Milenialsi zadłużeni na ponad 870 mln zł

Coraz więcej młodych Polaków  nie spłaca swoich zobowiązań finansowych. Problemy z płatnościami rat kredytów i rachunków ma 154,5 tys. milenialsów, czyli 18-24-latków, a  ich zaległości wynoszą łącznie  ok. 872 mln zł - donosi "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 06.04.2018r.), powołując się na ostatnio opublikowane  dane BIG InfoMonitor oraz BIK.  I tak,  niespłacane w terminie raty kredytów i bieżących rachunków młodych, stanowią 1,3 proc. całości źle obsługiwanych zobowiązań widocznych w bazach BIK i BIG InfoMonitor. Natomiast przeciętny zaległy dług młodych osób (min. 200 zł opóźnione o co najmniej 30 dni)  wynosi  5 tys. 642 zł.- pisze gazeta. Według dziennika,  dług  "do 1 tys. zł ”ma 29 proc. młodych, 47 proc. - od 1 tys. 1 zł do 4 tys. zł, a na kwotę powyżej 4 tys. zł zadłużona jest ok. jedna czwarta (24 proc.) osób.
Jak  podaje "DGP", na spłacane z  opóźnieniem  zobowiązania milenialsów  przypada  prawie 470 mln zł kredytów, zaś na ich  zobowiązania tzw. pozakredytowe przypada zaś blisko 402 mln zł, przede wszystkim  niezapłacone rachunki za telefon w wysokości ok. 94,9 mln zł.  Średni dług milenialsów wynosi  już 2 683 zł.
Według  BIG InfoMonitor, "niepokojące jest to, że już wśród wkraczających w dorosłość znajdują się osoby, które zalegają z opłatą alimentów, zobowiązań o wieloletnim charakterze"- podkreśla dziennik. Stanowią  grupę ponad 2,5 tys. osób, a ich  alimentacyjny dług wynosi 26,7 mln zł (ok. 10,4 tys. zł na osobę).
Ponadto, młodzi Polacy posiadają prawie 14,5 mln zł opóźnionego długu  w związku z podpisaniem umowy zakupu, z uregulowania, której się nie wywiązali, zaś prawie 9 tys. młodych osób  zalega z zapłaceniem kwoty niemal 11 mln zł za  jazdę bez ważnego biletu w środkach komunikacji publicznej" - podaje "DGP". Średnia zaległość z tego tytułu to 1 tys. 224 zł.

Nie ma wielu zainteresowanych debiutem na warszawskiej  giełdzie

Firmy obecnie  niechętnie wybierają się na warszawski parkiet GPW - podaje "Business Insider Polska" (www.businessinsider.com.pl z 11.04.2018 r.). Na polskiej giełdzie  w I kwartale  br.  odnotowano zaledwie dwie pierwotne oferty publiczne (Initial Public Offering, IPO), których łączna wartość wyniosła ok. 99 mln zł - pisze portal, powołując się na  raport "IPO Watch Europe",  przygotowany  przez firmę doradczą PwC. Z kolei w Europie,  łączna wartość IPO  w minionym kwartale br.  wyniosła 12,5 mld euro i wzrosła w skali roku o 7,9 mld euro (odnotowano 67 debiutów wobec 53 IPO w I kw. 2017 r.). I tak, w   I kw. 2018 r. w Polsce miały miejsce tylko dwie pierwotne oferty publiczne (IPO), po jednej na rynku głównym GPW oraz na alternatywnym rynku NewConnect. Na głównym parkiecie zadebiutowała litewska spółka Novaturas z ofertą  publiczną akcji przeprowadzoną w Polsce, na Litwie i w Estonii ( osiągnęła wartość 92,9 mln zł). Natomiast "drugim warszawskim debiutem było IPO spółki Brand24, która na alternatywnym rynku NewConnect pozyskała 6,2 mln zł" - donosi "Business Insider Polska".
W opinii PwC - pisze portal -  wyjątkowo niska aktywność na początku br. jest  od kilku lat charakterystyczną cechą warszawskiego rynku, w szczególności rynku głównego, na którym od 2012 r. " w okresie od stycznia do marca nie notowano więcej niż 2 debiuty". Zdaniem Bartosza Margola, dyrektora w zespole ds. rynków kapitałowych PwC, dodatkową niepewność wśród inwestorów w Warszawie powodują dyskusje nad ostatecznym kształtem Pracowniczych Planów Kapitałowych oraz nad przyszłością OFE. Jednak  mimo to, "co najmniej kilkanaście spółek podtrzymuje plany debiutu giełdowego w 2018 r. – w kwietniu na NewConnect debiutowała spółka FTI Profit, na rynku głównym zakończyła się z kolei oferta publiczna Orco Arendi. (...) w dalszej części roku pojawią się z pewnością kolejne debiuty, co nie oznacza, że ten okres będzie rekordowy dla GPW" .
Tymczasem według  danych  PwC, w omawianym czasie  łączna wartość IPO w Europie wyniosła 12,5 mld euro i wzrosła w I kw. (w porównaniu do I kw. 2017 r.) aż o 7,9 mld euro. Odnotowano 67 debiutów (wobec 53 IPO w I kw. 2017 r.).

Blisko 37 tys. poręczycieli kredytów w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor
 
Według danych Biura Informacji Kredytowej (BIK), spada liczba osób poręczających kredyty - informuje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 10.04.2018 r.). Z analiz BIK wynika, iż  ciągu ostatnich czterech lat o 46 proc. zmniejszyła się liczba poręczycieli kredytów. Z kolei w porównaniu z  2014 r.,  w 2017 r. liczba poręczycieli spadła o 263 tys., a liczba kredytów z poręczeniem zmniejszyła się o 207 tys. ( w ub. r.  309 tys. osób było poręczycielami 255 tys. kredytów)  - pisze gazeta za komunikatem BIK.   Poręczycielem jest najczęściej kobieta, która ukończyła 55 lat.  Przy  tym  z roku na rok  rośnie średnia kwota poręczonego kredytu, która w 2017 r. wynosiła 43,5 tys. zł, co oznacza  wzrost o 41 proc. w porównaniu do 2014 r., kiedy to stanowiła 30,8 tys. zł (w 2016r. - 38,9 tys. zł). Ponadto,  z danych BIG InfoMonitor wynika, iż z powodu podżyrowania kredytu, który przestał być obsługiwany, prawie 37 tys. osób zostało wpisanych do prowadzonego przez BIG InfoMonitor Rejestru Dłużników, a banki domagają się od tych osób zwrotu ponad 483 mln zł - podaje dziennik. Średnia zaległość poręczyciela wpisanego do Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor wynosi 13 130 zł.
Według  BIK, zadłużenie z tytułu własnych kredytów w 2017 r. posiadało 69,4 proc. poręczycieli. "Najczęściej poręczany jest jeden kredyt, ale prawie co dziesiąta osoba zdecydowała się na poręczenie dwóch kredytów lub więcej. Osoby, które same mają zobowiązania w bankach/SKOK-ach, nieco częściej poręczają jednocześnie większą liczbę kredytów niż osoby, które nie finansują się w tych instytucjach" - twierdzi gazeta.
I tak, najwyższe kwoty są poręczane w przypadku kredytów mieszkaniowych, gdzie  średnia kwota poręczanego kredytu hipotecznego wynosi 122,43 tys. zł. Natomiast  dla kredytów złotowych wynosi ona 107,3 tys. zł, zaś dla kredytów walutowych 171,4 tys. zł. W strukturze poręczanych kredytów zobowiązania mieszkaniowe stanowią 11,4 proc. - donosi "DGP".
Według BIK, najczęściej poręczane są kredyty konsumpcyjne, rozumiane jako kredyty gotówkowe i ratalne – stanowią one 84 proc. wszystkich poręczeń. W przypadku kredytów konsumpcyjnych średnia kwota poręczanego kredytu to 34,6 tys. zł.

Wielka fuzja na polskim rynku bankowym

Bank BGŻ BNP Paribas kupuje od Raiffeisen Bank International AG   podstawą  działalność Raiffeisen Bank Polska za  3,25 mld zł - podaje "Gazeta Wyborcza"(Nr z 11.04.2018 r.). Jak poinformował bank w komunikacie, zamknięcie transakcji przewidywane jest w IV kwartale 2018 r. (pod warunkiem uzyskania wymaganych zgód korporacyjnych i regulacyjnych), a fuzja operacyjna w 2019 r. - pisze dziennik.  
Bank BGŻ BNP Paribas  zakupi więc bankowość "MŚP,  bankowość korporacyjną, działalność detaliczną oraz Private Banking z wyłączeniem działalności w zakresie walutowych kredytów hipotecznych, ekspozycji na farmy wiatrowe oraz innych wybranych ekspozycji bankowości korporacyjnej", czyli portfel 19 mld zł kredytów brutto klientów oraz 34,4 mld zł depozytów  według stanu na dzień 31 grudnia 2017 r.
Transakcja zostanie przeprowadzona w drodze podziału Raiffeisen Bank Polska przez wydzielenie i przejęcie działalności podstawowej przez bank  - donosi gazeta.
I tak, "w pierwszej kolejności Grupa BNP Paribas nabędzie od Raiffeisen Bank International mniejszościowy pakiet akcji w kapitale zakładowym Raiffeisen Bank Polska, którego wysokość jest obecnie szacowana na ok. 45 proc.  W dalszym kroku, Bank BGŻ BNP Paribas wyemituje ok. 49,6 mln akcji podziałowych na rzecz grupy BNP Paribas oraz RBI jako akcjonariuszy Raiffeisen Bank Polska." - informuje "GW".  Bank planuje podwyższenie funduszy własnych o kwotę około 800 mln zł. Ponadto,  do końca kwietnia 2018 r. ma być uzgodniony plan podziału, w rezultacie którego, akcje Raiffeisen Bank Polska będące w posiadaniu grupy BNP Paribas "przestaną istnieć, podczas gdy akcje podziałowe przydzielone RBI reprezentujące 9,8 proc. kapitału zakładowego Bank BGŻ BNP Paribas zostaną nabyte od RBI przez grupę BNP Paribas lub osoby trzecie".
Bank BGŻ BNP Paribas razem z Raiffeisen Bank Polska dysponują komplementarnymi sieciami placówek, a połączona instytucja będzie równomiernie obecna zarówno w dużych miastach, jak i w średnich i mniejszych miejscowościach - pisze "Wyborcza". Połączone jednostki IT nadal będą zlokalizowane w Warszawie i Krakowie, a struktury operacyjne mają pozostać  w Krakowie i Rudzie Śląskiej.
"Transakcja pozwoli BGŻ BNPP stać się wiodącym graczem rynkowym. Umocnienie pozycji nr 6  i dążenie do wejścia do pierwszej piątki z ponad 100 mld zł aktywów" - stwierdził bank w komunikacie.

Czy spór frankowicza  z bankiem może rozstrzygać sędzia z kredytem w tej  walucie ?
    
Ze sporów kredytobiorców z bankami powinni wyłączać się sędziowie, którzy sami mają takie długi - postuluje "Rzeczpospolita"(Nr z 11.04.2018 r.). Dziennik pisze, iż "kilka spraw o kredyty frankowe prowadzili sędziowie z takimi kredytami.(...)do takich sytuacji może dochodzić częściej". W grę może bowiem wchodzić  konflikt interesów.  Na przykład w sprawie przed Sądem Apelacyjnym w Białymstoku (wyrok zapadł 17 stycznia 2018 r.), sędzia przewodniczący ma kredyt hipoteczny we frankach, zaś  w składzie Sądu Apelacyjnego w Katowicach, który wydał wyrok w sprawie frankowej 19 stycznia 2018 r., orzekała jako sprawozdawca sędzia z frankowym  kredytem na zakup  nieruchomości. Zdaniem Arkadiusza Szcześniaka, prezesa stowarzyszenia frankowiczów "Stop Bankowemu Bezprawiu", "jeśli sędzia lub jego małżonek ma z tym samym bankiem umowę kredytu, to powinien się wyłączyć ze sprawy. A gdy ma tylko podobny kredyt z innym bankiem, to należałoby dodatkowo sprawdzać, jak daleko sięga to podobieństwo"- podaje gazeta. Podobnie uważa  prof. Maciej Gutowski, adwokat. W jego opinii, "sam fakt posiadania kredytu we frankach nie powoduje wyłączenia sędziego od spraw dotyczących takich umów kredytowych. (...) Inaczej natomiast oceniłbym, gdyby sędzia rozpoznający „sprawę frankową" był w osobistym sporze z danym bankiem na gruncie swej umowy kredytu frankowego. Wówczas powinien się wyłączyć od podobnej sprawy" - informuje "Rz". Natomiast  Jerzy Bańka, wiceprezes Związku Banków Polskich twierdzi, iż "nie może być tak, że w sprawach budzących skrajne emocje będą orzekali sędziowie subiektywnie zainteresowani kształtowaniem określonej linii orzeczniczej. Tylko w taki sposób może być zapewniona konstytucyjna gwarancja bezstronnego sądu. (…) Standardem powinno być wyłączenie sędziego na jego wniosek niezależnie od tego, czy wyrok będzie korzystny dla kredytobiorcy czy też drugiej strony". Podobne stanowisko zajmuje mec. Jerzy Naumann, podkreślając, iż jeśli „frankowiczem" jest sędzia, to "z pewnością nie ma wewnętrznej niezawisłości pozwalającej mu bezstronnie rozpoznawać sprawę z udziałem banku, w której chodzi o rozliczenia kredytowe. Również gdy chodzi o odbiór zewnętrzny, sędzia taki pozostawałby w cieniu podejrzenia, że jego własna sytuacja majątkowa w kontekście zaciągnięcia kredytu rzutuje na rozstrzygnięcie. Tak nie powinno być, bo to podrywa zaufanie do sądów" - pisze dziennik.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT