Jaki jest termin przedawnienia roszczeń osób poszkodowanych w wypadkach komunikacyjnych?

Odszkodowanie komunikacyjne po wielu latach jest możliwe - twierdzą  Paweł Kuczyński  i Andrzej Prajsnar z porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl . Albowiem  chociaż standardowy termin przedawnienia roszczeń ubezpieczeniowych wynosi  3 lata, to "w niektórych przypadkach roszczenia ofiary wypadku przedawnią się dopiero po upływie 20 lat" - informuje "Bankier.pl” ( z  02.11.2019 r.). Według portalu,  trzyletni termin przedawnienia roszczeń ubezpieczeniowych ( art. 819 par. 1 kodeksu cywilnego) nie dotyczy polis komunikacyjnych, ponieważ tu  obowiązuje artykuł 4421 k. c.  Przepis ten stanowi, że  termin przedawnienia roszczeń dotyczących szkody komunikacyjnej, która nie jest skutkiem przestępstwa, wynosi  w przypadku szkód majątkowych  trzy lata  "od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie, a także o osobie za nią odpowiedzialnej i równocześnie dziesięć lat począwszy od dnia wypadku", natomiast  w przypadku szkód osobowych - "trzy lata od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie, a także o osobie za nią odpowiedzialnej" - pisze "Bankier. pl". I, co tu istotne - podkreśla w portalu   Paweł Kuczyński, prezes porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl -   termin przedawnienia roszczeń małoletniego w przypadku szkód osobowych  "nie może skończyć się wcześniej niż dwa lata po osiągnięciu pełnoletności przez taką osobę".

Z kolei  od  10  sierpnia  2007 r.  szkoda związana z przestępstwem przedawnia się dopiero po 20 latach.   Przed   tą datą termin przedawnienia szkód wynikłych z przestępstwa (zbrodni lub występku) wynosił 10 lat.  Według prezesa  Kuczyńskiego,  "dwudziestoletni termin przedawnienia stosuje się również do tych szkód wyrządzonych przed 10 sierpnia 2007 roku, które nie były przedawnione w dniu wprowadzenia nowych przepisów”.

Przy tym ważne jest, że o ile według k.c.   "terminy przedawnienia (3 lata) trzeba naliczać również od dnia, w którym poszkodowany przy zachowaniu należytej staranności mógł się dowiedzieć o szkodzie i osobie zobowiązanej do jej naprawienia",  to zgodnie z art. 4421 par.2 k.c. "dwudziestoletni termin przedawnienia jest naliczany od dnia popełnienia przestępstwa, które stało się przyczyną szkody". I nie ma tutaj  znaczenia fakt, że poszkodowany dopiero po wypadku dowiedział się o szkodzie i osobie zobowiązanej do jej naprawienia - wyjaśnia „Bankier.pl". Także w przypadku  szkód  spowodowanych przez  nieznanego  przestępcę  stosuje się   dwudziestoletni termin przedawnienia roszczeń - orzekł Sąd Najwyższy uchwałą  z 29 października 2013 r. (sygnatura akt III CZP 50/13).  I w takiej sytuacji poszkodowany może wysuwać roszczenia wobec Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego (UFG).

Eksperci porównywarki  ubezpieczeniowej Ubea. pl przypominają, iż bieg przedawnienia może zostać przerwany wskutek dochodzenia roszczeń, m. in. przez  "aktywność poszkodowanego przed sądem powszechnym, sądem polubownym albo komornikiem przedsięwzięta bezpośrednio w celu dochodzenia, zaspokojenia, ustalenia lub zabezpieczenia roszczeń" . Taki sam skutek będzie miało rozpoczęcie mediacji lub uznanie długu przez zobowiązanego. Jak tłumaczy portal, wówczas  termin przedawnienia zacznie biec od początku dopiero po zakończeniu postępowania egzekucyjnego lub sądowego.  Paweł Kuczyński zaznacza , że    przerwanie terminu przedawnienia jest związane również ze zgłoszeniem szkody ubezpieczycielowi. "W takiej sytuacji określonej przez art. 819 par. 4 KC termin przedawnienia zaczyna biec na nowo dopiero po otrzymaniu odpowiedzi w sprawie świadczenia” - podkreśla Kuczyński.

Zdaniem A. Prajsnara,  korzystne wyroki sądowe zwiększają liczbę pozwów o odszkodowanie. „Wzrost liczby takich sytuacji i napływ pozwów dotyczących starych wypadków jest widoczny za każdym razem, kiedy Sąd Najwyższy wyda orzeczenie korzystne dla poszkodowanych” - twierdzi ekspert.

 

 

Kolejny wniosek do  SN o ostateczną decyzję  w sprawie zadośćuczynień  dla  bliskich  osób w ciężkim stanie, poszkodowanych czynem niedozwolonym ...

 

Bartłomiej Chmielowiec, Rzecznik Praw Pacjenta (RzPP) oczekuje od Sądu Najwyższego (SN) ostatecznego  rozstrzygnięcia dylematu, który od lat wisi nad  polskim wymiarem  sprawiedliwości: czy osobie bliskiej poszkodowanego, który na skutek czynu niedozwolonego doznał ciężkiego i trwałego rozstroju zdrowia, może przysługiwać zadośćuczynienie pieniężne. Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna” (Nr z 04.11.2019 r.),  Rzecznik Praw Pacjenta  skierował w tej sprawie wniosek   do Izby Cywilnej SN .  Zdaniem  Rzecznika, doszło bowiem do niepokojącej rozbieżności w orzecznictwie, która wymaga pilnego rozstrzygnięcia przez Sąd Najwyższy.

"Osoby, które już dochodzą lub zamierzają dochodzić roszczeń, jak i podmioty ponoszące odpowiedzialność odszkodowawczą i ich ubezpieczyciele, powinny mieć pewność co do tego, jaka wykładnia prawa jest stosowana przez sąd" - twierdzi Bartłomiej Chmielowiec.

Gazeta pisze, iż  stanowisko zajęte przez Rzecznika jest  pokłosiem  "galimatiasu powstałego po uchwale składu powiększonego Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN z 22 października 2019 r. (sygn. akt I NSNZP 2/19)". Sąd Najwyższy  w składzie  siedmiu sędziów  orzekł wówczas, że   bliskim poszkodowanego, który na skutek czynu niedozwolonego doznał ciężkiego i trwałego rozstroju zdrowia, nie przysługuje zadośćuczynienie pieniężne na podstawie art. 448 kodeksu cywilnego. SN  "zasugerował ponadto, że nie można na nie liczyć również na zasadzie analogii z art. 446 par. 4 k.c., który umożliwia uzyskanie zadośćuczynienia przez bliskich zmarłego poszkodowanego" - podaje dziennik. Tymczasem według trzech jednobrzmiących  uchwał składu powiększonego Izby Cywilnej SN (sygn. akt III CZP 36/17, III CZP 60/17 i III CZP 69/17)  z marca 2018 r. , najbliżsi  poszkodowanego dotkniętego  ciężkim  i trwałym  rozstrojem  zdrowia mogą w niektórych sytuacjach liczyć na zadośćuczynienie. Dlatego też Rzecznik Praw Pacjenta liczy - podkreśla „DGP" - iż  uchwałę odpowiadającą na jego wniosek wyda możliwie najszerszy skład sędziów Izby Cywilnej SN.

"Dobrze by się stało dla pewności zainteresowanych – tak obywateli, jak i zakładów ubezpieczeń – by nadano jej moc zasady prawnej" - komentuje gazeta.

 

 

 Będzie interwencja KNF  w sprawie toksycznych polisolokat

 

Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) zaakceptowała założenia tzw. interwencji produktowej w przypadku ubezpieczeń na życie z funduszami kapitałowymi (UFK), tzw.  polisolokat. Oznacza to, że jeśli konstrukcja takiego produktu będzie niekorzystna dla klienta, a informacje o opłatach nieprzejrzyste,  to towarzystwo ubezpieczeń  będzie  musiało  usunąć taki produkt z oferty  - pisze "Interia.pl” (z 02.11.2019 r.). Chodzi o takie produkty, w których m. in. jest brak realnych korzyści dla inwestorów, a więc  ubezpieczających, ubezpieczonych i uprawnionych z umów ubezpieczenia, w których "lokowanie środków pochodzących ze składek w aktywa charakteryzuje się wysokim ryzykiem, niską płynności, tam gdzie jest przekazywanie inwestorowi niejednoznacznej i nieprzejrzystej informacji o opłatach". Jak  podaje portal, rozpoczęte przez nadzór finansowy  prace "dotyczą ograniczenia możliwości wprowadzania do obrotu, dystrybucji oraz sprzedaży ubezpieczeń na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym, charakteryzujących się nieakceptowalnymi w punktu widzenia organu nadzoru cechami".

Według Jacka Barszczewskiego, rzecznika prasowego KNF,  interwencja nie będzie więc  miała wpływu na umowy ubezpieczenia dotychczas zawarte,  a  "ograniczenie sprzedaży określonych w decyzji KNF umów nie będzie oznaczało wycofania produktów ubezpieczeniowych obecnie funkcjonujących, które klienci zakupili przed wydaniem decyzji przez KNF" - informuje  "Interia.pl".

Problem toksycznych  polis ubezpieczenia  na życie z UFK , które miały często skrajnie niekorzystną dla klienta konstrukcję oraz  przewidywały często  drakońskie kary za wcześniejszą z  nich rezygnację, pochłaniające większą część wpłaconej kwoty,  przybrał w Polsce  duże rozmiary.  Wartość takich  polisolokat    szacuje się  na 50 mld zł.

Portal przypomina,  iż sprawę polisolokat z UFK  od dłuższego czasu starają się rozwiązać Rzecznik Finansowy oraz  Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), który  w ostatnich latach  wydał ponad 20 decyzji w sprawie polis z UFK. "Posypały się też kary, a do tego ubezpieczyciele zostali zmuszeni do obniżenia opłat likwidacyjnych tym klientom. Problem strat jakie ponieśli klienci nie został jednak całkowicie rozwiązany" - komentuje „Interia.pl".

 

 

Czy ubezpieczenie instalacji fotowoltanicznych się opłaca ?

 

Jeśli zdecydowaliśmy  się na korzystanie z  zielonej energii i założyliśmy już w tym celu panele fotowoltaniczne, to musimy mieć na uwadze, iż  instalacje te mogą zostać zniszczone w razie szaleństw pogodowych, np. gradu, uderzenia  pioruna czy huraganu.  Ubezpieczając dom, warto zatem pamiętać  o objęciu zestawów fotowoltanicznych ochroną ubezpieczeniową - radzi "Rzeczpospolita” (Nr z 30.10.2019 r.). Taka polisa zabezpiecza przed skutkami szkód w instalacji spowodowanych przez zdarzenia losowe,  np. niekorzystne zjawiska atmosferyczne,  akty wandalizmu czy  kradzież.  Ubezpieczyciele (m.in. PZU, Generali i Warta)   przeważnie oferują  ochronę w ramach ubezpieczenia nieruchomości - informuje gazeta. I tak,  instalacje zamontowane na dachu można najczęściej ubezpieczyć w ramach ochrony dla budynku, natomiast   instalacje znajdujące się osobno,  opłacając  dodatkową  składkę.  Jednak każde towarzystwo  ubezpieczeń   "inaczej kształtuje ochronę i na innym poziomie ustala ewentualne limity, zatem przed zakupem polisy warto porównać oferty" - zauważa dziennik.   Arkadiusz Wiśniewski, członek zarządu Generali  tłumaczy w  "Rz",  iż w  sytuacji gdy  panele fotowoltaniczne  są zamontowane na dachu lub ścianie budynku, objęte są one  ochroną w ramach sumy ubezpieczenia budynku bez konieczności wykupienia dodatkowych opcji. "Oznacza to, że zakres ochrony odpowiada temu, który został wybrany właśnie dla budynku (klient ma do wyboru ryzyka nazwane albo all risk)" – wyjaśnia  Wiśniewski. Natomiast w   przypadku zamontowania zestawu fotowoltaiki na ziemi na terenie posesji ,  klient  Generali  może ubezpieczyć je jako budowle.  Z kolei  niezależnie od polisy  ubezpieczenia domu,  panele fotowoltaniczne  ubezpieczyć można np. w Wiener TU SA.  Według Agnieszki Młynarskiej, menedżera ds. rozwoju ubezpieczeń detalicznych w Wiener, przedmiotem ubezpieczenia są tu   "sprawne i gotowe do użytku instalacje, które posiadają odpowiednie zabezpieczenia przeciwnapięciowe i położone są w strefie niezagrożonej zalaniami i podtopieniami. Instalacje mogą być zainstalowane na budynkach mieszkalnych i gospodarczych oraz budowlach. Przez instalacje rozumiane są instalacje fotowoltaiczne oraz kolektory słoneczne" - pisze dziennik.  I, co istotne, polisy te  nie są specjalnie drogie - ich koszt kształtuje się od kilkudziesięciu zł rocznie. Przy tym,   firmy ubezpieczeniowe same ustalają zakres ochrony, który zwykle obejmuje "albo nazwane zdarzenia losowe, albo wszystkie zdarzenia losowe oprócz wymienionych w ogólnych warunkach ubezpieczenia (OWU)".  Składka ubezpieczeniowa zależy od wartości instalacji oraz mocy szczytowej paneli. Na przykład w  Wienerze przewidziana jest również opcja dla osób korzystających z kredytów na zakup instalacji ( klient samodzielnie może zdefiniować bank, na który powinna zostać ustanowiona cesja z polisy) - informuje gazeta. "Rz" podpowiada, aby  sprawdzić  w OWU wyłączone ryzyka  oraz  do jakiej kwoty polisa zapewnia  ochronę, "gdyż w przypadku niektórych uszkodzeń ochrona nie sięga wysokości sumy ubezpieczenia”. Warto także zwrócić uwagę na zapisy ograniczające wysokości odszkodowania, np. na tzw. franszyzę redukcyjną,   czyli  określoną w umowie ubezpieczenia kwotę, o którą ubezpieczyciel redukuje odszkodowanie. "Wiener stosuje np. franszyzę redukcyjną w kwocie 500 zł, co oznacza, że o tyle pomniejszy wypłatę" - podaje dziennik.

 

 

Samorządy więcej zapłacą za ubezpieczenia

 

Samorządy w 2020 r. czekają wyższe składki za polisy  ubezpieczeniowe. Towarzystwa ubezpieczeń podniosły ceny swoich produktów ochraniających mienie, m.in. wskutek  nasilających się zjawisk przyrodniczych,  wynikających  ze  zmian klimatycznych – pisze  "Puls Biznesu” (Nr z 08.11.2019 r.). Gazeta nie ukrywa, iż  konsolidacja na rynku asekuracyjnym także  może okazać się w przyszłym roku  kolejnym katalizatorem wzrostu stawek za ubezpieczenia .  Według dziennika, szacuje się, że  na przykład    wzrost cen ubezpieczeń majątkowych  sięgnie kilku procent. Towarzystwa ubezpieczeń   zapowiadają bowiem, że w górę pójdą  m. in. stawki  ubezpieczenia mienia od zdarzeń losowych. Według ubezpieczycieli,  cały czas   rośnie bowiem  potencjalne ryzyko wystąpienia niepożądanych zjawisk pogodowych, takich jak huragany i nawałnice  oraz związanych z nimi katastrof naturalnych, które nawet na niewielkim terenie mogą spowodować wielomilionowe straty - informuje gazeta. I tak, Katarzyna Rydlewska, menedżer ds. obsługi klientów korporacyjnych EIB przyznaje w   „PB”,  że spodziewa się, iż  najbardziej  poszybują w górę  ceny polis  ubezpieczeń majątku  od skutków żywiołów i nieprzewidzianych zdarzeń. Rydlewska podkreśla,  iż  w tym segmencie rynku obserwuje się od kilku lat  trend wzrostu stawek, który z obecnego na poziomie  6 proc. może  zwiększyć  się do  nawet około  10 -15 proc. Ponadto, wzrastająca  stale  liczba roszczeń wobec samorządów może też pociągnąć za sobą  także podwyżki  w ubezpieczeniach odpowiedzialności cywilnej - zauważa dziennik.

Podobno, w 2020 r. stabilnie ma być  natomiast w polisach komunikacyjnych.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT