Nowelizacja ustawy o wsparciu kredytobiorców uchwalona przez Sejm RP. Bez Funduszu Konwersji

Posłowie wyrwali kły ustawie frankowej - twierdzi "Rzeczpospolita" (Nr z 05.07.2019 r.). Sejm RP przegłosował nowelę ustawy o wsparciu kredytobiorców w trudnej sytuacji, której projekt przedłożył prezydent. Z projektu noweli, zgodnie z propozycją posłów PiS, został wykreślony kluczowy dla prezydenckiego projektu ustawy zapis powołujący tzw. Fundusz Konwersji, na który miałyby się składać banki, a z którego finansowano by  przewalutowanie kredytów. Jak podaje dziennik, uchwalona regulacja  zakłada jednak   m.in. uelastycznienie zasad udzielania pomocy z tzw. Funduszu Wsparcia tym posiadaczom kredytów (nie tylko walutowych, ale także złotowych), którzy są w trudnej sytuacji. Pomoc będzie większa i będzie udzielana dłużej, niż zakładała to pierwotna ustawa uchwalona w 2015 r.

Fundusz Wsparcia, zarządzany przez Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK) powstał cztery lata temu i dzięki składkom szacuje się go na około 600 mln zł. Jednak do tej pory podpisano jedynie 920 umów o wartości 20,3 mln zł – informuje gazeta. Dlatego posłowie zdecydowali się  poluzować kryteria dostępu do Funduszu i zwiększyć zakres jego pomocy. W związku z tym klienci będą otrzymywać maksymalnie nie 1,5 tys. zł przez 18 miesięcy, ale 2 tys. zł przez 36 miesięcy,  a więc łącznie nie 27 tys. zł, lecz 72 tys. zł - pisze "Rz". Według dziennika,  pomoc  kierowana do klientów złotowych i walutowych jest zwrotną, jednak  bez odsetek. Klienci będą mogli z niej korzystać przez trzy lata. Zaś "po dwóch latach karencji następuje okres spłaty wydłużony z 8 do 12 lat. Jeśli 100 rat będzie spłaconych, 44 zostaną umorzone".

Gazeta przypomina, iż projektowany wcześniej tzw. Fundusz  Konwersji, którego koszt szacowano   na 2,5 mld zł w skali roku (przy  maksymalnej stawce wynoszącej kwartalnie 0,5 proc. wartości hipotek walutowych danego banku), krytykowały środowiska bankowe. Protesty bankowców dotyczyły głównie zasadności rozwiązania ustawowego w sytuacji, gdy kredyty te dobrze się spłacają. Ponadto,  zapis zakładał wykorzystanie składek zapłaconych przez banki nieprzewalutowujące  kredytów przez tych graczy, którzy wykorzystali co najmniej 80 proc. swoich składek na konwersję. I to wzbudzało kontrowersje.  W rezultacie  zagraniczne banki groziły arbitrażem, zaś "Lewiatan alarmował, że konieczna jest notyfikacja ustawy w Komisji Europejskiej".

Co istotne,  "płacenie rocznie kwot sięgających kilkuset mln zł na fundusz konwersji miało zmusić banki do oferowania klientom atrakcyjnych warunków przewalutowania, lepszych niż po obecnym kursie" - pisze gazeta. Zdaniem dziennika, odstąpienie więc  od powołania Funduszu Konwersji jest korzystne dla banków, chociaż  "i tak czekać je mogą koszty z powodu hipotek walutowych". Natomiast frankowiczom zostaną tylko sądy - komentuje "Rzeczpospolita"

 

 

SA: wiarygodność kredytowa nie jest dobrem osobistym

 

Sąd Apelacyjny w Warszawie orzekł, iż wiarygodność kredytowa nie jest dobrem osobistym. Natomiast  fakt, że "bank nie był skory do wykonania wyroku sądowego i trzeba było go pozwać jeszcze raz, nie oznacza, że dobre imię kredytobiorców zostało naruszone". Zdaniem SA, różne interpretowanie wyroków sądowych nie może bowiem  oznaczać, że dochodzi do naruszenia dóbr osobistych jednej ze stron sporu - podaje "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 02.07.2019 r.). Zdaniem SA,  "bankowe kombinacje nie uzasadniają zadośćuczynienia"

Warszawski SA rozpatrywał  spór kredytobiorców z bankiem o ubezpieczenie kredytu hipotecznego z niskim udziałem wkładu własnego. Kredytobiorcy pozwali korporację podczas obowiązywania umowy,  kwestionując zasadność pobierania opłat z tytułu ubezpieczenia. Jak pisze gazeta,   "sprawę wygrali, choć nie do końca było wiadomo w jakim stopniu", gdyż  "w uzasadnieniu orzekający sąd poszedł dalej niż w sentencji wyroku", a bank kwestionował część orzeczenia, która znajdowała się w uzasadnieniu. Według dziennika,  powodowie pozwali więc kredytodawcę raz jeszcze i znów wygrali. Tymczasem  bank wkrótce zażądał zapłaty kolejnej raty w takiej wysokości, jakby sądowych wyroków w ogóle nie było. W związku z tym kredytobiorcy ponownie  pozwali bank, tym razem  o naruszenie dóbr osobistych, żądając   zadośćuczynienia w wysokości 100 tys. zł za „naruszenie dóbr osobistych spowodowane pobraniem przez bank środków finansowych z konta powodów, ignorowaniem rozstrzygnięć zawartych w prawomocnych wyrokach, jak również kierowaniem do powodów pism mających na celu wprowadzenie ich w błąd co do znaczenia powyższych wyroków” - pisze "DGP". Powodowie wśród naruszonych dóbr osobistych wymienili m.in. wiarygodność kredytową. Sądy obu instancji jednak orzekły po myśli banku.

Sąd Apelacyjny uznał zaś, że "frustracja powodów wynikająca z nieakceptowania przez bank ich stanowiska i konieczność występowania na drogę sądową po raz kolejny nie są wystarczającymi przesłankami do uznania, że miało miejsce naruszenie dóbr osobistych".

 

 

Rosnący trend niewypłacalności polskich  firm przerwany  

 

Rosnący trend niewypłacalności firm w naszym kraju został  przerwany. W pierwszej  połowie 2019 r.  w Polsce odnotowano  467 upadłości i restrukturyzacji firm, a więc  tyle samo, co w analogicznym okresie 2018 r. - podaje „Puls Biznesu" (Nr z 04.07.2019 r.), powołując się na  raport firmy finansowej Coface. I tak, wśród upadających i objętych postępowaniami restrukturyzacyjnymi przedsiębiorstw dominują firmy z kilku- i kilkunastoletnim stażem działalności. W tym  około  45 proc.  stanowiły firmy, które działały nie dłużej niż 10 lat, natomiast ok. 6 proc. to przedsiębiorstwa założone przed 1989 r.  Według gazety,  blisko 18 proc. spośród wszystkich upadających oraz objętych restrukturyzacją firm odnotowano na Mazowszu, a "niepokojąco duże wzrosty zanotowały województwa dolnośląskie, wielkopolskie, podlaskie i łódzkie". Z kolei województwa z najmniejszą liczbą niewypłacalności to tradycyjnie : opolskie, lubuskie, warmińsko-mazurskie i świętokrzyskie - pisze dziennik.

Zdaniem autorów raportu, "najbardziej znamienny" jest stały wzrost liczby przyspieszonych postępowań układowych. W I połowie 2019 r.  ta  forma restrukturyzacji  "stanowiła już 69 proc. wszystkich postępowań restrukturyzacyjnych i 23 proc. ogółu postanowień sądowych" - donosi "PB". W omawianym czasie jednak  najwięcej ogłoszono upadłości - 267 - które stanowiły  aż 57 proc. wszystkich postępowań. Natomiast  liczba postępowań restrukturyzacyjnych wzrosła o 5 proc. i w I połowie 2019 r. odnotowano ich łącznie 200 ( 43 proc. wszystkich postępowań) - informuje gazeta.

W opinii Grzegorza Sielewicza, głównego  ekonomisty Coface w Polsce,  z analizy struktury ogłoszonych postępowań w 2019 r. płyną optymistyczne informacje.  "Liczba upadłości obniżyła się o 3,3 proc., a kolejny raz wzrosło wykorzystanie restrukturyzacji, czyli środka mającego na celu powrót przedsiębiorstwa do efektywnej działalności biznesowej. Przede wszystkim odnotowano większą liczbę przyspieszonych postępowań układowych  -  podaje "PB".

 

 

GPW w Warszawie zwalnia...

 

W czerwcu  2019 r.  spadły obroty na rynku głównym  Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW). W ubiegłym miesiącu na GPW odbyło się 19 sesji giełdowych, w porównaniu do 21 sesji rok wcześniej - informuje "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 03.07.2019 r.). Ponadto, łączna wartość obrotów akcjami na głównym rynku GPW wyniosła 16,2 mld zł w czerwcu br., tj. spadła o 8,8 proc. r/r. -  podała warszawska giełda w komunikacie. I tak, średnia dzienna wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń wyniosła w czerwcu 2019 r. 839,5 mln zł, a więc o 5,3 proc. więcej niż rok wcześniej. Natomiast wartość indeksu WIG na koniec czerwca 2019 r. wyniosła 60 187,43 pkt i była o 7,6 proc. wyższa niż przed rokiem" - pisze gazeta. Z kolei na rynku NewConnect w czerwcu 2019 r. odnotowano spadek łącznej wartości obrotu akcjami o 50 proc. r/r. do poziomu 74,7 mln zł. Wartość obrotów akcjami w ramach arkusza zleceń na rynku NewConnect w czerwcu spadła zaś o 53,5 proc. r/r. i wyniosła 67,2 mln zł. Według dziennika, w czerwcu 2019 r. łączny wolumen obrotu instrumentami pochodnymi wyniósł 633,5 tys. szt.,  o 29,3 proc. mniej niż rok wcześniej. Natomiast wolumen obrotu kontraktami na indeksy spadł o 29 proc. r/r. do poziomu 358,3 tys. szt., zaś wolumen obrotu kontraktami na akcje wzrósł o 25,1 proc.  r/r do 126,5 tys. szt.- donosi "DGP".

Ponadto, w  czerwcu 2019 r. zanotowano wzrost wartości obrotu produktami strukturyzowanymi o 67 proc. r/r. do poziomu 99,3 mln zł oraz wzrost obrotów ETF-ami o 0,7 proc. r/r. do 9,4 mln zł. Na  koniec czerwca 2019 r. wartość notowanych na rynku Catalyst emisji obligacji nieskarbowych wyniosła 87,6 mld zł wobec 80,1 mld zł w analogicznym okresie ub.r.  Z kolei wartość obrotu obligacjami nieskarbowymi na rynku Catalyst w ramach arkusza zleceń spadła w czerwcu br. o 5,9 proc. r/r. do poziomu 215 mln zł .

Według "DGP", kapitalizacja 410 spółek krajowych notowanych na rynku głównym GPW w Warszawie  na koniec czerwca 2019 r. wyniosła 632,3 mld zł (149,05 mld euro), a łączna kapitalizacja 460 spółek krajowych i zagranicznych z rynku głównego GPW sięgnęła na koniec czerwca 2019 r. kwoty  1 199,6 mld zł (282,9 mld euro).

 

 

Kredyty hipoteczne dla zarabiających  na najmie ?

 

Według "Rzeczpospolitej" (Nr z 02.07.2019 r.), polskie banki chcą rozwinąć hipoteki dla zarabiających na  najmie.  W związku z tym pracują nad wprowadzeniem do swojej oferty kredytów mieszkaniowych, w których zdolność kredytowa klienta uwzględniałaby oczekiwane przychody z najmu nabywanych lokali. Prace te  są  na wstępnym etapie i  zanim ten rodzaj kredytów hipotecznych trafi na rynek, banki będą musiały  jeszcze przekonać do nich Komisję Nadzoru Finansowego (KNF) - pisze gazeta. Zaś Jacek Furga, prezes Centrum AMRON przy Związku Banków Polskich (ZBP) przyznaje w  dzienniku , iż "zdolność kredytowa klientów mających dwa-trzy mieszkania jest już mocno ograniczona, więc uwzględnianie dochodów z najmu pozwoliłoby im na zaciągnięcie hipotek na kolejne. To pozwoliłoby na finansowanie i napędzenie rynku mieszkaniowego".  Tymczasem problematyczne może być uzyskanie akceptacji nadzoru finansowego do tego projektu.  "Rzeczpospolita" twierdzi na podstawie stanowiska Urzędu KNF (UKNF), które otrzymała, iż  może to być trudne.  AMRON  bowiem  dopiero od dwóch lat gromadzi niezbędne do oceny zdolności klienta dane rynkowe, takie jak stawki czynszów czy liczba pustostanów.  A zdaniem UKNF, budowa modeli długookresowej rentowności najmu na podstawie danych z krótkiego okresu jest nieuzasadniona i ryzykowna. Nadzór finansowy uważa bowiem, iż konieczne są głębokie  analizy w oparciu o odpowiedni zasób danych, obejmujący dłuższy okres i obszary rynku – pisze dziennik. Stąd  włączenie takich kredytów do oferty banków w oparciu o informacje z baz danych na obecnym etapie rozpoznania rynku jest  przedwczesne.  Ponadto, znaczna część rynku najmu nieruchomości może funkcjonować w szarej strefie, co utrudnia jego analizę.

 

 

Ustawa antylichwiarska spowoduje, iż działalność pożyczkowa przestanie się opłacać  

 

Skutkiem nowej ustawy antylichwiarskiej będzie  wyparowanie ponad pół mld zł, a  setki firm i tysiące ludzi zostaną  bez należnych im pieniędzy - ostrzega  branża pożyczkowa.  Polski Związek Instytucji Pożyczkowych (PZIP)  twierdzi  w swym stanowisku do projektu ustawy antylichwiarskiej, której autorem jest właśnie Ministerstwo Sprawiedliwości - informuje "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 04.07.2019 r.) -  że „tak duża jednorazowa strata wiąże się z dużymi kosztami reputacyjnymi dla polskiego rynku kapitałowego, a tak duży jednorazowy wstrząs finansowy może zachwiać przyszłością rynku obligacji Catalyst,  należącego do Warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych”.   Instytucje pożyczkowe nie mogą bowiem przyjmować depozytów, a kapitał na pożyczanie pozyskują m.in. na rynku obligacji. Na przykład wartość obligacji emitowanych przez branżę w 2016 r. wyniosła 538 mln zł - podaje dziennik, powołując się na dane PZIP.

Zdaniem  pożyczkodawców,  jeśli więc wejdzie w życie  procedowana ustawa antylichwiarska, dokręcająca śrubę branży, wiele firm upadnie. A jak te firmy upadną, obligatariusze nie dostaną pieniędzy. W efekcie nastąpi  krach na rynku obligacji i dotkliwe straty dla inwestorów indywidualnych i instytucjonalnych - pisze gazeta. Branża pożyczkowa tłumaczy, że  obniżenie limitu maksymalnych kosztów w kształcie zaproponowanym przez resort sprawiedliwości "generuje olbrzymie ryzyko niewykupienia kuponów przez instytucje pożyczkowe, a to w konsekwencji doprowadzi do strat inwestorów na kwotę ponad 500 mln zł”- komentuje "DGP". Tymczasem w opinii  Michała Sadraka z branżowego portalu Obligacje.pl,  instytucje pożyczkowe nie są wcale najpopularniejszym wyborem obligatariuszy, gdyż znacznie większy udział w rynku obligacji mają choćby deweloperzy i firmy windykacyjne. M. Sadrak uważa, iż krach na rynku obligacji nam wcale nie grozi. "Do krachu nie doprowadziły ani upadłość Ganta, ani sprawa GetBacku. Tym bardziej więc nie doprowadzi ewentualna upadłość instytucji pożyczkowych" - twierdzi w gazecie.  "Trudno zresztą przypuszczać, by wejście w życie nowej ustawy antylichwiarskiej miało uniemożliwić spłatę obligacji. Instytucje pożyczkowe nie mają przecież środków zamrożonych w drogich maszynach, z miesiąca na miesiąc wpływają do nich pieniądze od pożyczkobiorców oraz z windykacji" – podkreśla ekspert, zastrzegając, iż "oczywiście pod warunkiem, że ograniczony zarobek poszedłby w pierwszej kolejności na spłatę obligacji, a nie np. na bieżącą działalność spółki i wypłaty dla menedżerów". Jego zdaniem, "najboleśniejsze dla biznesu pożyczkowego może być jednak nie to, co się stanie z dokonanymi już emisjami obligacji, lecz z przyszłymi.(…)  Skoro bowiem – jak zgodnie przyznaje branża – działalność pożyczkowa nie będzie się opłacać, trudno przypuszczać, by inwestorzy chcieli ulokować w niej swoje pieniądze" – zauważa M. Sadrak w "DGP".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT