Dziecko spowodowało wypadek. Otrzyma odszkodowanie?

eśli małoletni z własnej winy wpadnie pod samochód, może liczyć na odszkodowanie z polisy OC sprawcy - informuje "Rzeczpospolita” (Nr z 17.01.2020 r.). Tymczasem rodzice są często tego nieświadomi. Nie zdają sobie sprawy, iż zgodnie z prawem (art. 426 kodeksu cywilnego) dziecko do lat 13 nie ponosi winy, nawet jeśli spowoduje wypadek. Dlatego też nie dochodzą  odszkodowania z polisy OC samochodu, który ich latorośl  potrącił. Tymczasem dziecku, "nawet jeśli swoim zachowaniem wywołało stan zagrożenia, tak jak każdemu innemu poszkodowanemu, przysługuje wypłata zadośćuczynienia i odszkodowania w postaci zwrotu różnego rodzaju poniesionych kosztów, a także ustalenie renty, gdy zachodzi taka potrzeba" - pisze gazeta.

Warto jednak mieć na uwadze, że w sytuacji  poważnych obrażeń, proces leczenia i rehabilitacji dziecka może trwać latami,  destabilizując  życie zarówno poszkodowanego, jak i reszty rodziny.  Na to potrzeba  pieniędzy,  zarówno na   leczenie i rehabilitację , jak i na zaspokojenie innych potrzeb rodziny, gdy któreś z rodziców przestaje pracować zawodowo, aby zająć się poszkodowanym potomkiem. Sumy ubezpieczenia w szkolnych ubezpieczeniach od następstw nieszczęśliwych wypadków (NNW)  są zazwyczaj niewielkie - zauważa "Rz" - i w przypadku poważnych obrażeń, kilka tys. zł może nie wystarczyć na pokrycie poniesionych przez rodziców kosztów leczenia i rehabilitacji. Z tego powodu nie można zaniedbać dochodzenia odszkodowania od sprawcy wypadku.

Warto pamiętać, że  brak możliwości uznania wyłącznej winy dziecka do 13. roku życia za spowodowanie wypadku nie oznacza, że ubezpieczyciel wypłaci należne mu świadczenie  w całości.  Ubezpieczyciel może  je obniżyć  o wyszacowany  stopień przyczynienia się dziecka do szkody - zaznacza dziennik. I tak, zakłady ubezpieczeń stosują najczęściej  "pomniejszenia w zakresie 70–90 proc., natomiast sądy powszechne są o wiele bardziej wyrozumiałe dla małoletnich i zasądzenia uwzględniają zwykle 20–50 proc. przyczynienia w zależności od okoliczności i wieku dziecka" – pisze „Rz”. Na przykład w  przypadku 12-letniej dziewczynki, która przy czerwonym świetle wbiegła na przejście dla pieszych wprost pod przejeżdżający samochód, ubezpieczyciel pojazdu w toku likwidacji szkody  przyjął odpowiedzialność za zdarzenie;  zastosował 80 proc. przyczynienia i o tyle obniżył odszkodowanie". W rezultacie sprawa trafiła do sądu, który orzekł, że dziecko  przyczyniło się do wypadku o 50 proc., a nie o 80 proc.  Sąd obniżył odszkodowanie  o połowę wobec kwoty, którą dziewczynka otrzymałaby, gdyby nie przyczyniła się do zdarzenia - podaje gazeta.

Co istotne, przedawnienie roszczeń następuje zaś po upływie dwóch lat od uzyskania przez małoletniego pełnoletności.

Według raportu Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji,  w 2018 r. dzieci w wieku 0–14 lat były sprawcami 725 wypadków (wzrost o 11 wypadków w stosunku do roku 2017). Zginęło w nich 10 dzieci (spadek o 5), a 729 zostało rannych (wzrost o 4). Wśród dzieci do lat 10 najczęstszą przyczyną śmierci na drogach jest potrącenie - pisze dziennik. Warto wiedzieć, iż "istnieje prawny obowiązek zapewnienia opieki lub nadzoru nad dziećmi do lat siedmiu i w przypadku jego niedopełnienia opiekun może zostać ukarany mandatem lub nawet odpowiadać karnie za narażenie dziecka na bezpośrednią utratę życia lub zdrowia" - podkreśla "Rz"

 

 

TUW Medicum walczy o przetrwanie

 

TUW Medicum walczy o życie i odwołuje się od decyzji Komisji Nadzoru Finansowego  (KNF) z końca grudnia 2019 r., cofającej towarzystwu zezwolenie na prowadzenie działalności ubezpieczeniowej -  donosi "Puls Biznesu” (Nr z 24.01.2019 r.). Ubezpieczyciel przekonuje , że działał w granicach prawa, a licencję na prowadzenie działalności nadzór finansowy cofnął  mu niesłusznie. Towarzystwo liczy więc, że sprawa zakończy się pomyślnie i usilnie poszukuje inwestora z branży, który  dostarczyłby firmie  kapitału - pisze gazeta

Dziennik przypomina, iż KNF stwierdziła, że  TUW Medicum wykonuje działalność ubezpieczeniową z naruszeniem przepisów prawa; firma odstąpiła  bowiem od założeń przyjętego  planu, nie zapewniając  wykonywania zobowiązań; ma braki kapitałowe.  Jak podaje "PB",  portfel TUW Medicum niemal w całości stanowią  gwarancje ubezpieczeniowe, podczas gdy   przekazany nadzorowi trzyletni plan zakładał   przypis składki w wysokości 3 mln zł brutto, ale uzyskany tylko z nieznacznym udziałem tychże  gwarancji. Tymczasem ubezpieczyciel odnotował  przypis składki  po  III kwartale 2019 r. na poziomie  5  mln zł.

Jacek Barszczewski, dyrektor Departamentu Komunikacji Społecznej UKNF przyznaje w gazecie,  iż cofnięcie zezwolenia na działalność przez nadzór finansowy jest  najbardziej dotkliwą sankcją dla nadzorowanych firm, nie stosowaną przez KNF  przy ich drobnych odstępstwach od przyjętego planu. "Przewinienia" UW Medicum   muszą więc być poważne – zauważa gazeta. Z kolei  Ryszard Frączak, prezes zarządu TUW Medicum twierdzi, że towarzystwo na bieżąco korygowało plany i przekazywało informację o tym do  KNF. Ponadto, firma nie ma żadnych problemów z płynnością, a  ryzyko braku realizacji zobowiązań nie istnieje. Towarzystwo potrzebuje jednak kapitału i  dlatego TUW Medicum szuka inwestora z rynku ubezpieczeń.

Według "PB”, branża ubezpieczeniowa rozważa opcję  możliwej likwidacji TUW Medicum.

 

 

Zawieszona sprzedaż polis  Gefion Insurance A/S w Polsce

 

Nawet 100 tys. posiadaczy polis wystawionych przez  Gefion Insurance A/S, duńską firmę ubezpieczeniową, funkcjonującą jako oddział w Polsce, może mieć kłopoty. Jak donosi „Gazeta Wyborcza” (Nr z 16.01.2020 r.),  Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) pod koniec 2019 r.  poinformowała o problemach finansowych Gefion Insurance A/S, duńskiej firmy ubezpieczeniowej, sprzedającej w naszym kraju  polisy komunikacyjnego OC po konkurencyjnych cenach. Ubezpieczyciel z Danii sprzedaje polisy  w Polsce  przez swojego reprezentanta, firmę Polins sp. z o.o. z siedzibą w niewielkim  Żychlinie, miejscowości  między Kutnem a Łowiczem - informuje dziennik. Gazeta podkreśla, że jeżeli do niedawna z Gefionem w Polsce  miały kłopoty  tylko  osoby poszkodowane w kolizjach drogowych przez kierowców z polisami  Gefiona, to obecnie problemy grożą także i ubezpieczonym przez to towarzystwo. Według "Wyborczej", duński organ nadzoru finansowego  w obawie, że problemy finansowe Gefiona  zagrożą  interesom jego klientów, nakazał ubezpieczycielowi podjęcie  do końca grudnia 2019 r. "niezbędnych środków w celu posiadania przez niego płynnych aktywów o wartości co najmniej 5 mln euro". W  grudniu ub.r.  ponoć  "została wpłacona wymagana kwota, a towarzystwo zamierza utrzymywać wymagany poziom aktywów na koniec lutego 2020 r." - informuje "GW".

Tymczasem zarząd Polins podjął decyzję o wstrzymaniu od 17 stycznia 2020 r. dystrybucji nowych polis  do czasu złożenia przez ubezpieczyciela oficjalnych wyjaśnień, dotyczących jego sytuacji finansowej - informuje Marijus Mikalauskas, dyrektor Polinsu, generalnego przedstawicielstwa Gefiona w Polsce. Decyzja ma związek z komunikatami o sytuacji ubezpieczyciela, które  pojawiły się w styczniu br. na stronach duńskiego nadzoru Finanstilsynet, jak też i  KNF.  Polins czeka więc na oficjalne wyjaśnienia  sytuacji finansowej Gefiona. Zdaniem dyr. Marijusa Mikalauskasa, Polins kieruje się tutaj  "obowiązkiem wynikającym z art. 7 ustawy z dnia 17 grudnia 2017 r. o dystrybucji ubezpieczeń w zakresie: postępowania w sposób uczciwy, rzetelny i profesjonalny oraz zgodnie z najlepiej pojętym interesem klienta".

 

 

Środki z Funduszu CEPiK  posłużą "informatyzacji państwa"

 

Przez cztery lata rząd PiS nie poradził sobie z modernizacją Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców (CEPiK) - twierdzi "Gazeta Wyborcza” (Nr z 17.01.2020 r.). Natomiast teraz  pieniądze wyłożone przez kierowców na CEPiK mają być wydane - według dziennika  - m. in. na internet dla szkół. Gazeta  podaje, iż rządowy projekt ustawy o szczególnych rozwiązaniach,  służących realizacji ustawy budżetowej na rok 2020 (w Sejmie odbyło się już pierwsze czytanie projektu tej ustawy okołobudżetowej)  pozwala na wykorzystanie przez  Marka Zagórskiego, ministra cyfryzacji,  środków odprowadzonych do  CEPiK  do finansowania  zadań "związanych z informatyzacją państwa".

"Wyborcza" przypomina, iż przy  rejestracji auta, zakupie polisy komunikacyjnego ubezpieczenia OC albo podczas wizyty w stacji kontroli pojazdów,  kierowcy wnoszą opłatę na Fundusz Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców (CEPiK).  Zakładano, że z  tych pieniędzy miały być sfinansowane:  budowa, modernizacja oraz  utrzymanie systemu CEPiK. Baza ta odgrywa bowiem  kluczową rolę w zapewnieniu bezpieczeństwa drogowego.

 

 

Grupowe pracownicze ubezpieczenia na życie to  pożądany benefit

 

Oferowane przez pracodawców grupowe  ubezpieczenia na życie są   dla  60 proc. ankietowanych pracowników firm   atrakcyjnym i pożądanym  benefitem - wynika z nowego badania Unum Insight.  Proponuje  je już blisko 46 proc. pracodawców,  pomagają bowiem  walczyć o pracowników w sytuacji niskiego bezrobocia. Według "Bankier.pl" (z 16.01.2020 r.),  "im większa firma, tym częściej pojawia się to świadczenie pozapłacowe".  Jak przyznaje Joanna Grudnik, dyrektor operacyjny ds. ubezpieczeń grupowych w Unum Życie TUiR,  najczęściej oferowanym typem bonusu   jest grupowe ubezpieczenie na życie z  szerokim zakresem ochrony przy relatywnie niskiej składce. W ramach grupowej polisy "pracownik objęty jest ochroną nie tylko na wypadek śmierci, ale również poważnej choroby, pobytu w szpitalu, operacji, inwalidztwa czy uszczerbku na zdrowiu. Może również otrzymać świadczenie w przypadku śmierci bliskiej osoby: małżonka, partnera, rodzica bądź teścia" - pisze portal. Co ważne, ograniczone do minimum są  formalności związane z zawarciem umowy. Pracownik wypełnia tylko formularz przystąpienia do ubezpieczenia i składka jest co miesiąc ściągana automatycznie z konta (jeżeli pracodawca nie opłaca jej w całości). Z danych  Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU) wynika zaś, że grupowe polisy w miejscu pracy są w Polsce najpowszechniejszą formą ubezpieczeń na życie (ma je blisko połowa Polaków). Natomiast na indywidualną ochronę decyduje się około 26 proc. osób między 20. a 50. rokiem życia (szacuje się iż stanowi to ok. 1/10 populacji). I tak, pracodawcy proponują grupowe ubezpieczenie na życie (46 proc. firm );  ubezpieczenia od następstw nieszczęśliwych wypadków (19 proc.) oraz  ubezpieczenia zdrowotne i emerytalne (po 18 proc.) - twierdzi  Joanna Grudnik. Jej zdaniem, "w przypadku programów dobrowolnych składka najczęściej opłacana jest ze środków pracownika bądź współfinansowana przez pracodawcę (odpowiednio 46 proc. i 31 proc.) - podaje "Bankier.pl". Natomiast największe firmy, zatrudniające powyżej 250 pracowników, często bezpłatnie oferują im ten benefit - mówi ekspertka. Z kolei według  danych PIU,  na koniec III kwartału ub.r. prywatne ubezpieczenie zdrowotne miało ponad 2,8 mln Polaków (wzrost o 15 proc. rdr). Największy udział w tym rynku niezmiennie  mają polisy oferowane przez firmy pracownikom w ramach  pakietu socjalnego. I tak, najbardziej popularne są ubezpieczenia następstw nieszczęśliwych wypadków (65 proc.); następnie "długotrwała niezdolność do pracy" (64 proc.) oraz  ubezpieczenie na wypadek choroby onkologicznej czy innych poważnych zachorowań (60 proc.). Przy tym, firmy zatrudniające 51-250 pracowników  częściej  oferują  ubezpieczenie zdrowotne (28 vs. 18 proc. wśród ogółu) - donosi portal. I podkreśla, że dla pracownika podejmującego decyzję o przystąpieniu do ubezpieczenia oferowanego przez pracodawcę, najważniejsze są trzy kryteria: wysokość składki (55 proc.), wysokość sumy ubezpieczenia (48 proc.) oraz zakres ochrony (46 proc.).

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT