uchwała SN z dnia 1996.09.20 III CZP 103/96 OSP 1997/5/92

Prawomocne zasądzenie zadośćuczynienia od nie ubezpieczonego sprawcy wypadku komunikacyjnego nie wyłącza możliwości dochodzenia od Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego w późniejszym procesie, z zachowaniem zasad odpowiedzialności in solidum, zadośćuczynienia w kwocie wyższej.


Sąd Najwyższy w sprawie z powództwa Franciszka Ż. przeciwko Ubezpieczeniowemu Funduszowi Gwarancyjnemu w W. o odszkodowanie po rozpoznaniu na posiedzeniu jawnym zagadnienia prawnego przedstawionego przez Sąd Apelacyjny w R. postanowieniem z dnia 18 czerwca 1996 r. I ACR 139/96 do rozstrzygnięcia w trybie art. 391 kpc:

"Czy po zasądzeniu prawomocnym wyrokiem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę w żądanej wysokości na rzecz poszkodowanego od sprawcy wypadku komunikacyjnego, którego pojazd nie był ubezpieczony w zakresie odpowiedzialności ubezpieczeniowej OC, poszkodowany może w późniejszym procesie przeciwko Ubezpieczeniowemu Funduszowi Gwarancyjnemu żądać zadośćuczynienia za doznaną krzywdę w rozmiarze większym" podjął następującą uchwałę:

 

Pozwem z 17 maja 1995 r. poszkodowany w wypadku drogowym Franciszek Ż. wystąpił przeciwko Ubezpieczeniowemu Funduszowi Gwarancyjnemu z żądaniem zasądzenia zadośćuczynienia, odszkodowania, renty uzupełniającej a także ustalenia na przyszłość odpowiedzialności za ewentualne dalsze skutki wypadku jakiemu uległ w dniu 6 września 1993 r. Wina sprawcy wypadku, kierującego motocyklem Zbigniewa P., została prawomocnie ustalona w postępowaniu karnym, ustalone zostało też, że nie dopełnił on obowiązku zawarcia umowy ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej za szkody, związane z ruchem pojazdów, z tytułu zadośćuczynienia (którego dotyczy pytanie prawne). Powód dochodził pierwotnie kwoty 75 000 zł, zaś w toku sporu, wobec uznania i częściowej zapłaty, ograniczył swoje żądanie do kwoty 59 500 zł.

Wyrokiem z 29 lutego 1996 r. Sąd Wojewódzki zasądził od pozwanego na rzecz powoda kwotę 55 000 zł tytułem zadośćuczynienia, uznając tę kwotę za adekwatną do stopnia uszczerbku na zdrowiu (85%) i doznanych cierpień. W kwocie tej - jak wyjaśnił Sąd w uzasadnieniu wyroku - mieści się też kwota 10 500 zł (105 000 000 starych złotych), jaka została wcześniej prawomocnie zasądzona na rzecz powoda wyrokiem z 5 lipca 1994 r. wydanym (zaocznie) we wszczętym przez powoda procesie odszkodowawczym przeciwko sprawcy wypadku. Sąd wskazał przy tym, że do wysokości tej ostatniej kwoty odpowiedzialność pozwanego Funduszu i sprawcy wypadku ma charakter odpowiedzialności in solidum, co wyłącza możliwość "podwójnej" zapłaty.

Powód powołał się na niemożność ściągnięcia od Zbigniewa P. zasądzonej kwoty 10 500 zł.

W rewizji od wyroku z 29 lutego 1996 r. pozwany wniósł o zmianę zaskarżonego wyroku w przedmiocie zadośćuczynienia przez ustalenie go na kwotę 36 000 zł, a w konsekwencji, wobec zapłaty na poczet zadośćuczynienia kwoty 15 500 zł i wobec zasądzenia od sprawcy szkody kwoty 10 500 zł - o ograniczenie zasądzenia do kwoty 10 000 zł. Dalej idące żądania powoda z tytułu zadośćuczynienia pozwany uznał za zbyt wygórowane i nie odpowiadające standardowi życia polskiego społeczeństwa. Pozwany zarzucił także bezzasadność ustalenia przez Sąd, że pozwany Fundusz jest odpowiedzialny in solidum za zapłatę przez sprawcę wypadku kwoty 10 500 zł, zasądzonej prawomocnie w procesie, w którym pozwany nie uczestniczył. Zdaniem pozwanego ustalenie takie stanowi dokonanie zmiany w prawomocnym wyroku, narusza więc powagę sprawy osądzonej.

Przy rozpoznawaniu rewizji pozwanego Sąd Apelacyjny powziął poważne wątpliwości prawne, ujmując je w kształt zagadnienia prawnego przytoczonego w sentencji i przedstawił je do rozstrzygnięcia Sądowi Najwyższemu w trybie art. 391 kpc.

 

Sąd Najwyższy zważył, co następuje:

Zgodnie z art. 51 ust. 2 pkt 2 i art. 8 ust. 5 ustawy z 28 lipca 1990 r. o działalności ubezpieczeniowej (Dz. U. Nr 59, poz. 344 ze zm.) zadaniem pozwanego Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego jest wypłacanie odszkodowań z tytułu ubezpieczenia obowiązkowego (a takim jest ubezpieczenie OC posiadaczy pojazdów mechanicznych za szkody powstałe w związku z ruchem tych pojazdów - art. 4 pkt 1 cyt. ustawy) m.in. za szkody na osobie, gdy sprawca szkody nie posiadał ubezpieczenia obowiązkowego, przy czym w takiej sytuacji uprawniony do odszkodowania może dochodzić roszczeń bezpośrednio od tego Funduszu. Unormowanie to, mając na celu ochronę uprawnionego do odszkodowania, nie nakłada na niego obowiązku wcześniejszego zgłaszania roszczeń przeciwko sprawcy i nie uzależnia odpowiedzialności Funduszu od niemożności realizacji tych roszczeń. Stanowi to o znamiennej modyfikacji odpowiedzialności o charakterze gwarancyjnym, jaka ciąży na pozwanym Funduszu, w kierunku usprawnienia jej realizacji. Nie pozbawia to oczywiście uprawnionego do odszkodowania swobody podmiotowego kształtowania ewentualnego procesu, może on mianowicie zgłosić roszczenia tylko przeciwko Funduszowi, albo tylko przeciwko sprawcy, albo przeciwko obydwu tym podmiotom. Taki obraz możliwości dochodzenia roszczeń odszkodowawczych znajduje też oparcie w § 29 rozporządzenia Ministra Finansów z 9 grudnia 1992 r. w sprawie ogólnych warunków obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych za szkody powstałe w związku z ruchem tych pojazdów (Dz. U. Nr 96, poz. 475), takiemu także poglądowi na ten temat dał wyraz Sąd Najwyższy w uchwale Składu Siedmiu Sędziów z 13 maja 1996 r. (OSNIC 1996 r., nr 7-8, poz. 91), rozważając położenie zakładu ubezpieczeń, analogiczne w tej kwestii (tj. co do relacji z uprawnionym do odszkodowania) do położenia Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. Sąd Najwyższy stwierdził, że nie występuje współuczestnictwo konieczne między ubezpieczycielem a posiadaczem lub kierowcą pojazdu (sprawca szkody), nie muszą oni zatem występować w jednym i tym samym procesie.

Wymaga ponadto podkreślenia, że nie ma podstaw do traktowania, jak chciałby pozwany, wszczęcia sprawy przeciwko sprawcy w znanych Prawu materialnemu kategoriach zobowiązania przemiennego, wyrażających się w wiązaniu z wyborem skutków koncentracji na wybranym świadczeniu. Zastosowanie takiej konstrukcji naruszałoby podstawową zasadę odpowiedzialności o charakterze gwarancyjnym, jaka ciąży na pozwanym, a wyraża się w tym, że powstaje ona - w zasadzie - właśnie wtedy, gdy świadczenie dłużnika nie jest wykonane.

W sprawie niniejszej pojawiły się dwa dalsze problemy: po pierwsze, czy w razie dochodzenia roszczeń przeciwko obydwu tym podmiotom w dwu odrębnych procesach postępowanie z udziałem ubezpieczyciela (gwaranta) oraz, po drugie, jaki walor prawny ma orzeczenie w pierwszej z tych spraw dla rozstrzygnięcia drugiej, w szczególności czy kwalifikuje się w kategoriach sprawy osądzonej w rozumieniu przepisów proceduralnych (art. 199 § 1 pkt 2 kpc).

Odpowiedź na pierwsze z powyższych pytań nie powinna budzić wątpliwości, opiera się bowiem na klasycznym wnioskowaniu a maiori ad minus, jeżeli bowiem uprawniony do odszkodowania może zaskarżyć ubezpieczyciela bezpośrednio (wolno mu więcej), to tym bardziej może to zrobić pośrednio, tj. skarżąc wpierw sprawcę szkody.

Kluczowe dla wątpliwości podniesionych w zagadnieniu prawnym jest rozwiązanie problemu drugiego. Poszukując tego rozwiązania, wziąć trzeba pod uwagę, co następuje:

Zgodnie z art. 199 § 1 pkt 2 kpc o powadze rzeczy osądzonej mówić można wtedy, gdy nastąpiło prawomocne osądzenie sprawy pomiędzy tymi samymi stronami i o to samo roszczenie. Rozstrzygana sprawa nie odpowiada żadnemu z tych kryteriów, oczywista "nietożsamość" stron obydwu spraw idzie w parze z faktem, że każde z wchodzących w grę roszczeń ma inną podstawę prawną: roszczenie przeciwko sprawcy opiera się na kodeksowych przepisach o odpowiedzialności deliktowej, natomiast roszczenie przeciwko Ubezpieczeniowemu Funduszowi Gwarancyjnemu dochodzone jest na podstawie cyt. ustawy o działalności ubezpieczeniowej.

Związek natomiast między niniejszą sprawą a prawomocnie rozstrzygniętą wcześniejszą sprawą odszkodowawczą przeciwko sprawcy szkody polega na identyczności zaszłości, jakie uwzględnia (ocenia) Sąd przy rozstrzyganiu każdej z tych spraw. W szczególności określając kwotę należną tytułem zadośćuczynienia Sąd ustala ją na poziomie "odpowiednim" (art. 445 § 1 kc) do doznanej krzywdy, wskazuje zatem te zaszłości, okoliczności faktyczne, rozmiar doznanych cierpień i innych negatywnych odczuć i uczuć, jakie dotknęły poszkodowanego. Wszystkie te czynniki nie ulegają zmianie (zmniejszeniu lub zwiększeniu) w zależności od tego, jaki podmiot jest zobowiązany do zapłaty zadośćuczynienia.

Nie da się natomiast wykluczyć, że w późniejszym postępowaniu (przeciwko UFG lub ubezpieczycielowi) Sąd określi zadośćuczynienie w kwocie wyższej niż ustalona uprzednio. Może to mieć miejsce w kilku sytuacjach: po pierwsze wtedy, kiedy w postępowaniu późniejszym zostaną powołane i wykazane takie okoliczności (dane), które nie były przedmiotem analizy i oceny Sądu rozstrzygającego wcześniejszą sprawę; po drugie wtedy, kiedy Sąd orzekający we wcześniejszej sprawie, znajdzie uzasadnienie dla skorzystania z art. 440 kc i ograniczy zakres obowiązku naprawienia szkody ze względu na zasady współżycia społecznego; po trzecie wtedy, kiedy w postępowaniu późniejszym Sąd, w ramach swobodnej oceny dowodów, dojdzie do przekonania, że określona okoliczność czy zaszłość powinna bardziej ważyć na sumie zadośćuczynienia, niż przyjął to Sąd w sprawie rozstrzyganej wcześniej. W żadnej jednakże z powyższych sytuacji Sąd nie może nie dostrzec orzeczenia wydanego we wcześniej rozstrzyganej sprawie, przeciwnie, powinien rozważyć stanowisko Sądu wyrażone we wcześniejszym orzeczeniu, jako ważny element w kształtowaniu własnego rozstrzygnięcia.

Na podstawie powyższego należało na pytanie Sądu Apelacyjnego udzielić odpowiedzi pozytywnej.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT