Na horyzoncie kolejna wojna cenowa w komunikacyjnych ubezpieczeniach OC?

W  2019 r. na polski rynek polis komunikacyjnych OC  zdaje się, iż po raz kolejny powróciła walka  cenowa  - pisze "Rzeczpospolita” (Nr z 30.01.2020 r.). Zaś w br.  może się ona jeszcze nasilić, chociaż towarzystwa "starają się nie mówić tego głośno".  Dziennik informuje, powołując się na dane  Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU), iż w ub. r. do ubezpieczycieli spływało mniej pieniędzy z obowiązkowego komunikacyjnego OC niż przed rokiem. Po trzecim kwartale 2019 r. spadek składki z tytułu tych polis osiągnął poziom 1,3 proc.  i jest to "pierwsza taka sytuacja od lat" - podkreśla gazeta. Według "Rz", walkę na ceny OC widać było już w 2018 r., kiedy to towarzystwa odnotowały wzrost składek z komunikacyjnego OC o 3,1 proc., podczas gdy w 2017 r. wzrost ten wynosił aż 34,6 proc. Jak przyznaje w dzienniku Jakub Nowiński, członek zarządu  Superpolisa Ubezpieczenia, "okres podwyżek cen polis OC mamy już dawno za sobą. W latach 2015–2017 składki dynamicznie rosły". Dlatego też, w opinii eksperta, jest to "naturalne, że ten trend musiał w końcu zahamować". Nowiński podkreśla, iż jest to "istotne w kontekście odszkodowań, których wypłaty wzrosły w mijającym roku aż do 7 mld złotych (...) historia ubezpieczeniowa uczy, że rosnąca wartość odszkodowań nie idzie w parze z obniżkami cen, bo to zagraża rentowności ubezpieczycieli". Zaś z  danych PIU za 2019 r. wynika, że o 6 proc. wzrosła wysokość odszkodowań i świadczeń wypłaconych z OC, przy jednoczesnym zwiększeniu średniej wartości szkody z OC o 3,1 proc., do 7656 zł - komentuje gazeta. Przede wszystkim spadek liczby polis komunikacyjnego OC odnotował lider rynku – PZU SA.  "Rz" przypomina, iż Paweł Surówka, prezes zarządu PZU SA stwierdził jesienią 2029 r.  podczas prezentacji wyników spółki, iż niektórzy konkurenci ubezpieczyciela  "testują niższe ceny polis OC mimo inflacji szkód", a to powoduje odpływ klientów "wrażliwych na ceny polis".

Natomiast innego zdania jest Bartłomiej Roszkowski z zarządu Punkty. Uważa on, że chociaż w 2019 r. wielu kierowców płaciło za polisy OC mniej niż w latach poprzednich, to "wygląda jednak na to, że trend spadkowy wyhamował". Z danych Punkty wynika bowiem - podaje dziennik - że ceny polis OC w 2019 r. były stabilne. I tak, kierowcy za obowiązkową polisę płacili średnio  około 664 zł. Wzrosły za to wypłaty odszkodowań.

"Rośnie inflacja i koszty operacyjne towarzystw. W najbliższym roku właściciele aut powinni się więc liczyć ze wzrostem stawek za obowiązkowe ubezpieczenie samochodu" – prognozuje B. Roszkowski.

Co istotne, poszczególni ubezpieczyciele różnie podchodzą do kalkulacji składek,  chociaż  ubezpieczenie OC w każdej firmie ma identyczny, opisany ustawą zakres ryzyk. Dlatego też, skrajne ceny OC dla tego samego kierowcy mogą różnić się od siebie nawet o kilkaset proc. - zauważa  gazeta.

 

 

Polisa nie zastąpi prewencji i  przestrzegania procedur

 

Miniona dekada w latach  2009-19 była najkosztowniejsza w historii. Jak donosi "Puls Biznesu” (Nr z 29.01.2020 r.), powołując się na szacunki opublikowane w  najnowszym, cyklicznym  raporcie  "Informacje o pogodzie, klimacie i katastrofach”", przygotowanym  przez ekspertów  AON, firmy specjalizującej  się m. in. w  zarządzaniu ryzykiem, katastrofy naturalne na świecie w omawianym czasie kosztowały blisko  2,98 bln USD, a więc o 1,19 bln USD więcej niż w latach 2000-09. Z kolei w  2019 r.  straty finansowe spowodowane katastrofami naturalnymi na świecie sięgnęły 232 mld USD - podaje dziennik. Zdaniem cytowanego  w raporcie, Steva Bowena, dyrektora i meteorologa w zespole Aon Impact Forecasting,  „prawdopodobnie najbardziej charakterystycznym przejawem klęsk pogodowych w ostatnim dziesięcioleciu było wystąpienie zagrożeń wcześniej uznawanych za drugorzędne”, a więc  pożary, powodzie i susze. I tak, według raportu w minionym dziesięcioleciu straty spowodowało wystąpienie  aż 409 kataklizmów, zaś "luka ubezpieczeniowa (straty niepokryte ubezpieczeniem) wyniosła 69 proc."

Jest to piąty  najniższy wynik od 2000 r., świadczący o tym - komentuje gazeta - że "ubezpieczyciele coraz lepiej radzą sobie z ryzykiem spowodowanym naturalnymi czynnikami, ale też są one coraz większym wyzwaniem". Na przykład Polska - według raportu AON -  jest najbardziej narażona na gradobicie i wylewy rzeczne. Zdaniem Rafała Mańkowskiego, analityka Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU), w kolejnych latach "częstotliwość występowania gwałtownych zjawisk pogodowych wzrośnie. Będzie także rosła wartość średniej szkody, bo wraz z rozwojem infrastruktury większa jest wartość majątku, którą może zniszczyć potencjalny żywioł". Analityk PIU przyznaje w "PB", iż  odszkodowania  z powodu ognia i innych żywiołów wypłacone przez ubezpieczycieli W Polsce  w 2019 r.  przekroczą 1,6 mld zł, a więc o ponad 20 proc. więcej niż rok wcześniej. Zdaniem Mańkowskiego, odpowiednie  ubezpieczenie wprawdzie zapewni pomoc finansową dla poszkodowanych przez żywioły, ale "polisa nie może jednak zastępować prewencji i dobrze opracowanych procedur na wypadek kataklizmów".

 

 

Mniejszy budżet na tegoroczne dopłaty do ubezpieczeń upraw?

 

Rząd zamierza w bieżącym roku  oszczędzać na dopłatach do polis dla  rolników - twierdzi "Rzeczpospolita” (Nr z 24.01.2020 r.). Według gazety, pomimo  zapowiedzi kolejnej suszy w 2020 r.,  rząd prawdopodobnie  "drastycznie obciął budżet" na tegoroczne  dopłaty składek w  ubezpieczeniach  upraw rolnych. I jeżeli w ubiegłym roku na dopłaty do polis rolnych państwo przeznaczyło około  650 mln zł, to na 2020 r. "w zapowiedziach Ministerstwa Rolnictwa pojawia się kwota 500 mln zł". Tyle, że z budżetu ma na ten cel trafić jedynie 350 mln zł, zaś  dodatkowe 150 mln zł ma być pozyskane ze środków pozyskanych z zagospodarowania mienia Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa - podaje dziennik. Tak więc,  cięcia budżetowe na ubezpieczenia rolne są w br. głębsze. Zwłaszcza, gdy  jeszcze w 2017 r. rząd znalazł na ten cel... 918 mln zł - komentuje "Rz", podkreślając, iż "temat jest gorący, tym bardziej że szkodliwych zjawisk pogodowych jest coraz więcej. Nie od wszystkich rolnicy mogą się realnie ubezpieczyć".  Ponadto, około 80 proc.  rolników i tak nie jest zainteresowana tymi ubezpieczeniami - zauważa gazeta.      W opinii dziennika, liczba rolników zainteresowanych kupnem ochrony ubezpieczeniowej jednak cały czas wzrasta.  Jak informuje Krzysztof Mrówka, dyrektor biura ubezpieczeń rolnych Concordii, 2029 r.  po polisę  zgłosiło się do ubezpieczyciela o 20 proc.  więcej rolników niż rok wcześniej. Według eksperta,  w 2019 r. towarzystwo  ubezpieczyło od ryzyka suszy około  21 tys. ha na terenie całej Polski.

Z kolei Jarosław Sachajko, poseł Kukiz15, rolnik i doktor nauk rolniczych, uważa, iż  obecny model systemu ubezpieczeń rolnych wymaga zmian, tak,  aby nadzór mieli nad nim sami rolnicy - pisze "Rz".

 

 

Polisy ochronne  na ewentualne błędy wobec fiskusa

 

W Polsce lawinowo rośnie liczba obowiązków podatkowych, często niejasnych i skomplikowanych, nakładanych przez urzędy skarbowe na przedsiębiorców.  To pociąga za sobą ryzyko popełnienia błędów, za które odpowiadają  władze firm oraz pracownicy działów księgowych i podatkowych - ostrzega "Rzeczpospolita” (Nr z 23.01.2020 r.), powołując się na Michała Borowskiego, eksperta podatkowego Business Centre Club (BCC). Z kolei Piotr Wójcik, dyrektor departamentu ubezpieczeń OC dla firm w AXA  tłumaczy w gazecie,  iż "ryzyko podatkowe w firmie ma wiele wspólnego z innymi rodzajami zagrożeń. Realizuje się w sposób niezaplanowany i pociąga za sobą konsekwencje finansowe". Dlatego wobec zagrożeń ze strony fiskusa z odsieczą  biznesowi przychodzą towarzystwa ubezpieczeniowe -  informuje dziennik. Na rynku pojawiły  się więc   ubezpieczenia, w które przedsiębiorstwa  mogą  zaopatrzyć  nie tylko  swoich członków zarządu, ale także i poszczególnych pracowników firmy  niższego szczebla, na przykład  księgowych. Według gazety, takie polisy  gwarantują pomoc prawną w razie kłopotów, a także zwalniają z obowiązku poniesienia konsekwencji finansowych z powodu popełnienia  ewentualnych błędów podatkowych. To ryzyko  bierze na siebie ubezpieczyciel - pisze "Rz". Na rynku dostępne jest już ubezpieczenie AXA "Pomoc Podatkowa", przygotowane we współpracy z EY, składające się "z trzech poziomów bezpieczeństwa", możliwe do nabycia  także w formie grupowej. Cena ubezpieczenia zależy tu  przede wszystkim od wysokości sumy gwarancyjnej - pisze gazeta. I tak, pierwszy poziom, którego celem jest zmniejszanie ryzyka, udostępnia audyt procedur podatkowych. Drugi poziom zapewnia i finansuje wsparcie ekspertów EY na wypadek sporu podatkowego, a trzeci poziom gwarantuje ochronę  odpowiedzialności cywilnej na wypadek roszczeń pracodawcy za ewentualne spowodowanie strat wskutek błędu zawodowego oraz ochronę od odpowiedzialności karno-skarbowej, gdy na ubezpieczonego pracownika fiskus  nałoży karę czy grzywnę.

Konkurencyjny produkt "Allianz Podatnik"   oferuje  natomiast Allianz Polska wraz z z Instytutem Studiów Podatkowych.

Zdaniem Marcina Tarczyńskiego, menedżera ds. komunikacji i analiz w Polskiej Izbie Ubezpieczeń (PIU),  zapotrzebowanie na ubezpieczenia dla kadry zarządzającej i specjalistów będzie rosło.

 

 

AXA stawia na zyski ze współdzielenia  mobilności w miastach

 

AXA Polska SA szuka nowych źródeł przychodów i  zacieśnia relacje z branżą „współdzielonej mobilności” oraz organizatorami masowych wydarzeń sportowych - informuje "Puls Biznesu” (Nr z 31.01.2020 r.). Ubezpieczyciel ma na tym polu już pierwsze sukcesy - twierdzi dziennik.

Dotychczasowa strategia firmy opierała się na dwóch filarach — współpracy z bankami oraz firmami pożyczkowymi, gdzie kluczowymi partnerami ubezpieczyciela są mBank i Provident. Towarzystwo odnotowało w 2018 r. 2,7 mld zł przychodów, z czego ok. 25 proc. pochodzi z bancassurance, kanału sprzedaży, który AXA rozwija już od dekady - pisze gazeta. Według "PB" AXA nie obawia się jednak strat w związku z zapowiadaną przez niemiecki Commerzbank sprzedażą  mBanku, z którą to instytucją wiąże ubezpieczyciela biznesowa relacja (umowa ma obowiązywać jeszcze przez trzy lata). Spółka  szuka bowiem także nowych obszarów; stąd przyjęty nowy scenariusz rozwoju bancassurance na lata 2020-22, poszerzający kanał sprzedaży o trzeci filar — tzw. urban protection, pozwalający na oszczędności  w  wydatkach marketingowych i informatycznych.

Zdaniem Marcina Wąsikowskiego, dyrektora zarządzającego w AXA, odpowiedzialnego  za rozwój nowych partnerstw,  strategia "urban protection" jest przykładem nowego wymiaru partnerstwa  na rynku ubezpieczeniowym. Dyr. Wąsikowski przyznaje w dzienniku, iż  postępująca urbanizacja jest trendem, który mocno wpłynie na sektor ubezpieczeń. W jego opinii, tradycyjne modele biznesowe ubezpieczycieli  "nie są jeszcze w pełni dopasowane do nowoczesnych modeli biznesowych firm, które osadzają się w miastach. (…) chcemy je współtworzyć. Mamy doświadczenie w budowaniu prostych produktów, jesteśmy kreatywni i, co najważniejsze, przygotowani do procesów, aby być na tym rynku istotnym graczem". Wąsikowski od  nowego  biznesu na razie spodziewa się bardziej  "rozwijania kompetencji" niż pokaźnych przychodów w krótkim czasie. Spółka nie ujawnia też  prognoz sprzedażowych.

W listopadzie ub.r. AXA dołączyła do stowarzyszenia Mobilne Miasto, zrzeszającego  m.in. Vooom, Vozilla, Easyshare, CityBee Polska, JedenŚlad (właściciel marki hop. city), Blinkee.city, Hive, Voi., Free Now (poprzednio myTaxi) czy Wheelme.

AXA, która chce być postrzegana jako ambasador bezpieczeństwa na nowoczesnych rynkach miejskiej mobilności zamierza   wspierać organizację (kampanie edukacyjne, przygotowanie raportów branżowych) oraz pracować na rzecz znoszenia barier rozwoju. I tak, pierwszym partnerem biznesowym AXA  został Vooom (stowarzyszenie Mobilne Miasto), polski start-up, który w ub. r. wypuścił na rynek aplikację integrującą operatorów systemów carsharingu, elektrycznych skuterów, hulajnóg, rowerów  miejskich  oraz  transportu  publicznego.  ING Bank Śląski zainwestował  w  ten  start-up  1 mln zł, obejmując 8 proc. udziałów.

 

 

SO: ubezpieczyciel zapłaci za szkody w zalanym mieszkaniu

 

Zdaniem gdańskiego Sądu Okręgowego,  awaria instalacji wodociągowej zaistniała w wyniku działania  osoby  trzeciej,   na  które to czynności  osoba ubezpieczona nie ma żadnego wpływu, "jest niewątpliwie zdarzeniem losowym, które co do zasady powinno być objęte ochroną ubezpieczeniową" - informuje "Rzeczpospolita” (Nr z 27.01.2020 r.).

"Zapis OWU nie uwolni ubezpieczyciela od płacenia za zalanie mieszkania" - komentuje gazeta.

Sąd Okręgowy  w Gdańsku zajmował się apelacją od wyroku Sadu Rejonowego w  Wejherowie -  wyjaśnia dziennik - w sprawie  wytoczonej towarzystwu ubezpieczeń przez małżeństwo Irenę i Krzysztofa M. W styczniu 2016 r.  mieszkanie powodów, które znajdowało się na parterze budynku, zostało zniszczone na skutek awarii instalacji wodnej, znajdującej się w lokalu  na pierwszym piętrze - podaje gazeta. Doszło do zalania sufitu, ścian i podłogi.  Małżonkowie M. zgłosili więc ubezpieczycielowi szkodę, ale towarzystwo ubezpieczeniowe odmówiło im wypłaty odszkodowania - donosi dziennik.  Według "Rz", w uzasadnieniu odmowy wypłaty firma ubezpieczeniowa powołała  się  tu  na jeden z zapisów ogólnych warunków ubezpieczenia (OWU), zgodnie z którym "ochrona ubezpieczeniowa nie obejmuje szkód powstałych jako następstwo zamarzania i rozmarzania wody w urządzeniach  i  instalacjach,  w tym także zalania spowodowanego przez  rozmarzanie wody".  Według zaś pozwanej spółki, zniszczenia w mieszkaniu Ireny i Krzysztofa  M.    spowodowane były  zamarznięciem wody w instalacji, a więc powstały   w wyniku zdarzenia wyłączonego z ochrony ubezpieczeniowej.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT