Prowizja firmy odszkodowawczej z Legnicy sprzeczna z zasadami współżycia społecznego

Mieszkanka Bytomia i jej syn otrzymają ponad 36 tys. zł od firmy odszkodowawczej z Legnicy jako  zwrot nienależnych świadczeń pobranych od nich po śmierci męża kobiety, który zginął w 2007 r. w wypadku komunikacyjnym - informuje "Gazeta Wyborcza" (Nr z 02.07.2019 r.). Jak podaje dziennik, kobieta zwróciła się  wówczas do kancelarii zajmującej się uzyskiwaniem odszkodowań i  zawarła  z  firmą  dwie umowy. Jedna dotyczyła świadczeń pieniężnych dla niej, zaś  druga odszkodowania dla dziecka. "W każdej z umów zagwarantowano, że legnicka firma otrzyma wynagrodzenie w wysokości 35 proc. plus VAT wszystkich uzyskanych świadczeń. W efekcie zarobiła 18,7 tys. zł na umowie zawartej z kobietą i kolejne 18,7 tys. zł na umowie dotyczącej jej dziecka"- pisze gazeta. Obecnie sąd, rozpoznając inną sprawę dotyczącą tej rodziny, uznał po latach   taką praktykę za naganną i zawiadomił o tym Prokuraturę Okręgową w Katowicach. Według "Wyborczej", śledczy po analizie  dokumentacji sprawy  wnieśli dwa pozwy przeciwko firmie z Legnicy,  domagając  się od niej zwrotu pieniędzy pobranych od kobiety i jej dziecka.

Zdaniem Marty Zawada-Dynek, rzeczniczki Prokuratury Okręgowej w Katowicach, firma odszkodowawcza nie miała uprawnień do zawierania takich umów, zaś  ustalona przez nią stawka wynagrodzenia była sprzeczna z zasadami współżycia społecznego. W rezultacie firma odszkodowawcza zawarła ugodę z byłymi klientami, decydując się zwrócić  im   po ponad 18 tys. zł z odsetkami - donosi "GW".

 

 

Sejmowa komisja finansów chce rozszerzenia zadań UFG

 

Sejmowa komisja finansów publicznych opowiedziała się za przyjęciem  senackiego projektu ustawy o zmianie ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym (UFG) i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (PBUK) - donosi "Bankier.pl" (z 02.07.2019 r.). Projekt dotyczący m. in. rozszerzenia zadań UFG w sprawie  roszczeń za szkody osobowe z tytułu umów ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych  w przypadku wyczerpania się sumy gwarancyjnej oraz ubezpieczenia OC rolników - w przypadku wyczerpania się sumy gwarancyjnej, wpłynął do Sejmu RP ponad dwa lata temu, a w  maju br. przyjęła go sejmowa podkomisja stała do spraw instytucji. Zdaniem Piotra Nowaka, wiceministra finansów, propozycje zawarte w projekcie mają na celu rozwiązanie problemu "wyczerpalności sumy gwarancyjnej" m. in. w obowiązkowym ubezpieczeniu OC posiadaczy pojazdów mechanicznych - pisze portal. P. Nowak  oświadczył, iż  propozycje  te  "zmierzają do wprowadzenia odpowiedzialności UFG w zakresie roszczeń o naprawienie szkody na osobie w przypadku wyczerpania ustalonej w umowie sumy gwarancyjnej określonej na podstawie przepisów ustawy obowiązującej przed dniem wejścia w życie ustawy z 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych (...), do wysokości obecnie obowiązującej sumy gwarancyjnej" - podaje "Bankier.pl". Podkreślił, iż rząd poparł  "konieczność rozwiązania problemu wyczerpalności sum gwarancyjnych poprzez ingerencję legislacyjną", ponieważ   dotyczy to przede wszystkim osób poszkodowanych w wypadkach komunikacyjnych w latach 90-tych ubiegłego wieku, gdy ówczesne sumy gwarancyjne były znacznie niższe niż obecnie. Zdaniem P. Nowaka, poszkodowani otrzymujący świadczenie długookresowe w postaci renty, wskutek  ciężkich obrażeń są przeważnie niezdolni  do pracy czy  samodzielnej egzystencji - pisze portal. Stąd  potrzeba "zapewnienia środków do życia i konieczności długotrwałego, często dożywotniego ponoszenia kosztów leczenia czy rehabilitacji skutkuje wyczerpaniem środków finansowych pochodzących ze świadczenia ubezpieczyciela ograniczonego wysokością sumy gwarancyjnej".

Wiceminister stwierdził, iż zmianom trzeba nadać jak najszybszy bieg, aby uchwalić nowe przepisy  jeszcze w tej kadencji Sejmu RP.

 

 

Ubezpieczenia rolne to fikcja?

 

Pomimo pojawiającej się już  niemal  co roku  suszy, czy innych klęsk żywiołowych ( gradobicie, deszcz nawalny itp.), rolnicy wciąż nie wykupują polis chroniących  ich  uprawy przed  stratami z tego powodu  - zauważa "Rzeczpospolita" (Nr z 28.06.2019 r.). Jak podaje gazeta, obecnie tylko 12 proc. właścicieli gospodarstw rolnych w Polsce zawiera umowy ubezpieczeń upraw rolnych i zwierząt gospodarskich, a   ochroną objęte jest tylko 30 proc. areału upraw w Polsce. W opinii dziennika,   polisy rolne są za drogie i niedostosowane do  potrzeb producentów rolnych. Michał Kołodziejczak, lider  organizacji rolników AgroUnia, twierdzi zaś  w "Rz", że ubezpieczenia rolnicze "to fikcja". W jego opinii, aby ubezpieczyć się od  skutków suszy, trzeba wykupić całe pakiety ubezpieczeń,  w zasadzie  nikomu niepotrzebnych. "W pierwszej kolejności rolnik musi wykupić ubezpieczenie od ryzyka wystąpienia lawiny błotnej, osunięcia się ziemi (co praktycznie u nas nie występuje), po to, by w ostateczności do ubezpieczenia włączono ryzyko suszy. Takie sztucznie tworzone pakiety są po prostu drogie i nie opłaca się ich kupować" – mówi Kołodziejczak.

Praktykę stosowaną przez  ubezpieczycieli potwierdza Piotr Kozicki z biura prasowego PZU SA, według którego  "ubezpieczenie od ryzyka suszy można było kupić tylko do 30 kwietnia. Rolnicy mogli je nabyć wyłącznie z pakietem wiosna (ochrona przed gradem i przymrozkami wiosennymi) kupowanym razem z pakietem pięciu ryzyk (deszcz nawalny, huragan, lawina, obsunięcie się ziemi, piorun)". Stawki za ubezpieczenia upraw są uzależnione od wielu czynników m. in. położenia uprawy, klasy gleby oraz wysokości franszyzy redukcyjnej, czyli kwoty, o jaką pomniejszone jest odszkodowanie. Na przykład  dla ryzyka gradobicia  składka płatna przez rolnika za hektar uprawy wynosi około 8 zł -  szacuje przedstawiciel PZU SA, tłumacząc, iż  ryzyko gradobicia jest raczej niewielkie, "występuje zazwyczaj punktowo, na ograniczonym obszarze i sporadycznie. Stąd niska wysokość składki". Z kolei ryzyko  wystąpienia suszy jest ogromne. Dlatego towarzystwa nie chcą ubezpieczać suszy, bo to nieopłacalne. Susza jeśli się już pojawi, to występuje na taką skalę, że firmy nie udźwignęłyby kosztów wypłaty odszkodowań.  "Samo ubezpieczenie musiałoby być również drogie, bo im większe prawdopodobieństwo szkody, tym wyższa cena polisy. To się kompletnie rolnikom nie opłaca "–  twierdzi gazeta, powołując się na opinie z Allianz Polska. Stąd często rolnik "jak hazardzista podejmuje ryzyko nieubezpieczania się. Wentylem bezpieczeństwa jest pomoc państwa, do której Polacy się przyzwyczaili. W przekonaniu, że wsparcie będzie, utwierdza ich rząd" - komentuje "Rz". Gdy więc pojawiają się podtopienia, gradobicia, wielka woda czy susza,  "samorządy lub rolnicy kontaktują się z wojewodami, są powoływane komisje do szacowania strat i państwo udziela pomocy. Może być ona w postaci prolongaty spłaty rat kredytów, niskooprocentowanych pożyczek  z wręcz symbolicznym oprocentowaniem wynoszącym 0,5 proc. na odtworzenie produkcji, ulgi w składkach KRUS, pomocy w spłacie czynszów dzierżawnych dla gruntów Skarbu Państwa czy zmniejszenia, a nawet odstąpienie od podatku rolnego" - wylicza dziennik.

Zdaniem "Rzeczpospolitej",  rolnicy oczekują przede wszystkim na pomoc państwa w postaci czystej gotówki, uzależnionej od powierzchni upraw. Natomiast od ubezpieczycieli  chcą "jasnych i przejrzystych zasad w umowach. Chcą ubezpieczeń, które mają realny wpływ na prowadzoną przez nich działalność. Polis dopasowanych do problemów, z którymi się borykają – suszy, przymrozków czy gradobicia".  Ponadto,  uważają, że poprawie powinien ulec system likwidacji szkód,  gdyż w ich opinii,  szacowanie strat w uprawach jest "kontrowersyjne i często niesprawiedliwe".

 

 

Kserowanie  dokumentów osobistych zabronione

 

Od 12 lipca br.  firmy nie będą mogły kopiować naszych dokumentów, nie wyłączając paszportów, praw jazdy, kart pojazdu czy legitymacji osób niepełnosprawnych - podaje "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 02.07.2019 r.). Takie praktyki  wielokrotnie krytykowali  Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych (GIODO), a potem Urząd Ochrony Danych Osobowych (UODO). Zdaniem tych organów, powielanie dokumentów jest ryzykowne, gdyż dzięki temu łatwo przygotować kopię oryginału i wykorzystać ją w przestępstwie, np. wyłudzając pożyczkę. Ponadto, zabronione będzie również tworzenie replik dokumentów, czyli np. dowodów kolekcjonerskich. Jak informuje  dziennik,  od 12 lipca 2019 r.   firmy będą mogły "co najwyżej poprosić o okazanie dowodu i spisać dane niezbędne do weryfikacji osoby, z którą zawierają umowę". Za złamanie przepisów będzie grozić kara nawet do dwóch lat pozbawienia wolności. Według gazety, są jednak wątpliwości,  czy nowe przepisy obejmą banki, firmy ubezpieczeniowe oraz telekomy. Podmioty te - zaznacza „DGP" - "mogą upierać się, że mają podstawy prawne do kontynuowania praktyki kopiowania dokumentów". Na przykład według Agnieszki Sagan-Jeżowskiej z kancelarii Wierzbowski Eversheds Sutherland,  banki oraz towarzystwa ubezpieczeń  mają możliwość  powoływania  się w tym przypadku na dyrektywę w sprawie zapobiegania wykorzystywaniu systemu finansowego do prania pieniędzy oraz rekomendacje Komisji Nadzoru Finansowego (KNF).  Zdaniem prawniczki,  część przedsiębiorców może próbować interpretować przepisy   na swoją korzyść, tłumacząc konieczność powielania dokumentów, np. w celu identyfikacji osoby wchodzącej na teren objęty przepisami bhp.  Dlatego też kwestia dopuszczalności kserowania wymaga wyjaśnienia przez Urząd Ochrony Danych Osobowych - twierdzi Sagan-Jeżowska.

 

 

W przypadku nagłej choroby za granicą istotny jest szybki kontakt z ubezpieczycielem

 

Jeśli zachorujesz  albo będziesz miał wypadek na wakacjach, zanim wydasz pieniądze na leczenie, skontaktuj się z centrum operacyjnym ubezpieczyciela, którego polisę posiadasz - radzi "Rzeczpospolita" (Nr z 02.07.2019 r.). Polisa turystyczna zapewnia bowiem zwrot kosztów leczenia nagłych zachorowań i nieszczęśliwego wypadku w podróży, ale żeby te środki  otrzymać, poszkodowany turysta musi postępować zgodnie z instrukcjami ubezpieczyciela. Gazeta przypomina, iż  procedury zachowania osoby ubezpieczonej w takich przypadkach są określone w ogólnych warunkach ubezpieczenia (OWU), na podstawie których zawarliśmy umowę. Dlatego też OWU najlepiej jest zabrać ze sobą w podróż - podpowiada dziennik,  tłumacząc, iż  "zawsze warto wiedzieć, czego towarzystwo od nas oczekuje po szkodzie". Numer telefonu do centrum operacyjnego ubezpieczyciela warto  mieć zawsze przy sobie; znajdziemy go także w polisie. I co istotne, każde towarzystwo samo określa, ile mamy czasu na zgłoszenie mu zdarzenia. Ale powinniśmy to zrobić jak najszybciej, zwłaszcza  jeśli mamy wykupione świadczenia assistance - pisze "Rz" - gdyż wówczas zakład ubezpieczeń  może od razu zorganizować nam niezbędną pomoc, np. umówić lekarza, znaleźć tłumacza czy zapewnić opiekę dla dziecka. Warto wiedzieć, że w razie prostych problemów zdrowotnych, skutkujących jednorazową wizytą ambulatoryjną czy nieskomplikowanym i niedrogim leczeniem,  ubezpieczyciele raczej  nie wymagają kontaktu z centrum operacyjnym.  Ponadto,  po telefonie do centrum operacyjnego powinniśmy postępować zgodnie ze wskazówkami, które tam otrzymamy. "Jeśli tego nie zrobimy, tylko zgłosimy się do towarzystwa dopiero po powrocie do kraju, może się okazać, że uzna ono, iż leczenie za granicą nie było niezbędne w danej sytuacji, a wtedy może odmówić zwrotu poniesionych wydatków" - ostrzega gazeta.  Dziennik podkreśla, iż zwracając się do ubezpieczyciela po  zwrot pieniędzy wydanych na leczenie  za  granicą , musimy udokumentować te  wydatki. Stąd  potrzebne będą rachunki, dokumentacja medyczna, a także w razie potrzeby potwierdzenie zgłoszeń zdarzenia do odpowiednich służb czy instytucji. „Towarzystwo może zażądać też innych dokumentów, np. kopii notatki policyjnej czy kserokopii prawa jazdy" - podaje dziennik. Zaś w  przypadku poważnych zdarzeń  zakład ubezpieczeń rozliczy się z palcówkami służby zdrowia bez naszego udziału.

Według "Rz", ubezpieczyciel ma 30 dni na spełnienie świadczenia, licząc od daty otrzymania zgłoszenia o zdarzeniu. Jeśli wypłata w tym terminie jest niemożliwa,  powinien wypłacić pieniądze w ciągu 14 dni od dnia, w którym  wyjaśnienie okoliczności i ustalenie wysokości odszkodowania było możliwe.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT