Wyrok TSUE korzystny dla frankowiczów: w całości potwierdził argumenty kredytobiorców

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) w dniu 3 października 2019 r. orzekł, że w zawartych w Polsce umowach kredytu indeksowanego do waluty obcej, "nieuczciwe warunki umowy dotyczące różnic kursowych nie mogą być zastąpione przepisami ogólnego prawa cywilnego". Natomiast jeżeli  "po usunięciu nieuczciwych warunków,  charakter i główny przedmiot tych umów może ulec zmianie w zakresie, w jakim nie podlegałyby one już indeksacji do waluty obcej, równocześnie podlegając stopie oprocentowania opartej na stopie obowiązującej w odniesieniu do tej waluty, prawo Unii nie stoi na przeszkodzie unieważnieniu tych umów" - stwierdził  TSUE.

Tym samym TSUE uznał  - informuje "Dziennik Gazeta Prawna” (Nr z 04.10.2019 r.) - że sądy krajowe nie mogą uzupełniać takiej umowy kursem średnim NBP.  Ponadto, w ocenie TSUE,  to konsument decyduje  w toku procesu, czy nieważność umowy jest dla niego korzystna. Oznacza to, że sąd krajowy,  decydując się na nieważność umowy – musi brać pod uwagę wolę konsumenta: czyli konsument może domagać się unieważnienia umowy lub pozostawienia kredytu w złotówkach ze stawką LIBOR.

Zdaniem gazety, tak  długo wyczekiwany w Polsce  wyrok w sprawie kredytu frankowego, jest jednoznacznie korzystny dla kredytobiorców,  zarówno posiadaczy kredytów indeksowanych, jak i denominowanych. Dziennik zauważa, iż stanowisko zajęte przez TSUE jest  zgodne z korzystną dla klientów opinią rzecznika generalnego TSUE z maja br.

"DGP" zauważa także,  że zgodnie z oczekiwaniami prawników obu stron sporów frankowych, TSUE "nie odpowiedział wprost na pytanie, czy umowa bez postanowień odsyłających do tabel kursowych banku może pozostać w mocy jako umowa w PLN ze stawką LIBOR, czy sąd powinien stwierdzić jej nieważność. TSUE dał jednak wskazówki,  jak tę kwestię powinny badać sądy krajowe". I tak, usunięcie z umowy postanowień odsyłających do tabel kursowych - zmieniające charakter umowy - nie powoduje, że taka umowa nie może pozostać w mocy.

"Oznacza to, że sąd krajowy może uznać, że umowa obowiązuje w złotówkach ze stawką LIBOR. Zmiana natury tej umowy nie ma znaczenia dla jej dalszego obowiązywania" - pisze gazeta.  Ponadto,  sąd krajowy może uznać, że umowa bez postanowień odsyłających do tabel kursowych jest nieważna."

Z kolei, "odpowiadając na  pytanie, na jaki moment oceniać,  czy stwierdzenie nieważności jest dla konsumenta korzystne – TSUE wskazał, że decyduje moment wyrokowania".

TSUE zajął się sprawą umowy kredytowej państwa Dziubaków, w której to sprawie  Sąd Okręgowy w Warszawie skierował doń  cztery pytania prejudycjalne.  Małżeństwo wniosło pozew o stwierdzenie nieważności umowy kredytu z uwagi na nieuczciwe ich zdaniem postanowienia w zakresie mechanizmu indeksowania. Podstawowym zarzutem było tu  "prawo banku do jednostronnego i dowolnego określania kursu, po jakim przeliczano na złote raty kredytu indeksowanego do CHF" - donosi „DGP".

 

 

Po wyroku TSUE sądy zaleje lawina pozwów

 

Franki nie zatopią polskiego systemu bankowego - twierdzi „Rzeczpospolita” (Nr z 04.10.2019 r.), podkreślając, że chociaż  sprawa hipotek walutowych może kosztować polski sektor bankowy od 20 do 60 mld zł, to  będzie jednak to wszystko rozłożone w czasie. Ponadto, wyrok TSUE "w dużym stopniu zgodny z oczekiwaniami" frankowiczów  jest  negatywny dla banków, ponieważ zamyka drogę do zastąpienia ich własnych tabel kursowych tabelami NBP.  

Dziennik pisze, że wyrok TSUE w sprawie umów kredytowych "nie odnosi się wprost do tego, czy po usunięciu klauzul przeliczeniowych z umów o kredyt indeksowany, lub denominowany w walucie obcej, nastąpi automatyczna zmiana waluty kredytu z zastosowaniem dotychczasowego oprocentowania".  Będą to bowiem musiały oceniać krajowe sądy w sprawach indywidualnych. TSUE nie wskazał bowiem, czy może istnieć kredyt złotowy oprocentowany stawką LIBOR CHF, na co liczyli frankowicze. Aleksandra Wiktorow, Rzecznik Finansowy (RzF) zauważa zaś, iż  "część sądów zawieszała postępowania w oczekiwaniu na ten wyrok. To oznacza, że w najbliższych miesiącach można się spodziewać kolejnych wyroków, które ukształtują linię orzeczniczą polskich sądów. Do tej pory zapadło nieco ponad 1,1 tys. prawomocnych wyroków, z czego 10 proc. banki przegrały” - podaje gazeta. A. Wiktorow podkreśla, iż orzeczenie TSUE jest zbieżne ze stanowiskiem Rzecznika Finansowego prezentowanym w istotnych poglądach, które jest  przedstawiane na etapie postępowań sądowych. RzF przyznaje, iż w związku z tym spodziewa się zwiększonego napływu wniosków o istotny pogląd. "Dziś to najbardziej skuteczny sposób wspierania posiadaczy kredytów walutowych, wobec braku racjonalnych ofert polubownego rozwiązania sporu ze strony banków" -  mówi Wiktorow.

Od początku swojej działalności (czyli od października 2015 r.), Rzecznik Finansowy  otrzymał już 1467 takich wniosków. Większość postępowań, w których RzF przedstawił  istotny pogląd, wciąż trwa - informuje dziennik. Zdaniem A. Wiktorow, wyrok TSUE powinien zmobilizować osoby, które do tej pory nie podejmowały żadnych działań związanych ze swoją umową. "Im więcej osób zacznie składać reklamacje do banków, sygnalizować w ten sposób gotowość do podjęcia zdecydowanych działań, tym większe prawdopodobieństwo,  że banki zmienią swoje podejście do tego typu sporów" - podkreśla RzF.  

Wyrok TSUE dotyczył kredytu indeksowanego. Takie umowy stanowią około  55–70 proc. kredytów frankowych na rynku. Także w przypadku kredytów  denominowanych  można zakładać  - twierdzi w gazecie mec. Kacper Jankowski z Votum -  że będą one unieważniane przez sądy, "ponieważ po usunięciu klauzuli przeliczeniowej nie będzie możliwe dalsze wykonywanie umowy". Z kolei zdaniem Andrzeja Powierży, analityka DM Citi Handlowego,  do tej pory  rynek wyceniał,  że mniej więcej 40 proc. wszystkich frankowiczów pójdzie do sądów i wszyscy z nich wygrają sprawy. "Czy tak będzie? Nie można dziś przesądzić. Na pewno nie wszyscy ruszą do sądów, ale kampania edukacyjna kancelarii prawnych zrobi swoje" - przyznaje w "Rz" A. Powierża. W opinii eksperta, rynek pozytywnie zaskoczyło  to, "że TSUE sugeruje, iż nie da się utrzymać umowy kredytu indeksowanego bez mechanizmu indeksacji, więc konsekwencją wystąpienia abuzywności klauzuli będzie stwierdzenie nieważności umowy". Z kolei  mec. Jankowski z Votum podkreśla, iż w  zakresie umów indeksowanych "zachowanie umowy bez klauzuli przeliczeniowej jest możliwe" - informuje gazeta.

 

 

Młodzi Polacy mocno zadłużeni

 

Według danych Biura Informacji Kredytowej (BIK),  blisko 1,1 mln różnych kredytów spłaca obecnie 600 tys. młodych Polaków w wieku  18 - 24 lat - informuje "Puls Biznesu” (Nr z 01.10.2019 r.). W tej liczbie,  niemal 70 proc.  to  kredyty konsumpcyjne (40,7 proc. gotówkowe i 24,8 proc. ratalne); 20,9 proc. stanowią limity w koncie, 12,2 proc. karty kredytowe  oraz  ponad 1 proc. to  kredyty mieszkaniowe.  Przy tym  struktura posiadanych przez młodych Polaków  kredytów  wynika z ich wieku i potrzeb, mocno powiązanych ze stylem życia - pisze gazeta. Według BIK, średnio młody kredytobiorca zaciągnął kredyt gotówkowy na kwotę 12 tys. 925 zł, zaś średnia wartość do spłaty z tytułu wszystkich rodzajów spłacanych zobowiązań młodych mieszkańców Polski wynosi 7 tys. 743 zł.  W tym,  udział ich kredytów  wynosi odpowiednio 1,3 proc. wartości oraz  4 proc. liczby wszystkich czynnych kredytów w Polsce (całkowita wartość zaciągniętych kredytów przez Polaków wynosi 10,84 mld zł wg stanu na pierwszą półrocze 2019 r., zaś kwota pozostająca jeszcze do spłaty stanowi  8,61 mld zł) - podaje  dziennik  za BIK. Według "PB",   w kredytach zaciąganych przez młodych  "poważny udział w całkowitej wartości zadłużenia" mają   kredyty mieszkaniowe. BIK szacuje, że ich całkowita kwota w wysokości  2,7 mld zł  stanowi ponad 30 proc. długu, jaki pozostaje młodym do spłaty. Natomiast średni kredyt na mieszkanie, zaciągnięty przez młodych kształtuje się  niewiele powyżej 197 tys. zł.

"Obecnie kredyt mieszkaniowy spłaca 25,2 tys. osób w wieku 18 – 24 lata" - donosi gazeta.

I tak,  ponad połowa młodych, którzy zaciągnęli kredyt, mieszka w miastach do 25 tys. mieszkańców. Najwięcej zobowiązań posiadają mieszkańcy województwa mazowieckiego  (12,82 proc.) i  śląskiego (11,6 proc.),  a najmniej mieszkańcy województw świętokrzyskiego (2,34 proc.) i opolskiego (2,27 proc.).

"Analizy BIK wskazują, że południowo-wschodnia część kraju obsługuje kredyty dużo lepiej niż północno-zachodnia" - zaznacza  "PB".

 

 

Rząd przyjął strategię rynku kapitałowego

 

Polska gospodarka mogłaby czerpać z rynku kapitałowego więcej korzyści. Tymczasem obecnie  spółki nie spieszą się  po kapitał na giełdę, gdyż  z jednej strony skutecznie zniechęca je o tego dobra koniunktura (mają zyski) oraz  tani kapitał w bankach, a z drugiej strony  – mocne przeregulowanie polskiego rynku kapitałowego. Zaś  rynek długu korporacyjnego, zwłaszcza mniejszych podmiotów, zamarł po tzw. aferze GetBacku - informuje "Rzeczpospolita” (Nr z 02.10.2019 r.). Dziennik pisze, że  przyjęta właśnie przez rząd strategia rozwoju rynku kapitałowego ma być  kołem ratunkowym dla naszego rynku  kapitałowego  i ma  go  uzdrowić. Według  komunikatu opublikowanego  po posiedzeniu rządu, właśnie  „silniejszy, bardziej rozbudowany i efektywny rynek kapitałowy przyciągający zasoby kapitału z kraju i zagranicy powinien być kluczowym elementem długoterminowej polityki gospodarczej państwa".

Zdaniem Jerzego Kwiecińskiego, ministra finansów, inwestycji i rozwoju, chodzi o "poszerzenie możliwości finansowania działalności przez polskie, głównie małe i średnie, firmy, które są istotne dla rozwoju gospodarczego kraju. (...) o efektywny rynek kapitałowy realizujący misję wobec całej gospodarki i wspierający ekspansję polskich przedsiębiorstw" - podaje gazeta.  M.in. dlatego trzeba  usunąć 20 najważniejszych (głównie legislacyjnych) barier, które stoją na drodze szybszego rozwoju rynku  i wdrożyć 90 zaproponowanych w strategii najważniejszych działań. Marek Dietl, prezes warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych (GPW) podkreśla, iż inwestorów mają też zachęcić niższe podatki od dywidend oraz możliwość podatkowej kompensacji zysków i strat od inwestycji w fundusze inwestycyjne. W jego opinii,  jednak "propozycjami o największym ciężarze gatunkowym są zapisy dotyczące sądu rynku kapitałowego oraz obligacji rozwojowych. Szybkie efekty może przynieść z kolei systematyczne eliminowanie barier regulacyjnych". Natomiast zdaniem  Wiesława Rozłuckiego, byłego wieloletniego prezesa warszawskiej GPW oraz  Jacka Sochy, partnera w PwC, "od strategii ważniejsza jest osoba odpowiedzialna za jej realizację" - zauważa "Rz".

 

 

Wcześniejsza spłata kredytu to już stały trend

 

Spory o zwrot opłat, jakie pobiera bank czy firma pożyczkowa przy udzieleniu kredytu, systematycznie zyskują na znaczeniu - informuje "Dziennik Gazeta Prawna” (Nr z 01.10.2019 r.). Już blisko  41 proc. skarg, jakie trafiły do Rzecznika Finansowego (RzF) dotyczą kłopotów  z rozliczeniem wcześniejszej spłaty kredytu bądź pożyczki, podczas gdy jeszcze w 2016 r. ich udział wynosił 16 proc. i od tamtego czasu systematycznie rósł - pisze dziennik.  I tak, klienci skarżą się Rzecznikowi przede wszystkim na to,  że banki nie chcą im oddać części opłat pobranych przy zawieraniu umowy kredytowej, jeśli  pożyczone pieniądze spłacili przed terminem. Według gazety, Biuro Rzecznika Finansowego  spodziewa się - na  podstawie danych po ośmiu miesiącach -  że w tym roku dostanie około 1800 wniosków konsumentów z prośbą o interwencję, a więc o  jedną dziesiątą więcej niż rok wcześniej. Jak przyznaje w dzienniku Marcin Jaworski z biura RzF, "ostateczna liczba wniosków dotyczących wcześniejszej spłaty w tym roku będzie zależała od tego, jak w ostatnim kwartale zachowają się klienci oraz banki, firmy pożyczkowe i SKOK-i". Zdaniem eksperta, jeśli instytucje te będą konsekwentnie odrzucać reklamacje klientów,  dotyczące rozliczenia kredytu zgodnie z wytycznymi płynącymi z wyroku TSUE, liczba wniosków o interwencję RF będzie rosła – pisze "DGP".  

Jak dotąd  banki nie chciały oddawać prowizji i opłat przygotowawczych, rozliczając jedynie koszty odsetkowe i składki za ubezpieczenie. Zmienił to wyrok TSUE  z 11 września br.,  zgodnie z którym  bank powinien oddać  klientowi  proporcjonalną  część prowizji za spłacony  kredyt przed terminem. Wcześniej takie stanowisko zajmowali  Rzecznik Finansowy i Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK).

 "Spodziewamy się, że osoby, którym banki w poprzednich latach odrzuciły reklamację dotyczącą rozliczenia kredytu konsumenckiego, zwrócą się z nią ponownie. Jest też grupa osób, która spłaciła wcześniej kredyt konsumencki, była usatysfakcjonowana otrzymaniem jakiejś kwoty po rozliczeniu, np. odsetek czy składek za ubezpieczenie, i nie miała świadomości, że powinna otrzymać jeszcze proporcjonalny zwrot prowizji czy opłat przygotowawczych. Należy się spodziewać, że te osoby również będą śmielej dochodziły swoich praw " - mówi Marcin Jaworski.

Według  danych  Biura Informacji Kredytowej (BIK), obecnie średni okres kredytowania zawarty w umowie kredytu gotówkowego wynosi  47 miesięcy, a faktyczna spłata następuje po niespełna 24 miesiącach. Jednak  prowizje, które pobiera bank, są inkasowane w całości z góry od całej kwoty kredytu i wraz z kosztami  dodatkowymi  stały się dla banków głównym źródłem zarobku. A na tym do tej pory tracili kredytobiorcy.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT