ZUS niezatapialny

ZUS to niezatapialny statek. Nie wywróci go ani spowolnienie gospodarcze, ani demografia - twierdzi "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 20.09.2019 r.), podkreślając, iż w  ostatnich latach sytuacja finansowa Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (FUS)  jest coraz lepsza. Wydolność systemu, a więc relacja pobieranych składek do wypłacanych świadczeń osiągnęła najwyższe wyniki w historii. Z napływających składek pokrywane jest cztery piąte wydatków ZUS - pisze gazeta. Kondycja FUS jest na tyle dobra, że dotacja budżetowa do wypłat w 2018 r.  była niższa, niż planowano i  wyniosła 35,8 mld zł (zamiast 46,6 mld zł), i to pomimo, że wskutek  obniżki wieku emerytalnego zwiększyła się  suma wypłacanych świadczeń - zauważa dziennik. Jednak  najbliższe lata mogą już nie wyglądać tak różowo - ostrzega "DGP". Na horyzoncie widać pogarszającą się sytuację demograficzną oraz spowolnienie gospodarcze - dlatego powracają pomysły gruntownego przemodelowania systemu  emerytalnego, na przykład wprowadzenie   emerytury obywatelskiej. Gazeta przypomina, iż nawet premier Mateusz Morawiecki, zapytany o emeryturę obywatelską podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy, stwierdził, iż  to dyskusja "dopiero przed nami i tutaj niczego nie należy przesądzać”. Dziennik pisze, że obowiązujący obecnie w Polsce system zdefiniowanej składki, czy działający wcześniej system zdefiniowanego świadczenia, "starają się różnicować wypłaty w zależności od wkładu pracy czy wysokości zarobków (...) od tego, na ile emeryt przyczynił się do rozwoju PKB". Jak przypomina "DGP", składka w polskich warunkach wynosi 19,52 proc. podstawy wymiaru, co oznacza, że w ciągu roku na konto ZUS wędruje 2,3 naszej miesięcznej pensji. I jeśli będziemy pracować  40 lat, odłożymy 92 pensje, a jeśli 35 lat – tylko nieco ponad 80.

Przy szacowaniu świadczenia  zgromadzoną składkę dzieli się przez opublikowane przez GUS średnie dalsze trwanie życia. I tak, "emerytura kobiety pracującej 35 lat wyniesie 30 proc. jej pensji, a tej, która ma 40-letni staż – 35 proc. pensji. Z kolei w przypadku mężczyzny będzie to odpowiednio 37 proc. i 43 proc." - tłumaczy gazeta. Dziennik podkreśla, że tak  duża dysproporcja między kobietami a mężczyznami wynika z różnych wieków emerytalnych.

Zdaniem  Pawła Wojciechowskiego, głównego ekonomisty ZUS, dzisiejszy deficyt w ZUS jest efektem okresu przejściowego, czyli pozostałości po starym systemie, że "wielkość wypłacanych świadczeń jako odsetek PKB utrzymuje się na zbliżonym poziomie. Ten system w długim okresie dąży do równowagi (...) Około 2060 r. system powinien się zbilansować, czyli wpływy i wydatki powinny być na tym samym poziomie. To wynik zapisanej w emerytalnym wzorze równowagi, że tyle, ile do systemu włoży ubezpieczony, to tyle wyjmie emeryt". Po  obniżeniu wieku emerytalnego  okazało się jednak,  że FUS zbilansuje się szybciej, gdyż wpłacane świadczenia będą niższe nie tylko dla emerytów, ale i dla FUS (łączny koszt będzie niższy, niż gdyby miał krócej wypłacać  wyższe emerytury).

Jeśli więc  zmiany demograficzne oddziałują w tym samym kierunku i w porównywalnej skali, zarówno na PKB, jak i saldo FUS - podkreśla Wojciechowski -  to relacja salda FUS w procencie PKB się nie zmienia. "Wbrew fałszywym tezom o bankructwie ZUS, nasz system emerytalny wykazuje się największą odpornością na pogarszającą się demografię" - twierdzi P. Wojciechowski.

"Zdaniem "DGP", system emerytalny  może też wspomóc imigracja. Obecnie cudzoziemcy zarejestrowani w ZUS stanowią ponad 600 tys. osób (ok.  4 proc. aktywnych zawodowo), a odprowadzane przez nich składki stanowią 2 proc. Żeby wsparcie dla ZUS stało się zauważalne, imigrantów musi być więcej, a do tego powinni więcej zarabiać - twierdzi gazeta.

 

 

PIP otrzymuje już  skargi o nakłanianiu do rezygnacji z PPK

 

Do Państwowej Inspekcji Pracy (PIP) wpłynęły pierwsze zgłoszenia o nieprawidłowościach przy tworzeniu Pracowniczych Planów Kapitałowych (PPK) - informuje "Prawo.pl" (z 27.09.2019 r.). Chodzi o  nakłanianie pracowników w przedsiębiorstwach do rezygnacji z dodatkowego oszczędzania w programie PPK. Jak przyznaje w portalu Wiesław, Główny Inspektor Pracy, są już "pierwsze zgłoszenia dotyczące możliwych nieprawidłowości przy Pracowniczych Planach Kapitałowych. Dotyczą one nacisków na pracowników, aby nie zapisywali się do programów i składali wnioski o rezygnację. Będziemy to badać, czy faktycznie tak się dzieje. Pierwsze efekty kontroli poznamy za kilka tygodni". Według Łyszczka, PIP wytypowała już do  działań kontrolnych swoich pracowników. Ponadto, przeprowadzono  cykl szkoleń inspektorów, łącznie z  pracownikami ZUS.

Zdaniem "Prawo.pl" , takich skarg PIP może otrzymać o  wiele więcej, kiedy PPK zaczną obowiązywać także w małych  firmach. Albowiem w ich przypadku rezygnacja całej załogi oznacza uniknięcie prowadzenia PPK, a to dla przedsiębiorstw przedstawia istotne oszczędności. Oskar Sobolewski z kancelarii Wojewódka i Wspólnicy, Instytutu Emerytalnego twierdzi,  że mikroprzedsiębiorcy w przypadku PPK będą mieli możliwość nie tworzenia planów kapitałowych w sytuacji, kiedy wszystkie osoby zatrudnione złożą deklaracje rezygnacji. Z kolei Tomasz Klemt, radca prawny z Kancelarii Klemt uważa, iż naciski w sprawie rezygnacji z PPK  w przypadku małych przedsiębiorstw będą  trudne do udowodnienia. "W małych firmach bowiem wszyscy się znają i od razu będzie wiadomo, kto zgłosił sprawę do inspekcji. To może wywoływać strach przed utratą miejsca pracy. Jest to szczególnie istotne w kontekście zapowiadanego przez ekonomistów spowolnienia gospodarczego - o nowe zatrudnienie będzie zapewne trudniej" - mówi ekspert w rozmowie  z "Prawo.pl". T. Klemt podpowiada, iż "badając kwestie rezygnacji, inspekcja powinna przyjrzeć się procedurze wyboru firmy zarządzającej PPK", przede wszystkim, "jak ją przeprowadzono, czy w ogóle do niej doszło i jak wypowiadała się w tej sprawie strona związkowa bądź reprezentacja pracowników".

Natomiast w opinii  Marka Lewandowskiego,  rzecznika NSZZ "Solidarność", tam, gdzie działają związki zawodowe,  dużo trudniej o nieprawidłowości przy PPK, ponieważ "związkowcy od razu próbują nagłaśniać takie sprawy. Każde nadużycie niesie ze sobą zagrożenie sprawami sądowymi" - podaje portal.

 

 

TFI PZU potentatem na rynku zarządzających  PPK

 

DO 25 października 2019 r.  wszystkie firmy zatrudniające ponad 250 pracowników powinny podpisać umowy o zarządzanie pracowniczymi planami kapitałowymi (PPK) - informuje "Rzeczpospolita" (Nr z 24.09.2019 r.) Z kolei do 25 września br. firmy te  miały mieć  uzgodnione z pracownikami, którą instytucję wybierają jako prowadzącą PPK. Tymczasem zarządy wielu z nich  odnotowały    problem z poinformowaniem  swoich pracowników o konieczności wprowadzenia PPK i tym samym wypełnienia ustawowego obowiązku. Marcin Żółtek, wiceprezes zarządu TFI PZU, odpowiedzialny za PPK w Grupie PZU twierdzi, iż spółka ta wyszła  takim pracodawcom  naprzeciw,  oferując im "spersonalizowane szkolenia e-learningowe, z których w prosty i zwięzły sposób pracownicy mogą się dowiedzieć wszystkiego, co niezbędne o PPK". Ponadto, jak podkreśla M. Żółtek w gazecie,  dodatkowo pracodawca "w każdym momencie będzie mógł sprawdzić, ile osób już skorzystało ze szkolenia i otrzymać potwierdzenie tego faktu".  PZU m.in. uruchomiło specjalny, bezpłatny internetowy serwis e-PPK, który umożliwia  pracodawcy podpisanie umowy o zarządzanie PPK w zaledwie kilka minut, a na późniejszym etapie pozwala na przesyłanie online list pracowników, list ich wpłat i dyspozycji. Ponadto, system ten  "automatycznie kontroluje też wprowadzane dane, wskazując błędy, które wymagają poprawy. Serwis pozwala na integrację z systemem kadrowo-płacowym pracodawcy" - wyjaśnia dziennik. Marcin Żółtek mówi, iż systemy informatyczne firmy "są w pełni dostosowane do rozwiązań wypracowanych przez grupę roboczą i umożliwiają wymianę danych z systemami wszystkich wiodących dostawców w naszym kraju".

Według "Rz", TFI PZU  jest jednym z  dwóch  najchętniej wybieranych  przez pracodawców instytucji,  oferujących prowadzenie i zarządzanie pracowniczymi planami kapitałowymi (PPK),  którzy łącznie  posiadają 80 proc. rynku PPK. Grupa PZU już w kwietniu br. ogłosiła, że rezygnuje na rok z pobierania opłat za zarządzanie PPK.

Z danych portalu mojePPK.pl  wynika  natomiast, iż chęć uczestniczenia na tym rynku zgłosiło  20 instytucji.

 

 

Ponad 30 proc. przedsiębiorstw  podpisało już umowy na prowadzenie PPK

 

Według  Bartosza Marczuka, wiceprezesa Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR), już ponad 1320 firm podpisało z instytucjami finansowymi umowy dotyczące prowadzenia Pracowniczych Planów Kapitałowych (PPK) - donosi "Bankier.pl" (z 25.09.2019 r.). W jego opinii,  jest to ponad  30 proc. firm z tzw. pierwszej fali przedsiębiorstw (około 4000 firm ) zobowiązanych prawem do  zawarcia z instytucją finansową umowy  o zarządzanie PPK. Marczuk uważa, iż "nie ma obaw, że przedsiębiorstwa nie zdążą z umowami do 25 października br." - pisze portal - ponieważ obecnie "wpada do systemu dziennie już po kilkadziesiąt tych umów".  Zdaniem wiceprezesa PFR, "to tempo jest całkiem przyzwoite". Marczuk zapytany, czy wyższe koszty pracy związane ze wzrostem płacy i uruchomieniem PPK, nie będą rodzić pokusy, aby zniechęcać pracowników do udziału w PPK, stwierdził, że nie wydaje mu się, by "to był jakiś problem specjalnie dla pracodawców. Dla pracowników wręcz to może być bardzo duża zachęta, bo jest mechanizm związany z płacą minimalną, który mówi, że mimo opłacania bardzo niskiej składki otrzymuje się pełne dopłaty" - informuje "Bankier.pl". Jak podkreślił wiceprezes PFR,  "jeżeli weźmiemy pensję minimalną przyszłoroczną 2600 zł, to dla takiego pracownika, który zapisze się do PPK (...) oznacza to, że on zapłaci 15 zł, a dostanie blisko 70 zł. Taka proporcja własnego wkładu, że ja wpłacam 15 zł, a otrzymuję 65-70 zł dodatkowo (...) nie zdarza się tak naprawdę w normalnym życiu i funkcjonowaniu. To jest bardzo atrakcyjny sposób odkładania pieniędzy na przyszłość".

PPK to dobrowolny i powszechny system długoterminowego oszczędzania, który ma być tworzony wspólnie przez pracowników, pracodawców oraz państwo. Od 1 lipca 2019 r. jako pierwsze  do systemu wchodzą największe przedsiębiorstwa,  zatrudniające co najmniej 250 osób - przypomina portal. Następnie, co pół roku - do stycznia 2021 r. - system będzie wprowadzany w coraz mniejszych firmach.

Do PPK zostaną automatycznie zapisani pracownicy w wieku od 18 do 55 lat, natomiast osoby, które przekroczyły  55. rok życia, mogą przystąpić do PPK na własny wniosek. Według założeń PFR, odpowiedzialnego za uruchomienie i wdrożenie PPK, docelowo  systemem zostanie objętych do  7-8 mln osób.

 

 

Mniejszy ZUS dla przedsiębiorców to pułapka?

 

Mniejszy ZUS dla firm jest pułapką, gdyż przedsiębiorcy mogą nie wypracować minimalnej emerytury - ostrzega "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 26.09.2019 r.). Zdaniem  gazety, z jednej strony "państwo zachęca Polaków do zakładania własnej działalności, ale po upływie 2,5 roku przedsiębiorcy muszą się zmierzyć z koniecznością opłacania składek, liczonych od 60 proc. prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego". A rząd, promując nowy program 500 minus dla firm, o tym ich nie uprzedza - pisze dziennik, wyjaśniając, iż składki prawdopodobnie mają być niższe o ok. 500 zł dla małych i średnich firm,  spełniających  łącznie dwa kryteria – przychody do 10 tys. zł i dochód do 6 tys. zł miesięcznie (według  departamentu komunikacji Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii,  nowa propozycja bazuje na rozwiązaniach przyjętych przy małej działalności gospodarczej), ale "zmiana obejmie tych przedsiębiorców, którzy w 2019 r. osiągną maksymalnie 120 tys. zł przychodu w skali roku (wobec obecnie obowiązującego progu 30-krotności minimalnego wynagrodzenia)". Składki będą opłacane zaś  od miesięcznego dochodu.

Tymczasem warto pamiętać, iż w myśl funkcjonującego  w naszym kraju modelu emerytalnego, wysokość świadczenia   późniejszego emeryta  zależy od  uzbieranego przez niego  kapitału na indywidualnych kontach w ZUS  i OFE. Jeśli jednak w momencie osiągnięcia wieku emerytalnego wyliczone świadczenie okazuje się niższe od ustawowej emerytury minimalnej - podaje „DGP" -  to ZUS dopłaca do tej wysokości, ale "pod warunkiem osiągnięcia wymaganego stażu: dla kobiet 20 lat, dla mężczyzn – 25 lat pracy”. Tyle, że jest  jeszcze "zasada proporcjonalności, na której opiera się cały system". I tak, zgodnie z art. 87 ust. 3 ustawy o emeryturach i rentach, "przy obliczaniu okresów składkowych miesiące, w których składki były obliczone od podstawy niższej niż minimalna pensja, uwzględnia się tylko częściowo" - podkreśla gazeta. A Bogusława Nowak-Turowiecka, niezależny ekspert ubezpieczeniowy ostrzega  w dzienniku, że  jeśli przedsiębiorca przez 20 lat będzie opłacał „preferencyjne” składki, "to dla osiągnięcia minimalnej emerytury będzie musiał pracować dłużej, nawet o 10 lat, bo do okresu składkowego zaliczy tylko 10", albo na koniec życia dostanie grosze. Przy tym, jeśli składka jest odprowadzana przez cztery miesiące w kwocie wyliczonej od połowy minimalnego wynagrodzenia, to  nie wlicza się do okresu składkowego - informuje „DGP".

W opinii Bogdana Grzybowskiego, dyrektora Wydziału Polityki Społecznej OPZZ i  członka Rady Nadzorczej ZUS, "obecnie obowiązujące rozwiązania są wystarczające. I nie ma powodu tworzyć nowych".  Natomiast Jeremi Mordasewicz, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan, członek Rady Dialogu Społecznego podkreśla, iż te kolejne zmiany dodatkowo komplikują system ubezpieczeniowy dla przedsiębiorców i niosą niebezpieczeństwo, że nie zgromadzą oni  składek wymaganych do wypłaty minimalnej emerytury.  Ponadto, w opinii  ekspertów,  szybkiego rozwiązania wymaga rozwiązanie problemu z  obowiązkowym ryczałtem przy opłacaniu składek na ZUS.

Obecnie w  ramach zaproponowanej przez rząd  zmiany, nazwanej „ZUS plus”, około  250 tys. przedsiębiorców będzie mogło zapłacić składkę proporcjonalnie do dochodu. Jednak pozostałych 950 tys. nadal będzie rozliczać się ryczałtem.

Marek Kowalski, przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP) zauważa w "DGP", że "niskie składki nie wystarczą do otrzymania godnego świadczenia (...)  przedsiębiorcy powinni sami decydować o tym, że oszczędności wynikające z opłacania niższych składek przeznacza na dodatkowe ubezpieczenia emerytalne - dodaje.

Stąd FPP proponuje, aby  wysokość składek na ubezpieczenia społeczne z tytułu działalności gospodarczej było proporcjonalne do dochodu z limitem składek do  3500 zł miesięcznie – mówi Marek Kowalski.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT