SN: w przypadku przywłaszczenia wypożyczonego samochodu, odszkodowanie należy się z polisy AC, tak jak w przypadku kradzieży

Gdy dojdzie do oszukańczego przywłaszczenia wypożyczonego samochodu, należy się odszkodowanie z jego polisy AC tak jak w przypadku kradzieży pojazdu- orzekł Sąd Najwyższy (sygn. akt V CNP 35/17) w sprawie, w której spółka z Górnego Śląska zajmująca się komercyjnym wynajmowaniem aut zażądała od towarzystwa ubezpieczeń zapłaty 48 tys. zł odszkodowania z polisy autocasco za utracony samochód - informuje "Rzeczpospolita"(Nr z 29.11.2018 r.). To pokazuje, jak "czasem w sporach o ubezpieczenie niezbędne jest wnikliwe zbadanie, czy doszło do zaboru pojazdu" - pisze gazeta. Według dziennika, wypożyczalnia aut  zawarła z klientem   legitymującym się niemieckim dowodem osobistym oraz polskim prawem jazdy umowę krótkoterminowego najmu samochodu. Mężczyzna ów  po uiszczeniu kaucji za pojazd  odjechał  nim i już nie powrócił. Samochód  zaś  był wyposażony w urządzenie do satelitarnej lokalizacji położenia, więc kiedy  sygnał GPS znikł, a telefon najemcy się nie odzywał, jeszcze tego dnia spółka zgłosiła utratę pojazdu na policji - podaje "Rz". Wypożyczalnia zażądała także od ubezpieczyciela auta 48 tys. zł odszkodowania z tytułu polisy AC za utracony samochód. Towarzystwo jednak odmówiło wypłaty, argumentując tym, iż wynajmujący pojazd mężczyzna  posłużył się  tożsamością  innej osoby, a wiec auto zostało przywłaszczone  przez nieustalonego sprawcę, zaś umowa w AC nie obejmuje takiego zdarzenia - pisze dziennik. Sprawa trafiła do sądu. I tak, zarówno Sąd Rejonowy, jak  Sąd Okręgowy w Łodzi  odmówiły zasądzenia odszkodowania - donosi gazeta. Jednak SN uznał, że do utraty pojazdu doszło w wyniku świadomego i zaplanowanego oszustwa, rozumianego jako działanie sprawcy wyczerpujące znamiona czynów karalnych, więc odszkodowanie z AC jest zasadne.
W opinii Mateusza Kościelniaka z Biura Rzecznika Finansowego,  SN wziął  pod uwagę słuszny interes ubezpieczającego do świadczenia z AC w razie kradzieży pojazdu, albowiem  w przypadku niejednoznaczności w OWU, wykładnię warunków ubezpieczenia przeprowadza się z korzyścią dla tej strony umowy, która zasługuje na większą ochronę - podkreśla "Rz".

UFG nie za każdą szkodę zapłaci

Co  roku na polskich drogach ginie w wypadkach spowodowanych przez nieubezpieczonych  czy nieznanych kierowców,  zbiegłych  z miejsca zdarzenia około 100 osób a  ponad 1700 jest rannych  – informuje "Rzeczpospolita"(Nr z 23.11.2018 r.), powołując się na   Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny (UFG). UFG szacuje, iż prawdopodobieństwo spowodowania   wypadku z ofiarami w ludziach przez nieubezpieczonych kierowców (według Funduszu jeździ ich w Polsce ok.100 tys.) jest trzy–cztery razy większe niż w przypadku ubezpieczonego kierowcy. UG podkreśla - podaje dziennik - iż "o ile spośród ponad 500 ubezpieczonych kierowców tylko jeden (1/510) spowoduje wypadek, w którym będą ranni – o tyle w przypadku kierowców bez polisy OC już jeden na 125 (1/125) doprowadzi do podobnego zdarzenia. Oznacza to, że ryzyko spowodowania przez nieubezpieczonego kierowcę wypadku z rannymi jest czterokrotnie większe niż w przypadku kierowcy ubezpieczonego. Podobna prawidłowość występuje u sprawców wypadków z ofiarami śmiertelnymi" - pisze gazeta. "Rz" tłumaczy, ze  w sytuacji gdy zostaniemy  poszkodowani przez kierowcę bez polisy albo sprawca ucieknie z miejsca wypadku, możemy liczyć na  odszkodowanie z Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. Poszkodowani mogą zgłaszać roszczenia  do UFG za pośrednictwem jednego z towarzystw ubezpieczeń, będących członkiem UFG. Jednak UFG nie za każdą szkodę zapłaci. Na przykład, jeżeli  nie wiadomo, kto spowodował wypadek, UFG wypłaci odszkodowanie tylko za szkody na osobie (dotyczące zdrowia i życia człowieka,  np. zadośćuczynienie za cierpienie albo za śmierć bliskiej osoby, zwrot kosztów leczenia, rehabilitacji itp.) oraz za szkody rzeczowe, ale "tylko pod warunkiem, że u któregokolwiek z uczestników wypadku doszło do obrażeń ciała, a naruszenie czynności narządów lub rozstrój zdrowia trwały dłużej niż 14 dni" - podaje dziennik. Natomiast osoba poszkodowana  przez ustalonego sprawcę, który nie miał  OC, może w takiej sytuacji liczyć na odszkodowanie z UFG zarówno za szkody na osobie, jak i szkody materialne. W przypadku szkód rzeczowych,  poszkodowany składa oświadczenie, że nie posiada AC, zaś jeśli ma taką polisę, to z niej otrzyma odszkodowanie, a UFG zrekompensuje mu dodatkowe koszty, czyli np. utracone zniżki. 
Co istotne, likwidację szkody przeprowadza  ubezpieczyciel,  za którego pośrednictwem zgłoszone zostało roszczenie do UFG. Po zakończeniu zaś  postępowania akta trafiają do Wydziału Likwidacji Szkód,  który weryfikuje dokumenty i podejmuje decyzję o wypłacie odszkodowania,  bądź o odmowie wypłaty. Termin wypłaty odszkodowania przez UFG wynosi 30 dni, licząc od daty otrzymania akt szkody od towarzystwa. Jeżeli w tym terminie nie jest możliwe wyjaśnienie okoliczności niezbędnych do ustalenia odpowiedzialności Funduszu lub wysokości świadczenia, UFG powinien wypłacić odszkodowanie w ciągu 14 dni od daty wyjaśnienia powyższych okoliczności. Natomiast "bezsporna część świadczenia powinna zostać wypłacona w ciągu 30 dni od momentu otrzymania akt szkody" - wyjaśnia gazeta.

Coraz więcej wykrywanych wyłudzeń ubezpieczeniowych 

Polacy wyłudzają coraz więcej pieniędzy od ubezpieczycieli, a trend wzrostowy dotyczy głównie działu ubezpieczeń na życie – pisze "Bankier.pl"(www.bankier.pl z 22.11.2018 r.) powołując się na raport Polskiej Izby Ubezpieczeniowej (PIU). I tak, w badaniu PIU w 2017 r.   pracownicy zakładów ubezpieczeń biorących w nim udział  odnotowali 901  wyłudzeń   na łączną kwotę 17,9 mln zł  na szkodę ubezpieczycieli życiowych (wzrost z  13,75 mln zł w 2016 r.). Najczęściej dotyczyły one leczenia szpitalnego i operacyjnego (ujęcie liczbowe). Jednak najwięcej pieniędzy próbowano wyłudzić w przypadku zgonów ubezpieczonego (56 proc. łącznej wartości wyłudzeń).  Z kolei w dziale II (ubezpieczenia majątkowe i pozostałe   osobowe)  odnotowano 10 306 czynów przestępczych na łączną kwotę wynoszącą blisko 200 mln zł – podaje portal. Co istotne, w ubezpieczeniach  majątkowych,  pomimo wzrostu liczby odnotowanych wyłudzeń o 8 proc., ich łączna wartość spadła o 8 proc. do kwoty blisko  19 000 zł.
Według raportu Polskiej  Izby Ubezpieczeń,  najliczniejszą i największą pod względem łącznej wartości jest przestępczość ubezpieczeniowa wykryta w ubezpieczeniach komunikacyjnych OC (55 proc. czynów wykrytych w ubezpieczeniach majątkowych), następne miejsce na podium przypada  ubezpieczeniom autocasco, a trzecia pozycję  w wyłudzeniach w ubezpieczeniach majątku  stanowią ubezpieczenia finansowe - informuje "Bankier.pl". Przy tym,  łączna wartość wyłudzeń związanych z ubezpieczeniami komunikacyjnymi szacowana jest na  blisko 138 mln zł , a więc  70 proc. łącznej kwoty wykrytych przestępstw w ubezpieczeniach majątkowych. Jak podaje portal za PIU, "wartość ta przewyższa udział produktów OC i AC w portfelu polskich ubezpieczycieli, który wyniósł około 60 proc."  Według "Bankier.pl",  przestępcy  dostosowują próby wyłudzeń do panujących na rynku trendów. Na przykład z  analiz Insurance Europe wynika, że w przypadku ubezpieczeń mieszkań i szkód majątkowych,  najszybciej zyskująca na popularności metoda wyłudzeń polega na fałszowaniu kradzieży rowerów i ich wartości; "pojawiają się już przypadki zgłaszania utraty rowerów o wartości kilku tysięcy euro".
Zdaniem PIU, w 2019 r. wartość wyłudzeń może  wzrosnąć, ponieważ łatwiej będzie je wykryć. Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny ma  bowiem uruchomić  Bazę Danych Ubezpieczeniowych. "Zakłady zyskają narzędzie, dzięki któremu podobnie jak w ubezpieczeniach komunikacyjnych będzie możliwe zautomatyzowane porównanie danych o konkretnej szkodzie. Powinno to znacznie poprawić zdolność do wykrywania przestępstw, a w konsekwencji ujawnić większą skalę wyłudzeń i zadziałać prewencyjnie na potencjalnych sprawców" – podkreśla portal.

Dobrze dopasowana  polisa AC auta  dla mamy jest  niezbędna  w podróży z dzieckiem

Ubezpieczenie OC to standard dla każdego kierowcy. Są jednak sytuacje, gdy tradycyjne i obowiązkowe OC nie wystarczy mamie podróżującej z dziećmi. Będą to nie tylko wypadek, stłuczka, ale też pęknięta szyba,  skradziona z auta torebka czy dziecięcy fotelik. Warto wiec, podróżując autem z dziećmi zabezpieczyć się od nieprzewidzianych komplikacji - radzi "Onet.pl"(www.21.11.2018 r.) za "Business Insider Polska". Z pomocą może przyjść tutaj  dopasowana do potrzeb polisa AC i Assistance - pisze portal. Jak przyznaje Joanna Talaśka z LINK4, polisa AC  chroni nie tylko auto w przypadku najróżniejszych zdarzeń, ale także  znajdujący się w aucie  fotelik dziecięcy, torebkę  często wożoną na siedzeniu pasażera lub bagaż podręczny (przewożony w samochodzie dobytek  można ubezpieczyć do 1000 zł). Ponadto, oferowane przez towarzystwo ubezpieczenie Auto Assistance w wariancie Komfort przewiduje dodatkowo   zapewnienie opieki dziecku, którego rodzic po wypadku będzie musiał zostać w szpitalu.   Natomiast jeśli w  podróży okaże się, że auto odmawia posłuszeństwa, wówczas zabierze je laweta do miejsca wskazanego przez ubezpieczonego (bez limitu kilometrów w Polsce, a w Europie do 500 km) - podaje "Onet.pl" - a  "my zapewnimy pojazd zastępczy, ewentualnie pokryjemy koszty noclegu czy transportu kierowcy i pasażerów" -  wyjaśnia ekspertka z Link4. Przyznaje , iż polisa  Auto Casco w LINK4   "zdejmuje z głowy ubezpieczonego"  także problem znalezienia warsztatu, który wykona niezbędne naprawy. Opcja ta dostępna jest dla klientów, którzy kupując polisę wybiorą opcję: „warsztat”,  czyli naprawdę samochodu w autoryzowanym warsztacie. Ubezpieczyciel  współpracuje bowiem z ponad 2000 sprawdzonymi  fachowcami - informuje portal.

Tania polisa  OC możliwa nie tylko dla auta "komisowego"

Ubezpieczenie krótkoterminowe, czyli  tzw. polisa OC dla auta "komisowego" miało pomóc firmom handlującym samochodami, a okazało się idealnym rozwiązaniem na rosnące ceny polis - podaje "Wirtualna Polska"(www.wp.pl z 28.11.2018 r.) za "Autokult.pl". Dlaczego? W przypadku takiego samochodu "w komisie" wystarczy zapłacić 65 złotych miesięcznie i jeździć do woli, i to niezależnie od pojemności silnika . Albowiem ustawa o ubezpieczeniach obowiązkowych (w art. 27) głosi, iż umowę "ubezpieczenia krótkoterminowego", można zawrzeć, jeżeli pojazd mechaniczny jest zarejestrowany na stałe, w przypadkach określonych w ust. 2; jest  zarejestrowany czasowo czy jest  zarejestrowany za granicą, "jeżeli zgodnie z art. 3 pojęcie ubezpieczenia obowiązkowego ust. 1 pkt 28 lit. c ustawy o działalności ubezpieczeniowej państwem członkowskim umiejscowienia ryzyka jest Rzeczpospolita Polska". Ponadto, zgodnie z literą prawa polisą krótkoterminową można objąć pojazd wolnobieżny (określony w art. 2 objaśnienie pojęć pkt 10 lit. b) czy pojazd  historycznym - informuje portal. Według "WP.pl",  najczęściej z takiego ubezpieczenia korzystają komisy samochodowe, które muszą ubezpieczać samochody  zarejestrowane w kraju, a  stojące na placu. "Stawka jest stała, ubezpieczenie działa i nikt niczego nie kontroluje".  Zdaniem ekspertów z Biura Rzecznika Finansowego,  dochodzi do sytuacji, kiedy nie tylko właściciele komisów korzystają z tej formy ubezpieczenia. Jeśli więc do prowadzonej działalności gospodarczej "zostanie dopisane PKD zawierające pośredniczenie w handlu samochodami,  lub też działalność opiera się na zarabianiu na handlu samochodami, to firma może ubezpieczać samochody krótkoterminowo" - pisze portal, podkreślając, iż "jeśli ktoś wykupi takie ubezpieczenie, to w bazach danych występuje jako posiadacz OC, więc żadne służby nie mogą mu nic zarzucić". Zaś takie ubezpieczenie można przedłużać w nieskończoność.  Jak donosi  "Wirtualna Polska",  przedłużanie takiego OC jest w pełni legalne, a także atrakcyjne finansowo. Roczne OC kosztuje 780 zł, tyle że trzeba pamiętać, aby przedłużać je co 30 dni.  "Ciągłość zawierania umów jest bardzo ważna, bo przerwy w obowiązkowym ubezpieczeniu OC są surowo karane"  - zauważa portal. Tyle, że o ile za ciągłe przedłużanie krótkoterminowego OC  ustawowo nie grozi żadna kara , to już ubezpieczyciele mogą zastosować rekalkulację składki na podstawie prawdziwych danych użytkownika auta. Wówczas towarzystwo ubezpieczeń  uwzględni staż kierowcy, jego miejsce zamieszkania, historię szkód itp. oraz np.  parametry samochodu, które  mogą znacznie tę stawkę podbić.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT