Wskaźnik waloryzacji kapitału emerytalnego w ZUS najwyższy w historii

Według prof. Gertrudy  Uścińskiej, prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS), mamy najwyższy w historii wskaźnik waloryzacji kapitału emerytalnego - informuje "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr  z  04.06.2018 r.). Waloryzacja roczna wynosi 8,6 proc. - poinformowała szefowa ZUS  w wywiadzie dla Radia Warszawa. Prof. Uścińska  przypomniała, iż  składki emerytalne w ZUS są waloryzowane co kwartał i rocznie. "I teraz waloryzacja roczna wynosiła 8,6 - to najświeższe dane. (...) Jeśli ktoś ma na koncie 450 tys. zł, to my dopisaliśmy od tego 1 czerwca prawie 39 tys., a jak ktoś miał 396 tys. to dopisaliśmy prawie 33 tys." - powiedziała prezes ZUS. Podkreśliła - podaje gazeta -  iż system emerytalny w Polsce od stycznia 1999 r. oparty jest na zasadzie zdefiniowanej składki, a to oznacza, że "emerytura jest wprost proporcjonalna od wysokości opłaconych składek zwaloryzowanych i podzielonych przez przeciętne dalsze trwanie życia" - przypomniała prezes ZUS. "Wysokość emerytury będzie wyższa wtedy, kiedy pracujemy dłużej, jeżeli składki są wyższe i im później przechodzimy na emeryturę" – podaje  dziennik. 
Ten system  emerytalny jest mniej kosztowny niż stary system emerytalny, ale ma też swoje ogromne minusy. Zdaniem prezes ZUS,   w naszym kraju przybyło osób z emeryturą poniżej minimalnej. "Mamy w tej chwili w ogólnej liczbie ponad 7 mln emerytów i rencistów (...) przybyło 5 proc. (z emeryturą) poniżej 1029 zł" - powiedziała prof. G. Uścińska.

Praca  w krajach UE to  uczestnictwo   w lokalnych systemach  emerytalnych,

Od 2011 r. Polacy mogą w pełni korzystać ze swobody przemieszczania się i podejmowania zatrudnienia na terenie całej Unii Europejskiej, jednak  rzadko biorą pod uwagę możliwość wypracowania emerytury w nowym miejscu zamieszkania - podaje "Rzeczpospolita"(Nr z 02.06.2018r.).  A ma to tym większe znaczenie, im dłużej trwa wyjazd za pracą. Dlatego warto zastanowić się nad tym, w których systemach emerytalnych uczestnictwo jest najbardziej korzystne dla polskiego pracownika wyjeżdżającego do innego kraju Unii Europejskiej. Tym bardziej, że następują  poważne zmiany w europejskich systemach emerytalnych - zauważa gazeta -  zaś niektóre kraje decydują się na daleko idące reformy, w tym nawet zmianę sposobu wyliczania przyszłych emerytur.  W opinii dziennika, "w praktyce poziom naszej emerytury w przyszłości będzie uzależniony od rozwoju gospodarczego w danym kraju, stopy zwrotu z inwestycji na lokalnych rynkach finansowych, realnego wzrostu wynagrodzeń na danym rynku pracy oraz inflacji. A są to czynniki, które mogą dość mocno się różnić pomiędzy krajami UE, nawet w ramach strefy euro".  Albowiem  po przeprowadzce do innego kraju,  uczestniczy się  w lokalnym systemie emerytalnym, a  po zakończeniu kariery,  ostateczna wysokość emerytury ustalana jest w zależności od długości pracy i wysokości wpłacanych środków do systemów emerytalnych w kolejnych krajach.  "Dzięki temu osoby pracujące w kilku państwach mogą nabyć prawo do emerytury w każdym z nich. Należy to brać pod uwagę przy wyborze kraju, w którym planujemy kontynuować naszą karierę zawodową "- radzi "Rz", dodając, że  spokojną starość zapewni nam nie tylko opieranie się na państwowych systemach emerytalnych, a  także  wydłużanie okresu kariery zawodowej oraz dodatkowe gromadzenie oszczędności w ramach krajowego rynku emerytalnego.
Szacuje się, że liczba Polaków mieszkających i pracujących w innych krajach Unii wynosi ponad 2,5 mln osób - podaje gazeta.

Ilu  pracujących  Polaków  będzie  stać  na  uczestnictwo  w   PPK ?

Jeśli zarabiasz mniej niż 120 proc. minimalnej pensji, to będziesz płacił niższe składki ( 0,5 proc. swojego wynagrodzenia) na pracownicze plany kapitałowe (PPK) - pisze "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 05.06.2018 r.). W dzisiejszych realiach  to  kwota  2520 zł i  dotyczy  3,5 mln pracowników. Reszta spośród 11 mln pracujących Polaków   odłoży 2 proc. - informuje gazeta. Według dziennika, wcześniej projekt ustawy zakładał ulgowe traktowanie tylko pracowników z pensją do wysokości minimalnej (obecnie 2,1 tys. zł). Zaś jak  wynika z danych GUS, w 2016 r. około  1,4 mln pracowników zarabiało najniższą krajową. Tymczasem według proponowanych zmian,  ulga na PPK   może dotyczyć nawet blisko 40 proc. spośród 11 mln pracujących. Liczba osób, które mogą skorzystać z pomniejszonej składki, wzrosła  więc o blisko 150 proc. - pisze "DGP". Gazeta podkreśla,  iż korekta ta  "została dokonana pod wpływem opinii związków zawodowych. Jednak już podczas konsultacji projektu pojawiały się - również w rządzie - głosy, że pracowników z niskimi dochodami nie będzie stać na opłacanie składek i będą oni występować z PPK".
Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju,  jeden z autorów projektu oczekuje,  że dzięki obniżeniu składki najsłabiej zarabiający Polacy pozostaną w programie. Jak twierdzi  P. Borys, "system ma się zrobić bardziej powszechny także dla osób o niższych dochodach. Dziś nie wiemy, jak się one zachowają. Czy do niego wejdą, czy nie". Według prezesa PFR, po dwóch latach działania cały mechanizm ma podlegać ocenie i ewentualnym korektom - podaje dziennik.
Natomiast Aleksandra Wiktorow, Rzecznik Finansowy i była prezes ZUS, "pozostaje sceptyczna" - donosi "DGP". Jej zdaniem,  PPK to system dla bogatych. "Jak ktoś ma 5 tys. zł na rękę, to odłoży te 300 zł. A jak ma 3 tys., to się zastanowi" - zauważa A. Wiktorow.

Nowa polityka senioralna rządu ?

Rząd zamierza jeszcze przed jesiennymi wyborami samorządowymi wprowadzić dodatkowe rozwiązania finansowe  dla emerytów - podaje "Gazeta Wyborcza"(Nr z  0.7.06.2018 r.). Według  dziennika, prawdopodobnie chodzi o  wypłacenie trzynastej emerytury jeszcze przed Bożym Narodzeniem 2018 r.   oraz o zwolnienie emerytów z podatku dochodowego PIT, co przyniosłoby seniorom dodatkowe środki. "Wyborcza" pisze, iż do przegłosowania projektu ustawy w tej sprawie miałoby dojść  jesienią, jeszcze  przed wyborami samorządowymi.
Gazeta podkreśla, iż  takie działania wiązałyby się jednak z dużymi kosztami budżetu państwa, ponieważ emerytów jest w Polsce ponad 5 milionów. I tak,   tylko na  trzynaste emerytury  trzeba byłoby przeznaczyć  około 15 mld zł rocznie, natomiast  zwolnienie emerytów z  podatku PIT kosztowałoby budżet około  14 mld zł rocznie - szacuje "Wyborcza".  Zdaniem dziennika,  najbardziej prawdopodobne jest więc ewentualne jednorazowe wypłacenie seniorom dodatków w wysokości od 100 do 500 zł.
„GW” przypomina, iż wprowadzenie „emerytalnych trzynastek” postulowała już Platforma Obywatelska, a zwolnienia emerytów z podatku PIT domagało się PSL.
Ponadto,  premier Morawiecki zapowiedział w Sejmie wprowadzenie od 2019 r. minimalnej emerytury dla kobiet, które wychowały co najmniej czwórkę dzieci oraz  rozwój „różnych programów senioralnych", m.in.  wprowadzenie darmowych   leków dla seniorów, program domów dla seniorów, obniżenie wieku emerytalnego oraz podniesienie minimalnej emerytur.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT