Wyrok Sądu Rejonowego w Lublinie z dnia 6 lipca 2009 roku, sygn. akt I C 786/07, niepublikowany

O rozmiarze należnego zadośćuczynienia pieniężnego winien decydować w zasadzie rozmiar doznanej krzywdy, tj. stopień cierpień fizycznych i psychicznych, ich intensywność, czas trwania, nieodwracalność następstw wypadku. Okoliczności te są niewymierne co sprawia, że sąd przy ustalaniu rozmiaru krzywdy i tym samym wysokości zadośćuczynienia ma pewną swobodę. Podkreśla się, że ocena sądu w tym względzie powinna opierać się na całokształcie okoliczności sprawy, nie wyłączając takich czynników, jak np. wiek poszkodowanego (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 30 stycznia 2004 r., I CK 131/2003, OSNC 2005 z. 2, poz. 40).

Należy także zwrócić uwagę na fakt, iż przyznane zadośćuczynienie powinno uwzględniać nie tylko krzywdę istniejącą w chwili orzekania, ale również taką, którą poszkodowany będzie w przyszłości na pewno odczuwać oraz krzywdę dającą się z dużym stopniem prawdopodobieństwa przewidzieć. Decydujące znaczenie mają rzutujące na rozmiar krzywdy okoliczności uwzględnione przez sądy orzekające, takie jak rodzaj, charakter, długotrwałość i intensywność cierpień fizycznych i psychicznych, stopień i trwałość kalectwa, młody wiek, negatywne zmiany w psychice (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 10 marca 2006 r., IV CSK 80/05 OSNC 2006/10/175).

Niedopuszczalnym uproszczeniem byłoby mierzenie doznanej krzywdy wyłącznie stopniem uszczerbku na zdrowiu albowiem w prawie cywilnym wysokość zadośćuczynienia ma charakter zindywidualizowany. Nie można jednak abstrahować od faktu, że stwierdzony w opinii biegłych uszczerbek powstał jako skutek doznanego wypadku i jest on wyższy od ustalonego w toku postępowania likwidacyjnego.


Pozwem z dnia 5 lipca 2007 roku pełnomocnik powódki Mirosławy S. żądał zasądzenia na jej rzecz od pozwanego P. Oddziału Okręgowego w Lublinie kwoty 40.000 zł tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę wraz z ustawowymi odsetkami od dnia 21 czerwca 2007 r. do dnia zapłaty, renty miesięcznej płatnej z góry do 10-go dnia każdego miesiąca w wysokości 200 zł począwszy od dnia 22 lipca 2006 r. tytułem zwiększonych potrzeb powódki (koszty leczenia i rehabilitacji, pomoc w czynnościach, których powódka nie może wykonywać w związku z wypadkiem).

W uzasadnieniu swego stanowiska podniósł, iż w dniu 22 lipca 2006 r. poszkodowana jadąc w Lublinie trolejbusem linii 152 razem z mężem posiadającym pierwszą grupę inwalidzką którym się opiekowała, uległa wypadkowi komunikacyjnemu. W trolejbusie źle funkcjonowały drzwi środkowe, które raz otwierały się całe, raz tylko jedna część po parokrotnym przyciskaniu przez kierowcę. Taka sytuacja powtarzała się na każdym przystanku. Powódka starając się pomóc mężowi przy wsiadaniu, dotknęła zamkniętej części drzwi, która nagle otworzyła się wciągając i zgniatając dłoń powódki. Odpowiedzialność za powstały wypadek ponosi kierowca trolejbusu, który ubezpieczony jest u pozwanego.

W odpowiedzi na pozew z dnia 23 sierpnia 2007 r. pełnomocnik pozwanego P.  Oddziału Okręgowego w Lublinie nie uznał roszczeń i wniósł o ich oddalenie.

W uzasadnieniu podniósł, iż - jako gwarant odpowiedzialności cywilnej Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego Lublin Spółka z o.o. - wypłacił już powódce w toku postępowania likwidacyjnego kwotę 3.000 zł tytułem zadośćuczynienia oraz zwrócił jej uzasadnione wydatki związane z leczeniem w wysokości 328,60 zł, poprzedzając to badaniem, w toku którego ustalono 3 % uszczerbku na zdrowiu powódki. Podkreślił, iż do wypadku przyczyniła się sama powódka, która wsiadając do trolejbusu przytrzymywała się połówki nieotwartych drzwi, mając świadomość że w każdej chwili mogą ulec otwarciu na pełnej szerokości. Drzwi w autobusach i trolejbusach otwierają się i zamykają automatycznie i często zdarza się, że mechanizm ten zacina się. O zachowaniu ostrożności przy wsiadaniu i wysiadaniu w każdym środku komunikacji miejskiej znajduje się ostrzeżenie. Powódka nie zachowała więc należytej ostrożności przy poruszaniu się trolejbusem.

Na rozprawie w dniu 12 września 2007 r. powódka popierała powództwo, pełnomocnik pozwanego nie uznawał powództwa i wnosił o jego oddalenie. Na rozprawie w dniu 13 czerwca 2008 r. pełnomocnik pozwanego podtrzymał zarzut przyczynienia się powódki do powstania szkody i sprecyzował ten zarzut na 50 %, podnosząc, że zachowanie powódki było sprzeczne z regulaminem przewozu osób i bagażu ręcznego pojazdami MPK Lublin.

Pismem procesowym złożonym na rozprawie w dniu 26 stycznia 2009 r. pełnomocnik powódki zmodyfikował powództwo, ograniczając żądanie pozwu do kwoty 25.000 zł tytułem zadośćuczynienia wraz z odsetkami od dnia 21 czerwca 2007 r. do dnia zapłaty. Jednocześnie cofnął powództwo co do kwoty 25.000 zł, zrzekł się roszczenia i wniósł o umorzenie postępowania w tym zakresie. W zakresie roszczenia o zasądzenie miesięcznej renty wnosił o zasądzenie z tego tytułu renty miesięcznej płatnej z góry do 10-go dnia każdego miesiąca w wysokości 80 zł miesięcznie. W zakresie różnicy kwoty 160 zł cofnął powództwo, zrzekając się w tym zakresie roszczenia i wnosząc o umorzenie postępowania.

Na rozprawie w dniu 29 kwietnia 2009 r. pełnomocnik powódki popierał powództwo zmodyfikowane pismem z dnia 23 stycznia 2009 r., wnosił o zasądzenie od pozwanego na rzecz powódki tytułem dopłaty zadośćuczynienia kwoty 20.000 zł, co do 5.000 zł cofał powództwo i w tym zakresie zrzekał się roszczenia również co do odsetek - łącznie cofał powództwo co do kwoty 20.000 zł wraz z odsetkami, wnosił o zasądzenie renty miesięcznej w kwocie 100 zł. Pełnomocnik pozwanego nie uznawał powództwa, wnosił o jego oddalenie i przyjęcie 50 % przyczynienia się powódki do powstania szkody. W dalszym toku postępowania strony podtrzymały swoje dotychczasowe stanowiska w sprawie.

Sąd Rejonowy ustalił następujący stan faktyczny:

 W dniu 22 lipca 2006 r. powódka Mirosława S. uległa wypadkowi, wsiadając na przystanku autobusowym przy Ogrodzie Saskim w Lublinie do trolejbusu linii 152 należącego do Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego Lublin Spółki z ograniczoną odpowiedzialnością w Lublinie. Środkowe drzwi pojazdu, przez które wchodziła, funkcjonowały wówczas nieprawidłowo, otwierając się na przemian i zamykając dopiero po parokrotnym przyciskaniu przez kierowcę odpowiedniego guzika na tablicy rozdzielczej. Powódka wchodziła więc przez otwarte skrzydło drzwi pojazdu za chorym na padaczkę mężem, którego osłaniała z tyłu na wypadek ataku choroby. W momencie gdy znalazła się na schodkach, prawą ręką trzymając się poręczy, zamknięta dotąd i zablokowana część drzwi otworzyła się nagle, wciągając i przygniatając jej dłoń.

Mąż powódki zwrócił się o pomoc i apteczkę do kierowcy trolejbusu, który odpowiedział mu w ordynarny sposób, że mogą jeździć taksówkami jeżeli im się nie podoba.

Następnego dnia, wobec nasilającego się bólu ręki, powódka zgłosiła się do Poradni Chirurgicznej w Lublinie gdzie założono opatrunek i przepisano początkowo leki przeciwbólowe. Podczas kolejnych wizyt zmieniono opatrunki, nie przepisując leków przeciwbólowych. Leczenie chirurgiczne zakończono w dniu 28 listopada 2006 r.

W wyniku wypadku powódka doznała stłuczenia dłoni lewej z wybroczynami podskórnymi palców i śródręcza oraz powierzchownego otarcia skóry grzbietów palców dłoni lewej to jest w zakresie uszkodzenia palca II lewej ręki długotrwałego uszczerbku na zdrowiu w wysokości 3 %. Obrażenia dotyczące śródręcza oraz pozostałych palców ręki lewej uległy wygojeniu bez pozostawienia następstw przynoszących uszczerbek na zdrowiu. Miały one charakter powierzchowny. Nie doszło do uszkodzenia istotnych struktur dłoni lewej. Leki przeciwbólowe przepisano powódce tylko dwa razy. Fizyczne skutki wypadku uległy wygojeniu i nie wymagają obecnie stosowania rehabilitacji, zabiegów usprawniających, środków farmakologicznych czy sprawowania nad powódką opieki. Chora odzyskała pełną sprawność fizyczną i nie wymaga pomocy osób drugich w czynnościach dnia codziennego. W związku z wypadkiem nie ma ograniczenia zdolności do wykonywania prac fizycznych i czynności dnia codziennego.

W pierwszym okresie, to jest bezpośrednio po wypadku i przez okres dwóch tygodni, cierpienia powódki miały znaczne natężenie, co wynikało z faktu świeżo doznanego obrażenia ręki i wynikającego z tego faktu obrzęku ręki i wybroczyn podskórnych. Po tym okresie, gdy obrzęki dłoni ustąpiły, krwiaki uległy wchłonięciu a zadrapania skóry wygojeniu, cierpienia ocenić należy jako lekkie.

Z dostępnej dokumentacji nie wynika, aby powódka stosowała dużą ilość leków przeciwbólowych, które mogłyby uszkodzić trzustkę, wątrobę bądź wywołać chorobę wrzodową. Powódka nie wyraziła zresztą zgody na wykonanie gastroskopii, która mogłaby potwierdzić występowanie choroby wrzodowej. Leczenie w tym zakresie rozpoczęła nagle po roku od urazu i bez związku przyczynowego z urazem.

Opisywane przez powódkę dolegliwości ze strony dłoni lewej (bóle i drętwienia palców, wychudzenie kłębu kciuka, dodatni objaw Phalena i Tinela) odpowiadają objawom zespołu cieśni nadgarstka ręki lewej i nie są następstwami doznanego wypadku.

U powódki wystąpiły natomiast przewlekłe zaburzenia depresyjno-lękowe, które nie spełniają kryteriów do rozpoznania nawracających zaburzeń depresyjnych - nie występuje obniżenie nastroju sięgające poziomu depresji. Utrzymują się jednak przewlekle objawy z kręgu depresyjnego, przyczyniając się do obniżenia dobrostanu  psychicznego  i  komfortu  życia.  U powódki  występuje  stałe przygnębienie i poczucie pogorszenia stanu psychicznego, wycofanie się z kontaktów międzyludzkich, gorsza tolerancja na frustrację, lękliwa postawa, poczucie goryczy, w przeszłości trudności w organizacji codziennej aktywności. Objawy u powódki mają charakter głównie subiektywny. Długotrwały uszczerbek z tego tytułu wyniósł 5 %. Rokowania na przyszłość są niepewne w związku z utrzymywaniem się zaburzeń lękowo-depresyjnych, jest to bowiem jednostka przewlekła aczkolwiek nie da się określić czy stan powódki będzie się poprawiał czy też nie. Potencjalnie są to jednak zaburzenia całkowicie odwracalne bowiem mają czysto czynnościowy charakter. Powódka nie wymaga obecnie pomocy osób drugich w codziennym życiu i jest zdolna do samodzielnej egzystencji. Zaburzenia emocjonalne nie ograniczają jej zdolności do czynności życia codziennego, powodują jednak potrzebę farmakoterapii, wskazana jest również psychoterapia, której powódka już się poddała. Koszt leczenia psychiatrycznego nie powinien przekroczyć kwoty 30-50-zł miesięcznie.

W toku postępowania likwidacyjnego pozwany ubezpieczyciel wypłacił powódce kwotę 3.000 zł tytułem zadośćuczynienia oraz kwotę 328,60 zł tytułem zwrotu kosztów leczenia.

Powyższy stan faktyczny Sąd ustalił na podstawie przywołanych dowodów.

Niepoddawane w wątpliwość okoliczności odnośnie obrażeń powódki zostały w pełni potwierdzone zgromadzonymi w sprawie dowodami osobowymi w postaci wiarygodnych choć niemiarodajnych zeznań powódki Mirosławy S. złożonych w trybie art. 299 k.p.c. w zw. z art. 304 k.p.c., a także znajdują odzwierciedlenie w bezsprzecznie autentycznych dowodach nieosobowych w postaci dokumentacji medycznej niekwestionowanej przez żadną ze stron. Zeznania powódki Sąd ocenił jako logiczne, rzeczowe i szczere aczkolwiek odnośnie rodzaju urazów oraz powstałego w ich wyniku uszczerbku, nie są one miarodajne, ustępując w tej mierze wnioskom zawartym w opiniach biegłych.

W tym kontekście na walor wiarygodności zasługują dowody z opinii biegłych z zakresu chirurgii, rehabilitacji medycznej oraz psychiatrii albowiem są one spójne, logiczne, zostały sporządzone przez osoby będące ekspertami w swojej dziedzinie, zgodnie ze wskazaniami wiedzy specjalistycznej w oparciu o obowiązujące przepisy, a ich wiarygodność i autentyczność nie została skutecznie zakwestionowana w toku postępowania dowodowego. Zawarte w nich ustalenia co do rodzaju urazów oraz uszczerbku na zdrowiu powódki nie budzą wątpliwości Sądu.

Należy podzielić pogląd wyrażony w orzecznictwie, iż specyfika oceny dowodu z opinii biegłego wyraża się w tym, że sfera merytoryczna opinii kontrolowana jest przez sąd, który nie posiada wiadomości specjalnych, w istocie tylko w zakresie zgodności z zasadami logicznego myślenia, doświadczenia życiowego i wiedzy powszechnej. Odwołanie się przez sąd do tych kryteriów oceny stanowi więc wystarczające i należyte uzasadnienie przyczyn uznania opinii biegłego za nieprzekonującą w zakresie szczegółowo określonym w przytoczonych uprzednio motywach zaskarżonego wyroku (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 7 kwietnia 2005 r., II CK 572/04, LEX nr 151656). W ocenie Sądu opinie biegłych nie zostały skutecznie zakwestionowane tak z punktu widzenia wiarygodności jak i logiki wysuwanych wniosków, nadto uwzględniają one materiał dowodowy zebrany w sprawie do czasu ich opracowania i tym samym wnioski ich jako prawidłowe zasługują na uwzględnienie.

Odnośnie dowodu z opinii biegłego z zakresu psychiatrii Jerzego K., Sąd przychylił się do stanowiska procesowego strony pozwanej i uwzględnił zarzut oparty na art. 281 k.p.c. uznając, iż przyczyna wyłączenia biegłego o które wnosił pozwany, a mianowicie uprzednia ocena przez biegłego stanu zdrowia powódki przed skierowaniem sprawy do Sądu, nie była przedtem znana stronie pozwanej.

Sąd dał wiarę zeznaniom bezpośredniego świadka wydarzenia - męża powódki Kazimierza Stefańskiego (k. 63) oraz zeznaniom świadka Katarzyny W. (k. 63-64), co do których zasadna jest łączna ocena jako że zeznania te wzajemnie ze sobą korelują, są logiczne i rzeczowe, a nadto bezsprzecznie szczere, znajdują też potwierdzenie w pozostałym materiale dowodowym zgromadzonym w aktach sprawy, zwłaszcza z uznanymi za wiarygodne zeznaniami powódki z zastrzeżeniem iż w kwestii kwalifikacji urazów powódki, zwłaszcza psychicznego, nie są miarodajne.

Sąd Rejonowy zważył, co następuje:

Powództwo, o ile zmierza do podwyższenia powódce przyznanego w toku likwidacji szkody zadośćuczynienia oraz zasądzenia renty, jest zasadne i jako takie zasługuje na uwzględnienie.

 Zgodnie z art. 822 § 1 i 4 k.c. przez umowę ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej ubezpieczyciel zobowiązuje się do zapłacenia określonego w umowie odszkodowania za szkody wyrządzone osobom trzecim, wobec których odpowiedzialność za szkodę ponosi ubezpieczający albo ubezpieczony. Uprawniony do odszkodowania w związku ze zdarzeniem objętym umową ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej może dochodzić roszczenia bezpośrednio od ubezpieczyciela. Dla przyjęcia odpowiedzialności pozwanego konieczne jest więc wykazanie, że za szkodę wyrządzoną powódce ponosi odpowiedzialność ubezpieczający. Pozwany nie kwestionował swojej odpowiedzialności co do zasady wypłacając w toku postępowania likwidacyjnego częściowe zadośćuczynienie oraz odszkodowanie.

Zgodnie z art. 415 k.c. kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia. Przepis ten normuje podstawową zasadę odpowiedzialności opartej na winie sprawcy szkody. Za szkodę odpowiada osoba, której zawinione zachowanie jest źródłem powstania tej szkody, przy czym zdarzeniem sprawczym w rozumieniu w/w przepisu jest zarówno działanie jak i zaniechanie w sytuacji gdy wiąże się z ciążącym na sprawcy obowiązkiem czynnego działania i niewykonania tego obowiązku. Jednocześnie czyn sprawcy pociągający za sobą odpowiedzialność cywilną musi wykazywać pewne cechy niewłaściwości postępowania odnoszące się do strony przedmiotowej, określane mianem bezprawności czynu oraz do strony podmiotowej, określanej pojęciem winy w znaczeniu subiektywnym (Gerard Bieniek w: Komentarz do kodeksu cywilnego, Księga trzecia, Zobowiązania, tom 1, wyd. 6., Warszawa 2006).

Zachowanie jest bezprawne, gdy popada w kolizję z istniejącym porządkiem prawnym, przez który należy rozumieć przede wszystkim nakazy i zakazy wynikające z obowiązujących przepisów prawnych, jak i wytworzone w społeczeństwie zasady współżycia społecznego (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 13 października 1999 r., II CKN 499/98). Bezprawność zaniechania następuje zaś wówczas, gdy istniał nakaz działania (współdziałania), zakaz zaniechania, czy też zakaz sprowadzenia skutku, jaki przez zaniechanie może nastąpić (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 19 lipca 2003 r.,V CKN 1681/00).

Dopiero czyn bezprawny może być rozważany w kategoriach winy, przez którą rozumieć należy naganną decyzję człowieka, odnoszącą się do podjętego przez niego bezprawnego czynu. W obszarze deliktów prawa cywilnego rozróżnia się dwie postacie winy to jest winę umyślną i nieumyślną. O ile przy winie umyślnej sprawca ma świadomość szkodliwego skutku swego zachowania się i przewiduje jego nastąpienie, celowo do niego zmierza lub co najmniej na wystąpienie tych skutków się godzi, o tyle przy winie nieumyślnej (niedbalstwie) sprawca wprawdzie przewiduje możliwość wystąpienia szkodliwego skutku, lecz bezpodstawnie przypuszcza, że zdoła go uniknąć, albo też nie przewiduje możliwości nastąpienia tych skutków, choć powinien i może je przewidzieć. Pojęcie niedbalstwa wiąże się więc z niezachowaniem staranności wymaganej w stosunkach danego rodzaju, niezbędnej do uniknięcia skutku, którego sprawca nie chciał wywołać. O ile jednak pojęcie winy jest jednakowe, zarówno jeśli chodzi o odpowiedzialność deliktową jak i kontraktową, o tyle różnice dotyczą zakresu odpowiedzialności. Podkreślić należy, że w ramach odpowiedzialności deliktowej stopień winy ma znaczenie drugorzędne, co oznacza że sprawca odpowiada w razie istnienia choćby lekkiego niedbalstwa (Gerard Bieniek w: Komentarz do kodeksu cywilnego, Księga trzecia, Zobowiązania, tom 1, wyd. 6., Warszawa 2006).

Pomiędzy zdarzeniem wywołującym szkodę i samą szkodą konieczne jest nadto istnienie związku przyczynowego, bez którego pomimo istnienia uszczerbku odpowiedzialność cywilna deliktowa nie materializuje się w osobie sprawcy szkody. Wreszcie sprawcy szkody należy postawić zarzut nagannego zachowania, a więc musi zaistnieć po jego stronie wina w znaczeniu subiektywnym.

Uznając ustalone wyżej zdarzenie za czyn bezprawny, za który pozwany -jako gwarant - ponosi odpowiedzialność, podzielić należało pogląd wyrażony przez Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 20 lipca 2005 r., II CK 794/04, LEX nr 311373, którym orzekł iż forma należytej dbałości o życie i zdrowie człowieka może wynikać  ze  zdrowego  rozsądku,  który  podpowiada  niezbędne  czynności zapobiegające możliwości powstania stanu zagrożenia. W ten sposób konkretyzuje obowiązki wynikające z zasady niewyrządzania nikomu szkody. Zaniechanie podjęcia takich działań wyczerpuje znamiona niedbalstwa lub lekkomyślności, a więc winy w rozumieniu art. 415 k.c.

W uzasadnieniu cytowanego orzeczenia podniesiono, iż obowiązek podjęcia stosownych działań mogących zapobiec szkodzie nie musi być ściśle skonkretyzowany w ustawie ani zagrożony sankcją karną. Obowiązek podjęcia działań uniemożliwiających powstanie szkody wynika z zasady niewyrządzania nikomu szkody, która to zasada ma charakter ogólny i wynika nie tylko z przyjętych norm moralnych ale przyświeca także systemowi norm prawnych.

Z kolei w uzasadnieniu wyroku z dnia 2 grudnia 2003 r., III CK 430/03, OSP 2005/2/21 Sąd Najwyższy podniósł, iż zakresem bezprawności objęte są nie tylko naruszenia konkretnych zakazów lub nakazów adresowanych do wszystkich lub niektórych podmiotów, ale ponadto naruszenia norm ogólnych nadrzędnych, nakazujących podjęcie niezbędnych w danych okolicznościach czynności zapobiegających możliwości powstania szkody. W tezie orzeczenia, które dotyczyło wprawdzie obowiązku osoby prowadzącej zakład gastronomiczny, mającej jednak walor ogólny, Sąd Najwyższy wskazał iż obowiązek nienarażania klientów na utratę zdrowia lub życia może wynikać nie tylko z ustawy, ale również z poczucia rozsądku, popartego zasadami doświadczenia życiowego, które nakazują unikać zbędnego ryzyka oraz podejmować czynności zapobiegające możliwości powstania zagrożenia dla życia lub zdrowia człowieka. Co istotne, podkreślił przy tym, iż bezprawność pojmuje się wprawie cywilnym szeroko jako niezgodność zachowania się sprawcy z porządkiem prawnym. Zakresem bezprawności nie są więc objęte tylko naruszenia zawartych w przepisach - różnych zresztą gałęzi prawa - zakazów czy nakazów, adresowanych do ogółu lub określonych podmiotów, ale ponadto naruszenia zasad współżycia społecznego. Ogólny zakaz niewyrządzenia szkody drugiemu uzasadnia - w konkretnych okolicznościach sprawy - podjęcie niezbędnych czynności zapobiegających możliwości powstania szkody na osobie lub w mieniu.

Przenosząc powyższe rozważania na grunt niniejszej sprawy, należy stwierdzić, iż zachodzą w niej wszelkie wskazane wyżej przesłanki odpowiedzialności odszkodowawczej po stronie pozwanego ubezpieczyciela P. Oddziału Okręgowego w Lublinie. W ocenie Sądu, obowiązek zapobieżenia szkodzie wypływał w niniejszej sprawie co najmniej ze zdrowego rozsądku, popartego zasadami doświadczenia życiowego, które nakazują unikać zbędnego ryzyka oraz podejmować czynności zapobiegające możliwości powstania zagrożenia dla życia lub zdrowia człowieka. W ten sposób konkretyzował obowiązki wynikające z zasady niewyrządzania nikomu szkody. Zaniechanie przez odpowiednie służby przedsiębiorstwa komunikacji miejskiej podjęcia takich działań to jest naprawy drzwi trolejbusu, wyczerpało znamiona niedbalstwa, a więc winy w rozumieniu art. 415 k.c. Fakt, iż zarzut taki stawiany jest podmiotowi, który poprzez swoje służby i pracowników mógł i powinien zająć się profesjonalnie utrzymaniem w dobrym stanie technicznym pojazdów komunikacji, w pełni uzasadnia postawienie mu wymagań zachowania szczególnej ostrożności w zapewnieniu bezpieczeństwa podróżnym. Wniosek taki jest tym bardziej zasadny, mając na uwadze fakt, iż kierowca trolejbusu musiał zdawać sobie sprawę z istniejącego niebezpieczeństwa, widocznego gołym okiem dla przeciętnie rozumującego człowieka. W sytuacji gdy zlekceważył ten stan, abstrahując od formy w jakiej zwrócił się do powódki i jej męża, stwierdzić należy iż między zawinionym zaniedbaniem pozwanej a szkodą wynikłą u powódki zachodzi adekwatny związek przyczynowy w rozumieniu art. 361 § 1 k.c.

Przy zaniechaniu jako przyczynie szkody chodzi o taki stan rzeczy, przy którym określona przyczyna nie wywołałaby skutku w postaci szkody, gdyby pomiędzy nią a skutek włączyło się działanie, do którego jednak nie doszło. Z orzecznictwa   Sądu  Najwyższego   wynika,   że   istnieje   normalny   związek przyczynowy pomiędzy zawinioną bezczynnością a szkodliwym skutkiem, jeżeli czyn, gdyby był wykonany, usunąłby czynnik, pomiędzy którym a szkodliwym skutkiem istnieje związek przyczynowy. Oceniając zatem związek przyczynowy przy zaniechaniu należy zbadać tę czynność, która nie nastąpiła, czynność wyobrażoną i ustalić, czy istnieje przypuszczalny związek przyczynowy między jej brakiem a powstałym skutkiem. W ocenie Sądu nie sposób zaprzeczyć, że gdyby podmiot gwarantem odpowiedzialności którego jest pozwany, naprawił drzwi, zapobiegłoby to możliwości powstania niebezpieczeństwa dla zdrowia podróżnych bądź co najmniej zminimalizowane zostałoby ryzyko zaistnienia zdarzenia, z którego powstała szkoda. Podkreślić należy w tym kontekście, iż pozwany sam przyznał w odpowiedzi na pozew, że w pojazdach komunikacji miejskiej często dochodzi do zacinania się mechanizmu drzwi. Okoliczności tej nie sposób jednak uznać za normalną ani tym bardziej usprawiedliwioną tylko z uwagi na jej częstotliwość i rzekomą notoryjność wśród pasażerów. Z odpowiedzialności za ten stan nie zwalnia też zamieszczenie ostrzeżenia o niebezpieczeństwie.  Tym samym ustalenie, że wypadek powódki i doznane wskutek tego urazy były następstwem zaniedbania, za które odpowiadała pozwany, stanowiło podstawę uwzględnienia żądania pozwu na podstawie art. 415 k.c.

Niezależnie od powyższego, zauważyć należy, iż zgodnie z art. 435 § 1 k.c. prowadzący na własny rachunek przedsiębiorstwo lub zakład wprawiany w ruch za pomocą sił przyrody (pary, gazu, elektryczności, paliw płynnych itp.) ponosi odpowiedzialność za szkodę na osobie lub mieniu, wyrządzoną komukolwiek przez ruch przedsiębiorstwa lub zakładu, chyba że szkoda nastąpiła wskutek siły wyższej albo wyłącznie z winy poszkodowanego lub osoby trzeciej, za którą nie ponosi odpowiedzialności. Dla przyjęcia odpowiedzialności na zasadzie ryzyka wystarczy zaś ustalenie, że szkoda jest bezpośrednim skutkiem użycia sił przyrody i pozostaje w adekwatnym związku przyczynowym z niebezpieczeństwem wynikającym z ich zastosowania, co w realiach niniejszej sprawy nie może budzić wątpliwości.

Pełnomocnik pozwanej podnosił, iż powódka naruszyła postanowienia § 6 pkt 10, 11 i 12 regulaminu przewozu osób i bagażu ręcznego pojazdami „MPK Lublin" Sp. z o.o. zgodnie z którym, zabrania się w pojazdach przebywania w promieniu pracy skrzydeł drzwi w czasie ich uruchamiania, wkładania rąk i nóg pomiędzy skrzydła drzwi, urządzenia mechanizmu sterowania drzwi, urządzenia mechanizmu obrotnicy i dotykania elementów nieprzeznaczonych przez producenta do trzymania się pasażera podczas jazdy (k. 97-102). Na  tej podstawie wywodził zarzut przyczynienia się powódki do powstania szkody.

W ocenie Sądu zarzut ten jest bezzasadny bowiem całkowicie abstrahuje od okoliczności, iż w chwili zdarzenia środkowe drzwi pojazdu były niesprawne, zaś zepsuty mechanizm rodził bezpośrednie niebezpieczeństwo dla wsiadających podróżnych. W sytuacji więc gdy jedno skrzydło drzwi pojazdu było otwarte w chwili wsiadania pasażerów, nie sposób jednocześnie wywodzić, że powódka przebywała w ich promieniu w czasie ich uruchamiania bądź co więcej wkładała w nie ręce. Jest oczywistym, iż przytoczone postanowienie regulaminu dotyczy sytuacji faktycznej zakładającej prawidłowe działanie mechanizmu, gdy w niniejszej sprawie miała miejsce jego awaria, zaś powódka nie miała innej możliwości wejścia przez na półotwarte drzwi. Notabene z ustaleń faktycznych wynika, iż to kierowca trolejbusu parokrotnym przyciskaniem guzika uruchomił mechanizm drzwi właśnie w chwili wsiadania do pojazdu powódki, która trzymała się już jedną ręką poręczy wewnątrz pojazdu. Obowiązek zachowania szczególnej ostrożności w tym właśnie momencie spoczywał więc w pierwszej mierze na kierowcy trolejbusu. Jednocześnie bezspornym jest, iż powódka nie wkładała ręki pomiędzy urządzenia mechanizmu drzwi ani nie dotykała innych elementów nieprzeznaczonych do trzymania się pasażera podczas jazdy, pomijając już fakt, iż do chwili zajęcia miejsca pasażer może przytrzymywać się innych elementów, co wynika nie tylko z postanowienia regulaminu odczytywanego a contrario ale także ze zdrowego rozsądku i zasad prawidłowego rozumowania.

Szkoda na osobie, sprowadzająca się do uszczerbków wynikłych m.in. z uszkodzeń ciała i rozstroju zdrowia, na gruncie polskiego ustawodawstwa przybiera dwie postaci a mianowicie szkody majątkowej, jak i niemajątkowej, tzw. krzywdy. Konsekwencją szerokiego ujęcia szkody na osobie jest przyznanie poszkodowanemu - osobie, która doznała uszczerbku wskutek zdarzenia, za które na tle reżimu ex delictu ponosi odpowiedzialność inna osoba, dwutorowego dochodzenia wynikłych z jednego czynu niedozwolonego niezależnych od siebie roszczeń o zgoła odmiennym charakterze (zob. orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia 7 września 1960 r., 2 CR 629/59, OSPiKA 19ot, z. 12, £oz. 343).

W niniejszym postępowaniu powódka dochodziła w pierwszej mierze zadośćuczynienia za doznaną w wyniku wypadku szkodę niemajątkową tzw. krzywdę.

Przepis art. 445 k.c. przewiduje dopuszczalność żądania odszkodowania pieniężnego w przypadku uszkodzenia ciała bądź wywołania rozstroju zdrowia, pozbawienia człowieka wolności a także skłonienia za pomocą podstępu, gwałtu lub nadużycia stosunku zależności do poddania się czynowi nierządnemu. Żądanie zadośćuczynienia z art. 445 k.c. związane jest z odpowiedzialnością ex delicto i jest niezależne od podstawy tej odpowiedzialności. Zgodnie z art. 445 k.c, zadośćuczynienie polega na przyznaniu poszkodowanemu odpowiedniej sumy pieniężnej za doznaną krzywdę. Wysokość zadośćuczynienia oraz kryteria ich oceny Sąd ustala indywidualnie w związku z konkretną osobą pokrzywdzonego, uwzględniając m.in. wiek, rozmiar doznanej przez pokrzywdzonego krzywdy, następstwa zabiegów medycznych, nasilenie i długotrwałość cierpień fizycznych, negatywne zmiany w psychice.

Podstawowym celem odszkodowania jest złagodzenie krzywdy w postaci negatywnych przeżyć związanych z cierpieniami fizycznymi i psychicznymi lub następstwami uszkodzenia ciała, które powodują wyłączenie z normalnego życia, uniemożliwiają pełne możliwości zarobkowania. Osoba poszkodowana w wyniku czynu niedozwolonego ma prawo do odpowiedniej rekompensaty w postaci zadośćuczynienia, czyli jednorazowego świadczenia pieniężnego mającego na celu naprawienie krzywdy, a więc szkody niemajątkowej. Odpowiednia kwota pieniężna ma w pośredni sposób złagodzić cierpienia fizyczne i psychiczne osoby poszkodowanej. Zadośćuczynienie ma charakter całościowy, a zatem obejmuje cierpienia zarówno doznane przez poszkodowanego, jak i te, które będą jego udziałem w przyszłości. Zadośćuczynienie powinno być dla poszkodowanego wartością odczuwalną, ale nie nadmierną. Przy ustaleniu wartości zadośćuczynienia uwzględnia się przede wszystkim czynniki indywidualne, takie jak rozmiar i charakter odniesionych obrażeń ciała i ich trwałe następstwa zdrowotne, sytuację życiową poszkodowanego po wypadku. Tylko daleko posunięty indywidualizm pozwala na spełnienie przez zadośćuczynienie funkcji kompensacyjnej. Zasadniczą przesłanką przy określaniu wysokości zadośćuczynienia jest stopień natężenia krzywdy tzn. doznanych cierpień fizycznych i psychicznych (uchwała pełnego składu Izby Cywilnej Sądu Najwyższego z dnia 8 grudnia 1973 r., III CZP 37/73, OSNCP 1974, nr Ą poz. 145). Przy uwzględnieniu wysokości zadośćuczynienia stosuje się kryteria w postaci rodzaju naruszonego dobra, zakresu, intensywności i rodzaju rozstroju zdrowia, czasu trwania cierpień, wieku osoby pokrzywdzonej, rokowania na przyszłość a także stopnia winy sprawcy.

Zadośćuczynienie ma przede wszystkim na celu zrekompensować poszkodowanemu doznane krzywdy. Ten kompensacyjny cel zadośćuczynienia ma polegać, zgodnie z językowym znaczeniem, na - z natury rzeczy niedoskonałym -wynagrodzeniu krzywdy przez zaspokojenie w większym zakresie potrzeb poszkodowanego. W tym celu poszkodowany powinien otrzymać od osoby odpowiedzialnej za szkodę sumę pieniężną o tyle w konkretnych okolicznościach odpowiednią, ażeby mógł za jej pomocą zatrzeć lub co najmniej złagodzić odczucie krzywdy i odzyskać równowagę psychiczną (uchwała Pełnego Składu Izby Cywilnej Sądu Najwyższego z dnia 8 grudnia 1973 r., III CZP 37/73, OSNCP 1974 z. 9, poz. 145).

O rozmiarze należnego zadośćuczynienia pieniężnego winien decydować w zasadzie rozmiar doznanej krzywdy, tj. stopień cierpień fizycznych i psychicznych, . ich intensywność, czas trwania, nieodwracalność następstw wypadku. Okoliczności te są niewymierne co sprawia, że sąd przy ustalaniu rozmiaru krzywdy i tym samym wysokości zadośćuczynienia ma pewną swobodę. Podkreśla się, że ocena sądu w tym względzie powinna opierać się na całokształcie okoliczności sprawy, nie wyłączając takich czynników, jak np. wiek poszkodowanego (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 30 stycznia 2004 r., I CK 131/2003, OSNC 2005 z. 2, poz. 40).

Należy także zwrócić uwagę na fakt, iż przyznane zadośćuczynienie powinno uwzględniać nie tylko krzywdę istniejącą w chwili orzekania, ale również taką, którą poszkodowany będzie w przyszłości na pewno odczuwać oraz krzywdę dającą się z dużym stopniem prawdopodobieństwa? przewidzieć. Decydujące znaczenie mają rzutujące na rozmiar krzywdy okoliczności uwzględnione przez sądy orzekające, takie jak rodzaj, charakter, długotrwałość i intensywność cierpień fizycznych i psychicznych, stopień i trwałość kalectwa, młody wiek, negatywne zmiany w psychice (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 10 marca 2006 r., IV CSK 80/05 OSNC 2006/10/175).

W ocenie Sądu w świetle powyższych uwag, z uwzględnieniem ustalonego stanu faktycznego i wniosków wysnutych z wszechstronnej analizy zebranego w sprawie materiału dowodowego adekwatne stało się ustalenie należnego powódce zadośćuczynienia na poziomie kwoty 5.000 złotych, która to suma spełnia wymóg ekonomicznie odczuwalnej wartości (orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia 26 lutego 1962 r., 4 CR 902/61, OSNCP 1963 z. 5, poz. 107). W ocenie Sądu zadośćuczynienie w tej kwocie jest adekwatne do rozmiaru krzywdy powódki oraz realizuje cel kompensacyjny, mając także walor ekonomiczny. Uwzględniając krzywdę powódki Sąd stanął na stanowisku, że wysokość zasądzonego na jej rzecz zadośćuczynienia jest utrzymana w rozsądnych granicach, odpowiadających aktualnym warunkom i przeciętnej stopie społeczeństwa (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 24 czerwca 1965 r., I PR 203/65, OSPiKA 1966 z. 4, poz. 92).

Bezspornym w niniejszej sprawie jest, iż w wyniku wydarzenia powódka doznała dotkliwych cierpień, zarówno fizycznych jak i psychicznych. Odniesione w jego wyniku obrażenia bezspornie wzbudziły w niej wiele negatywnych odczuć. Skutki wypadku w postaci dolegliwości bólowych oraz urazu psychicznego trwają do dnia dzisiejszego, przy czym przez okres dwóch tygodni były najbardziej uciążliwe. Ból, który towarzyszył powódce w tym okresie oraz utrzymujące się do dnia dzisiejszego dolegliwości w oczywisty sposób przyczyniały się do doznawanych, trudnych do zmierzenia, choć realnych cierpień psychicznych. Bez wątpienia wypadek wpłynął też negatywnie na formę psychofizyczną powódki.

Bezspornie stwierdzone zostało w toku postępowania, iż powódka w wyniku zdarzenia doznała urazu, który spowodował znaczny uszczerbek na jej zdrowiu w łącznej wysokości 8 %. Ustalony przez biegłych uszczerbek na zdrowiu powódki związany z doznanymi w czasie wypadku frazami służy wprawdzie tylko jako pomocniczy środek ustalenia rozmiaru odpowiedniego zadośćuczynienia niemniej jednak wskazuje na rozległość i dotkliwość tych urazów. Sąd ustalając wysokość należnego pokrzywdzonej zadośćuczynienia nie może mechanicznie wymierzyć go w odniesieniu do stwierdzonego procentu uszczerbku na zdrowiu. Niedopuszczalnym uproszczeniem byłoby mierzenie doznanej krzywdy wyłącznie stopniem uszczerbku na zdrowiu albowiem w prawie cywilnym wysokość zadośćuczynienia ma charakter zindywidualizowany. Nie można jednak abstrahować od faktu, że stwierdzony w opinii biegłych uszczerbek powstał jako skutek doznanego wypadku i jest on wyższy od ustalonego w toku postępowania likwidacyjnego.

Mimo, iż bezsprzecznie powódka boleśnie odczuła i nadal odczuwa skutki wypadku, Sąd nie tracił z pola widzenia faktu, iż możliwa do zasądzenia na jej rzecz tytułem zadośćuczynienia kwota winna być nie tylko adekwatna do rozmiaru doznanych cierpień, ale także, co wynika wprost z gramatycznej wykładni art. 445 § 1 k.c. "odpowiednia". Pojecie to ma w istocie charakter niedookreślony, jednak w judykaturze wskazane są kryteria, którymi należy się kierować przy ustalaniu wysokości zadośćuczynienia. Musi ono mieć charakter kompensacyjny, wobec czego jego wysokość nie może stanowić zapłaty symbolicznej, lecz musi przedstawiać jakąś ekonomicznie odczuwalną wartość. Jednocześnie wysokość ta nie może być nadmierną w stosunku do doznanej krzywdy, ale musi być „odpowiednia" w tym znaczeniu, że powinna być - przy uwzględnieniu krzywdy poszkodowanego - utrzymana w rozsądnych granicach, odpowiadających aktualnym warunkom i przeciętnej stopie życiowej społeczeństwa (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 28 września 2001 r. III CKN 427/00, LEX nr 52766).

W ocenie Sądu zasądzona kwota 8.000 zł stanowi więc dla powódki wartość odczuwalną ekonomicznie i choć obiektywnie dość znaczną ale nie nadmierną. Za przyjęciem kwoty zadośćuczynienia jako odpowiedniej przemawiają charakter doznanego obrażenia i jego skutki oraz rokowania na przyszłość. Wprawdzie bowiem dolegliwości bólowe związane z przebytym urazem utrzymują się częściowo do dnia dzisiejszego jednak stopień ich nasilenia był zróżnicowany w różnych okresach po urazie i w przeważającej części ustał po upływie dwóch tygodni. Obrażenia dotyczące śródręcza oraz pozostałych palców ręki lewej uległy wygojeniu bez pozostawienia następstw przynoszących uszczerbek na zdrowiu, miały więc charakter powierzchowny. Nie doszło do uszkodzenia istotnych struktur dłoni lewej. Fizyczne skutki wypadku uległy wygojeniu i nie wymagają stosowania rehabilitacji, zabiegów usprawniających, stosowania środków farmakologicznych czy sprawowania nad powódką opieki. Chora odzyskała pełną sprawność fizyczną i nie wymaga pomocy osób drugich w czynnościach dnia codziennego. Opisywane z kolei przez powódkę dolegliwości ze strony dłoni lewej odpowiadają objawom zespołu cieśni nadgarstka ręki lewej i nie są następstwami doznanego wypadku. Występujące u niej przewlekłe zaburzenia depresyjno-lękowe nie spełniają kryteriów do rozpoznania nawracających zaburzeń depresyjnych - nie występuje zwłaszcza obniżenie nastroju, sięgające poziomu depresji. Mając powyższe na uwadze, roszczenie o zadośćuczynienie ponad kwotę 8.000 zł podlegało oddaleniu jako nadmierne co do wysokości.

Częściowo zasadne okazało się roszczenie o rentę.

Zgodnie z art. 444 § 2 k.c. jeżeli poszkodowany utracił całkowicie lub częściowo zdolność do pracy zarobkowej albo jeżeli zwiększyły się jego potrzeby lub  zmniejszyły  widoki  powodzenia  na  przyszłość,  może  on  żądać  od zobowiązanego do naprawienia szkody odpowiedniej renty.

Przyznanie renty uzależnione jest więc  od wykazania,  że  zachodzi przynajmniej jedna z wymienionych w treści przepisu przesłanek a mianowicie utrata całkowita lub częściowa zdolności do pracy zarobkowej poszkodowanego, zwiększenie się jego potrzeb lub zmniejszenie widoków powodzenia na przyszłość. Wymóg posiadania przez szkodę waloru realności, sprawia że na gruncie przepisu art. 444 § 2 k.c. sama tylko utrata zdrowia i ewentualność poniesienia w związku z tym przez poszkodowaną uszczerbku majątkowego nie jest wystarczająca dla przyjęcia w konkretnej sprawie, że zasadne jest żądanie renty. Z wyraźnego brzmienia w/w przepisu wynika, że nie sama tylko utrata zdrowia, lecz rzeczywista utrata zdolności zarobkowania i widoków na przyszłość, a także rzeczywiste zwiększenie się potrzeb poszkodowanego jako następstwo wywołania uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia stanowią przesłanki zasądzenia renty po myśli art. 444 § 2 k.c. (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 7 maja 1998 r., III CKU 18/98, Prokuratura i Prawo - dodatek 1998 Nr 11-12, poz. 35).

Powódka udowodniła, że w związku z wypadkiem zwiększyły się jej potrzeby w kwocie 40 zł. Jak wynika z ustaleń faktycznych leczenie urazu ręki zostało już zakończone i powódka nie ponosi tym samym wydatków z tego tytułu, jednak występujące wciąż zaburzenia emocjonalne rodzą potrzebę farmakoterapii, której miesięczny koszt oszacowany został przez biegłego z zakresu psychiatrii na kwotę 30-50 zł miesięcznie. Sąd zasądził więc miesięczną rentę w uśrednionej wysokości 40 zł, płatną z góry do 10-go dnia każdego miesiąca poczynając od kwietnia 2008 r. kiedy to powódka zarejestrowała się w poradni psychiatrycznej gdzie przepisano jej leki przeciwdepresyjne i uspokajające. W pozostałym zakresie roszczenie z tego tytułu jako nadmierne i nieudowodnione podlegało oddaleniu.

Zgodnie z art. 817 k.c. - ubezpieczyciel winien spełnić świadczenie w terminie 30 licząc od daty otrzymania zawiadomienia o wypadku. Uchybienie tego terminu stanowi opóźnienie w spełnieniu świadczenia i w oparciu o art. 481 § 1 k.c. - obowiązek zapłaty odsetek. Zgodnie z brzmieniem przepisu art. 481 § 1 k.c. jeżeli dłużnik opóźnia się ze spełnieniem świadczenia pieniężnego, wierzyciel może żądać odsetek za czas opóźnienia, chociażby nie poniósł żadnej szkody i chociażby opóźnienie było następstwem okoliczności, za które dłużnik odpowiedzialności nie ponosi. Przepis ten, statuujący powszechną zasadę stosownie, do której sam fakt uchybienia terminowi wywiązania się z zobowiązania pieniężnego przesądza o uprawnieniu wierzyciela domagania się odsetek i dookreślający obowiązek dłużnika ich uiszczenia, uzasadnia żądanie powódki zapłaty odsetek ustawowych od kwoty należnego jej zadośćuczynienia od dnia 22 czerwca 2007 r. do dnia zapłaty.

Na podstawie art. 355 § 1 k.p.c. Sąd umorzył postępowanie w części to jest co do kwoty 20.000 zł wraz z ustawowymi odsetkami od tej kwoty od dnia 21 czerwca 2007 r. do dnia zapłaty oraz co do renty miesięcznej w wysokości 100 zł płatnej z góry do 10-go dnia miesiąca poczynając od dnia 22 lipca  2006 r. w związku z cofnięciem pozwu i zrzeczeniem się roszczenia w tym zakresie przez stronę powodową.

Mając powyższe okoliczności na uwadze oraz na podstawie powołanych wyżej przepisów Sąd orzekł jak w sentencji.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT