Wyrok Sądu Okręgowego w Gliwicach z dnia 5 lipca 2007 r., sygn. akt II C 355/05/5, niepublikowany

Przy wyliczaniu kwoty tytułem zadośćuczynienia należy mieć bowiem na uwadze fakt, iż małoletnia przez długie lata będzie odczuwała jeszcze skutki tego wypadku, czeka ją kolejna operacja, w tym również oczu, nie wiadomo kiedy i czy w ogóle odzyska sprawność ruchową taką jaką miała przed wypadkiem, a także czy będzie prawidłowo rozwijała się psychicznie.


Małoletnia powódka Edyta K., działająca przez matkę,  Marię K., wniosła o zasądzenie od pozwanej kwoty 200.000,00 zł tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę, twierdząc że w dniu 4 sierpnia 2003 roku w wypadku komunikacyjnym doznała bardzo poważnych obrażeń ciała zagrażających jej życiu, ma sparaliżowaną lewą część ciała, trudności z poruszaniem, nie może wykonywać prostych czynności.

Pozwana wniosła o oddalenie powództwa w całości. Wskazała, iż brak jest dokumentacji umożliwiającej porównanie stanu zdrowia powódki przed i po zdarzeniu, nadto iż przyznała powódce odszkodowanie w łącznej wysokości 50.000,00 zł.
Pismem z dnia 22 czerwca 2007 roku powódka rozszerzyła żądanie pozwu, o ustalenie, że pozwana będzie ponosić odpowiedzialność za mogące wynikać w przyszłości następstwa wypadku komunikacyjnego jakiemu powódka uległa.

Sąd ustalił następujący stan faktyczny:

W dniu 4 sierpnia 2003 roku powódka jechała wraz z swoim ojcem Piotrem K. samochodem marki Opel Kadet. Z naprzeciwka nadjeżdżał samochód marki VW Polo, którym kierował Henryk W. Doszło do zderzenia tych pojazdów, gdyż Henryk W. na łuku jezdni zjechał na przeciwny pas drogi. Dziecko w chwili wypadku było prawidłowo zapięte pasami do fotelika, przodem do kierunku jazdy. Fotelik znajdował się bezpośrednio za siedzeniem kierowcy - Piotra K.

Jego samochód był samochodem dwudrzwiowym, po uderzeniu nie można było otworzyć lewych drzwi, stąd też powódkę zapiętą w foteliku wyciągnięto prawymi drzwiami. Fotelik po wypadku był cały, nie był nigdzie poobijany, ani wygięty.

Przed wypadkiem powódka potrafiła ( mimo - wady genetycznej achondroplazji) samodzielnie chodzić, poruszać się, ubierać, biegać, jeździć na rowerze,   sama  załatwiać  potrzeby  biologiczne,   czy   spożywać  posiłki.

Po wypadku powódka została odwieziona karetką pogotowia do szpitala. W chwili przyjęcia była w stanie ogólnym ciężkim, nieprzytomna, zaintubowana, wentylowana mechanicznie, doznała urazu wielonarządowego głównie czaszkowo-mózgowego. Wykazano u niej pourazowe krwawienie podpajęczynówkowe i w jego następstwie wodniaki podtwardówkowe oraz złamanie sklepienia czaszki. Zakwalifikowana została do zabiegu operacyjnego ewakuacji wodniaków. Powódka bezpośrednio po wypadku leczona była w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka i Matki im. Jana Pawła II w Katowicach. W dniu 19 sierpnia 2003 roku została przeniesiona do oddziału neurochirurgii   celem   leczenia   operacyjnego - operowana  z  powodu pourazowych wodniaków podtwardówkowych obustronnych w okolicy czołowej. Leczenie przebiegało z powikłaniami - drenaż zewnętrzny układu płynowego mózgu, założenie zastawki podtwardówkowej - otrzewnej. W dniu 23 września 2003 roku powódka została wypisana ze szpitala. W dniu wypisu stwierdzono u powódki, iż kontakt słowny z nią jest powierzchowny -wypowiada pojedyncze słowa, ustępujący niedowład piramidowy połowiczny, lewostronny. W październiku 2003 roku nastąpiły kolejne powikłania pooperacyjne, w wyniku których powódka została ponownie przyjęta na oddział neurochirurgiczny. Przeprowadzono kolejne zabiegi tj. w dniu 3 października 2003 roku usunięto układ zastawkowy i implantowano drenaż zewnętrzny, a 15 października usunięto drenaż zewnętrzny i implantowano drenaż lędźwiowy.

Stopień kalectwa powódki polega na niedowładzie połowicznym wymagającym leczenia usprawniającego, spowolnieniu psychoruchowym, w tym braku kontroli czynności zwieraczy, zmianom pourazowym sklepienia czaszki i skóry głowy. Stwierdzone uszkodzenia stanu neurologicznego są wyłącznie następstwem urazu powstałego w związku z wypadkiem i nie są związane z chorobą genetyczną powódki. Zabiegi rehabilitacyjne dotyczą głównie usprawnienia lewej połowy ciała oraz korekcji zaburzeń ruchu gałek ocznych. Stopień sprawności intelektualnej powódki jest niższy dla należnego wieku. Ma trudności z pisaniem. Nie kontroluje czynności fizjologicznych, nosi stale pieluchomajtki.

W związku z obrażeniami czaszkowo - mózgowymi istnieje prawdopodobieństwo wystąpienia dalszych następstw wypadku.

Małoletnia pozostaje w dalszym ciągu w leczeniu ambulatoryjnym, jest rehabilitowana wyłącznie w wyniku obrażeń doznanych w wypadku. Chodzi cały czas w przykurczu ze skrzywioną nogą lewą rękę także ma przykurczoną ma zeza. Do chwili obecnej powódka nie porusza się sprawnie, ma momenty zachwiania, potyka się, głowa jej opada na lewą stronę. Lewa ręką nie potrafi nic złapać. Jest osłabiona fizycznie, szybko się męczy co utrudnia jej naukę. Nadal ma problemy z utrzymaniem moczu. Jest pod opieką logopedy ciągle bowiem ma problemy z wyraźnym wymawianiem słów, będzie musiała również poddać się operacji oczu .

Ustalając stan faktyczny Sąd oparł się na zeznaniach świadków,  na zeznaniach matki powódki oraz opiniach biegłych.

Świadek na rozprawie w dniu 19 października 2006r., zaprezentował sposób w jaki w dniu wypadku zamocował fotelik do siedzenia swego samochodu. Zgodnie z opinią biegłego sposób tego zamocowania należało uznać za prawidłowy.

Sąd uznał, że o właściwym zapięciu dziecka do fotelika i fotelika do siedzenia, świadczy również fakt iż dziecko nie wypadło z fotelika, doznało obrażeń jedynie głowy, a sam fotelik nie został uszkodzony.
Co prawda świadek Piotr K. w swych wcześniejszych zeznaniach nieco odmiennie przedstawiał sposób zamontowania fotelika i miejsce, w którym go przypiął, to jednak zdaniem Sądu, jedynie nieudolność w sformułowaniu wypowiedzi była przyczyną tych różnic.

Biegły nie mógł wykluczyć, że przy prawidłowym zapięciu fotelika, skutki wypadku były by takie same, jakie zaistniały w dniu zdarzenia. Stąd też Sąd uznał, że po stronie powodowej nie ma żadnego przyczynienia się do wypadku.

Podzielając opinię biegłego Sąd uznał, że obecny stan zdrowia powódki jest wyłącznie konsekwencja obrażeń jakich doznała w czasie wypadku. Wszystkie zabiegi rehabilitacyjne, którym jest poddawana związane są wyłącznie z obrażeniami ciała i powikłaniami.

Dla Sądu nieistotne był stopień procentowego uszczerbku na zdrowiu, określony przez biegłego, gdyż w sprawie chodzi o zasądzenie zadośćuczynienia, a nie odszkodowania z tytułu nieszczęśliwych wypadków, które ubezpieczyciel również wypłaca.

Nie zachodziła więc potrzeba uzupełnienia opinii biegłego w przedmiocie określenia  wysokości  procentowego   uszczerbku  na  zdrowiu.   Pozostałe niejasności opinii pisemnej, biegły  wyjaśnił w pisemnej opinii uzupełniającej, która była jasna i przejrzysta.

Z zeznań matki dziecka wynikało, że stan zdrowia córki uległ znacznemu pogorszeniu i wszelkie zabiegi jakim jest poddawana, związane są wyłącznie ze skutkami urazów, a nie wrodzonej wady genetycznej.

Powódka nie jest w stanie samodzielnie egzystować, ciągle potrzebuje opieki, asekuracji osób trzecich, czy to w domu czy w przedszkolu. Zmuszona jest do noszenia pieluchomajtek, ciągłych rehabilitacji. Jej rozwój psychoruchowy uległ niewątpliwemu pogorszeniu. Powódka do dnia dzisiejszego nie odzyskała sprawności z przed wypadku np. nie posługuje się lewą ręką która to służyła jej do pisania, nie chodzi , nie biega, nie może samodzielnie się ubrać, ma problemy z mową. Pozostaje pod stałą opieką neurochirurga, ortopedy i logopedy. W okresie pobytu w szpitalu przeszła szereg operacji, jej leczenie nie przebiegało bez komplikacji. W dalszym ciągu oczekuje na ustalenie terminu następnej operacji mającej na celu usunięcie kolejnych skutków wypadku.

Przedstawione dowody wskazywały ogrom cierpień fizycznych jak i psychicznych jakim poddawana była powódka, kilka przeprowadzonych w trakcie jej leczenia operacji związanym z nimi ryzykiem, bólem, cierpieniem oraz długotrwałą rehabilitacją.

Bezspornym był fakt kolizji samochodów i wina kierującego VW Polo (który zresztą w kilka dni po wypadku zmarł. ). Pozwany zatem ponosi odpowiedzialność za szkody wyrządzone tym wypadkiem, na podstawie przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z 24 marca 2000r., w sprawie ogólnych warunków obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych, za szkody powstałe w związku z ruchem tych pojazdów ( Dz. U. nr 26 z 2000r. z późn. zm.)

Powódka zasadnie dochodziła zadośćuczynienia i dlatego Sąd na zasadzie art. 445 § 1 kc przyznał jej kwotę 250.000 zł.

Wypłacone przez pozwaną wcześniej odszkodowanie w kwocie 50.000,00 zł Sąd zaliczył na poczet należnego zadośćuczynienia. Należy mieć bowiem na uwadze fakt, iż małoletnia przez długie lata będzie odczuwała jeszcze skutki tego wypadku, czeka ją kolejna operacja, w tym również oczu, nie wiadomo kiedy i czy w ogóle odzyska sprawność ruchową taką jaką miała przed wypadkiem, a także czy będzie prawidłowo rozwijała się psychicznie.

Zdaniem Sądu więc żądana przez powódkę kwota jest adekwatna do rozmiarów szkód wyrządzonych kolizją drogową i dlatego Sąd w całości powództwo uwzględnił.
Odsetki od tej kwoty należą się powódce od dnia ustalenia wysokości zadośćuczynienia przez Sąd czyli od dnia 5 lipca 2007 roku (art. 481 kpc).

Sąd uznał też za uzasadnione żądanie pełnomocnika powódki w zakresie ustalenia, że pozwany w przyszłości także będzie odpowiadał za skutki wypadku jakiemu powódka uległa (art. 189 kpc). Nie można bowiem z całą pewnością stwierdzić na podstawie przeprowadzonych dowodów, ani stanu zdrowia dziecka, że w przyszłości nie pojawią się nowe następstwa, będące konsekwencją przedmiotowego wypadku, zwłaszcza że leczenie nie zostało zakończone. W pozostałej części powództwo oddalił (tzn. w części dotyczącej daty, od której powódka domagała się odsetek za zwłokę).

Orzeczenie o kosztach procesu uzasadnia art. 98 kpc.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT