Sąd unieważnił umowę kredytową, którą rozpatrywał TSUE

Sąd Okręgowy w Warszawie zdecydował o unieważnieniu umowy kredytu frankowego państwa Dziubaków  z bankiem  Raiffeisen - donosi „Dziennik Gazeta Prawna” (Nr z 07.01.2020 r.) Zdaniem sądu, nastąpiło naruszenie interesów konsumenta z powodu skrajnie nierównomiernego rozłożenia czynników ryzyka, które wpływały na wysokość świadczenia konsumentów.  Sąd uznał, iż  wprawdzie sam fakt czynnika ryzyka w umowie nie jest czynem niedozwolonym – pisze gazeta -  to jednak bank "powinien przedstawić konsumentom konsekwencje ekonomiczne zawieranej umowy, pokazując m. in. ryzyko kursów walutowych, zwłaszcza jeśli umowa jest zawarta w innej walucie, niż pobiera się wynagrodzenie". Tymczasem są wątpliwości, czy kredytobiorcy zostali jasno poinformowani przez bank o ryzyku walutowym – stwierdził  warszawski SO.  W jego opinii,  bank nie udostępnił pełnych informacji konsumentom i dlatego nie zachował się względem nich uczciwie. Co więcej,  jeszcze jednostronnie przyznał sobie prawo do ustalania kursu. W efekcie bank  sam ustalał co miesiąc wysokość zobowiązania – podaje dziennik. Ponadto, SO w Warszawie  zakwestionował indeksację i zasady ustalania przez bank kursu walut, podkreślając, że „ gwałtowna zmiana kursu franka uwidoczniła wadliwość tej umowy”.  Zdaniem sądu,  państwo Dziubakowie nie zostali poinformowani, że zmiany kursów w długim okresie czasu są tak naprawdę "nieprzewidywalne" – podkreśla „DGP”.

Sędzia stwierdził, iż "prawne umocowanie umowy po wyłączeniu przeliczeń jest niemożliwe i prowadzi do nieważności umowy" – powiedział sędzia.

Sąd dodatkowo oddalił postulat zasądzenia na rzecz powoda zwrotu wpłaconych środków w ramach wykonywania umowy. Zdaniem sędziego, „ należałoby raczej dążyć do załatwiania tych spraw w sposób ugodowy i to  (...) powinien być docelowy model rozwiązania tych spraw” - pisze dziennik.

Zgodnie z orzeczeniem sądu, pozwany  bank  ma zwrócić powodom koszty obsługi prawnej i zastępstwa procesowego.

Gazeta przypomina, iż 3 października 2019 r.  Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) wydał opinię ws. kredytu państwa Dziubaków. Swój istotny pogląd w sprawie w końcu grudnia ub.r.  przedstawił z urzędu  Rzecznik Finansowy.

Ponadto, po  stronie p. Dziubaków opowiedzieli się: prokuratura, Rzecznik Praw Obywatelskich oraz  miejski rzecznik konsumentów.

 

 

Kancelarie  poczuły "rozwojową sprawę" biznesu  na frankach

 

Kancelarie prawnicze lub "podmioty za nie się podające"   próbują przyciągnąć już nie tylko kredytobiorców frankowych, ale także głodnych zysku inwestorów - informuje "Parkiet” (Nr z 10.01.2020 r.). Zainteresowanych złożeniem pozwu przeciwko bankom  zaczęło przybywać - pisze gazeta - zwłaszcza po korzystnych dla frankowiczów  działaniach Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), a więc opinii Rzecznika Generalnego TSUE z maja 2019 r. i wyroku Trybunału z października 2019 r.

 I tak, po trzech kwartałach 2019 r. do sądów wpłynęło już 7,5 tys. nowych spraw, czyli więcej niż w całym 2018 r., gdy przybyło ich 7,2 tys. Z tego rokującego duży wzrost i zyski rynku chcą skorzystać kancelarie prawnicze, chwytając się różnych sposobów - komentuje  dziennik.

"P" podaje, iż  "zaskakująco korzystnie" swoją ofertę dla frankowiczów przedstawia np. Polskie Stowarzyszenie Kredytobiorców Frankowych (PSKF). Organizacja ta  na stronie internetowej przedstawia m.in.  sporo informacji o samych  korzystnych  dla kredytobiorców frankowych wygranych  sprawach w sądzie. PSKF twierdzi, że jego kancelarie wygrały ponad 100 spraw.

Stowarzyszenie informuje przy tym, iż od klientów "opłat nie pobiera na wstępie, a dopiero po wygraniu sprawy". Według gazety, funkcjonują w internecie także  dwie inne strony, "które powołują się na przynależność do PSKF i których administratorem jest ta sama firma, mają też wspólny telefon". Adresy tych stron zamieszczone są w  internetowych materiałach reklamowych i  "dotyczą inwestycji w roszczenia przeciwko bankom" - pisze dziennik.

"P" podkreśla, iż  ze strony głównej PSKF  nie prowadzą do nich  jednak żadne linki.

 

 

Rewolucja w funkcjonowaniu spółek akcyjnych i komandytowo-akcyjnych - obowiązkowa dematerializacja akcji

 

Z dniem  1 stycznia 2020 r. rozpoczęła się rewolucja w funkcjonowaniu spółek akcyjnych i komandytowo-akcyjnych. Z tą datą  częściowo weszła  w życie nowelizacja kodeksu spółek handlowych (ustawa z 30 sierpnia 2019 r. o zmianie ustawy – Kodeks spółek handlowych oraz niektórych innych ustaw; Dz.U. poz. 1798), która wprowadziła szeroki pakiet zmian dotyczących tych podmiotów - podaje "Dziennik Gazeta Prawna” (Nr z 07.01.2020 r.). Nowela kodeksu prowadza bowiem  obowiązkową dematerializację akcji, dzięki czemu  w 2021 r. z obrotu "zasadniczo wycofaną zostaną akcje w formie dokumentowej". Jak tłumaczy dziennik, w praktyce "dematerializacja oznacza zastąpienie materialnej postaci papierów wartościowych zapisem w systemie teleinformatycznym. Główną konsekwencją nowelizacji będzie zakaz emisji i wydawania akcji w formie dokumentu oraz faktyczne wyeliminowanie takich akcji z obrotu prawnego". W zamian pojawi się zaś - pisze gazeta  - obowiązek ujawniania akcji (i innych dokumentów) w rejestrze akcjonariuszy lub Krajowym Depozycie Papierów Wartościowych (KDPW). Co istotne, obowiązek rejestracji dotyczy nie tylko akcji nowej emisji, lecz również wszystkich dotychczasowych akcji spółek akcyjnych i komandytowo-akcyjnych do tej pory niezdematerializowanych (tj. wydanych w formie dokumentu) - donosi "DGP".  Chodzi tu o około  13,5 tys. podmiotów, głównie spółek niepublicznych. W " pewnym zakresie" dematerializacja dotyczy także akcji spółek publicznych, których instrumenty finansowe są dopuszczone do obrotu na rynku regulowanym lub wprowadzone do obrotu do alternatywnego systemu obrotu – wyjaśnia dziennik. I tak, rejestracja obejmie te podmioty w zakresie akcji, które do tej pory miały formę dokumentu, np. akcje imienne uprzywilejowane. Przy tym, obowiązki rejestracji zostały rozszerzone odpowiednio także na niektóre inne papiery wartościowe, takie jak warranty subskrypcyjne (emitowane niejednokrotnie również przez spółki publiczne, w szczególności w ramach programów motywacyjnych dla kadry menedżerskiej), świadectwa użytkowe, świadectwa założycielskie.

"DGP" podkreśla, że spółki akcyjne i komandytowo-akcyjne aby zdążyć przed 1 stycznia 2021 r. już teraz muszą zacząć przygotowania  do uruchomienia elektronicznego rejestru akcjonariuszy.  M.in. do 30 czerwca br. muszą wyłonić podmiot, który zajmie się jego poprowadzeniem oraz podpisać z nim umowę. Ponadto, zgodnie ze znowelizowanym k.s.h. obowiązkiem spółki jest  z dniem 1 stycznia 2020 r.  założenie strony internetowej dedykowanej podmiotowi (jeżeli jeszcze jej nie ma) i ujawnienie jej adresu w rejestrze przedsiębiorców wraz z wyodrębnieniem  na niej miejsca na komunikację z akcjonariuszami.

Obowiązkowa dematerializacja akcji wpisuje się w trend cyfryzacji obrotu gospodarczego i kolejnym krokiem w tym kierunku, po zmianach dotyczących obowiązkowej dematerializacji obligacji, wprowadzonych w ramach tzw. dużej nowelizacji przepisów w połowie 2019 r.

 

 

Spółki z  Krajowego Funduszu Kapitałowego wcielone  w nowe struktury

 

Polski Fundusz Rozwoju (PFR) poinformował - donosi "Puls Biznesu” (Nr z 10.01.2020 r.) -  że do struktur PFR Ventures, jednostki dofinansowującej fundusze inwestujące w technologiczne spółki, został włączony Krajowy Fundusz Kapitałowy (KFK). Jak wyjaśnia gazeta, KFK jest podmiotem  powstałym  w celu aktywizacji krajowego sektora venture capital (VC). Był zasilany z budżetów dawnego  Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka, Szwajcarsko-Polskiego Programu Współpracy oraz ówczesnego Ministerstwa Gospodarki. Na przykład W latach 2005-19 - pisze dziennik - KFK  m.in. za pośrednictwem funduszy GPV I, Venture Capital Satus, META-Ventures, Impera Seed Fund, SpeedUp Innovation i przy zaangażowaniu prywatnych inwestorów wprowadził na rynek venture capital blisko  742 mln zł. Lwia część z tego kapitału o łącznej wartości 575 mln zł została zainwestowana  w 212 firmach (głównie w tzw. fazie seed). Według  PFR Ventures, są wśród nich m.in. Audioteka, Booksy, Brand24, Callpage, iTaxi, mFind, Synerise, Tylko, UXPin czy  ZenCard – informuje „PB”.

 

 

Czy karta płatnicza może się rozmagnesować ?

 

Bywają przypadki, że karta płatnicza  nie działa. Banki przyznają, że takie sytuacje są wprawdzie sporadycznie, ale czasem się trafiają - informuje "Rzeczpospolita” (Nr z 02.10.2020 r.). Dzieje się tak nie tylko z powodu  rozmagnesowania karty, ale także na przykład z powodu jej  fizycznego  uszkodzenia. Jednak  uszkodzenie to nie zawsze jest widoczne dla klienta, szczególnie jeśli dotyczy elementów wbudowanych w kartę, np. anteny – pisze dziennik. Przemysław Sobczuk, menedżer zespołu obsługi kart kredytowych w Credit Agricole zapewnia jednak w gazecie,

iż bank nie odnotowuje wiele takich zgłoszeń, "są one incydentalne". Natomiast Kinga Wojciechowska-Rulka z mBanku twierdzi, że wszystkie karty wydawane przez jej bank wyposażone są w chipy EMV, a to oznacza, że nie mogą się rozmagnesować. Przedstawicielka mBanku zauważa, że teoretycznie uszkodzeniu może ulec antena do płatności NFC, ale w jej opinii, "jest to sytuacja raczej teoretyczna, a (...) klienci bardzo rzadko zgłaszają nam sytuacje z tym związane" - donosi „Rz".  

Z kolei Ewa Krawczyk z Santander Bank Polska podkreśla, iż "pasek magnetyczny, tak jak całą karta musi spełniać wiele norm ISO", a to ogranicza rozmagnesowanie paska. E. Krawczyk radzi jednak, aby na wszelki wypadek np.  nie odkładać karty na elementy rozmagnesowujące wszelakie zabezpieczenia w sklepach. "Warto pamiętać, ze pasek magnetyczny jest na pewno wrażliwy na wszelkie umieszczanie go w polu magnetycznym mogącym zmienić czy skasować informacje na nim zapisane" - mówi Krawczyk. Natomiast  według Grzegorza Culepy z biura prasowego PKO BP,   można znaleźć różnego rodzaju nieformalne informacje, że "uszkodzenie urządzeń elektronicznych, jakim jest również karta, może zostać spowodowane silnym działaniem pola magnetycznego, gdzie może być ono generowane przez różnego rodzaju urządzenia". Przedstawiciel banku zauważa, że "nie jest to jednak potwierdzona reguła, że np. karta ulegnie uszkodzeniu, jeśli będzie przechowywana blisko telefonu komórkowego czy telewizora itd." Są to  sytuacje incydentalne - przyznaje Culepa.

Dziennik radzi, że jeżeli  jednak dojdzie do rozmagnesowania karty i przestanie ona działać, to można  wystąpić do banku z wnioskiem o wydanie jej duplikatu.

 

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT