doznały uszczerbku w wyniku doznanego urazu, co więcej, że zostały one już uprzednio niewykorzystane. 

Zmieniając wyrok Sądu pierwszej instancji w zakresie zadośćuczynienia i oddalając apelację w pozostałej części, Sąd Apelacyjny ocenił tym samym wysokość szkody i świadczeń rentowych według kryteriów z daty wyrokowania przez Sąd pierwszej instancji. Zastosował się zatem do reguły ustanowionej w art. 363 § 2 k.c., a odnoszącej się do wszelakiego rodzaju dóbr, które podlegają naprawieniu. Nie jest wobec tego uzasadniony także zarzut naruszenia nie tylko powołanego przepisu, ale także   art. 444 § 2 i 481 k.c. Ten ostatni przepis nie miał zresztą w ogóle zastosowania w sprawie. 

Z tych wszystkich względów, na zasadzie powołanych przepisów, a nadto na zasadzie art. 393  12 i 102 k.p.c., należało orzec jak w sentencji. 

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT