OFE od początku 2019 r. zarobiły średnio 2,8 proc.

Wynik osiągnięty przez otwarte fundusze inwestycyjne (OFE) od początku 2019 r. wciąż jest dodatni, a średnia stopa zwrotu wynosi 2,8 proc. - podaje "Parkiet" (Nr z 07.08.2019 r.). Jednak słaby  miesiąc na parkiecie Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW) spowodował, że w lipcu br. wszystkie OFE znalazły się pod kreską. Według gazety, która powołuje się na  serwis Analizy Online,  przed zniżkami na warszawskiej GPW w ubiegłym miesiącu "najskuteczniej broniły się"  Allianz Polska OFE i Aviva OFE, które  straciły w tym okresie tylko po 0,9 proc. Natomiast najsłabszy wynik minus (-) 1,9 proc. odnotował w lipcu 2019 r.  PKO BP Bankowy OFE. Choć w poprzednim miesiącu wyniki wszystkich OFE były ujemne, to jednak od początku roku w długim terminie najlepszym funduszem emerytalnym pozostaje MetLife OFE, który w horyzoncie pięcio- oraz dziesięcioletnim wypracował najwyższą stopę zwrotu (odpowiednio 25,4 i 70,7 proc.) - pisze dziennik. Ponadto, w związku ze zniżkami na warszawskiej giełdzie spadły również aktywa  OFE, których wartość na koniec lipca br.  sięgnęła 159,7 mld zł (spadek o 1,4 proc. w porównaniu z końcem czerwca br.).   W tym, OFE przelały w lipcu br. na konta ZUS  z tytułu tzw. suwaka  emerytalnego 591 mln zł, jednocześnie otrzymując z tytułu składek 99 mln zł.

Zdaniem   Małgorzaty Rusewicz, prezes Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych (IGTE), od początku 2019 r.  OFE przyniosły swoim członkom zysk na poziomie 2,8 proc., a w ciągu ostatnich trzech lat 19,1 proc. - donosi "P".  Szefowa IGTE twierdzi, iż wyniki te  "mogłyby być zdecydowanie lepsze, gdyby nie bieżąca kondycja naszej giełdy.  Liczymy, że wkrótce, po rozwinięciu się PPK  i  przekształceniu funduszy emerytalnych w IKE,  długoterminowe oszczędności Polaków będą przynosiły jeszcze bardziej satysfakcjonujące stopy zwrotu".

 

 

Nowela ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym służb  mundurowych zgodna z Konstytucją RP?

 

Zdaniem Biura Legislacyjnego Senatu RP,  warto przyjrzeć się  nowelizacji ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Służby Ochrony Państwa, Państwowej Straży Pożarnej, Służby Celno-Skarbowej i Służby Więziennej oraz ich rodzin   od strony "dopuszczalnej granicy maksymalnego wieku wstąpienia do służby, którego także nie określają ustawy pragmatyczne" - informuje "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 05.08.2019 r.).  Dlaczego ? Ponieważ brak wskazania w ustawie wieku emerytalnego dla funkcjonariuszy może być sprzeczny z ustawą zasadniczą - zauważa Biuro Legislacyjne Senatu.  Modyfikuje on bowiem  zasady obowiązujące w systemie zaopatrzeniowym  służb mundurowych, obowiązujące od 1 stycznia 2013 r. Jak przypomina gazeta,   wówczas to  do systemu emerytalnego mundurowych (przyjętych do służby po 31 grudnia 2012 r.)  wprowadzono dwa warunki niezbędne do nabycia uprawnień emerytalnych: ukończenie 55 lat życia i co najmniej 25 lat służby.

A więc chodzi o to - wyjaśnia dziennik - czy w świetle art. 67 ust. 1 konstytucji,  określenie w ustawie warunku dotyczącego wymaganych lat służby jest wystarczające  do uzyskania prawa do emerytury mundurowej. Według "DGP", opinie ekspertów w tej sprawie są podzielone.

 

 

Osoby w wieku 18–24 lata najbardziej niechętne do oszczędzania w PPK

 

Rośnie wiedza Polaków o pracowniczych planach kapitałowych (PPK).  Jeżeli na przełomie marca i kwietnia 2019 r.  słyszało o nich blisko 40 proc., to już w lipcu br. wiedziało o PPK  ponad 60 proc. osób zatrudnionych w dużych firmach - pisze  „Rzeczpospolita" (Nr z 05.08.2019 r.) za raportem Nationale-Nederlanden „PPK oczami Polaków” z badania, przeprowadzonego w lipcu br.  na grupie 500 pracowników firm,  zatrudniających co najmniej 250 osób. I tak, o tej formie oszczędzania na emeryturę najczęściej słyszały osoby z wykształceniem wyższym (74 proc.), osoby w średnim wieku (40–49 lat – 79 proc.) i osoby starsze (73 proc.). Natomiast najmniej zorientowaną w tym temacie grupą są osoby w wieku 18–29 lat (17 proc. wskazań). Z kolei odsetek respondentów, którzy słyszeli o PPK, od wiosny do lipca br. najbardziej wzrósł wśród mieszkańców wsi (z 37 proc. do 62 proc.).  Według dziennika, wciąż jednak ponad 80 proc. ankietowanych przez N-N uważa, że wie na ten temat niewiele (do największej niewiedzy przyznają się osoby w wieku 18–24 lat, a  odpowiedź „wiem bardzo niewiele” wskazała ponad połowa najmłodszych pracowników). Z kolei co trzeci pracownik (34 proc.) dużej firmy przyznaje, że chce oszczędzać w PPK, zaś co czwarty ankietowany nie podjął decyzji o tym, czy chce przystąpić do nowego programu. Co istotne, około 42 proc. respondentów deklaruje, że nie zdecyduje się na udział w PPK. Najbardziej niechętne do oszczędzania w pracowniczych planach kapitałowych są osoby w wieku 18–24 lata - podaje gazeta.

"Rz" komentuje, iż  badanie "potwierdziło obawy Polaków związane z długoterminowym oszczędzaniem". Negatywne doświadczenie związane  z OFE zniechęca do PPK blisko  61 proc. pracowników dużych firm,  najczęściej osoby z wykształceniem wyższym (69 proc.), którzy widzą ryzyko zabrania pieniędzy z PPK  przez państwo. Ponadto, wśród  innych barier - zauważa dziennik - "uczestnicy badania wymieniają ryzyko inwestycyjne (39 proc.) oraz ograniczony dostęp do gromadzonych oszczędności przed 60. rokiem życia (26 proc.). Istotnie zmalał odsetek osób, które twierdziły, że nie stać ich na oszczędzanie (z 16 do 9 proc.). Blisko co dziesiąty respondent przyznaje jednak, że nie rozumie założeń programu".

Natomiast dla prawie połowy respondentów najważniejszą cechą PPK   jest dobrowolność i możliwość decydowania o wpłatach (blisko 40 proc. ankietowanych uważa, że w każdej chwili mogą zrezygnować i wypłacić zgromadzone oszczędności). Z kolei co piątego uczestnika badania do systemu długoterminowego oszczędzania przekonuje fakt, że plany kapitałowe w całości będą obsługiwane przez pracodawcę.

 

 

Wyższe składki na ubezpieczenia społeczne od 2020 r. ?

 

Jak donosi "Gazeta Wyborcza" (Nr z 08.08.2019 r.), rząd ma w zanadrzu kilka projektów ustaw, które pozwolą na podwyżkę  składek na ubezpieczenia społeczne. Podwyżki składek na ZUS mają objąć  zarówno zwykłych obywateli, jak i przedsiębiorców - pisze dziennik - oraz pozwolą   zmniejszyć  dotacje budżetowe do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (FUS). W opinii gazety,  dzięki temu  budżet państwa odetchnie, a rząd będzie miał z czego finansować swoje przedwyborcze obietnice socjalne. Jednak do czasu najbliższych  wyborów parlamentarnych podobno obowiązuje  zakaz reklamowania nowych propozycji ustawowych. Według "Wyborczej", mają być one  procedowane  dopiero przez nowy parlament. A koszty obietnic wyborczych, które trzeba będzie realizować, nie są małe. Tylko zmiany w 500 plus to obciążenie na poziomie ponad 40 mld zł - szacuje „GW".  Aleksander Łaszek główny ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju podkreśla  w dzienniku, iż  składki na ubezpieczenia społeczne są  obok podatków "drugim najważniejszym źródłem dochodów państwa". W 2018 r.  dochody podatkowe wyniosły 21,9 proc. PKB (464 mld zł),  a ze składek odnotowano wpływy stanowiące 14,1 proc. PKB (299 mld zł). Rząd zakłada, że wpływy podatkowe w latach  2019 i 2020  utrzymają się na tym samym poziomie - 22,5 proc. PKB, zaś rosnąć mają wpływy ze składek, które według założeń rządowych w 2019 r. wyniosą 14,5 proc. PKB,  a w 2020 15 proc. PKB.

W praktyce oznacza to - pisze "Wyborcza" - że podatnicy zapłacą więcej składek, a nie podatków.  Pod znakiem rosnących składek zapowiada się zwłaszcza  2020 r. wraz z planowaną podwyżką  płacy minimalnej. Według gazety, planowany wzrost płacy w 2020 r. o 200 zł  do poziomu 2 450 zł brutto to dla małych firm wzrost kosztów o około 10 proc.  A że "mały ZUS" wynosi 31,64 proc. płacy minimalnej, to powoduje więc  wzrost comiesięcznego przelewu do ZUS o 63,28 zł.               "GW" szacuje, iż  rocznie wyniesie to dla mikrofirm podwyżki podatków o prawie 760 zł .

Według prognozy przygotowanej przez ZUS, deficyt FUS będzie rósł. Jeśli w 2019 r. wyniesie 41,2 mld zł, to według najkorzystniejszych dla kraju i gospodarki założeń, deficyt FUS  do 2023 r. wzrośnie zaledwie do 44,4 mld zł (wzrost o 3,3 mld zł).

 

ZUS  w pierwszym półroczu  2019 r. odnotował łączną kwotę obniżonych i cofniętych świadczeń chorobowych na poziomie 104,2 mln zł

 

Od stycznia do końca czerwca  2019 r.  ZUS  skontrolował 324 tys. osób na zwolnieniach lekarskich, wskutek czego  wstrzymał wypłatę 21,1 tys. zasiłków chorobowych na blisko 19,2 mln zł – podaje "Bankier.pl" (z 08.08.2019 r.) za  PAP. Według Wojciecha Andrusiewicza, rzecznika prasowego ZUS, instytucja ta ma obowiązek kontrolować prawidłowość orzekania niezdolności do pracy i wykorzystania zwolnień lekarskich. I jeśli wykaże, że kontrolowany świadczeniobiorca  korzysta ze zwolnienia niezgodnie z jego przeznaczeniem, ZUS wstrzymuje wypłatę świadczenia, a w sytuacji gdy zostało ono już wypłacone, nakazuje jego zwrot - pisze portal.

W. Andrusiewicz podkreślił, iż  w 2018 r. ZUS wydał  niecałe 15 tys. decyzji wstrzymujących wypłatę świadczeń, zaś przed dwoma laty nieco ponad 10,5 tys. "Tym samym ZUS zdecydowanie podniósł efektywność swoich kontroli w zakresie wykrywania nieprawidłowości" – stwierdził  rzecznik ZUS.  Jak informuje "Bankier.pl", kwota wstrzymanych świadczeń sięgnęła odpowiednio - 12,6 mln zł w 2018 r. oraz  6,9 mln zł w 2017 r.

Ponadto, ZUS ma obok  kontroli prawidłowości wykorzystania zwolnień lekarskich i prawidłowości orzekania o niezdolności do pracy, również obowiązek ograniczenia wysokości świadczeń chorobowych do 100 proc. przeciętnego wynagrodzenia w kraju w przypadku ustania tytułu ubezpieczenia osoby przebywającej na zwolnieniu.

W  pierwszym półroczu 2019 r. wysokość ograniczonych wypłat z tego tytułu sięgnęła  blisko 84,9 mln zł, natomiast łączna kwota obniżonych i cofniętych świadczeń chorobowych od stycznia do końca czerwca 2019 r. wyniosła 104,2 mln zł - donosi portal.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT