Rzecznik Finansowy z większymi kompetencjami

Od 1 października 2018 r.  Rzecznik Finansowy (RzF) dzięki wejściu w życie ustawy o dystrybucji ubezpieczeń ma szersze  kompetencje.  Teraz może  pomagać konsumentom także w rozwiązaniu sporu z multiagentem lub brokerem ubezpieczeniowym - informuje "Rzeczpospolita"(Nr z 03.10.2018 .). Jak wyjaśnia dziennik, do tej pory  RzF  nie miał podstaw prawnych do podjęcia postępowania interwencyjnego wobec  multiagentów czy brokerów lub przeprowadzenia postępowania polubownego. Ponadto, pośrednicy ubezpieczeniowi nie byli także objęci obowiązkami nałożonymi przez tzw. ustawę reklamacyjną, która nadkłada obowiązek rozpatrzenia reklamacji klienta w określonym terminie.  Aleksander Daszewski, radca prawny  w biurze Rzecznika Finansowego  podkreśla w gazecie, że nowa regulacja "dotyczy nie tylko agentów ubezpieczeniowych i brokerów, ale w ogóle dystrybutorów ubezpieczeń (...), zaś jej celem jest  wyrównanie i harmonizacja poziomu ochrony klienta, niezależnie od tego za pośrednictwem jakiego kanału klient zawiera umowę ubezpieczenia". Zgodnie z nowymi  przepisami,  dystrybutor ubezpieczeń powinien  postępować uczciwie, rzetelnie i profesjonalnie, zgodnie z najlepiej pojętym interesem swojego klienta, a jego materiały reklamowe i marketingowe oferowane klientowi powinny być "jasne, rzetelne i niewprowadzające w błąd". Tak, aby istotnie ograniczyć  zjawisko tzw. misselingu. Ponadto, przed zaproponowaniem konkretnego produktu ubezpieczeniowego pośrednik  powinien przeprowadzić analizę potrzeb klienta,   aby zaoferować  mu polisę dla niego najlepszą . Według A. Daszewskiego, pośrednik  powinien też "pokazać i wytłumaczyć rozwiązania ubezpieczeniowe ograniczające czy eliminujące ryzyka, które są istotne z perspektywy potrzeb konkretnego klienta.(...) wytłumaczyć zakres ochrony, a także ostrzec i uczulić na sytuacje w których ochrona nie będzie świadczona, ze względu na wyłączenia i ograniczenia" - podaje "Rz".

Polacy nie doceniają ubezpieczeń

Dla Polaków polisy są  towarem luksusowym. Przepisy prawa obligują nas  do wykupienia komunikacyjnego OC, więc najczęściej je kupujemy. Już rzadziej decydujemy się  na dobrowolne  ubezpieczenie autocasco (co czwarty właściciel samochodu wykupuje  AC),  a znacznie rzadziej niż auta ubezpieczamy domy, a nawet życie - pisze "Parkiet"(Nr z 04.10.2018 r.). Według szacunków Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU) w 2016 r. w naszym kraju  ubezpieczonych było 60 proc. budynków mieszkalnych, a posiadanie polisy częściej deklarują właściciele domów (76 proc.) niż mieszkań (66 proc.).  Natomiast   z opublikowanego w listopadzie 2017 r. raportu „Jak ubezpieczenia zmieniają Polskę i Polaków", przygotowanego przez  Deloitte  na zlecenie Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU) wynika, iż  w porównaniu z innymi Europejczykami  rzadziej kupujemy ubezpieczenia, zaś  łączna wartość rocznej  składki zebranej z polis stanowi 3 proc. PKB - informuje gazeta. Jest to wskaźnik wyższy niż na Słowacji, Węgrzech, w Chorwacji czy Rumunii, ale plasuje nas znacznie poniżej średniej europejskiej, która  wynosi 7,4 proc. - twierdzi dziennik. Przy tym, w krajach znajdujących się na czele rankingu w tej kategorii, a więc w Finlandii, Holandii  czy Wielkiej  Brytanii, wskaźnik jest dużo wyższy. W państwach Europy Zachodniej więcej składki zbiera się z innych ubezpieczeń niż w Polsce. Zdaniem  Andrzeja Prajsnara, eksperta porównywarki Ubea.pl, jest to efekt tego, że w Europie Zachodniej rynek ubezpieczeń na życie i polis medycznych jest znacznie bardziej rozbudowany niż w naszym kraju - podkreśla "P". Z kolei  z danych Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) wynika,  iż  w  2017 r.  ubezpieczenia komunikacyjne (obowiązkowe OC i dobrowolne autocasco)   stanowiły łącznie blisko  36 proc. składki przypisanej  brutto, zebranej przez  krajowych ubezpieczycieli - podaje dziennik. I podkreśla, że obecnie  w naszym kraju  wyraźnie wzrasta jednak zainteresowanie   polisami zdrowotnymi. Wynika to przede wszystkim z coraz dłuższych  kolejek do lekarzy specjalistów w publicznej służbie zdrowia - tłumaczy gazeta.
Zdaniem "P", wśród Polaków dość silne jest przeświadczenie, że polisa to zbędny wydatek; płacimy składki, a prawdopodobieństwo, że zdarzy się to, co zostało przewidziane w umowie z towarzystwem, jest niewielkie.  Tymczasem ubezpieczyciel zobowiązuje się do świadczeń na rzecz ubezpieczonego, jeśli dojdzie do określonych zdarzeń,  które w  momencie zawierania umowy muszą mieć charakter przyszły i niepewny.  "A to oznacza, że nie ubezpieczymy się na życie, gdy jesteśmy śmiertelnie chorzy i nie kupimy polisy na wypadek powodzi, gdy mieszkamy na terenach zalewowych, a właśnie mocno podnosi się poziom wody w rzekach".

Implementacja dyrektywy   IDD w ubezpieczeniach wymusi większą komunikatywność  w relacjach towarzystw z klientami
 
Towarzystwo  ubezpieczeniowe  może otrzymać karę finansową w  wysokości sięgającej nawet  5 proc. jego rocznego przychodu za sprzedaż polis niezgodnych z oczekiwaniami klienta - twierdzi "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 02.10.2018 r.).  Albowiem zgodnie z nowymi przepisami ubezpieczyciel będzie musiał dokładnie sprawdzić, jakie są oczekiwania klienta, i na tej podstawie przedstawić mu  ofertę zgodną z jego wymaganiami. Na przykład  "kierowca, który podróżuje tylko po kraju, nie powinien otrzymać usługi składającej się  z  zagranicznej pomocy drogowej" -  donosi dziennik, podkreślając, iż ustawa o dystrybucji ubezpieczeń, wprowadzająca unijną dyrektywę IDD   ma w założeniu przynieść klientom w Polsce  wiele korzyści - pisze "DGP".  A więc  tańsze i adekwatne do ich potrzeb polisy ubezpieczeniowe,  czy  większą odpowiedzialność ubezpieczycieli  i sprzedawców ubezpieczeń za oferowany produkt. Według ekspertów - podkreśla gazeta - nowa regulacja ma wpłynąć  m.in. na uproszczenie i zmniejszenie liczby polis. I co istotne, spowodować, że "w dłuższej perspektywie ubezpieczenia mają być tańsze. Średnio o 10 proc." – twierdzi „DGP", powołując się  na  szacunki  PwC Polska. Jak przyznaje w dzienniku  Marcin Tarczyński, menedżer ds. komunikacji i analiz w Polskiej Izbie Ubezpieczeń (PIU),  implementacja  IDD dla polskich firm ubezpieczeniowych może  spowodować   wzrost ich  kosztów organizacyjnych czy administracyjnych, ale od indywidualnych  decyzji  ubezpieczycieli będzie zależało, czy te koszty wpłyną na wzrost cen  sprzedawanych polis.  Z kolei w opinii Milana Horaka, dyrektora Departamentu Sprzedaży - Sieć Agencyjna i Instytucje Finansowe Uniqi,  lepsze   standardy usług ubezpieczeniowych mogą  uwiarygodnić towarzystwa ubezpieczeń  w oczach klientów - zauważa gazeta. Natomiast  Łukasz Łyczko, radca prawny w kancelarii PwC Legal  podkreśla, iż  na polskim rynku ubezpieczeniowym mamy do czynienia z szerokim spektrum  interpretacji,  jak np. realizować analizę potrzeb klienta, a praktyka interpretacyjna niektórych pojęć, czy stosowania pewnych przepisów, dopiero się kształtuje - informuje "DGP".

Zdjęcie aktualnej polisy OC auta warto mieć jednak w telefonie

Chociaż od 1 października  br. kierowcy nie muszą już mieć przy sobie dowodu rejestracyjnego auta i poświadczenia wykupienia polisy OC pojazdu, który prowadzą, to warto mieć w telefonie  chociaż zdjęcie dowodu wykupienia polisy. Tak radzą ubezpieczyciele - pisze "Rzeczpospolita"(Nr z 01.10.2018 r.).  I mimo,  iż to, czy samochód ma ważny dowód rejestracyjny i polisę OC w czasie kontroli, policjant będzie sprawdzał w Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców. Mandatu więc nie będzie. Tyle, że wprowadzone " ułatwienia, mogą się przerodzić w… utrudnienia" - ostrzega dziennik. Gazeta podkreśla, powołując się na Polską Izbę Ubezpieczeń (PIU), że w przypadku kolizji na drodze,  kierowcy uczestniczący w wypadku zobowiązani są wymienić się danymi potrzebnymi do zgłoszenia szkody ubezpieczycielowi. A to może okazać się kłopotliwe – zauważa "Rz". Dlaczego ? Może bowiem pojawić się  problem z przekazaniem danych związanych z polisą OC, gdyż nie każdy kierowca w stresie pamięta, z jakim ubezpieczycielem zawarł umowę obowiązkowego ubezpieczenia OC. Wprawdzie można to sprawdzić przez internet w bazie OC Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego (UFG), ale nie zawsze w miejscu kolizji jest dostęp do sieci. W opinii ubezpieczycieli "w takiej sytuacji przyda się zdjęcie dokumentów w telefonie". A jeżeli  " sprawca kolizji może chcieć wykorzystać brak wymogu wożenia ze sobą dowodu rejestracyjnego oraz polisy OC i podać poszkodowanemu fałszywe dane. Zarówno swoje, jak i swojego ubezpieczyciela (..) sprawę trzeba zgłosić policji, która będzie musiała wszcząć postępowanie z tytułu kolizji oraz podania fałszywych danych" – radzi w dzienniku  Monika Chłopik z  PIU. Ubezpieczyciele radzą także, aby  zabierać dokumenty, kiedy wyjeżdżamy w regiony, gdzie mogą być problemy z internetem (lasy, góry, regiony przygraniczne).
Ekspertka z PIU zwraca  także uwagę,  iż papierowy dowód rejestracyjny będzie nadal potrzebny na stacjach kontroli pojazdów. "Diagnosta będzie tu nadal wbijał pieczątkę potwierdzającą wykonanie obowiązkowych badań technicznych" – podkreśla w "Rz". Kierowca musi go też mieć przy sobie w czasie wyjazdów zagranicznych. Ponadto, bez dowodu rejestracyjnego  nie da się też samochodu sprzedać.   Gazeta przypomina, iż nowe przepisy nie zwolniły kierowców z obowiązku wożenia ze sobą prawa jazdy. Za brak tego dokumentu policja nadal może ich karać mandatami.

Kancelarie odszkodowawcze  na   cenzurowanym

Ustawodawca  chce  rozprawić  się  z  najbardziej kontrowersyjnymi działaniami kancelarii odszkodowawczych. Przygotowywany przez senatorów projekt zmian ustawy o świadczeniu usług w zakresie dochodzenia roszczeń odszkodowawczych  zakłada zakaz reklamy, podpisywania umów z odszkodowawcami w szpitalach, domach pogrzebowych i domach osób poszkodowanych - informuje "Bezprawnik.pl"(www.bezprawnik.pl z 01.10.2018 r.).Projekt zakłada również limit wynagrodzenia, jaki przysługiwałby kancelarii dochodzącej roszczeń odszkodowawczych w przypadku wygrania procesu. "Ma on być nie wyższy niż 20 proc. sumy wygranego odszkodowania" - podaje portal. Przy tym, kwota odszkodowania pomniejszona o prowizję ma również trafiać na konto poszkodowanego, a nie tak jak dotychczas na konto instytucji odszkodowawczej. Ponadto, kancelaria ma mieć również wykupione ubezpieczenie OC za szkody wyrządzone przy wykonywaniu działalności w zakresie dochodzenia roszczeń.
Jak zauważa "Bezprawnik.pl", projekt ustawy zaostrza zasady działania na rynku odszkodowawczym,  co wywołuje zaniepokojenie   firm zajmujących się tego typu działalnością oraz co do  przyszłości  funkcjonowania  tego  rynku. Z kolei, według  senatorów  pracujących nad projektem tej ustawy, proponowane zmiany "mają przyczynić się do poprawy jakości usług i chronić poszkodowanych przed niejednokrotnie natrętnymi metodami zdobywania klientów" - podkreśla portal.
W opinii "Bezprawnik. pl", "nie ulega wątpliwości, że kancelarie odszkodowawcze niejednokrotnie umożliwiają uzyskanie odszkodowania przez osoby, które nie zawsze zdają sobie sprawę, że przysługują im pieniądze z tego tytułu. Co jest akurat pozytywną strona ich działalności".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT