Narciarz po alkoholu też ubezpieczony

Towarzystwa ubezpieczeń coraz częściej pokrywają koszty leczenia, jeśli narciarz będąc pod wpływem alkoholu  miał wypadek, lub spowodował szkodę - informuje "Gazeta Wyborcza" (Nr z 03.01.2018r.). Według dziennika, obecnie "ubezpieczyciele konkurują między sobą polisami turystycznymi, które obejmują klauzulę alkoholową, czyli zapewniają odszkodowanie, jeśli ubezpieczony znajdował się pod wpływem alkoholu". "Wyborcza" wyjaśnia, iż  wprowadzona po raz pierwszy dwa lata temu  tzw. klauzula alkoholowa  to zapis w umowie ubezpieczenia, że   klient ma pełną ochronę ubezpieczeniową również wtedy, gdy w jego organizmie znajdował się alkohol i był on jedną z przyczyn wypadku, któremu uległ. Czasem klauzula ta jest w podstawowym pakiecie sprzedawanej przez towarzystwa ubezpieczeń polisy turystycznej, a niekiedy trzeba dopłacić za rozszerzenie umowy   o ten zapis. "GW" szacuje, iż  klauzula alkoholowa  podnosi  cenę standardowej polisy np. o 20 proc.  Gazeta podaje, iż polisa zapewniająca  odszkodowanie także za szkody spowodowane po alkoholu przez ubezpieczonego "zrobiła furorę" wśród klientów biur podróży wybierających się na wczasy all inclusive. W opinii "Wyborczej", jest więc szansa, że w tym sezonie narciarskim to rozwiązanie  docenią także amatorzy "białego szaleństwa". Albowiem  narciarz z polisą turystyczną bez klauzuli alkoholowej, jeśli  wpadł na kogoś na stoku i go poturbował, będzie musiał płacić odszkodowanie z własnej kieszeni,  jeśli  przed szusowaniem na deskach wypił  choćby "tylko" grzane piwo. 

 

 

Rok 2018 r. okazał się  dobrym rokiem dla rynku ubezpieczeń

 

W 2018 r. poprawiła się pozycja klienta wobec ubezpieczycieli i pośredników - twierdzi  "Rzeczpospolita" (Nr z 31.12.2018 r.). W minionym roku  weszły w życie dwie regulacje, które  teoretycznie miały zwiększyć prawa konsumentów. I tak, RODO ( unijne rozporządzenie o ochronie danych osobowych), wymusiło lepszą ochronę  danych klientów - pisze  gazeta - zaś ustawa o dystrybucji ubezpieczeń, która weszła w życie w październiku ub.r. , miała zapewnić dopasowywanie przez sprzedawców polis do rzeczywistych potrzeb klienta. Zdaniem Jarosława Bartkiewicza, prezesa firmy Prudential, "jeszcze nigdy ochrona klienta nie poszła tak daleko" -  podaje dziennik. Ponadto, "zaczęły także obniżać się ceny polis komunikacyjnych OC". W opinii "Rz", przepisy związane z ochroną danych osobowych dość precyzyjnie uregulowały sposób postępowania towarzystw i dystrybutorów w tym zakresie i pozwoliły na wypracowanie podobnych dla wszystkich procedur. Z kolei bardziej skomplikowana okazała się poprawa standardów sprzedaży polis. Jak przyznaje w dzienniku  Mirosław Kuźmiński z ANG Spółdzielni, "z powodu braku precyzyjnych wytycznych, rynek nie wypracował jednolitych standardów postępowania. Każdy podmiot proponuje klientom własne standardy obsługi i model analizy potrzeb klienta". Oznacza to, że "klient więcej czasu spędza na zakupie ubezpieczenia, ale wcale nie jest oczywiste, że wychodzi z polisą, która idealnie trafia w jego potrzeby"- komentuje gazeta.

Przy tym, jeśli polisa nie będzie odpowiadała jego potrzebom, klient będzie mógł składać do sprzedawcy reklamację z tego powodu. Także w 2018 r. w życie wszedł przepis znoszący konieczność wożenia ze sobą potwierdzenia zakupu komunikacyjnego ubezpieczenia OC, zaś  Sąd Najwyższy orzekł, że zadośćuczynienie za krzywdę można przyznać także najbliższym osób poszkodowanych w wypadkach komunikacyjnych, które doznały ciężkiego i trwałego uszczerbku na zdrowiu, "jako rekompensatę za ból i cierpienie związane z zerwaniem lub naruszeniem więzi rodzinnej".  Zdaniem Łukasza Zonia, prezesa Stowarzyszenia Polskich Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych (SBUiR), jednak pomimo wzrostu wypłat, zaczęły spadać ceny komunikacyjnych polis OC, po ich stabilizacji na początku 2018 r. I na razie nic nie wskazuje na to, żeby składki miały osiągnąć poziom sprzed podwyżek - podkreśla "Rz".

 

 

Ubezpieczyciele wobec wyzwań  roku 2019 

 

 "Polisy życiowe, PPK i transformacja cyfrowa"  to - zdaniem "Pulsu Biznesu" (Nr z 02.12.2018 r.)-  najważniejsze problemy jakie stoją przed branżą ubezpieczeń w 2019 r. Rynek zajmie się także  przygotowaniem produktów „cyber”, odpowiadających na zagrożenia dla biznesu oraz wdrażaniem  innowacji. Przede wszystkim skoncentruje się na projektach "stricte komercyjnych", pomagających   nie tylko poprawiać serwis dla klientów, ale także osiągać wyższą rentowność, stabilność i przewidywalność - podaje gazeta za Arturem Maliszewskim, prezesem  zarządu Axy.

I tak, ubezpieczyciele życiowi w br.  zajmą się także  poszukiwaniem  nowych dróg dotarcia do klientów w obszarach ochronnych i produktach oszczędnościowych - twierdzi w dzienniku  Jarosław Bartkiewicz, prezes Prudentiala. W jego opinii, w bieżącym roku  branża  ubezpieczeniowa najbardziej ożywioną dyskusję będzie prowadzić na temat pracowniczych planów kapitałowych (PPK) i przygotowaniami do ich wprowadzania  w życie. Albowiem udział firm ubezpieczeniowych w pracowniczych planach kapitałowych jest dla sektora życiowego dużą szansą na poprawienie efektywności w pozyskiwaniu kapitału. Według gazety, podobne stanowisko zajmuje w tej kwestii także Adam Uszpolewicz, prezes Avivy który jednocześnie podkreśla znaczenie społeczne PPK. W br. branży  ubezpieczeniowej  "sen z powiek" spędzać  będzie widmo wojny cenowej oraz i… brexit – zauważa Uszpolewicz. Natomiast zdaniem Roberta Gowina, członka zarządu Unum, ubezpieczyciele powinni w sytuacji coraz większej liczby zachorowań na nowotwory zająć się m.in. edukacją klientów na temat profilaktyki onkologicznej oraz i tworzyć rozwiązania realnie pomagające w procesie leczenia - podaje dziennik.

"PB" podkreśla, iż miniony rok upłynął ubezpieczycielom pod znakiem regulacji i wdrożeń — towarzystwa  żyły przede wszystkim ustawą o dystrybucji ubezpieczeń, wprowadzoną do polskiego prawa unijną dyrektywą IDD.

 

 

MF:  składki na ubezpieczenie samochodu służbowego  są zaliczane do kosztów uzyskania przychodów

 

Od 1 stycznia 2019 r.  można odliczać od przychodu  100 proc. składek na obowiązkowe ubezpieczenie  auta firmowego.  Ponadto, w koszty  uzyskania przychodu poza  polisą  OC  pojazdu można zaliczyć  także   część wydatków poniesionych na jego  ubezpieczenie AC  - podaje "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 03.01.2019 r.), powołując się na informację   Ministerstwa Finansów (MF)  otrzymaną  w odpowiedzi na zapytanie "DGP" ( gazeta poprosiła  MF  o wyjaśnienia w tej kwestii w związku z nowymi przepisami regulującymi zasady w zaliczaniu wydatków na auto do kosztów uzyskania przychodu).  Jak wyjaśnia  dziennik,  zmiany te - w rozliczaniu kosztów zakupu i użytkowania służbowych samochodów osobowych -  wprowadziła nowelizacja z 23 października 2018 r. (Dz. poz. 2159), która  podwyższyła przede wszystkim  z 20 tys. euro (ok. 86 tys. zł) do 150 tys. zł  limit wartości auta, do wysokości którego możliwe jest odliczanie odpisów amortyzacyjnych i składek na ubezpieczenie pojazdu. 

Przy tym - podkreśla gazeta - zmieniły się jednocześnie  zasady rozliczania kosztów związanych z używaniem pojazdu. I tak, całość kosztów mogą odliczyć  od przychodów "tylko ci przedsiębiorcy, którzy wykorzystują pojazdy wyłącznie do działalności gospodarczej i prowadzą ewidencję, taką jak dla celów odliczania 100 proc. VAT." Według "DGP", aby odliczyć całe koszty,  firma musi złożyć odpowiednie oświadczenie  w urzędzie skarbowym, w którym stwierdza iż rzeczone auto "jest wykorzystywane tylko dla celów biznesowych oraz prowadzić rejestr podróży, tak jak do celów VAT". 

 

 

Za wybór innego warsztatu naprawczego,  niż warsztat w ramach sieci ubezpieczyciela klient musi zapłacić

 

Wolność wyboru warsztatu naprawczego kosztuje. Klient naprawiający auto z polisy OC  teoretycznie winien otrzymać pełne odszkodowanie od ubezpieczyciela  i naprawić auto tam, gdzie chce. Jednak praktyka pokazuje, iż zmuszony jest za tę swoją wolność wyboru dopłacać,  np. pokrywając  10 proc. wartości wymienionych   części - pisze "Gazeta Wyborcza" (Nr z 03.01.2018 r.). Według gazety, która powołuje się  na relację jednej z klientek PZU,  "od pewnego czasu PZU przy zwrocie kwoty za naprawę uszkodzonego pojazdu do warsztatu, który tej naprawy dokonał, potrąca 10 proc. ceny części. Różnicę tę musi pokryć właściciel pojazdu, ponieważ warsztat domaga się oczywiście zwrotu pełnej kwoty naprawy". Jak wyjaśnia dziennik,  PZU nie zwróci pełnych kosztów naprawy warsztatowi, jeśli części zamienne do uszkodzonego auta nie zostaną zakupione za pośrednictwem ubezpieczyciela. Tymczasem warsztaty są przeciwne takim praktykom, gdyż uważają, że  "jest to próba zmonopolizowania rynku obrotu częściami zamiennymi". "Wyborcza" przypomina, iż właściciel  auta   po stłuczce,  w ramach  polisy OC  może wybrać naprawę   tzw. bezgotówkową. Czyli wstawia auto do warsztatu funkcjonującego w  sieci naprawczej PZU SA lub w dowolnie wybranym  warsztacie naprawczym ,  a negocjacje z ubezpieczycielem  dotyczące wysokości odszkodowania zostawia właścicielowi punktu naprawczego. I tu może się zdarzyć, że  przedstawione towarzystwu ubezpieczeń  koszty naprawy mogą okazać  się wyższe niż w tzw. "sieciowym" warsztacie naprawczym.  Wówczas ubezpieczyciel może odmówić pełnej wypłaty. Jak podaje "GW", wyższe koszty naprawy niż   w propozycji wskazanej przez ubezpieczyciela mogą być uznane wręcz za  bezpodstawne zwiększanie rozmiaru szkody.  Poszkodowany kierowca może wybrać także tzw. wariant gotówkowy  czyli  wypłatę  odszkodowania na konto. I albo naprawia auto na własną rękę, albo wcale go nie naprawia - komentuje dziennik.

 

 

 Pekao i KUKE  ułatwią   polskim eksporterom  finansowanie kontraktów

 

Usługodawcy i producenci z różnych branż, zainteresowani zagranicznymi kontraktami mogą otrzymać od Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych (KUKE) i Pekao SA  nowe instrumenty gwarancyjne, które pozwolą  im  pomóc w zdobyciu nowych zamówień zagranicznych - donosi "Puls Biznesu" (Nr z 03.01.2019 r.). Jak podaje dziennik, obie instytucje finansowe  pracują obecnie  nad kolejnymi rozwiązaniami, ułatwiającymi   finansowanie takich kontraktów.  I tak, Pekao SA  będzie finansować i gwarantować kontrakt - pisze gazeta, powołując się na Piotra Stolarczyka, dyrektora  Departament Bankowości Międzynarodowej i Finansowania Eksportu Pekao SA. Natomiast KUKE ma być tzw. regwarantem  w imieniu Skarbu Państwa. Janusz Władyczak, prezes KUKE, przyznaje w "PB", iż dzięki regwarancjom KUKE, przedsiębiorstwa będą mogły wykorzystać przyznane  środki np. na inwestycje i uwolnione limity finansowe.    

 Do działających na polskim rynku firm trafiły już oferty, w których proponowane jest finansowanie o wartości około 3 mld zł  - informuje dziennik. Według  gazety, pierwszym beneficjentem jest stocznia Crist. I tak,  umowa zawarta w ramach wsparcia eksportu (pomiędzy KUKE, Pekao i Crist) umożliwia finansowanie działalności eksportowej stoczni oraz  zmniejszenie ryzyka podejmowanego przez bank  poprzez udział KUKE w transakcji, dając szansę na finansowanie kolejnych kontraktów w ramach przyznanej linii kredytowej. Kontrakt  umożliwia  potencjalne udostępnienie większej linii kredytowej stoczni w ramach tej samej ekspozycji na ryzyko lub wykorzystanie jej na inne rodzaje finansowania niż gwarancje.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT