Ewa Kiziewicz - Roszczenie zwrotne zakładu ubezpieczeń - Monitor Ubezpieczeniowy nr 39 - październik 2009

Zgodnie z definicją zawartą w Wielkiej Encyklopedii Prawa, regres jest to „zwrotne dochodzenie. Ma ono miejsce wówczas, gdy dłużnik odpowiedzialny za dług w dalszej kolejności lub tylko częściowo zaspokoi wierzyciela, a następnie dochodzi od współdłużników należnych od nich części długu. Regres występuje zwłaszcza w zobowiązaniach solidarnych."[1]

Pojęcie regresu pochodzi od łacińskiego regressus, co oznacza powrót, cofnięcie się, ucieczkę, zwrócenie się do czegoś, poszukiwanie na kimś szkody, wynagrodzenie strat, roszczenie do poprzednika, żądanie odszkodowania. W prawie polskim brak jest definicji normatywnej tego pojęcia, a także syntetycznego opracowania poświęconego problematyce regresu.

W doktrynie formułowano wiele definicji regresu. Jedną z nich jest definicja podawana przez W. Czachórskiego, określająca regres jako roszczenie jakie wynika z faktu dokonania zapłaty przez jedną z osób współodpowiedzialnych za dług wobec wierzyciela lub z faktu przyjęcia zapłaty przez jednego ze współuprawnionych i ma za przedmiot dokonanie repartycji ciężaru długu lub korzyści wynikających z zapłaty.

Roszczenie zwrotne (in. roszczenie regresowe, regres), jako prawo żądania przez dłużnika zwrotu spełnionego świadczenia od pozostałych dłużników, kodeks cywilny określa bliżej w przypadku zobowiązań solidarnych (art. 376 k.c.). Jednak we wszystkich przypadkach istnienia odpowiedzialności solidarnej jest oczywiste, iż każdy dłużnik, który spełni świadczenie solidarne ma prawo domagać się zwrotu tego świadczenia od pozostałych współdłużników, w częściach określonych umową między dłużnikami, bądź wynikających z ustawy. Roszczenie regresowe ma na celu rozłożenie ciężaru długu w stosunku wewnętrznym między dłużnikami.[2]

Bardzo istotną cechą roszczenia zwrotnego jest fakt, iż występuje ono jedynie w pieniądzu, a momentem jego powstania jest moment spełnienia świadczenia przez jednego z dłużników, bądź  moment   zapłaty  cudzego  długu. Sąd Najwyższy  w  orzeczeniu  z dnia 1 czerwca 1973 r. stwierdził, iż o powstaniu roszczenia regresowego decyduje nie chwila wyrządzenia szkody przez bezpośredniego sprawcę, lecz chwila jej naprawienia przez jednego z dłużników solidarnych.[3]  Dlatego też nie jest możliwe dochodzenie roszczeń regresowych, które powstaną dopiero w przyszłości, co potwierdza judykatura.

Dodać należy, iż roszczenie regresowe ma charakter akcesoryjny, gdyż jego istnienie uzależnione jest od istnienia i spełnienia zobowiązania pierwotnego.[4]

Należy również zauważyć, iż odpowiedzialność regresowa między dłużnikami nie jest odpowiedzialnością solidarną - jest nią wyłącznie odpowiedzialność wobec poszkodowanego, która ustaje z chwilą spełnienia świadczenia przez jednego z dłużników. Wprawdzie orzecznictwo odnotowało pogląd odmienny, oceniony jako nietrafny (orzeczenie SN z dnia 12 lipca 68 r.), stanowisko to zostało jednoznacznie zakwestionowane przez orzeczenia późniejsze.[5]

            Ustanowienie prawa regresu służyć ma ściśle określonym celom. Z uwagi na te cele można wyróżnić funkcję kompensacyjną, represyjną i prewencyjno-wychowawczą  roszczenia zwrotnego. Funkcja kompensacyjna  jest podyktowana koniecznością stworzenia warunków, w których osoba, która spłaci cudzy materialnie dług będzie mogła odzyskać wypłacone kwoty. Funkcja represyjna ma na celu nałożenie na sprawcę sankcji ekonomicznej, która jest jedną z sankcji o znacznym stopniu dolegliwości, tym bardziej iż zwolnienie z obowiązku naprawienia szkody osoby za nią odpowiedzialnej jest sprzeczne zarówno z nakazami prawa jak i moralnymi. Funkcja prewencyjno - wychowawcza zaś  pomaga skłonić sprawcę szkody do zachowania większej staranności i zapobiegliwości w działaniach, które mogą prowadzić do wyrządzenia szkody.

            Roszczenie zwrotne w przypadku umowy ubezpieczenia uregulowane zostało w art. 828 k.c.  Art. ten jest przepisem szczególnym do art. 518 k.c., który reguluje kwestię wstąpienia osoby trzeciej w prawa zaspokojonego wierzyciela, wymieniając enumeratywnie przesłanki subrogacji, po spełnieniu których osoba trzecia, która spłaca wierzyciela, nabywa spłaconą wierzytelność. Skutkiem wstąpienia osoby trzeciej w prawa zaspokojonego wierzyciela jest, pomimo zaspokojenia dotychczasowego wierzyciela, dalsze trwanie stosunku zobowiązaniowego. Stosunek ten bowiem nie wygasa, lecz następuje zmiana podmiotu po stronie wierzyciela. Do skutecznej subrogacji może dojść jeżeli pomimo zmiany wierzyciela zachowana zostanie tożsamość zobowiązania.

Stosownie do art. 518 § 1 pkt 4 k.c podstawą wstąpienia w prawa zaspokojonego wierzyciela może być przepis szczególny, przewidujący taką możliwość.  Przepisem takim jest art. 828 § 1 k.c. Stanowi on, iż jeżeli nie umówiono się inaczej, z dniem zapłaty odszkodowania przez ubezpieczyciela roszczenie ubezpieczającego przeciwko osobie trzeciej  odpowiedzialnej za szkodę przechodzi z mocy prawa na ubezpieczyciela do wysokości zapłaconego odszkodowania.  Stosownie do § 2 powołanego artykułu, wyjątkiem od tej zasady są roszczenia ubezpieczającego przeciwko osobie, z którą ubezpieczający pozostaje we wspólnym gospodarstwie domowym - wówczas ubezpieczycielowi roszczenie zwrotne do tej osoby nie przysługuje, chyba że  wyrządziła ona szkodę umyślnie. Z przepisu tego wynika, iż prawo regresu można ograniczyć lub wyłączyć, nie można go jednak rozszerzyć na osoby pozostające z ubezpieczającym we wspólnym gospodarstwie domowym w przypadku, gdy nie można im  przypisać winy umyślnej. Zdaniem dr. Marcina Orlickiego, ograniczenie prawa regresu w stosunku do osób odpowiedzialnych za szkodę, a pozostających z poszkodowanym we wspólnym gospodarstwie domowym, służy zabezpieczeniu interesów poszkodowanego. W przypadku bowiem skierowania przez ubezpieczyciela do sprawcy szkody roszczenia o zwrot wypłaconego odszkodowania, roszczenie to zostałoby zaspokojone ze środków pieniężnych wspólnych dla poszkodowanego i sprawcy z racji łączącej ich więzi ekonomicznej wynikającej z pozostawania we wspólnym gospodarstwie domowym i w konsekwencji odbiłoby się niekorzystnie również na samym poszkodowanym. Oznaczałoby to również iluzoryczność posiadanego ubezpieczenia majątkowego.[6] Nie sposób nie podzielić tej opinii, jednak równocześnie zauważyć trzeba, iż  pomimo dostrzeżenia przez ustawodawcę tej zależności, wprowadził on jednak prawo regresu w przypadku umyślnego wyrządzenia szkody przez osobę pozostającą we wspólnym gospodarstwie domowym, co także oznacza negatywne następstwa dla poszkodowanego dysponującego wspólnymi ze sprawcą środkami finansowymi. Ze względu na istnienie zasady ochrony interesów poszkodowanego nawet w przypadku wyrządzenia szkody przez osobę pozostającą z nim we wspólnym gospodarstwie domowym, umyślne wyrządzenie szkody przez tę osobę  również - tak jak jest to przy braku umyślności - nie powinno ujemnie wpływać na stan majątku samego poszkodowanego, w przeciwnym bowiem razie poszkodowany, obciążony  zostaje negatywnymi skutkami zachowania sprawcy. Rozumiejąc intencję ustawodawcy zastosowania represji wobec sprawcy działającego umyślnie, zauważyć jednak trzeba, iż następstwem tego rozwiązania jest jednoczesne „ukaranie" również i poszkodowanego za to, że szkoda została mu wyrządzona umyślnie. W takiej sytuacji naruszona zostaje jednak wspomniana wcześniej zasada ochrony interesów poszkodowanego.  Nadto zauważyć należy, iż prawo regresu do osoby pozostającej z poszkodowanym we wspólnym gospodarstwie domowym w przypadku wyrządzenia przez nią szkody umyślnej zostało wprowadzone dopiero nowelizacją kodeksu cywilnego dokonaną  ustawą z dnia 13 kwietnia 2007 r. o zmianie ustawy - Kodeks cywilny oraz o zmianie niektórych innych ustaw (Dz.U. Nr 82, poz. 557), która weszła w życie w dniu 10 sierpnia 2007 r. - w poprzednim stanie prawnym interes poszkodowanego był chroniony zarówno w przypadku nieumyślnego wyrządzenia szkody, jak i noszącego cechy umyślności. Tym bardziej zatem jest dyskusyjne wprowadzenie ograniczenie tej ochrony w przypadku umyślności działania sprawcy. Art. 827 k.c. stanowi, iż w przypadku umyślnego wyrządzenia szkody co do zasady wyłączona jest odpowiedzialność ubezpieczyciela OC sprawcy. Warto jednak przeanalizować odpowiedzialność regresową sprawcy jako osoby związanej z poszkodowanym ekonomicznie.

Jak już zostało powiedziane, art. 828 k.c. jest przepisem szczególnym do art. 518 k.c. Ustanawia on odrębny przypadek wstąpienia w prawa zaspokojonego wierzyciela w drodze subrogacji ustawowej, co oznacza, iż roszczenia ubezpieczającego przeciwko osobie trzeciej odpowiedzialnej za szkodę przechodzą na ubezpieczyciela z mocy samego prawa do wysokości dokonanej zapłaty i przez sam fakt zapłaty. W momencie zapłaty odszkodowania przez zakład ubezpieczeń ubezpieczający traci  roszczenie do sprawcy w tym właśnie zakresie. Podkreślić także trzeba, iż roszczenie regresowe zakładu ubezpieczeń jest w zasadzie tym samym roszczeniem, które przysługuje poszkodowanemu. Dlatego też tu również obowiązuje zasada wykazania zasadności tego roszczenia, także w kontekście jego wysokości.

Przepis ten dotyczy wyłącznie roszczeń ubezpieczającego (ubezpieczonego) wobec sprawcy szkody, nie ma natomiast zastosowania w przypadkach umowy ubezpieczenia OC. W ubezpieczeniu tym bowiem to nie ubezpieczającemu przysługuje roszczenie o naprawienie szkody, lecz do niego właśnie - lub do jego ubezpieczyciela - kierowane są z tego tytułu roszczenia. W umowie obowiązkowego ubezpieczenia OC występują jednak przypadki, w których można stosować prawo regresu, jednak jego podstawą prawną są przepisy szczególne.  W odniesieniu do ubezpieczenia OC posiadacza pojazdu przepis taki zawarty jest w ustawie z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (Dz.U. Nr 124, poz. 1152 ze zm.).

Umowa ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych, zapewniając poszkodowanemu odszkodowanie, zwalnia jednocześnie sprawcę kolizji z obowiązku wydatkowania odpowiednich kwot w celu pokrycia strat poniesionych przez poszkodowanego. Jednak fakt, iż zakład ubezpieczeń przejmuje obowiązek wypłacenia odszkodowania z uwagi na zawartą z posiadaczem pojazdu umowę ubezpieczenia nie zwalnia kierującego pojazdem z odpowiedzialności cywilnej za wyrządzenie szkody. Zakład ubezpieczeń bowiem przejmuje jedynie płatności nie zaś odpowiedzialność cywilną sprawcy szkody. Dlatego też poszkodowany ma wybór do kogo będzie kierował roszczenie o odszkodowanie: do zakładu ubezpieczeń, w którym posiadacz pojazdu mechanicznego, którym jechał sprawca szkody zawarł umowę OC, czy też bezpośrednio do samego kierującego pojazdem. Mechanizm ten wynika z istnienia dwu różnych podstaw odpowiedzialności ubezpieczyciela i sprawcy szkody. Podstawą odpowiedzialności gwarancyjnej zakładu ubezpieczeń jest bowiem umowa ubezpieczenia OC zawarta z ubezpieczającym, odpowiedzialność zaś kierującego wynika bezpośrednio z przepisów kodeksu cywilnego, który w art. 436 wskazuje zasady odpowiedzialności kierującego w przypadku popełnienia przez niego czynu niedozwolonego. Ustawa o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych w art. 34 ust. 1 stanowi, iż „z ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych przysługuje odszkodowanie, jeżeli posiadacz lub kierujący pojazdem mechanicznym są obowiązani do odszkodowania za wyrządzoną w związku z ruchem tego pojazdu szkodę, której następstwem jest śmierć, uszkodzenie ciała, rozstrój zdrowia bądź też utrata, zniszczenie lub uszkodzenie mienia".  Oznacza to, iż  odpowiedzialność zakładu ubezpieczeń zaistnieje dopiero wówczas, gdy wystąpią przesłanki odpowiedzialności za wyrządzenie szkody stwierdzone na podstawie przepisów kodeksu cywilnego. Zasada akcesoryjności odpowiedzialności zakładu ubezpieczeń doznaje jednak pewnych ograniczeń. Ustawa bowiem w art. 38 ust. 1 enumeratywnie wymienia przesłanki braku odpowiedzialności zakładu ubezpieczeń. Odpowiedzialność ta wyłączona będzie w przypadku szkód:

  1)  polegających na uszkodzeniu, zniszczeniu lub utracie mienia, wyrządzonych przez kierującego posiadaczowi pojazdu mechanicznego; dotyczy to również sytuacji, w której posiadacz pojazdu mechanicznego, którym szkoda została wyrządzona, jest posiadaczem lub współposiadaczem pojazdu mechanicznego, w którym szkoda została wyrządzona;

  2)  wynikłych w przewożonych za opłatą ładunkach, przesyłkach lub bagażu, chyba że odpowiedzialność za powstałą szkodę ponosi posiadacz innego pojazdu mechanicznego niż pojazd przewożący te przedmioty;

  3)  polegających na utracie gotówki, biżuterii, papierów wartościowych, wszelkiego rodzaju dokumentów oraz zbiorów filatelistycznych, numizmatycznych i podobnych;

  4)  polegających na zanieczyszczeniu lub skażeniu środowiska.

            Wprowadzenie obowiązkowego ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych miało przede wszystkim na celu zapewnienie poszkodowanym świadczeń należnych z tytułu wyrządzonej im szkody. Nierzadko bowiem osoby odpowiedzialne za szkodę nie dysponowały wystarczającymi środkami finansowymi, by zapewnić poszkodowanemu zaspokojenie wszystkich jego  roszczeń. Było to szczególnie dotkliwe w przypadku szkód na osobie, których skutkiem była konieczność wypłaty świadczeń ciągłych i długoterminowych. Ubezpieczenie to jednocześnie chroni interes ekonomiczny samego sprawcy, ponieważ wypłata odszkodowania przez zakład ubezpieczeń zwalnia go z tego obowiązku. W pewnych jednak przypadkach sprawca szkody nie będzie zwolniony z osobistego pokrycia strat poniesionych przez poszkodowanego. Zakład ubezpieczeń, wypełniając zobowiązanie wynikające z zawartej umowy ubezpieczenia OC wypłaci wprawdzie osobie poszkodowanej odszkodowanie, jednak będzie mu przysługiwało roszczenie do sprawcy szkody o jego zwrot. Wysokość tego roszczenia odpowiada wysokości wypłaconego  odszkodowania. Sytuacje, w których takie roszczenie ubezpieczycielowi przysługuje wskazane są w art. 43 ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (Dz.U. Nr 124, poz. 1152 ze zm.). Są to przypadki, gdy kierujący pojazdem:

  1)  wyrządził szkodę umyślnie lub w stanie po użyciu alkoholu albo pod wpływem środków odurzających, substancji psychotropowych lub środków zastępczych w rozumieniu przepisów o przeciwdziałaniu narkomanii;

  2)  wszedł w posiadanie pojazdu wskutek popełnienia przestępstwa;

  3)  nie posiadał wymaganych uprawnień do kierowania pojazdem mechanicznym, z wyjątkiem przypadków, gdy chodziło o ratowanie życia ludzkiego lub mienia albo o pościg za osobą podjęty bezpośrednio po popełnieniu przez nią przestępstwa;

4)    zbiegł z miejsca zdarzenia.

       Niewątpliwie uzasadnionym i dobrym rozwiązaniem jest ustanowienie odpowiedzialności zakładu ubezpieczeń wobec poszkodowanych w przypadku wyrządzenia szkody w powyżej wskazanych przypadkach. Jednocześnie na aprobatę zasługuje ustanowienie przez ustawodawcę także prawa regresu wobec kierującego pojazdem.  Miało to na celu wprowadzenie zarówno represji wobec osób, które wyrządziły szkodę w okolicznościach powszechnie nieakceptowanych, stanowiących przestępstwo lub wykroczenie, jak i środka zapobiegawczego nie tylko w stosunku do tego kierującego, ale także do wszystkich innych kierujących pojazdami mechanicznymi.

            Wartym podkreślenia jest fakt, iż powstanie roszczenia zwrotnego zakładu ubezpieczeń co do zasady nie jest uzależnione od wystąpienia związku przyczynowego adekwatnego pomiędzy działaniem sprawcy szkody, a zdarzeniem, które ją wywołało. Roszczenie regresowe powstaje tu bowiem z samego faktu, iż wskazane w ustawie działania w ogóle miały  miejsce. Istnieje jednak wyjątek od tej zasady - przyjmuje się bowiem w doktrynie, iż związek taki winien istnieć w przypadku umyślnego wyrządzenia szkody.  Jedną z przesłanek umożliwiających kierowanie do sprawcy szkody roszczenia regresowego jest wyrządzenie szkody w przypadku, gdy kierujący nie posiadał wymaganych uprawnień do kierowania pojazdem mechanicznym.  W działalności zakładów ubezpieczeń można było zauważyć kierowanie roszczenia zwrotnego do osób, które w chwili wyrządzenia szkody nie mogły okazać dokumentu prawa jazdy. Zdaniem ubezpieczycieli, jest to jednoznaczne z wyrządzeniem szkody w trakcie prowadzenia pojazdu bez wymaganych uprawnień. Stanowisko takie należy jednak zakwestionować. Kwestię uprawnień do prowadzenia pojazdu regulują przepisy ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. prawo o ruchu drogowym (tj. Dz.U. z 2005 r., Nr 108, poz. 908 z późn. zm.). Art. 87 ust. 1 ustawy stanowi, iż kierującym może być osoba, która osiągnęła wymagany wiek i jest sprawna pod względem fizycznym i psychicznym oraz spełnia jeden z następujących warunków:

  1)  posiada wymagane umiejętności do kierowania w sposób niezagrażający bezpieczeństwu ruchu drogowego i nienarażający kogokolwiek na szkodę oraz wymagany dokument stwierdzający uprawnienie do kierowania pojazdem;

  2)  odbywa, w ramach szkolenia, naukę jazdy odpowiednio przystosowanym pojazdem pod nadzorem instruktora;

  3)  zdaje egzamin państwowy odpowiednio przystosowanym pojazdem pod nadzorem egzaminatora.

       Spełnienie zatem powyższych warunków przesądza o posiadaniu uprawnień do kierowania pojazdem. Jednocześnie stosownie do art. 88 ust. 1 ustawy dokumentem stwierdzającym uprawnienie do kierowania pojazdem silnikowym jest prawo jazdy określonej kategorii. Oznacza to, iż kierowanie pojazdem bez możliwości okazania prawa jazdy nie jest równoznaczne z brakiem uprawnień do kierowania, lecz  brakiem dokumentu stwierdzającego ich posiadanie.

     Inną z przesłanek umożliwiających kierowanie przez zakład ubezpieczeń roszczenia zwrotnego do sprawcy szkody jest zbiegnięcie z miejsca zdarzenia. Zagadnienie to jest często dyskutowane i budzi wiele emocji. Zauważyć trzeba, iż prawo cywilne nie zawiera definicji legalnej pojęcia „zbiegnięcie z miejsca zdarzenia", dlatego też, zgodnie z zasadami wykładni,  należy przyjąć wykładnię językową, w pierwszym rzędzie według dyrektywy języka prawniczego. Oznacza to konieczność przyjęcia definicji zawartej  w orzecznictwie. Orzecznictwo zaś jasno wskazuje, iż zbiegnięciem z miejsca zdarzenia jest takie zachowanie, które ma na celu uniemożliwienie zidentyfikowania kierującego i uniknięcie przez niego odpowiedzialności. Istnieje bogate orzecznictwo, potwierdzające powyższe rozumienie tego pojęcia. Już w 1968 r., w wyroku z dnia 27 sierpnia 1968 r. sygn. akt RW 948/68, Sąd Najwyższy stwierdził, iż „o ucieczce kierowcy z miejsca wypadku można mówić wtedy, gdy oddala się on z miejsca wypadku, by uniknąć zidentyfikowania go, by utrudnić ustalenie przyczyny wypadku bądź też by uniknąć ewentualnej odpowiedzialności za spowodowanie wypadku". Stanowisko takie Sąd Najwyższy potwierdził m.in. w orzeczeniu z dnia 18 listopada 1998 r., sygn. akt II CKN 40/98, w orzeczeniu z dnia 15 marca 2001, sygn. akt III KKN 492/99, w orzeczeniu z dnia 27 marca 2001, sygn. akt IV KKN 175/00, a także w orzeczeniu z dnia 30 marca 2005 r., sygn. akt WA 3/05. Również w uchwale z dnia 25 sierpnia 1994 r., sygn. akt III CZP 107/94, w uzasadnieniu Sąd Najwyższy zauważył. iż „o zbiegnięciu kierowcy można z reguły mówić wówczas, gdy oddala się on z miejsca wypadku wbrew obowiązującym przepisom, czy też by uniemożliwić zidentyfikowanie go i pociągnięcie do odpowiedzialności".

Jednym z orzeczeń zawierających definicję zbiegnięcia z miejsca zdarzenia jest wskazany wyżej wyrok SN z dnia 27 marca 2001, sygn. IV KKN 175/00. W wyroku tym Sąd wyraził opinię, iż „momentem decydującym o przyjęciu, że sprawca zbiegł z miejsca zdarzenia, jest ustalenie, że oddalając się z miejsca zdarzenia, czynił to z zamiarem uniknięcia odpowiedzialności, w szczególności w celu uniemożliwienia identyfikacji, roli, jaką odegrał w zdarzeniu, oraz stanu, w jakim znajdował się w chwili wypadku". Z orzeczenia tego jasno wynika, iż fakt zbiegnięcia z miejsca zdarzenia musi zostać udowodniony, co oznacza konieczność udowodnienia działania w zamiarze uniknięcia odpowiedzialności - takie stanowisko Sądu jest potwierdzeniem leżącego po stronie zakładu ubezpieczeń ciężaru dowodu, wynikającego z art. 6 k.c.

Powyższe rozumienie pojęcia „zbiegnięcie z miejsca zdarzenia" znalazło potwierdzenie także w orzeczeniu z dnia 18 listopada 1998 r., sygn. akt II CKN 40/98. W uzasadnieniu bowiem Sąd stwierdził, iż „ Zawarte w umowie ubezpieczenia słowo "zbiegł", którego synonimem może być słowo "uciekł", użyte zostało celowo, aby nie każde oddalenie się kierowcy z miejsca wypadku, czasami usprawiedliwione okolicznościami zdarzenia, powodowało utratę ochrony ubezpieczeniowej. Aby zatem przypisać kierowcy zachowanie określone w analizowanym przepisie, należałoby wykazać, iż kierowca "szybko", w celu jego niezauważenia, opuścił miejsce wypadku bez zamiaru powrotu. Tylko takie bowiem zachowanie daje się określić jako zbiegnięcie z miejsca wypadku.

Ocena, czy w danym zdarzeniu doszło do zbiegnięcia z miejsca zdarzenia wymaga każdorazowo należytego przeanalizowania stanu faktycznego i nierzadko stwarza jednak duże problemy.  Zdarza się, iż sprawca wypadku oddala się  twierdząc, iż nie zauważył powstałego uszkodzenia -  często ma to miejsce np. w przypadku tzw. szkód parkingowych.  W takich sytuacjach ubezpieczyciele nabierają podejrzeń, iż kierujący pojazdem znajdował się pod wpływem alkoholu, co oznacza spełnienie kolejnej przesłanki umożliwiającej skierowanie do sprawcy szkody roszczenia regresowego. 

 Roszczenie regresowe zakładu ubezpieczeń - tak jak każde inne roszczenie - stosownie do art. 6 k.c.,  wymaga wykazania zasadności tego roszczenia zarówno co do okoliczności jego powstania, jak i jego rozmiarów.  I choć przesłanki umożliwiające kierowanie tego roszczenia do sprawcy szkody są jak najbardziej słuszne, to  jednak zasada regulująca kwestie ciężaru dowodu  winna być zachowana. 



[1] J. Radwanowicz [w]: „Wielka Encyklopedia Prawa", red. E. Smoktunowicz, Wyd. Prawo i  Praktyka

   Gospodarcza, Białystok 2000 r.,

[2] B. Lewaszkiewicz-Petrykowska - „Wyrządzenie szkody przez kilka osób", Wyd. Praw., Warszawa 1978, s. 139

[3]  Orzeczenie SN z dnia 1czerwca 73 r., sygn. akt II PR 97/73, OSPiKA 1974, nr 4, poz. 84

[4] T. Sangowski - „Regres ubezpieczeniowy", PWE, Warszawa 1977, s. 21

[5] E. Łętowska [w]: System prawa cywilnego, Prawo Zobowiązań. t. III, cz. 1, Zakład Narodowy im.

   Ossolińskich, PAN, Instytut Nauk Prawnych, Wrocław 1974, s. 339

[6] M. Orlicki, J. Pokrzywniak, „Umowa ubezpieczenia. Komentarz do nowelizacji kodeksu cywilnego", wyd. Wolters Kluwer Polska; Warszawa 2008, str. 124

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT