Polacy coraz częściej dostają pozwy sądowe z banku o spłatę zobowiązań

Polacy nie radzą sobie z długami oraz z terminowym regulowaniem zobowiązań. Coraz  częściej walczą z  bankami w sądach - informuje "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 05.06.2019 r.), powołując się na dane Fundacji Pomocy Zadłużonym EUROLEGE. Wynika z nich, iż wzrasta  liczba pozwów bankowych  o zapłatę. I tak,  w I kwartale 2019 r. było   o 9,2 proc. więcej pozwów w porównaniu z analogicznym okresem 2018 r. Przy tym, banki szczególnie upodobały sobie postępowanie elektroniczne prowadzone przez e-sąd w Lublinie - pisze gazeta. Jeżeli w okresie styczeń – marzec 2018 r. wpłynęło tam 93.966 pozwów,  to w pierwszych trzech miesiącach br.  złożono  103.364 pozwów. Wzrost pozwów rok do roku wyniósł więc ok. 10 proc. -  podkreśla  dziennik. A że  zazwyczaj pozwy składane są w okresie powakacyjnym, "można zatem spodziewać się, że obecny 2019 r. okaże się rekordowym, jeśli chodzi o liczbę pozwów bankowych składanych do sądu elektronicznego" - prognozuje  „DGP". Zdaniem ekspertów z Fundacji EUROLEGE,  "kiedy bank pozywa do sądu to nie musi to oznaczać kłopotów", a w  wielu sprawach można skutecznie walczyć z zawyżonymi roszczeniami, a nawet wygrać sprawę w całości. Gazeta tłumaczy, iż zdarza się, iż  same banki nie stosują procedur wynikających z przepisów prawa bankowego, a nawet własnych umów i regulaminów.  Przy tym wniesienie sprzeciwu od nakazu zapłaty do e-sądu nie wiąże się z żadną dodatkową opłatą sądową, dlatego warto korzystać z tej możliwości - radzi dziennik.

"Dzięki temu sprawą zajmie się sąd tradycyjny, który będzie mógł ocenić sprawę w oparciu o umowę i pozostałe dokumenty" – dodaje.  Albowiem  wiele pozwów składanych przez banki zawiera liczne braki  -  zauważa "DGP", powołując się  na  opinię   prawników Fundacji EUROLEGE.

 

 

Klienci odchodzą z rynku TFI

 

Liczba klientów Towarzystw Funduszy Inwestycyjnych (TFI) w pierwszym kwartale 2019 r.  spadła o 4,5 tys.  Jest to pierwszy taki przypadek  od  dwóch lat - donosi "Puls Biznesu" (Nr z 31.05.2019 r.), powołując się na raport  Analizy Online. Wprawdzie spadek ten nie jest duży, ale co istotne, ponad połowa TFI (w swoim opracowaniu  Analizy Online wzięły  pod uwagę dane z 20 towarzystw) odnotowała w omawianym czasie  odejście  klientów - komentuje gazeta. I tak,  na koniec marca br.  TFI  miały  2,32 mln klientów (przy czym jedna osoba może być klientem kilku towarzystw,), a więc o  2,9 proc. więcej niż przed rokiem i  o  0,19 proc. mniej,  niż na koniec 2018 r.  Według dziennika, nadal najpopularniejszym graczem na rynku pozostaje PKO TFI, któremu pieniądze powierzyło 583 tys. osób (w ciągu rok towarzystwo to pozyskało 65 tys. klientów, a więc o  ponad  trzykrotnie więcej, niż inne TFI). Z kolei drugie miejsce pod względem  liczby klientów zajmuje Pekao TFI, zaś trzecie — NN Ivestment Partners (277 tys. klientów;  w pierwszym kwartale 2019 r. firmie przybyło ich 11 tys. netto). "Jest to "największy przyrost wśród powierników, którzy udostępnili dane" - komentuje "PB". Gazeta podkreśla, iż  spośród prywatnych TFI, niezwiązanych kapitałowo z żadną grupą bankową, pod względem pozyskiwania nowych klientów  wyróżnia się Investors TFI, który w pierwszych trzech miesiącach  2019 r. odnotował  ponad 4 tys. nowych inwestorów, zaś w ciągu roku przybyło ich ponad 16 tys. Natomiast spadek liczby klientów w  I kw.  przydarzył się  m.in. Santander TFI, MetLife TFI i Union Investment TFI - donosi dziennik.

 

 

Niepokój na rynku obligacji korporacyjnych

 

Od 1 lipca 2019 r.  skłonność inwestorów do obejmowania nowych emisji obligacji korporacyjnych  może znacząco się obniżyć, ba, rynkowi obligacji grozi nawet paraliż  już  "w perspektywie miesiąca" - ostrzega "Puls Biznesu" (Nr z 03.06.2019 r.). Gazeta wyjaśnia,  iż od 1 lipca br.  rejestrację emisji przejmie Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych (KDPW), który "prawdopodobnie nie będzie w stanie robić tego tak płynnie jak banki czy domy maklerskie". Dziennik podkreśla, iż obecnie banki i domy maklerskie,  posiadające  uprawnienia do prowadzenia rejestrów emisji obligacji, mogą zrobić to już  w dniu przeprowadzenia ich emisji. Tymczasem  KDPW nie będzie zdolny do przeprowadzenia procedury rejestracji  równie sprawnie - pisze "PB", powołując się na stanowisko NWAI Dom Maklerski SA (NWAI DM),  przygotowane  na podstawie spotkania z przedstawicielami KDPW .  Wynika z niego, że  okres oczekiwania na rejestrację  może sięgnąć nawet kilku tygodni.

"Dla inwestorów instytucjonalnych taka przerwa może być niedopuszczalna" - alarmuje - gazeta. Albowiem  obligacje to nie to samo co prawa do nich - "niezarejestrowane obligacje stają się tylko roszczeniem do obligacji".  Ponadto, z dniem  1 lipca 2019 r. wchodzi w życie szereg przepisów o wzmocnieniu nadzoru, w tym także zapis o obligatoryjnej rejestracji obligacji w KDPW. Luka w przepisach przywracająca możliwość rejestracji w niezależnych instytucjach ma wprawdzie zostać uzupełniona w nowelizacji ustawy o ofercie publicznej, ale tej na razie nie ma .

Przy tym, coraz bardziej gęsta jest atmosfera wokół Getin Noble Banku i Idea Banku;  "katastrofalny raport opublikował także Podkarpacki Bank Spółdzielczy, a KNF wprowadziła kuratora do Plus Banku". Dlatego  warto pamiętać - zaznacza gazeta - "że upadłość lub restrukturyzacja mogą oznaczać straty dla posiadaczy obligacji podporządkowanych (mogą być spłacane w ostatniej kolejności, przymusowo umarzane lub konwertowane na akcje)".

Dziennik komentuje, iż eksperci z DM NWAI  martwią  się  także o inwestorów indywidualnych. Jednak zdaniem dziennika,  ich obawy są przesadzone,  gdyż  "po pierwsze, rynek emisji publicznych zamiera". W br.  w drugim kwartale,  tradycyjnie w najlepszym okresie  pod względem liczby przeprowadzanych ofert, emisję publiczną przeprowadziła tylko 1 spółka. A po drugie, "emisje publiczne (które miały być notowane) zawsze były rejestrowane w KDPW  i  to się akurat nie zmienia" - podaje "PB".

 

 

KNF  finansowy  decyduje  o  wprowadzeniu  kuratorów  do  kilku  banków

 

Pomimo  dobrej sytuacji sektora bankowego w Polsce, funkcjonują w naszym kraju  banki mające spore kłopoty. W najgorszej sytuacji są: Idea Bank, Plus Bank i Podkarpacki Bank Spółdzielczy w Sanoku - donosi "Rzeczpospolita" (Nr z .03.06.2019 r.). I tak, największy z nich -  Idea Bank, dysponujący aktywami w wysokości 21 mld zł i mający  19 mld zł depozytów,  odnotował  prawie 1,9 mld zł straty netto. Na  sytuację kapitałową banku (przy tak dużym bilansie ma niecałe 200 mln zł kapitałów) wpłynęły ogromne odpisy z 2018 r., dotyczące portfela kredytów, podatku odroczonego i spółek zależnych - informuje gazeta. Idea Bank  zawiadomił więc Komisję Nadzoru Finansowego (KNF)  o  "spełnieniu przesłanki zagrożenia upadłością, wynikającej z naruszania przepisów w zakresie norm kapitałowych i związanych z ich ukształtowaniem poniżej wymogów". Aktualnie bank  poszukuje inwestora, który go dokapitalizuje kwotą bliską 2 mld zł, zaś  zarząd zapewnia nadzór finansowy, że ma "alternatywny plan, polegający na zmniejszeniu aktywów o połowę", przez co potrzeby kapitałowe wyniosłyby już „tylko" 500 mln zł" - pisze dziennik.  Jerzy Pruski, prezes zarządu Idea Banku  przekonuje KNF, że każde „rozwiązanie rynkowe", czyli pozyskanie kapitału od inwestorów, byłoby lepsze niż interwencja regulatora, a więc  ewentualne zastosowanie przymusowej restrukturyzacji. Byłaby ona  - podkreśla "Rz" - de facto  "wywłaszczeniem akcjonariuszy (...) aby zminimalizować ryzyko i koszty ewentualnej upadłości banku". Tyle, że  "można jej użyć, jeśli spełnione są jednocześnie trzy przesłanki: podmiot jest zagrożony upadłością, dostępne działania nadzorcze lub samego banku nie pozwalają na usunięcie zagrożenia, a podjęcie działań jest konieczne w interesie publicznym" - wyjaśnia gazeta.  Do Idea Banku  nadzór wprowadził więc kuratora – BFG - który ma pomóc zarządowi w wyprowadzeniu banku na prostą. Ponadto,  KNF zdecydowała także o wprowadzeniu kuratora  do Plus Banku, kontrolowanego przez Zygmunta Solorza.  Plus Bank,  jeden z najmniejszych kredytodawców w Polsce, ma 2,5 mld zł aktywów, w tym 1,8 mld zł kredytów, a jego  kapitały własne wynoszą  niecałe 300 mln zł.  Kurator ma zapewnić poprawę sytuacji finansowej banku oraz " dobry przepływ informacji między bankiem a UKNF", w tym stworzyć także możliwość bieżącego monitorowania działań restrukturyzacyjnych - pisze "Rz" .Z kolei zarząd PBS Sanok, największego pojedynczego banku spółdzielczego  w Polsce,  poinformował w  raporcie za 2018 r. o zagrożeniu kontynuacji działalności instytucji, a  które jest związane ze słabą sytuacją kapitałową banku.

 PBS Sanok ma 3 mld zł aktywów i 2,6 mld zł depozytów, a na koniec 2018 r. jego współczynnik kapitału Tier1 wynosił tylko 3,97 proc. (wartość kapitału to tylko 50 mln zł). Tymczasem  już po dniu bilansowym sytuacja banku jeszcze  się pogorszyła i jego kapitały spadły o ponad 40 mln zł.

 

 

Rychła wideoweryfikacja klientów w bankach?

 

Zdaniem  Komisji Nadzoru Finansowego (KNF), stosowanie przez banki wideoweryfikacji tożsamości klientów stanowi  "istotne" ryzyko” - informuje   „Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 06.06.2019 r.), powołując się na opublikowane przez KNF   "Stanowisko dotyczące identyfikacji klienta i weryfikacji jego tożsamości w bankach oraz oddziałach instytucji kredytowych w oparciu o metodę wideoweryfikacji". Dokument ten  ma  "rozwiać wątpliwości sektora bankowego w tej kwestii" - komentuje gazeta.

Zdaniem KNF,  bank może posługiwać się metodą  wideoweryfikacji, w tym także automatycznej wideoweryfikacji (tj. bez udziału pracownika banku). Jednak bank musi  wcześniej przeprowadzić szczegółową analizę ryzyka w odniesieniu do wprowadzanej usługi wideoweryfikacji, "biorąc pod uwagę  m.in. model funkcjonowania usługi, możliwe do zastosowania technologie i dostosowane do nich mechanizmy kontrolne, zapewniające odpowiedni poziom bezpieczeństwa usługi, w szczególności minimalizowanie ryzyka związanego z prawidłową identyfikacją i weryfikacją klienta (np. ryzyka kradzieży tożsamości)"  - podaje dziennik. Na przykład  bank może uzyskiwać dostęp do materiałów weryfikacyjnych za pomocą wideorozmowy, podczas której pracownik banku uzyskuje możliwość bliższej obserwacji klienta i oryginałów dokumentów, przedstawionych przez klienta, a także upewnia się, że materiały weryfikacyjne nie zostały sfałszowane, porównuje fotografię w dokumencie tożsamości z osobą, z którą rozmawia oraz sprawdza klienta w wiarygodnych bazach danych.  Nadzór finansowy zaleca jednak, iż „powinien przy tym upewnić, czy klient nie jest np. pod wpływem środków odurzających, czy nie wpływają na niego osoby trzecie, a także, czy na pewno jest świadomy, że nawiązuje relacje z bankiem i np. zawiera umowę na prowadzenie rachunku".

Ponadto, KNF wskazuje  także  - donosi "DGP" -  aby banki "rozważnie korzystały z procedury wideoweryfikacji, np.  ograniczyły ją wyłącznie do obywateli polskich, rezydentów w Polsce, rezydentów w UE, do wybranych produktów depozytowych, a  wykluczyły np. udzielenie kredytu czy podnoszenie limitów kwotowych operacji tą metodą". Banki powinny wprowadzić też rozwiązania,  które  zmniejszają  ryzyko założenia rachunku w drodze wideoweryfikacji na osobę trzecią, tj. „na słupa”,  bądź osobę nieświadomą celu wykonywanych czynności poprzez ustalenie wymogów zewnętrznych dotyczących miejsca i czasu (np. wykluczenie możliwości przeprowadzenia wideoweryfikacji w miejscach publicznych, gdzie panuje duży hałas, a w zasięgu kamery mogą pojawić się osoby trzecie) - informuje gazeta.

W opinii KNF,  w procedurach banku powinny być także  odpowiednie przepisy,  dotyczące nagrywania i przechowywania zapisów wideo.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT