Dynamiczny start PPK

Według Pawła Borysa,  prezesa Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR), w  systemie ewidencji Pracowniczych Planów Kapitałowych (PPK), prowadzonej przez Polski Fundusz Rozwoju, jest już ponad 200 firm, a portal www.mojeppk.pl. odwiedziło już ponad 3 mln osób - informuje „Interia.pl" ( z 18.07.2019 r.) za PAP.

"Mamy bardzo dynamiczny start programu.(...)  Widzimy, że to zainteresowanie PPK bardzo mocno rośnie" - skomentował sytuację w dwa tygodnie po rozpoczęciu programu PPK  prezes Borys.          W jego opinii, "program cieszy się dużym zainteresowaniem wśród instytucji finansowych" . Ponadto,  prawie 400 tys. osób skorzystało z zamieszczonego na portalu kalkulatora PPK, czyli narzędzia, który pozwala szacunkowo wyliczyć m.in. przyszłe oszczędności pracownika - podaje portal.

Obecnie 19 instytucji finansowych zostało wpisanych do ewidencji PPK. Oznacza to - powiedział Paweł Borys -  "że zarządzane przez nie instytucje finansowe mogą uczestniczyć w systemie PPK, oferując pomnażanie środków gromadzonych na rachunkach PPK. Są to zarówno zakłady ubezpieczeń, jak i towarzystwa funduszy inwestycyjnych, fundusze emerytalne, mniejsze firmy prywatne, duże grupy ubezpieczeniowe - polskie, zagraniczne". Zdaniem szefa PFR,  konkurencja między nimi przekłada się na opłaty. P. Borys podkreślił, iż średnie opłaty pobierane przez instytucje są poniżej limitu 0,5 punktu procentowego. Średnia jest w tej chwili 0,39 proc.

"To bardzo atrakcyjny poziom czyniący PPK jednym z najtańszych produktów emerytalnych w Europie, a być może i na świecie" - donosi "Interia.pl".

Prezes PFR zapowiedział  zintensyfikowanie kampanii informacyjnej, promującej PPK. Akcja ta  zaplanowana jest na lato, a bardziej intensywna kampania na wrzesień i październik br.

 

 

Grupa PZU chce być potentatem na rynku PPK  

 

Program PPK dopiero co wystartował, ale pierwsze umowy o zarządzanie  już są - pisze "Rzeczpospolita” (Nr z 15.07.2019 r.). Według dziennika, PKN Orlen zawarł z PZU umowę o zarządzanie pracowniczym planem kapitałowym. "Dzięki temu kilkanaście tysięcy pracowników największej firmy w Europie Środkowo-Wschodniej będzie miało możliwość oszczędzania w PPK prowadzonym przez największą grupę finansową w tej części Europy"- podaje gazeta, powołując  się na  komentarz obu firm. "Rz"  informuje, iż "umowa z Orlenem to niejedyna zdobycz PZU". PZU TFI poinformowało  bowiem, że  "liczba umów o zarządzanie zawartych w pierwszych godzinach funkcjonowania PPK sięga co najmniej kilkudziesięciu", a "co najmniej kilka razy więcej jest procedowanych". I tak, na powierzenie TFI PZU  zarządzania swoim  PPK zdecydowali się ponoć najwięksi pracodawcy z całej Polski z branży budowlanej,  górniczej, meblarskiej,  spożywczej  czy tekstylnej. Ponadto,  "sygnały o zawarciu umów o zarządzanie docierają też z innych instytucji finansowych uprawnionych do tworzenia PPK" - informuje dziennik.

Gazeta przypomina, iż nie wszystkie firmy muszą tworzyć PPK. Na przykład  pracodawcę zwalnia  z tego obowiązku posiadanie pracowniczego programu emerytalnego (PPE), które  musi być uruchomione przed terminem, w którym firma ma obowiązek udostępnienia PPK. Ponadto,  do PPE w danej firmie musi należeć co najmniej 25 proc. załogi, a składka, którą pracodawca wpłaca na konto pracownika w PPE nie może być niższa niż 3,5 proc. jego pensji brutto, gdy  w PPK minimalna wpłata pracodawcy wynosi  1,5 proc. pensji brutto pracownika. Na podstawie danych  Komisji Nadzoru Finansowego (KNF), dotyczących  wniosków firm o wpis programu do rejestru PPE widać,  iż część przedsiębiorstw wolało zaproponować swoim pracownikom PPE. Obecnie funkcjonuje  już 1551 PPE, gdy na koniec 2017 r. działało ich 1054, a na koniec 2018 r. było 1232 PPE - podaje "Rz".

Program PPK wystartował 1 lipca br. Jako pierwsze PPK udostępniają swoim pracownikom  firmy, zatrudniające co najmniej 250 osób. Jest ich  4034 ( łącznie  blisko 3,2 mln pracowników). Pozostałe przedsiębiorstwa mają być  włączane do systemu PPK  stopniowo, co pół roku. I tak, następny etap to 1  stycznia 2020 r., zaś kolejny ruszy 1 lipca 2020 r. i obejmie przedsiębiorstwa, które zatrudniają co najmniej 20 osób. Od 1 stycznia 2021 r. do programu mają przystąpić pozostałe firmy i instytucje publiczne.

 

 

Polacy przed wyborem: komu powierzyć pieniądze z OFE - ZUS czy IKE?

 

Likwidacja II filara coraz bliżej. Pomiędzy 1 listopada 2019 r. a 10 stycznia 2020 r. (do tej ostatniej daty  pozostanie  otwarte okienko transferowe),  będziemy musieli zdecydować, komu oddać w zarządzanie nasze pieniądze z konta w otwartym funduszu emerytalnym (OFE) - informuje "Gazeta Wyborcza" (Nr z 16.07.2019r.). Dziennik przypomina, iż sami  możemy wybierać pomiędzy  państwowym  ZUS-em  a  prywatnym III filarem,  czyli  indywidualnym kontem emerytalnym (IKE). Wybór jest  trudny, gdyż każde rozwiązanie ma  i wady i zalety. I tak, pieniądze w IKE mają być całkowicie prywatne i  mają  podlegać  dziedziczeniu, zaś ich  wypłata będzie zwolniona z podatku, tyle… że  wcześniej zapłacimy tzw. opłatę  przekształceniową w wysokości 15 proc. kwoty zgromadzonej w OFE. Natomiast przeniesienie środków z OFE do ZUS (musimy w tym celu złożyć  oficjalną deklarację)  jest wolne od jakichkolwiek opłat,  jednak wypłata przekazanych z OFE do ZUS pieniędzy (w ramach świadczenia emerytalnego) będzie już opodatkowana - wyjaśnia gazeta.

"Wyborcza" ostrzega, iż jeśli   nie dokonamy żadnego wyboru, to nasze środki z OFE zostaną z automatu przeniesione do IKE, a  nasza bierna zgoda na to rozwiązanie jest  nie tylko zgodą na utratę  15 proc. zaoszczędzonej w OFE sumy,  ale także przyzwoleniem  na wysokie koszty obsługi oraz zwiększenie ryzyka ubóstwa na starość, ponieważ środki pozostawione w IKE  nie będą wypłacane nam dożywotnio.

Oszczędności w OFE  ma 15,8 mln Polaków, którzy łącznie odłożyli 162 mld zł. Na każdego średnio przypada więc ok. 10 tys. zł - przypomina „GW".

 

 

Pomostówki do reformy?

 

Emerytury pomostowe są coraz droższe  i  ich wypłata kosztuje budżet państwa coraz więcej. I będzie kosztować.  Jak  podaje "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 18.07.2019 r.),  obecnie emerytury pomostowe  pobiera  około 26,8 tys. emerytów, jednak eksperci zakładają, że w sumie takie świadczenie otrzyma łącznie 240 tys. osób. W tym,   ich łączny koszt w latach 2009–2040 ma wynieść  ponad 12,7 mld zł   przy przeciętnej  wysokości świadczenia na poziomie  2775,46 zł miesięcznie. I co istotne, to fakt, że bez dotacji z budżetu państwa pomostówki byłyby zagrożone. Wpływy ze składek przedsiębiorców finansują bowiem zaledwie co trzecią złotówkę wypłacaną pobierającym świadczenie  - pisze dziennik -  i  to pomimo tego,  że "wzrost płac spowodował zwiększenie wpływów ze składek o 14 proc". Ponadto,  w 2018 r. dotacja z budżetu wzrosła o 121 proc. w porównaniu do 2017 r. W zeszłym roku Fundusz Emerytur Pomostowych na mocy ustawy o szczególnych rozwiązaniach służących realizacji ustawy budżetowej na 2018 r. (Dz.U. poz. 2383)  otrzymał dodatkowe środki z budżetu w kwocie 1 mld zł. W tym roku dotacja na wypłatę świadczeń wyniesie 818 mln zł, a wpływy ze składek pracodawców zaledwie 272 mln zł. Natomiast świadczenia, które ZUS będzie zobowiązany wypłacić, przekroczą 1 mld zł - informuje "DGP".

Prawo do pomostówek mają obecnie  "wyłącznie osoby, które nie tylko wykonują prace w szczególnych warunkach lub o szczególnym charakterze, ale także rozpoczęły pracę przed 1 stycznia 1999 r. A to oznacza, że z dwóch osób zatrudnionych na tym samym stanowisku w tym samym zakładzie na pomostówkę przejdzie tylko ta, która rozpoczęła zatrudnienie przed datą graniczną"- tłumaczy gazeta.

Jednak wszystkie centrale związkowe zgodnie chcą zniesienia wygasania tych świadczeń. Ponadto, związkowcy domagają się także zmiany zasad przechodzenia na emerytury pomostowe, albowiem "w ciągu 10 lat obowiązywania tych przepisów nie zmieniły się warunki pracy tej grupy osób. I wbrew zapowiedziom kolejnych rządów nie ma żadnego programu ich poprawy". Związkowcy chcą także, aby prawo do  przysługiwało także strażnikom miejskim i gminnym, gdyż wykonują oni pracę taką jak policja czy Straż Ochrony Kolei - pisze "DGP". Według gazety, związkowcy  nie godzą się także, aby składki płacone przez przedsiębiorców były podwyższone z 1,5 do 7 proc. podstawy wymiaru, tak jak  chce rząd. Na przykład   NSZZ „Solidarność” chce, aby podstawą do ustalania wysokości składek był okres dożycia po przejściu na emeryturę pomostową. "Trzeba sprawdzić, ile lat żyją osoby pobierające emerytury pomostowe. I wówczas będzie można ustalić, ile powinna wynieść składka finansująca takie świadczenia" - twierdzi Henryk Nakonieczny, członek prezydium Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”.

Także przedsiębiorcy sądzą, iż  konieczna jest głęboka reforma systemu emerytalnego.  Jeremi Mordasewicz, doradca zarządu i ekspert Konfederacji Lewiatan przyznaje w gazecie, iż nie zgodzą się  oni "na dopisanie kolejnych grup zawodowych do wykazów uprawniających do emerytur pomostowych" czy  na   "bezterminowe przechodzenie na takie świadczenia bez zawarcia nowego paktu społecznego wprowadzającego zmiany do całego systemu emerytalnego".

Pracodawcy proponują, żeby bezterminowe przedłużenie funkcjonowania emerytur pomostowych zostało powiązane ze stopniowym podwyższaniem wieku emerytalnego kobiet aż do zrównania z wiekiem emerytalnym mężczyzn (65 lat). Zdaniem Mordasewicza, warto także "rozważyć możliwość pozostawienia pracownikom możliwości wyboru, czy chcą skorzystać z ubezpieczenia w postaci emerytury pomostowej, kosztem obniżenia wynagrodzenia netto, czy wybierają wyższe wynagrodzenie, ale licząc się z koniecznością przekwalifikowania i zmiany pracy przed osiągnięciem powszechnego wieku emerytalnego" - podaje "DGP".

 

 

Projekt nowelizacji ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym służb mundurowych przyjęty przez Komisję Administracji i Spraw Wewnętrznych Sejmu RP

 

Sejmowa Komisja Administracji i Spraw Wewnętrznych przyjęła w pierwszym czytaniu projekt nowelizacji ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji, ABW, AW, SKW, SWW, CBA, SG, SOP, PSP, Służby Celno-Skarbowej i Służby Więziennej oraz ich rodzin, a także niektórych innych ustaw - donosi "Bankier.pl" (z 16.07.2019 r.) za PAP. Projektowana zmiana, zakładająca  m.in. usunięcie warunku ukończenia 55. roku życia przy nabywaniu praw do emerytury policyjnej  jest rezultatem ubiegłorocznego porozumienia resortu ze związkami zawodowymi - wyjaśnia portal. Według przyjętych rozwiązań, pracownicy mundurowi mają mieć  prawo do emerytury po 25 latach służby bez konieczności ukończenia 55 roku życia oraz  otrzymać  100 proc. płatnych nadgodzin. Nowe przepisy  mają ujednolicić zasady ich przyznawania -  po  zmianach prawo do 100 proc. płatnych nadgodzin otrzymają wszyscy funkcjonariusze  służb. Ponadto, będą ich obowiązywały półroczne okresy rozliczeniowe (w okresie rozliczeniowym będą mogli mieć czas wolny od służby albo po zakończeniu okresu rozliczeniowego wypłacona zostanie im rekompensata pieniężna. Jak podaje portal,  wniosek o skorzystanie z czasu wolnego od służby za przepracowane nadgodziny funkcjonariusze będą mogli złożyć w ciągu 10 dni. I tak,  "rekompensata pieniężna będzie wynosić 1/172 miesięcznego uposażenia zasadniczego wraz z dodatkami o charakterze stałym należnego na stanowisku zajmowanym w ostatnim dniu okresu rozliczeniowego za każdą godzinę ponadnormatywnego czasu służby".

Według "Bankier.pl", obie zmiany mają zacząć obowiązywać od 1 lipca 2019 r.  Projekt ustawy przeszedł już konsultacje międzyresortowe.

"Jeśli będą poprawki na kolejnych etapach prac legislacyjnych, będziemy się do nich odnosić" - stwierdził wiceszef MSWiA Jarosław Zieliński, obecny na posiedzeniu  komisji.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT