Wyrok z dnia 18 maja 1970 r. Sąd Najwyższy I CR 58/70 OSNC 1971/5/86

Z samego faktu zawarcia umowy ubezpieczenia lub umowy reasekuracji roszczenie odszkodowawcze względem sprawcy szkody nie przechodzi na instytucję ubezpieczającą lub reasekurującą. Do takiego przejścia konieczny jest specjalny tytuł, a tytułem tym może być bądź umowa, bądź przepis prawa, jak np. art. 300 k.m. lub 828 § 1 k.c.
W obrocie międzynarodowym, ściślej: w obrocie między podmiotami prawa cywilnego należącymi do różnych krajów, mają przede wszystkim zastosowanie przepisy prawa międzykrajowego wynikające bądź z odpowiednich konwencji, bądź z odpowiednich utartych zwyczajów. Dopiero w braku norm tego rodzaju wchodzi w rachubę zastosowanie prawa krajowego: polskiego lub innego.


Sąd Najwyższy po rozpoznaniu sprawy z powództwa Towarzystwa Ubezpieczeń i Reasekuracji "Warta" - Oddział w G. przeciwko Tadeuszowi S. i Piotrowi D. 0 525.640 zł, na skutek rewizji pozwanych od wyroku Sądu Wojewódzkiego w Gdańsku z dnia 24 października 1969 r.,
zaskarżony wyrok w ten sposób zmienił, że zasądzoną od Tadeusza S. kwotę 44.644,80 zł obniżył do sumy 35.644,60 zł z odsetkami; poza tym rewizję oddalił.

Towarzystwo Ubezpieczeń i Reasekuracji SA "Warta" - Oddział w G. dochodziło od pozwanych Tadeusza S. i Piotra O. zapłaty kwoty po 262.800 zł. Z uzasadnienia pozwu wynika, co następuje.
W dniu 6 marca 1960 r. pozwani, członkowie załogi statku "Kopalnia S." należącego do armatora Polska Żegluga Morska w S., zostali w Genui ujęci w chwili, gdy usiłowali przemycić na teren portu sto kilkadziesiąt kilogramów papierosów amerykańskich. Włoskie władze celne zaaresztowały statek, przy czym jego zwolnienie uzależniły od złożenia depozytu w wysokości 64.400.000 lirów. W imieniu armatora żądany depozyt zaaranżowała powódka, co spowodowało zwolnienie statku z aresztu. Za czyn swój pozwani zostali skazani prawomocnym wyrokiem Sądu Apelacyjnego w Genui z dnia 26 czerwca 1961 r. na karę grzywny w wysokości po 6.800.000 lirów, przy czym grzywna ta została wyegzekwowana ze złożonego depozytu. Pozwani wyrządzili więc swym czynem niedozwolonym szkodę armatorowi statku, legitymowana jednak do wytoczenia powództwa jest powódka, a to z racji wstąpienia z mocy umowy i ustawy w prawa zaspokojonego wierzyciela, z którym powódkę łączy umowa ubezpieczeniowa.
Po ponownym rozpoznaniu sprawy (na skutek uchylenia pierwszego wyroku przez Sąd Najwyższy) Sad Wojewódzki w Gdańsku uznał powyższe twierdzenie za udowodnione, a ponadto - kierując się opinią biegłego - zważył, co następuje.
Armator statku "Kopalnia S." (Polska Żegluga Morska w S.) był ubezpieczony od odpowiedzialności cywilnej w Towarzystwie Ubezpieczeń i Reasekuracji SA "Warta". Z kolei Towarzystwo to reasekurowało się w angielskiej firmie ubezpieczeniowej "The West of England Steam Ship Owners Protection and Indeminity Association Limited" (Zachód Anglii, Stowarzyszenie z ograniczoną odpowiedzialnością armatorów dla ochrony i odszkodowania) z siedzibą w Londynie (porozumienie zawarte między "The West of England" a Państwowym Zakładem Ubezpieczeń).
W dniu 6 marca 1960 r. w wyniku udaremnienia usiłowania przemytu przez marynarzy statku "Kopalnia S." włoskie władze celne zaaresztowały statek uzależniając jego zwolnienie od złożenia depozytu w kwocie 64.400.000 lirów. Depozyt ten został złożony w imieniu Polskiej Żeglugi Morskiej przez firmę "The West of England" przez biura włoskie firmy "Fratelli Cosulich". Złożenie depozytu spowodowało zwolnienie statku. Aranżując złożenie depozytu, powódka zadośćuczyniła ciążącym na niej obowiązkom wynikającym z zawartej z PZU umowy ubezpieczenia i w ten sposób na nią przeszła wierzytelność o uzyskanie odszkodowania w stosunku do bezpośrednich sprawców szkody, a to z mocy § 804 n.k.h.
Idący dalej zarzut pozwanych, sprowadzający się do tego, że skoro powódka reasekurowała się w "The West of England" i ta firma też uczyniła zadość obowiązkom wynikającym z zawartego z PZU porozumienia, to wierzytelność przeszła na tę angielską firmę i że tym samym jest ona czynnie legitymowana w procesie - nie zasługuje na uwzględnienie.
Reasekuracja jako instytucja gospodarczo-finansowa i prawna polega na przyjęciu wobec zakładu ubezpieczeń obowiązku pokrycia określonej części obciążających go świadczeń ubezpieczeniowych dla ubezpieczonych w tym zakładzie w zamian za określoną część składek pobranych przez ten zakład od ubezpieczających. W doktrynie socjalistycznej reprezentowany jest pogląd, że reasekuracja nie jest ubezpieczeniem ani w aspekcie ekonomicznym, ani w aspekcie prawnym. Zajęcie takiego stanowiska uniemożliwia stosowanie do reasekuracji przepisów regulujących instytucję ubezpieczenia, jak również ukształtowanych w praktyce zasad działalności ubezpieczeniowej. Dotyczy to przede wszystkim legitymacji do wystąpienia z roszczeniem regresowym przeciwko sprawcy szkody objętej ubezpieczeniem, którą ustawy ubezpieczeniowe przyznają wyłącznie ubezpieczycielowi. Nie ulega wątpliwości, że reasekuracja jest związana ściśle z instytucją ubezpieczenia i poza nią nie ma racji bytu, jednakże powoduje ona powstanie praw i obowiązków tylko między ubezpieczycielem (zakładem ubezpieczeń) a reasekurantem.
Stosunek reasekuracji jest więc w swej istocie stosunkiem wewnętrznym, tak że na reasekurancie nie ciążą żadne obowiązki ani też nie posiada on żadnych uprawnień w stosunku do klientów ubezpieczyciela, a tym bardziej do podmiotów, które tym klientom wyrządzają szkodę. Jak wynika z poglądu wyrażonego przez prof. dra Witolda Warkałło, w stosunku reasekuracji "wobec ubezpieczającego występuje wyłącznie jego ubezpieczyciel, tylko on pobiera składki i wypłaca odszkodowanie, w związku zaś z wypłatą odszkodowań na niego i tylko na niego przechodzą roszczenia, jakie ma ubezpieczony do osób trzecich - sprawców szkody objętej ubezpieczeniom i pokrytej z tytułu tego ubezpieczenia. Zwyczaje ukształtowane w tym zakresie są stosowane powszechnie, w związku z czym w umowach reasekuracji nie wspomina się nawet o uprawnieniach regresowych ubezpieczyciela (...)". Nie ma w tym względzie żadnych postanowień w porozumieniu zawartym między "The West of England" a PZU, z których wynikałoby, że na reasekuratora przechodzą uprawnienia do dochodzenia roszczeń przysługujących drugiej stronie stosunku reasekuracji, natomiast z postanowienia zawartego w art. 43 lit. a wynika, że wszystkie szkody będą regulowane przez PZU.
Na podstawie akt sprawy karnej, jaka się toczyła przeciwko pozwanym i innym marynarzom, w której oskarżeni zostali skazani za przestępstwa dewizowe związane z wymienionym przemytem, Sąd Wojewódzki ustalił, w jakiej części każdy z pozwanych odpowiada za szkodę, a mianowicie pozwany S. w 3/15, a pozwany O. w 2/15.
Sąd Wojewódzki ustalił ponadto, że czynu   niedozwolonego, z racji którego odpowiadają pozwani, dopuściła się wraz z nimi firma zachodnioniemiecka "Zerssen  et GO" oraz że w związku z tym wypłaciła ona Polskiej Żegludze Morskiej kwotę 45.000 marek zachodnioniemieckich. O tę więc kwotę szkoda uległa zmniejszeniu. Z kwoty tej na pozwanego S. przypada 9.000 marek, a na pozwanego O. - 6.000 marek.
Mając powyższe ustalenia na uwadze oraz dokonując odpowiedniego przeliczenia lirów włoskich i marek zachodnioniemieckich na walutę polską, Sąd Wojewódzki wyrokiem z dnia 24 października 1969 r. zasądził od pozwanego S. kwotę 44.644,80 zł, a od pozwanego O. sumę 23.763,19 zł.
Wyrok powyższy zaskarżyli pozwani.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje.
Pozwani czynem swoim spowodowali zatrzymanie statku przez władze włoskie, a następnie wywołali konieczność wypłacenia odpowiedniej sumy w celu jego zwolnienia z aresztu. Tym samym wyrządzili oni czynem niedozwolonym szkodę Polskim Liniom Żeglugowym, do których statek ten należał. Jednakże roszczenie tego przedsiębiorstwa przeszło z mocy umowy ubezpieczenia na Towarzystwo Ubezpieczeń i Reasekuracji "Warta". Ponieważ jednak sumę, jakiej zażądały władze włoskie, wpłaciło nie to Towarzystwo, lecz angielskie przedsiębiorstwo reasekuracyjne "The West of England", w sprawie wyłoniło się zagadnienie, czy "Warta" zatrzymała roszczenie odszkodowawcze względem pozwanych, czy też przeszło ono z kolei na przedsiębiorstwo angielskie.
Odpowiadając na to pytanie, trzeba przede wszystkim wyjaśnić, że z samego faktu zawarcia umowy ubezpieczenia lub umowy reasekuracji roszczenie odszkodowawcze względem sprawcy szkody nie przechodzi na instytucję ubezpieczającą lub reasekurującą. Do takiego przejścia konieczny jest specjalny tytuł, a tytułem tym może być bądź umowa, bądź przepis prawa, jak np. art. 300 k.m. lub art. 828 § 1 k.c.
Jeśli chodzi o umowę zawartą przez towarzystwo "Warta" z przedsiębiorstwem "The West of England", to brak jest w niej postanowienia, które by przewidywało takie przejście roszczenia odszkodowawczego. W szczególności postanowienia takiego nie zawiera - wbrew odmiennej sugestii zawartej w rewizji - art. 1 tej umowy, z przepisu tego bowiem wynika tylko, że wymienione przedsiębiorstwo reasekuracyjne przejęło na siebie 90% ryzyka ubezpieczeniowego, a więc że w takim zakresie reasekurowało "Wartę".
Jeśli zaś chodzi o normę prawa przedmiotowego, to dla sprawy nie może być właściwe prawo polskie, tj. obowiązujący w czasie, gdy szkoda została wyrządzona, niemiecki kodeks handlowy. W sprawie bowiem chodzi o obrót międzynarodowy, a ściślej między podmiotami prawa cywilnego należącymi do różnych krajów, w którym to obrocie mają przede wszystkim zastosowanie przepisy prawa międzykrajowego czy to wynikające z odpowiednich konwencji, czy to z odpowiednich utartych zwyczajów. Dopiero gdyby norm tego rodzaju nie było, w rachubę wchodziłoby zastosowanie prawa krajowego polskiego lub innego.
Sąd Wojewódzki ustalił, że zasada, w myśl której na reasekuratora nie przechodzą roszczenia odszkodowawcze oraz że w związku z tym reasekuratorzy w obrocie międzykrajowym nigdy z takimi roszczeniami nie występują, utrwaliła się w tym obrocie. Wbrew zasadniczemu zarzutowi rewizji, ustalenie to należy uznać za prawidłowe. Trafnie wprawdzie skarżący zarzuca, że opinia biegłego w pewnym zakresie wykracza poza zakres tego dowodu. W szczególności biegły zbędnie zajął się oceną stanu faktycznego niniejszej sprawy, usiłując niejako dać odpowiedź, jak powinna ona być rozstrzygnięta. Niesłusznie też zajął się biegły oceną postępowania pełnomocnika pozwanych, który według jego mniemania działa jakoby na korzyść zagranicznego przedsiębiorstwa, bo ta ocena ani nie należała do funkcji biegłego, ani też nie jest trafna, rzeczą bowiem pełnomocnika (zresztą nie jednostki zagranicznej, lecz obywatela polskiego) jest obrona jego interesów. Dodać przy tym wypada, że jeśli chodzi o sprawę niniejszą, to jest to obrona bynajmniej nie bezpodstawna, lecz polegająca na reprezentowaniu jednego z możliwych stanowisk prawnych, to zaś, że sąd tego stanowiska nie podzielił, bynajmniej obrony tej nie stawia w ujemnym świetle.
W pełni natomiast prawidłowa jest opinia biegłego, gdy chodzi o jej zasadniczy trzon, tzn. o tyle, o ile biegły stwierdził, że ze zwyczajów obrotu międzynarodowego wynika wypowiedziana wyżej zasada. Jeśli chodzi o tę część opinii biegłego, to nie sposób uznać jej za wadliwą, skoro biegły oparł się na swoich wiadomościach specjalnych, a wypowiedziana przez niego zasada jest w pełni logiczna. Mało jest bowiem prawdopodobne, aby przedsiębiorstwo o zasięgu międzynarodowym zajmowało się dochodzeniem roszczeń odszkodowawczych w poszczególnych krajach. Dodać jeszcze wypada, że wobec stwierdzenia takiego zwyczaju podniesiony przez biegłego i bardzo ciekawie uzasadniony - choć dyskusyjny - problem, czy reasekuracja jest odmianą asekuracji, czy też instytucją innego rodzaju, nie ma dla sprawy istotnego znaczenia. Dlatego zarzuty rewizji kwestionujące ten pogląd biegłego są bezprzedmiotowe.
Trzeba tu jeszcze dodać, że przedstawiona wyżej wykładnia jest zgodna z art. 4 k.c., nie można by bowiem uznać za odpowiadające zasadom naszego ustroju takiego rozwiązania, które by praktycznie prowadziło do zwolnienia od odpowiedzialności cywilnej osoby wyrządzającej szkodę czynem niedozwolonym, w dodatku czynem niedozwolonym stanowiącym z punktu widzenia interesów naszego kraju kompromitujące przestępstwo.
Nietrafne są także dalsze zarzuty rewizji o mniej zasadniczym znaczeniu. Tak więc nie można się zgodzić z twierdzeniem, że strona powodowa nie może dochodzić roszczenia odszkodowawcze go od pozwanych, bo nie zapłaciła z racji ich postępku "ani grosza", czyli inaczej mówiąc - nie poniosła szkody. Strona pozwana istotnie nie uiściła żadnej kwoty z tej racji, ale nabyła roszczenie odszkodowawcze, takie zaś ujęcie instytucji ubezpieczenia pozwala na zmniejszenie składek ubezpieczeniowych, a więc w ostatecznym wyniku dotyka także interesów zakładu ubezpieczeń. Podobnie nie jest również trafny zarzut, że na skutek zasądzenia odszkodowania strona pozwana zostałaby niesłusznie wzbogacona, skoro z przyczyn wyżej podanych uzyskana w ten sposób korzyść nie jest pozbawiona podstawy. Nie może wreszcie odnieść skutku (oparte zresztą na dowodzie) twierdzenie, że statek "Kopalnia S." został uwidoczniony w odpowiednim wykazie jako ubezpieczony bezpośrednio w firmie "The West of England", skoro z nie budzącego wątpliwości materiału dowodowego wynika, że w rzeczywistości jest inaczej.
Trafny natomiast jest zarzut rewizji kwestionujący wysokość odszkodowania zasądzonego od pozwanego S. Sąd bowiem I instancji zamiast odjąć od ustalonego a należnego od tego pozwanego odszkodowania w kwocie 89.644,80 zł kwotę 54.000 zł, jako równowartość 9.000 marek zachodnioniemieckich, odjął kwotę 45.000 zł. Najpewniej stało się to na skutek pomyłki.
Z zasad wyżej przedstawionych Sąd Najwyższy orzekł z mocy art. 387 i 390 k.p.c. jak w sentencji.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT