SN: koszt naprawy auta nie zawsze jest rozliczany, co do grosza

Zdaniem Sądu Najwyższego ( sygn. III CZP 91/18), hipotetyczne określanie kosztów przywrócenia uszkodzonego auta do stanu poprzedniego jest w przytłaczającej większości przypadków uzasadnione, albowiem bardzo ważna jest przewidywalność wypłat, niezbędna do prawidłowego określania składek - informuje "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 21.02.2019 r.). Stąd naprawa auta nie zawsze jest - w opinii SN - rozliczana co do złotówki. Dziennik  podkreśla,  iż   SN  odmówił  z przyczyn formalnych podjęcia uchwały w sprawie pytania skierowanego do SN przez Sąd Okręgowy w Szczecinie, "czy w przypadku wyrządzenia szkody w pojeździe mechanicznym, stanowiącej szkodę częściową (...), gdy przed ustaleniem wysokości odszkodowania dojdzie do naprawy pojazdu przywracającej ten pojazd do stanu sprzed powstania szkody, odszkodowanie należne poszkodowanemu (...) ograniczone jest do równowartości wydatków faktycznie poniesionych celem naprawy pojazdu, czy też powinno być ustalone jako równowartość hipotetycznie określonych kosztów przywrócenia pojazdu do stanu poprzedniego?"

SN zajmował się sprawą odszkodowania za auto uszkodzone  w wypadku komunikacyjnym w 2014 r. Właściciel pojazdu otrzymał od ubezpieczyciela odszkodowanie  w wysokości ok. 5,8 tys. zł, pojazd naprawił samodzielnie, a następnie go sprzedał. Nie ma  jednak żadnych dokumentów poświadczających koszty naprawy auta. Z kolei  rzeczoznawca samochodowy  ocenił, że koszt naprawy samochodu powinien wynieść ponad 11 tys. zł. A że wierzytelność została zbyta, jej  nabywca pozwał ubezpieczyciela do sądu - donosi gazeta. Tymczasem sąd rejonowy powództwo oddalił, podkreślając, że "sposób miarkowania odszkodowania jest uzasadniony, jeśli samochód pozostaje w stanie uszkodzonym oraz w posiadaniu poszkodowanego. Wówczas koszt naprawy wyraża się w potencjalnej kwocie, odpowiadającej spodziewanym kosztom jego naprawy". Zdaniem sądu rejonowego, "co do zasady nie jest w ogóle istotne, czy właściciel pojazdu rzeczywiście planuje naprawić auto" - podaje "DGP". Sprawa trafiła więc do sądu wyższej instancji, a następnie do SN. Ten zaś uznał, że  co prawda  ujednolicenie, uśrednienia wypłat  stanowi  pewną fikcję, "ale w prawie przecież fikcje występują".

 

 

PE przyjął  projekt  nowej   dyrektywy  w  sprawie  komunikacyjnych   ubezpieczeń  OC 

 

Eurodeputowani chcą  lepszej ochrony praw ofiar wypadków samochodowych. Parlament Europejski (PE) przyjął właśnie projekt  dyrektywy zmieniającej zasady w ubezpieczeniach komunikacyjnych - informuje "Onet.pl" (z 16.02.2019 r.) za  "Auto Świat". Według proponowanych przez PE  nowych wymogów dla  ubezpieczeń komunikacyjnych,   ofiary wypadków będą mogły liczyć na wyższe odszkodowania (zagwarantować to mają wyższe sumy gwarancyjne). W opinii portalu, spowoduje to jednak  podwyższenie cen polis OC, gdyż w Polsce mamy nadal jedne z najniższych cen ubezpieczeń komunikacyjnych w całej UE. Obecnie suma gwarancyjna, czyli maksymalna kwota odszkodowania, jaką może wypłacić firma ubezpieczeniowa w ramach polisy OC, wynosi 5,21 mln euro w przypadku szkód osobowych oraz 1,05 mln euro jeśli chodzi o szkody majątkowe. Przyjęta przez PE propozycja zakłada zaś  podwyższenie sum gwarancyjnych odpowiednio do 6,07 mln euro i 1,22 mln euro.

"Eurodeputowani chcą także zabezpieczyć ofiary na wypadek niewypłacalności ubezpieczyciela sprawcy z zagranicy. W takim przypadku osoba poszkodowana ma mieć zagwarantowaną wypłatę świadczenia, ale już ze swojego państwa zamieszkania. Świadczenie, bez względu na przebieg całej sprawy, ma być wypłacone w terminie nie dłuższym niż sześć miesięcy"- podaje "Onet.pl". Kolejną propozycją PE jest umożliwienie państwom UE dokonywania transgranicznej kontroli obowiązkowego ubezpieczenia OC obywateli innych państw wspólnoty  poprzez  wprowadzenie ogólnoeuropejskiego systemu kontroli aut za pomocą kamer i oprogramowania rozpoznającego numery rejestracyjne.  W rezultacie  kierowcy bez ważnej polisy  byliby  karani finansowo  nawet poza granicami swojego kraju. Ponadto, nowa dyrektywa PE ma umożliwić  globalizowanie systemu zniżek za bezszkodową jazdę, a więc ma nakłonić firmy ubezpieczeniowe do respektowania zniżek zdobytych na terenie całej UE. "Pozwoli to osobom przeprowadzającym się do innego kraju UE na zachowanie już „wypracowanych” bonusów" - zauważa portal. Jednak z zakresu nowej dyrektywy  są wyłączone e-rowery i skutery elektryczne.  PE uznał bowiem, że stwarzają one znacznie mniejsze zagrożenie na drogach niż samochody, dlatego nie można ich obciążać tymi samymi obostrzeniami.

Według "Onet.pl", dokumentacja projektu dyrektywy trafiła już do Komitetowi ds. Rynku Wewnętrznego w celu międzyinstytucjonalnych negocjacji.

 

 

SA: ugoda sądowa bez określenia  wyłączeń obejmuje wszelkie roszczenia majątkowe

 

Sąd Apelacyjny w Białymstoku orzekł (syg. I ACa 558/18),  iż ugoda odnosząca się do wszelkich roszczeń majątkowych, jakie mogły wyniknąć w związku ze śmiercią dziecka w wypadku drogowym, obejmowała również roszczenie o zadośćuczynienie za doznaną krzywdę - donosi "Prawo.pl" (z 18.02.2019r.). Zdaniem SA,  przedmiotem ugody są z reguły "wszystkie roszczenia wynikające ze stosunku prawnego, chyba że wola stron była inna, co jednak musi wynikać wyraźnie z jej treści". 

Białostocki SA rozstrzygał w sprawie przeciwko towarzystwu ubezpieczeń o częściowe zadośćuczynienie za doznaną krzywdę w związku ze śmiercią ich syna.  Powodowie w 2007 r. zawarli z pozwanym ubezpieczycielem ugodę pozasądową, dotyczącą  wyłącznie roszczenia odszkodowawczego;   nie obejmowała ona  swoim zakresem roszczenia o zadośćuczynienie, którego obowiązujące wówczas przepisy nie pozwalały wprost dochodzić. Stąd wnieśli później  o zasądzenie od zakładu  ubezpieczeń na rzecz każdego z nich kwoty po 75 tys. - informuje portal. Jednak Sąd Okręgowy w Ostrołęce oddalił ich  powództwo, uznając, iż pozwana firma wypłaciła powodom "sumę pieniężną,   na którą ci zgodzili się w ugodzie zawartej w 2007 r., oświadczając równocześnie, iż wyczerpuje ona wszelkie roszczenia związane ze szkodą, której doznali  jako rodzice zmarłego w wyniku wypadku drogowego syna", a tego faktu nie kwestionowała żadna ze stron. Jednak w opinii rodziców zmarłego dziecka, "ugoda nie obejmowała (bo nie mogła) roszczeń z tytułu zadośćuczynienia za doznane krzywdy psychiczne i fizyczne". Sąd uznał iż powodowie  w ugodzie złożyli oświadczenie  o pełnym zaspokojeniu swoich roszczeń majątkowych z tego tytułu. "To oznacza, że tak określone świadczenie dotyczyło roszczeń majątkowych w ogólności, a więc nie tylko odszkodowania z art. 446 § 3 k.c., ale też zadośćuczynienia przewidzianego w art. 448 k.c. w zw. z art. 24 k.c. i art. 446 § 4 k.c. (po nowelizacji kodeksu cywilnego z 03.08.2008 r.)" - stwierdził SO, podkreślając, iż "powodowie jeszcze przed dniem wejścia w życie zmienionej treści art. 446 § 4 k.c. mogli dochodzić od ubezpieczyciela roszczenia o zadośćuczynienie za doznane krzywdy w związku ze śmiercią syna, a więc także ugodzić się w tym zakresie" - pisze "Prawo.pl". Zaś sąd odwoławczy podzielił jego stanowisko.  W opinii SA, "zamiarem stron ugody było definitywne zakończenie sporu powstałego na tle skutków zdarzenia w którym tragicznie zginął syn powodów, a przedmiotem ugody były wszystkie roszczenia wynikające z tego stosunku prawnego". SA podkreślił, iż w dniu zaistnienia zdarzenia , obowiązujący wówczas stan prawny "umożliwiał formułowanie podstawy prawnej roszczenia o zadośćuczynienie, dochodzonego na podstawie art. 24 § 1 k.c. w zw. z art. 448 k.c. To oznacza, że takie roszczenie przysługiwało powodom w dacie zawarcia umowy, a zatem mogło też zostać objęte jej uregulowaniem".  Zaś wiążąca strony ugoda wyłączeń takich nie zawierała.

SA zaznaczył, iż "po spełnieniu świadczenia przez pozwane towarzystwo łączący strony stosunek prawny wygasł i nie można już dochodzić z tego tytułu dalszych roszczeń".

 

 

Fuzja MAK Ubezpieczenia i STBU zatrzęsie rynkiem brokerskim w Polsce ?

 

Działające   na  polskim rynku ubezpieczeniowym od ponad 20 lat firmy brokerskie  MAK Ubezpieczenia i Sopockie Towarzystwo Brokerzy Ubezpieczeniowi łączą siły - donosi "Puls Biznesu" (Nr z 19.02.2019 r.).   Jak podaje gazeta,  zarząd spółki MAK Ubezpieczenia  poinformował, że firma  łączy się ze spółką Sopockie Towarzystwo Brokerzy Ubezpieczeniowi (STBU) w ramach wymiany udziałów.    Wprawdzie szczegóły tej transakcji objęte są tajemnicą, to jednak  - według dziennika  - obie spółki   mają  zachować  swoje dotychczasowe nazwy i odrębność oraz   kierownictwo.  W obu firmach   nie jest planowana  także  redukcja zatrudnienia. Jak przyznaje w "PB"  Bartosz Grześkowiak, wiceprezes zarządu MAK Ubezpieczenia, "naszym celem jest pozycja lidera pod względem jakości obsługi klientów. Dysponując wspólnie 100-osobowym zespołem brokerów, będziemy mogli zaoferować najwyższy poziom ekspertyzy ubezpieczeniowej (...) klientów bez względu na skalę prowadzonego przez nich biznesu". Ponadto, B. Grześkowiak zauważa, ze "połączenie sił pozwoli nam na jeszcze szybszy rozwój naszych międzynarodowych biznesów, które już dziś funkcjonują z powodzeniem w Czechach, na Węgrzech, Litwie, Łotwie, w Estonii, Bułgarii, Słowacji, Rumunii i Słowenii" - pisze dziennik. Według  przedstawiciela zarządu MAK Ubezpieczenia,  "w związku z założonym dynamicznym rozwojem oraz komplementarnością naszych biznesów” firmy  deklarują na przyszłość „ duże zapotrzebowanie na kolejnych fachowców".   Obecnie obaj pośrednicy   łącznie zatrudniają ponad 400 pracowników, w tym 100 licencjonowanych brokerów. 

Zdaniem „PB”,  fuzja ma pomóc zarządowi   MAK Ubezpieczenia zł  osiągnąć w tym roku przypis składki ubezpieczeniowej brutto przekraczający miliard złotych (w 2017 r. roku broker  osiągnął 780 mln zł przypisu składki). I jeśli zdoła  osiągnąć ten cel,  „ padnie rekord, bowiem żadnemu pośrednikowi ubezpieczeniowemu dotychczas to się nie udało". 

MAK Ubezpieczenia specjalizuje się w ubezpieczeniach komunikacyjnych, zaś STBU  w ochronie majątku korporacyjnego, polisach ochronnych typu D&O, morskich, inwestycji, a  także  w  tzw. grupówkach  i życiówce – informuje  dziennik.

 

 

Sąd Najwyższy:  ubezpieczyciel nie odpowiada za opóźnienie w naprawie auta z powodu błędu poszkodowanego czy osoby trzeciej

 

Zdaniem Sądu Najwyższego (uchwała  z 15 lutego 2019 r., sygn. akt III CZP 84/18), nie  ma powodu, aby towarzystwo ubezpieczeń pokrywało koszty długotrwałego najmu auta zastępczego, gdy osobie trzeciej można przypisać odpowiedzialność za opóźnienie w naprawie pojazdu – pisze "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 18.02.2019 r.). W wydanej uchwale SN   podkreślił jednak, że odpowiedzialność ubezpieczyciela obejmuje celowe i uzasadnione ekonomicznie wydatki na najem auta zastępczego, chyba że są one następstwem okoliczności, za które odpowiedzialność ponosi sam poszkodowany lub osoba trzecia - informuje gazeta. Zdaniem SN, "gdy nie sposób przypisać odpowiedzialności czy to mechanikowi, czy samemu poszkodowanemu – co do zasady odpowiada ubezpieczyciel". Nie można bowiem przerzucać konsekwencji niezależnych od właściciela uszkodzonego auta na niego. Ponadto, SN podkreślił - podaje dziennik - że poszkodowany powinien współpracować z zakładem ubezpieczeń. Albowiem "istotą likwidacji szkody jest to, by nie obciążała ona nikogo ponad miarę".

SN rozpatrywał sprawę,  dotyczącą  powództwa o zapłatę ponad 14 tys. zł wobec  zakładu ubezpieczeń, który odmówił  sfinansowania 60 dni użytkowania pojazdu zastępczego przez poszkodowanego.  Chodziło o likwidację szkody po kolizji, która miała miejsce  w maju  2015 r. Uszkodzone wówczas auto marki volkswagen szybko trafiło do warsztatu,  ale ostatnią z zamówionych  części warsztat  otrzymał  dopiero na początku lipca 2015 r.  (kłopot z opóźnionymi  dostawami części do volkswagenów był ogólnopolski) - wyjaśnia "DGP".

I tak,  Sąd Rejonowy powództwo uwzględnił, natomiast "Sąd Okręgowy w Warszawie jednak nabrał wątpliwości"  i skierował do SN pytanie - pisze gazeta - "czy normalnym następstwem zdarzenia objętego zakresem odpowiedzialności ubezpieczyciela OC sprawcy szkody komunikacyjnej są wydatki na najem pojazdu zastępczego, w okresie przedłużającej się naprawy, powstałe na skutek działania podmiotu trzeciego, zewnętrznego wobec sprawcy szkody oraz poszkodowanego?" A więc, czy ubezpieczyciel musi płacić za auto zastępcze, gdy naprawa pojazdu znacząco się przedłuża? Albowiem "jeśli musi", konsekwencją tego będzie m.in.  wzrost składek OC. Przy tym, pełnomocnik ubezpieczyciela argumentował, iż "przypisanie ubezpieczycielom takiej odpowiedzialności byłoby absurdalne. Oznaczałoby bowiem, że asekurator odpowiadałby pośrednio za strajk pracowników w fabryce metalu albo kuriera, który zwlekał z dostarczeniem części zamiennych" - informuje "DGP".

 

 

Łatwiej sprzedać szkodę, niż walczyć z ubezpieczycielem

 

Według badania Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości, ponad 90 proc. sporów sądowych właścicieli aut z ubezpieczycielami zakończyło się rozstrzygnięciem na korzyść kierowcy. Przy tym wiele  odszkodowań jest zaniżonych - informuje "Wirtualna Polska" (z 18.02.2019r.) za "Autokult.pl". Zaś  praktyka pokazuje - twierdzi portal -  że w wielu wypadkach "biedny nie powalczy z ubezpieczycielem, bo batalia sądowa wymaga czasu i pieniędzy”. A na  zmiany w zakresie podważania wyceny firmy ubezpieczeniowej przyjdzie nam jeszcze poczekać. Dlatego nawet przy małej stłuczce trzeba  się mieć na baczności. Albowiem "gdy próbujesz odzyskać pieniądze z polisy, ubezpieczyciel  stara się zmniejszyć swoje straty wykorzystując twoją niewiedzę.(...) rynek pełny jest firm, które zapłacą za twoją szkodę i jeszcze na niej zarobią" - pisze "Wirtualna Polska".  Sprzedaż szkody jest niezwykle popularna i, jak się okazuje, dochodowa. Firmy skupujące roszczenia  w walce o pieniądze najczęściej wykorzystują błędy  w wycenach napraw. Według Bartosza Kaczmarka z firmy Votum,  "najczęściej spotykamy przyjęcie bardzo niskiej stawki za roboczogodzinę zarówno prac blacharskich, jak i lakierniczych, zastosowanie cen części zamiennych, innych niż oryginalne tzw. zamienniki, (…) zakres prac nie obejmuje zazwyczaj tzw. operacji technologicznych typu zabezpieczenie antykorozyjne czy cieniowanie elementów sąsiadujących z elementami uszkodzonymi". Portal  podaje, iż "można też usłyszeć o ugodach telefonicznych, akceptacji szkody przez aplikację, brak uwzględnienia holowania wraku itp." Z kolei Biuro Rzecznika Finansowego potwierdza sytuację, wskazując na raport, w którym "większość opisanych tam praktyk jest aktualna". 

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT