Kredyt hipoteczny Polacy spłacają szybciej

Polacy mają już ponad 2,14 mln kredytów hipotecznych. Przeciętny złotowy kredyt hipoteczny  spłacany przez Polaków miał na koniec 2017 r. saldo 166,3 tys. zł, a kredyt w walucie 220 tys. zł -  pisze "Rzeczpospolita"(Nr z 07.05.2018 r.) za szacunkami Open Finance.  I tak, przeciętna  miesięczna rata kredytu złotowego  szacowana jest na   1043 zł,  zaś kredytu walutowego - na  1103 zł.  Tymczasem  przeciętnemu polskiemu kredytobiorcy w br.   zarabianie na dwanaście rat hipotecznych zajęło 128 dni.  Jest to  "najlepszy wynik w historii badania i o 10 dni krótszy niż przed rokiem" -  podaje  dziennik.  Według wyliczeń  Open Finance,  w  2018 r. od 8 maja statystyczny obywatel Polski przestał zarabiać na obsługę kredytu mieszkaniowego, a zaczął zarabiać  na  siebie.  Gazeta przypomina,  że jeszcze w 2012 r.  trzeba było pracować aż 179 dni, aby spłacić należne za ten rok raty kredytu mieszkaniowego. Najważniejszym powodem, dla którego Polakom łatwiej dziś  jest żyć z hipoteką, są rosnące płace - tłumaczy "Rz". Według danych GUS, obecnie  przeciętnie zarabiamy  o prawie 5 ,4 proc. więcej niż rok wcześniej,  zaś średnia pensja netto wzrosła z około 2890 zł miesięcznie w 2016 r. do ponad 3042 zł miesięcznie w 2017 r. Zdaniem Bartosza Turka, analityka Open Finance, "przede wszystkim dzięki temu przeciętny kredytobiorca znacznie szybciej niż przed rokiem był w stanie zarobić na obsługę kredytu. W ciągu ostatnich 12 miesięcy widać bowiem jedynie kosmetyczną obniżkę oprocentowania kredytów hipotecznych" - podaje  dziennik. Ponadto, Rada Polityki Pieniężnej  od marca 2015 r. utrzymuje stopy procentowe na rekordowo niskim poziomie, dzięki czemu kredyty w Polsce pozostają najtańsze w historii. Z kolei  oprocentowanie kredytów frankowych nieznacznie wzrosło, ale większy wpływ miało umocnienie złotego wobec franka w 2017 r. o około 13 proc. Polacy spłacają prawie 500 tys. hipotek we frankach  wartych około 110 mld zł.
Jak mówi w  "Rz" Bartosz Turek, "gdyby warunki kredytowe nie uległy znacznym zmianom, to w sumie na regularną spłatę rat kredytowych wydamy w bieżącym roku około 27,2 mld zł. To o ponad 450 mln zł więcej niż w 2017 r. i to pomimo niskiego oprocentowania i spadającego kursu franka". W opinii eksperta,  powodem  jest  wzrost  sprzedaży  hipotek (rok 2017 był najlepszy pod tym względem od sześciu lat) i łącznej wartości zadłużenia (wartość hipotek złotowych wzrosła o 25 mld zł).
Przy tym kredyt hipoteczny ma  nadal pozostać tani. Wynika to m.in z zapowiedzi prezesa NBP, które "sugerują, że rekordowo niskie stopy procentowe pozostaną na niskim poziomie w  kolejnych latach". Także nic nie wskazuje,  aby banki miały wprowadzać jakieś zmiany, które znacząco pogorszyłyby parametry kredytów.

Zaproponowana zmiana przepisów w sprawie przedawnienia długów   pogorszy  sytuację konsumentów w sporze z przedsiębiorcą?

Senat RP ma wkrótce  zatwierdzić  nowelizację kodeksu cywilnego skracającą podstawowy termin przedawnienia roszczeń z 10 do 6 lat -  przypomina "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 09.05.2018 r.) Nowelizacja przewiduje też, że w przypadku roszczeń przeciwko konsumentom, sąd będzie z urzędu badał, czy doszło do przedawnienia czy nie.  Natomiast w  pozostałych sprawach "kwestia ta będzie – tak, jak dotychczas – rozważana, gdy strona podniesie taki zarzut".  Zdaniem gazety, ustawodawca chce w ten sposób bronić przeciętnego konsumenta przed  firmami windykacyjnymi, które często usiłują ściągać przedawnione długi. Tymczasem dłużnik może stracić na badaniu przedawnienia z urzędu - pisze dziennik, powołując się na  opinię  Biura Legislacyjnego Kancelarii Senatu. Albowiem nowe rozwiązanie może okazać się dla konsumentów  gorsze niż obecne - prognozuje DGP". Gazeta podkreśla, ze sąd może,  zgodnie z nowym art. 1171 k.c., "nie uwzględnić upływu terminu przedawnienia roszczenia, jeżeli wymagają tego względy słuszności". W takiej sytuacji, sąd powinien  - pisze dziennik -  rozważyć „w szczególności”   długość terminu przedawnienia, długość okresu od jego upływu do chwili dochodzenia roszczenia oraz  charakter okoliczności, które spowodowały, że cała procedura przeciągnęła się w czasie. Na  przykład  wpływ zachowania zobowiązanego na opóźnienie uprawnionego w dochodzeniu roszczenia).

KNF domaga się zawieszenia notowań 4 spółek za brak publikacji raportów za  2017 r.

Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) skierowała do  Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW) żądanie zawieszenia notowań czterech spółek: Graviton Capital, Indygotech Minerals, Lark.pl oraz Ursusa, które nie opublikowały raportów finansowych  za  2017 r.  lub opublikowały raporty niekompletne  -  donosi "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 04,05.2018 r.), powołując się na komunikat opublikowany przez   KNF.  Dziennik informuje, iż z upoważnienia nadzoru finansowego,  "skierowano do Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie SA żądanie zawieszenia obrotu, od dnia 4 maja 2018 r., akcjami spółek: Graviton Capital SA, Indygotech Minerals SA, Lark.pl SA, Ursus SA z powodu nieprzekazania przez spółki do publicznej wiadomości raportów rocznych za rok obrotowy 2017 lub nieprzekazania kompletnych raportów rocznych za rok obrotowy 2017, tj. niezawierających sprawozdań niezależnego biegłego rewidenta, w terminie określonym przepisami prawa". Według gazety, raporty okresowe są dla inwestorów kluczowym źródłem informacji finansowych o spółkach notowanych na rynku regulowanym. Albowiem zgodnie z § 79 ust. 7 rozporządzenia ministra finansów z 29 marca 2018 r. w sprawie informacji bieżących i okresowych, " raport roczny i skonsolidowany raport roczny przekazuje się jednocześnie, w dniu określonym przez emitenta w raporcie bieżącym", jednak nie później niż cztery miesiące od dnia zakończenia roku obrotowego, którego dotyczy - pisze "DGP".

Bankowość mobilna coraz bardziej użyteczna

Mobilny dostęp do konta bankowego i pieniędzy przynosi  wiele korzyści, przede wszystkim oszczędność czasu, swobodę w dostępie do usług bankowych oraz niezależność, która pozwala zarządzać środkami z każdego miejsca na ziemi - pisze "Rzeczpospolita"(Nr z 07.05.2018 r.). Ponadto, systemy bankowości mobilnej cechuje prosta i przejrzysta grafika wraz z  intuicyjną nawigacją, umożliwiającą dobre funkcjonowanie usługi. Miedzy innymi  klient  może za pomocą aplikacji dokonywać  różnych operacji, w tym m.in.: sprawdzić stan konta i rachunków oszczędnościowych, informacji o kartach debetowych i kredytowych (tu również aktywować kartę lub zmienić jej limity transakcyjne), wykonać przelewy, sprawdzić harmonogram spłaty rat kredytów, założyć lokatę lub konto oszczędnościowe, ale także zastrzec kartę, doładować numer telefonu, czy znaleźć najbliższą placówkę, bankomat albo wpłatomat banku. Przy tym  - podkreśla dziennik - "korzystanie z aplikacji mobilnej banku jest jednak bezpieczne". Instytucje finansowe wykorzystują bowiem  szereg zabezpieczeń; m.in. "hasło do logowania, które może być tradycyjnym hasłem składającym się kliku do kilkudziesięciu znaków lub znakiem graficznym (tzw. wężykiem), a transakcje wykonywane przez aplikację wymagają zwykle potwierdzenia kodem PIN".  Ponadto,  wszystkie operacje ograniczone są limitami (również   pojedyncza transakcja), którymi można  zarządzać  indywidualnie. System zaś może automatycznie wylogować użytkownika po kilkuminutowym braku jego aktywności - zaznacza "Rz".  Aby jednak korzystać z bankowości mobilnej,  dedykowanej posiadaczom konta osobistego, należy posiadać  smartfona lub tablet z dostępem do internetu -  informuje dziennik. Aplikacja bankowości mobilnej, którą pobiera się  ze  sklepu internetowego  działa bowiem na systemach Android, na platformie iOS  oraz Windows. I tak,  urządzenia wyposażone w system operacyjny iOS mogą pobrać aplikacje z marketu Apple App Store. Z kolei, wyposażone w system operacyjny Android - z marketu Google play, zaś te z systemem operacyjnym Windows Phone - z marketu Sklep Windows Phone. "Rz" podkreśla, iż każdy bank gwarantujący usługę bankowości mobilnej ma swoją indywidualnie tworzoną aplikację.  Zaś "bezpieczeństwo korzystania z usług bankowości mobilnej można jednak dodatkowo wspierać tworząc silne hasło, aktualizując przeglądarkę i bankowość mobilną do najnowszej wersji oraz chroniąc swoje dane uwierzytelniające przed zapoznaniem się z nimi przez osoby trzecie" - podaje gazeta.

Luka prawna  umożliwiła  włączenie  opłaty  na Bankowy Fundusz Gwarancyjny w koszty uzyskania przychodów

WSA w Warszawie w precedensowym wyroku uznał, iż  wskutek zmiany przepisów w 2016 r. doszło do powstania luki prawnej,  pozwalającej bankom odliczać opłatę na Bankowy Fundusz Gwarancyjny (BFG).   Zdaniem sądu, "opłata ostrożnościowa nie była od 9 października 2016 r. wyłączona z kosztów uzyskania przychodu. A  to nie to samo, co składki na Bankowy Fundusz Gwarancyjny" – informuje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 07.05.2018 r.). Chodziło o opłatę ostrożnościową za IV kw. 2016 r., którą bank musiał wpłacić do 3 listopada 2016 r. Problem zaistniał - pisze gazeta -"na tle nowej ustawy o Bankowym Funduszu Gwarancyjnym, systemie gwarantowania depozytów oraz przymusowej restrukturyzacji (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 1937 ze zm.)". Nowe przepisy zastąpiły bowiem od  9 października 2016 r.  poprzednią ustawę z 1994 r. o Bankowym Funduszu Gwarancyjnym (Dz.U. z 2014 r. poz. 1866 ze zm.) oraz wprowadziły również zmiany w ustawie o CIT – podaje dziennik.  I tak, do 8 października włącznie obowiązywał art. 16 ust. 1 pkt 68 ustaw,  zgodnie z którym bank nie mógł opłaty ostrożnościowej zaliczać do kosztów uzyskania przychodów. Nowa   ustawa o BFG go uchyliła.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT