Wyrok Sądu Okręgowego w Gdańsku z dnia 22 czerwca 2006 r., sygn. akt II C 167/05, niepublikowany

Zdrowie jest dobrem szczególnie cennym; przyjmowanie niskich kwot zadośćuczynienia w przypadkach ciężkich uszkodzeń a prowadzi niepożądanej deprecjacji tego dobra.


Powód Piotr P. wniósł o zasądzenie od pozwanego Zakładu Ubezpieczeń kwoty 80.000 zł tytułem zadośćuczynienia za lany uszczerbek na zdrowiu, będący skutkiem wypadku drogowego, któremu powód uległ, wraz z odsetkami ustawowymi od dnia 4 czerwca 2004 r.. Wypadek został spowodowany przez Eugenię B., kierującą samochodem osobowym marki Honda; za szkody spowodowane przez ruch tego pojazdu odpowiedzialność cywilną ponosi pozwany zgodnie z umową o ubezpieczeniu o odpowiedzialności cywilnej. Wniósł również o ustalenie, że za skutki wypadku mogące ujawnić się w przyszłości ponosi odpowiedzialność pozwany. Na poparcie swojego powództwa podniósł, że jedynym sprawca wypadku była kierująca samochodem Eugenia B., on zaś w najmniejszym stopniu nie przyczynił się do wypadku, co zostało stwierdzone wyrokiem Sądu Rejonowego, gdzie  został uniewinniony od popełnienia wykroczenia drogowego polegającego na spowodowaniu zdarzenia, powodującego niebezpieczeństwo w ruchu drogowym.

Podniósł także, że wskutek wypadku odniósł szereg obrażeń, w tym złamanie otwarte goleni prawej oraz otwarte złamanie kości śródstopia. Proces leczenia przebiegał z komplikacjami, powód przebył wiele operacji i zaznał wiele bólu. Pogorszenie stanu jego zdrowia jest nieodwracalne, może chodzić tylko o kulach, jego możliwości zarobkowania i prowadzenia typowego życia uległy znacznemu ograniczeniu. Powód domaga się odsetek od dnia 4 czerwca 2004 roku, a więc dnia następującego po upływie 30-dniowego terminu do wypłaty odszkodowania przewidzianego w art. 817 kc, liczonego od dnia zawiadomienia o szkodzie wraz z wszelkimi niezbędnymi dokumentami, które nastąpiło 4 maja 2004 roku.

Pozwany wniósł o oddalenie powództwa. Podniósł, ze powód nie zgłosił szkody u pozwanego, a ponadto nie zgłosił się na badania lekarskie prowadzone przez lekarzy
pozwanego.

Pozwany także podniósł, że żądana kwota jest rażąco wygórowana, gdyż nie odpowiada stopie życiowej polskiego społeczeństwa. Powód przyczynił się też do zaistnienia wypadku, bowiem jechał za szybko, a po zauważeniu pojazdu włączającego się do ruchu zamiast zmniejszyć prędkość, przystąpił do wyprzedzania w miejscu gdzie taki manewr jest zabroniony.

Pozwany nie zgodził się z żądaniem odsetek, jako że zadośćuczynienie jest odszkodowaniem za doznaną krzywdę, której rozmiar i wysokość są dopiero ustalone w wyroku, i dopiero od dnia wyrokowania mogą być liczone odsetki. Przy tych wszystkich zastrzeżeniach, pozwany nie kwestionował samej podstawy swej ewentualnej odpowiedzialności, a więc tego, że z tytułu ubezpieczenia komunikacyjnego od odpowiedzialności cywilnej jest odpowiedzialny za szkody
wyrządzone przez samoistnego posiadacza pojazdu  Honda, tego że zakres odpowiedzialności obejmuje także zadośćuczynienie dla poszkodowanego.

Sąd ustalił następujący stan faktyczny:

Dnia 17 sierpnia 2002 roku ok. godz. 12-ej powód prowadził motocykl marki „Honda" poruszając się ulicą Hetmańską a następnie po skręceniu w lewo korzystając zielonego światła ulicą Wodzisławską w Rybniku. Wkrótce po wykonaniu tego skrętu, w okolicy skrzyżowania, z parkingu znajdującego się na prawym poboczu jezdni do mchu włączała się kierując samochodem osobowym marki Honda, Eugenia B.
W obszarze widzenia kierującej tym samochodem znajdował się pojazd prowadzony przez powoda. W tym czasie powód poruszał się z prędkością około 55-62 km/h. W dniu zdarzenia prędkością dozwoloną, było 60 km/h.

Mimo normy nakazującej osobie włączającej sie do ruchu ustąpić pierwszeństwa pojazdowi znajdującemu się w ruchu, pojazd kierowany przez Eugenię B.  wyjechał na drogę. W tej sytuacji powód kierujący motocyklem, skręcił w lewo, aby uniknąć zderzenia i wyprzedzić samochód. Jednakże kierująca samochodem marki „Honda" bezpośrednio skierowała swój pojazd w kierunku wjazdu na ulicę Witosa, znajdującego się po przeciwnej stronie ulicy Wodzisławskiej, wjeżdżając tym samym na lewy pas drogi i uderzając jednocześnie w prawy bok motocykla prowadzonego
przez powoda.

Kierująca pojazdem marki Honda była ubezpieczona od  odpowiedzialności cywilnej za spowodowanie szkody w wyniku ruchu pojazdu, wskutek zawarcia umowy z Zakładem Ubezpieczeń.

Wskutek zaistniałego wypadku powód doznał otwartego wieloodłamowego dwupoziomowego złamania prawej goleni, a także wieloodłamowego, zmiażdżeniowego złamania kości śródstopia i stępu prawej stopy. W trakcie procesu leczniczego przeprowadzono wiele zabiegów operacyjnych (co najmniej 11-leczenie jeszcze trwa). Leczenie przebiegało z powikłaniami w postaci braku zrostu odłamów kości goleni, powstaniem tzw. stawu rzekomego oraz procesem ropnym. Powód przechodził wielomiesięczny okres rehabilitacji.

Wskutek wypadku ruchomość prawej kończyny dolnej w stawie kolanowym została ograniczona w stopniu umiarkowanym a w stawie skokowym znacznie. Nastąpił zanik masy mięśniowej tej kończyny i ograniczenie czucia. W prawej kończynie występuje niska masa kostna (osteopenia). Powyższe przyczyny uniemożliwiają powodowi normalne poruszanie się. Powód porusza się za pomocą kul łokciowych, utykając na prawą nogę. Cały czas odczuwa bóle i zażywa środki przeciwbólowe. W momencie zeznań proces leczenia i rehabilitacji nie był jeszcze zakończony.

Powód nie doznał uszczerbku neurologicznego, procentowy uszczerbek na zdrowiu wynosi 6%. Znaczna poprawa stanu zdrowia powoda jest nieprawdopodobna.
Powód obecnie nie pracuje, otrzymuje rentę z tytułu niezdolności do pracy w wys. 1600 zł miesięcznie.

Sąd ustalając stan faktyczny oparł się na głównie na zeznaniach powoda i opiniach biegłych sądowych. Sąd nie dał wiary zeznaniom złożonych w postępowaniu karnym przez  Eugenię B., twierdzącą, że upewniła się, iż przed wjazdem na jezdnię (ulicę Wodzisławską) od strony wylotu ulicy Hetmańskiej nic nie jechało, a ona sama po włączeniu sie do ruchu ustawiła się przy osi jezdni. Inny przebieg zdarzeń został bowiem zrekonstruowany przez biegłego; należy także zaznaczyć, że Eugenia B., jako uczestnik wypadku miała powody aby przedstawić swoje zachowanie w ruchu drogowym jako prawidłowe. Opinia biegłego z zakresu ruchu drogowego Tadeusza H. jest dla sądu bardziej miarodajna niż opinia sporządzana na potrzeby postępowania wykroczeniowego, gdzie powód został uniewinniony - opinia biegłego Jana N. w tym postępowaniu zawiera alternatywne wnioski co do przebiegu zdarzenia, gdy tymczasem opinia biegłego powołanego przed Sądem Okręgowym jest jednoznaczna, wyjaśnia powstałe wątpliwości i należycie uzasadnia, dlaczego biegły przyjął taka a nie inną wersję zdarzenia.
Rozbieżności, pomiędzy biegłymi z zakresu medycyny dotyczą głownie określenia procentowego uszczerbku na zdrowiu, nie zaś samego opisu stanu zdrowia powoda. Sąd uznał za zasługujące na wiarę stwierdzenie biegłej neurolog, że u  powoda nie występuje nerwica pourazowa, i że ograniczenia w ruchomości ciała nie mają podłoża neurologicznego, a neurologiczny uszczerbek na zdrowiu u powoda nie występuje. W pozostałym zakresie tj. uszkodzeń kości, mięśni i stawów sąd za bardziej miarodajną przyjął jednak opinię biegłego ortopedy – także w zakresie procentowego uszczerbku na zdrowiu.

Sąd zważył, co następuje:

Powództwo zasługuje na uwzględnienie, w części w jakiej powód domagał zasądzenia się zadośćuczynienia za doznany uszczerbek na zdrowiu, natomiast nie zasługuje na uwzględnienie w zakresie w jakim powód domagał się zasądzenia odsetek od żądanej kwoty od dnia 4 czerwca 2004 roku; roszczenie o zasądzenie odsetek jest uzasadnione tylko dla okresu liczonego od dnia wydania wyroku. Powództwo zasługuje również na uwzględnienie w zakresie w jakim powód domagał ustalenia się, że za przyszłe skutki wypadku zaistniałego w dniu 17 sierpnia 2002 roku odpowiedzialność ponosi pozwany.

W przedmiotowej sprawie ustalono, że powód doznał uszczerbku na zdrowiu wskutek uczestnictwa wypadku drogowym, którego spowodowania nie był winny. Sprawcą wypadku i powstania szkody była kierująca samochodem osobowym Eugenia B. Odpowiedzialność jej, wskutek zawarcia umowy obowiązkowego  ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej została przeniesiona na pozwanego. Zgodnie z art. 822 § 1 i 2 kc regulującym ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej ubezpieczyciel ponosi odpowiedzialność za szkody wyrządzone osobom trzecim względem których odpowiedzialność za szkodę ponosi ubezpieczający, albo osoba na rzecz której została zawarta umowa ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej. Ubezpieczyciel odpowiada więc za spowodowanie szkody tak jak sprawca, a odpowiedzialność ta zgodnie z § 10 ust. 1 Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 24 marca 2000 r. w sprawie ogólnych warunków obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych za szkody powstałe w związku z ruchem tych pojazdów (obowiązującym w czasie zaistnienia zdarzenia) obejmuje szkodę, której następstwem jest śmierć, uszkodzenie ciała, rozstrój zdrowia bądź też utrata, zniszczenie lub uszkodzenie mienia. Zgodnie zaś z art. 445 § 1 kc w przypadku powstania szkody polegającej na uszkodzeniu ciała lub wywołaniu rozstroju zdrowia sąd może przyznać odpowiednią sumę poszkodowanemu tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę. Odpowiedzialność ubezpieczyciela obejmuje więc także zadośćuczynienie.

Odpowiedzialności pozwanego, wynikającej z ustawy i umowy nie usuwa podnoszona przez pozwanego okoliczność, że powód nie zgłosił szkody w pozwanym Zakładzie Ubezpieczeń  także nie zgłosił się na badania lekarskie prowadzone przez lekarzy Ubezpieczyciela celem ustalenia uszczerbku na zdrowiu. Sam fakt nie zgłoszenia może wpłynąć co najwyżej na poniesienie przez powoda kosztów sądowych, gdyby pozwany uznał powództwo przy pierwszej czynności. Trzeba zaznaczyć jednak, ze powód przez swojego pełnomocnika poinformował w wezwaniu do zapłaty, że doznał uszkodzenia ciała i przedstawił wiarygodne zaświadczenie lekarskie dokumentujące tę okoliczność - faktycznie dokonał wiec zgłoszenia szkody. Fakt, że nie zostało to zgłoszone na formularzu pozwanego, i że badań nie przeprowadzili lekarze pozwanego nie ma wpływu na odpowiedzialność pozwanego.

Jednocześnie sąd nie podzielił argumentu pozwanego, ze powód przyczynił się do wypadku drogowego, gdyż zamiast hamować skręcił w lewo i podjął próbę wyprzedzenia samochodu, który zajechał mu drogę.

Sąd w tym zakresie podzielił wnioski wynikające z opinii biegłego sądowego Tadeusza P., którą uznał za dostatecznie wyjaśniającą wcześniejsze wątpliwości, wewnętrznie spójną logiczną i opartą na zebranym materiale dowodowym.

Trzeba uznać, że wjazd samochodu prowadzonego przez Eugenię B. na jezdnię, był czymś nieoczekiwanym, i w lewo prowadzącego motocykl powoda w celu ominięcia bądź wyprzedzenia tego pojazdu był reakcją obronną kierującego motocyklem. Jakkolwiek powód widział już wcześniej poruszający się na parkingu na poboczu, pojazd prowadzony przez Eugenię B., to jednak miał prawo oczekiwać, że pojazd ten ustąpi mu pierwszeństwa, i zatrzyma się przed wjechaniem na jezdnię. Przekonanie takie wynika zarówno z przepisów prawa (art. 4 Prawa o ruchu drogowym) jak i doświadczenia życiowego, trudno bowiem oczekiwać aby kierujący pojazdem poruszającym sie wzdłuż jezdni, zatrzymywał się, lub znacząco zmniejszał prędkość, za każdym razem gdy zauważy, że na parkingu na poboczu znajduje się pojazd kierujący sie w stronę jezdni, tak aby w razie wyjechania takiego pojazdu na jezdnię, było możliwe uniknięcie zderzenia.

Nie znajduje uznania argument pozwanego powołujący się na zeznania Eugenii B. w postępowaniu karnym, że okolicznością mającą świadczyć o tym, że nikt nie mógł jechać ulica Wodzisławską w momencie włączania się do ruchu pojazdu kierowanego przez Eugenię B. był fakt, że sygnalizacja świetlna na skrzyżowaniu z ulicą Hetmańska wskazywała czerwone światło dla jadących ulicą Wodzisławską. Ta sama bowiem sygnalizacja dla jadących ulicą Hetmańską wskazywała zielone światło, a właśnie z tej ulicy wyjechał na ulicę Wodzisławską powód.

Istotne jest, że zgodnie z ustaleniami biegłego Tadeusza P. samochód marki Honda wyjechał na jezdnię przed motocykl prowadzony przez powoda, dając powodowi bardzo mało czasu na reakcję. Dowodzi tego, na co zwrócił uwagę biegły, oprócz wyjaśnień i zeznań Piotra P. ustawienie samochodu po zderzeniu, w którym obydwa przednie koła samochodu znajdowały się na lewym pasie jezdni, a cały samochód był ustawiony pod znacznym kątem do osi jezdni - takie ustawienie oznacza, że samochód przed skrętem w ulicę Witosa nie był ustawiony równolegle do osi jezdni, lecz bezpośrednio z parkingu na poboczu skierował się do wjazdu na ulice Witosa, a więc pokonał tę odległość w bardzo małym okresie czasu. Dowodzi tego także fakt, że to samochód osobowy, który zaczął poruszać się w poprzek jezdni uderzył w bok omijającego go motocykla. Gdyby bowiem samochód marki Honda wyjechał na jezdnię wcześniej, zanim motocykl zbliżyłby sie do niego, samochód zdołałby dojechać na lewy pas jezdni i to motocykl uderzyłby w samochód. Należy zaznaczyć że reakcja powoda polegająca na skręcie w lewo przed przeszkodą jest typową reakcją kierowcy, w szczególności motocyklisty kiedy jest już za późno na hamowanie. Zaznaczyć trzeba ponadto, że jak zauważył biegły powód nie miał czasu na przeprowadzenie analizy drogowej, został bowiem zaskoczony przez wymuszający pierwszeństwo pojazd kierowany przez Eugenię B. Nie można więc było od niego wymagać idealnego zachowania.

W tym kontekście zupełnie niezrozumiały jest więc argument pozwanego, że powód skręcając w lewo dokonywał manewru wyprzedzania w miejscu gdzie było to niedozwolone, czym przyczynił sie do zaistnienia wypadku. Manewr powoda miał bowiem na celu uniknięcie wypadku, i stawianie zarzutu, że był on niezgodny z przepisami jest nieuzasadnione. Przepisy bowiem znajdują zastosowanie do prowadzenia pojazdów w zwyczajnym ruchu, a nie do sytuacji nadzwyczajnych, gdzie za wszelką cenę trzeba się starać uniknąć ewentualnego zderzenia powodującego zagrożenie dla zdrowia i życia człowieka.

Nie zostało ponadto stwierdzone, aby powód poruszał sie z prędkością przekraczającą prędkość maksymalną, biegły określił ją w granicach 55-62 km/h . Pozwany podniósł, że powód poruszał sie z prędkością 60 km/h, lecz w czasie zaistnienia przedmiotowego zdarzenia, na ulicy Wodzisławskiej była to prędkość wówczas dozwolona. Nie była to też prędkość obiektywnie niebezpieczna.

W tej sytuacji należy przyjąć, że cała odpowiedzialność za spowodowanie tego wypadku spada na kierującą samochodem  Honda, a w związku z ubezpieczeniem od odpowiedzialności cywilnej na pozwanego i odpowiada on za wyrządzoną przez ten wypadek szkodę na osobie powoda.

W niniejszej sprawie zachodzi niewątpliwie przypadek i uszkodzenia ciała powoda i jego krzywdy. Zebrany materiał dowodowy prowadzi do jednoznacznego wniosku, ze uszkodzenia ciała powoda są znaczne. W wyniku uszkodzeń ciała powód porusza się o kulach, bez kul nie jest w stanie zrobić kroku prawą nogą. Jak powód zeznał, przed wypadkiem był sprawnym mężczyzną, obecnie jego ruchomość jest znacznie ograniczona, nie może się nigdzie dalej udać. Wypadek pokrzyżował jego plany życiowe, musiał przerwać budowę domu, i zrezygnować z pracy zawodowej. Uszkodzenia ciała doznane w wypadku uniemożliwiają mu więc praktycznie życie do którego był przyzwyczajony. Znaczna utrata zdrowia połączona z koniecznością rezygnacji z dotychczasowego trybu życia, i z planów życiowych świadczy o dużym rozmiarze krzywdy i stanowi niewątpliwie przesłankę do zasądzenia odpowiednio  wysokiego zadośćuczynienia. Sąd podzielił tu pogląd wyrażony w wyroku SN z dnia 16 lipca 1997 roku II CKN 273/97, że „zdrowie jest dobrem szczególnie cennym; przyjmowanie niskich kwot zadośćuczynienia w przypadkach ciężkich uszkodzeń a prowadzi niepożądanej deprecjacji tego dobra". Nie bez znaczenia jest fakt, że w momencie wypadku powód miał zaledwie 41 lat i cieszył się dobrym zdrowiem.     Znaczny jest również rozmiar bólu i dolegliwości w doznanych przez powoda w trakcie wypadku jak i przede wszystkim w procesie leczenia i rehabilitacji, związany chociażby z faktem, przebycia przez powoda 11 zabiegów operacyjnych, czy spędzenia pierwszego okresu leczenia od sierpnia 2002 do lutego 2003 roku w warunkach szpitalnych. Powód nadal zresztą odczuwa bóle, w trakcie przesłuchania go jako strony w czerwcu 2006 roku zeznał, że ciągle zażywa środki przeciwbólowe, czekał go jeszcze dalszy proces leczenia. Są to wszystko okoliczności wpływające na rozmiar krzywdy.

Sąd zasądzając wysokość odszkodowania i miarkując go do rozmiaru krzywdy oparł się przede wszystkim na opiniach biegłych sądowych, opisanych w nich uszkodzeniach i dysfunkcjach narządów ciała, a także na rozmiarze cierpień fizycznych i psychicznych. Sąd w mniejszym stopniu miał na uwadze procentowy szacunek uszczerbku na zdrowiu, jako że nie jest on powiązany bezpośrednio z wysokością zadośćuczynienia, tylko jest z jedną okoliczności wpływających na rozmiar krzywdy.

Niemniej warto jednak zwrócić uwagę, ze biegły z zakresu ortopedii i traumatologii określił ten uszczerbek aż na 66 %, co po odjęciu 6 % związanych z niestwierdzoną przez neurologa nerwicą pourazową daje 60 %. Biegły neurolog określił uszczerbek na 28 % zważywszy jednak na to, że biegły neurolog sam stwierdził, że z punktu widzenia neurologicznego powód nie doznał uszczerbku, a uszczerbek ma charakter ortopedyczny, to szacunek biegłego ortopedy należy uznać za bardziej miarodajny w tym zakresie. Stwierdził on także, że nie należy oczekiwać znacznej poprawy stanu zdrowia.

Dlatego też w tych okolicznościach kwota 80.000 zł nie odszkodowania nie wydaje się wygórowana.
Sąd uznał, że powództwo o ustalenie odpowiedzialności pozwanego za skutki wypadku mogące sie ujawnić w przyszłości zasługuje na uwzględnienie. W związku z zaistniałym wypadkiem drogowym i stanem zdrowia powoda mogą się ujawnić jeszcze inne skutki, a powód jako pokrzywdzony ma interes prawny w wykazaniu, kto ponosi za nie odpowiedzialność. Jako odpowiedzialny został ustalony pozwany z tych samych przyczyn dla których został on uznany za odpowiedzialnego 'za skutki, które już nastąpiły. Dlatego też opierając się na art. 189 kc sąd orzekł jak w sentencji.

Nie zasługuje natomiast na uwzględnienie żądanie pozwu dotyczące odsetek -przyjąć należy że świadczenie polegające na wypłacie zadośćuczynienia jest dopiero określone w wyroku go zasądzającym na podstawie okoliczności aktualnych w dniu wyrokowania i dopiero od tego momentu można żądać odsetek. Odsetki mają zaś charakter waloryzujący.

Sąd na podstawie art. 113 ust. 1 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych z dnia 28 lipca 2005 roku, od pozwanego jako od strony przegranej zasądził koszty sądowe od których powód był zwolniony.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT