SN: leśnik ma prawo do drugiej odprawy emerytalnej

Zdaniem Sądu Najwyższego (uchwała siedmiu sędziów Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu na posiedzeniu niejawnym Izby), pracownik leśnictwa ma prawo do drugiej odprawy z tytułu przejścia na emeryturę, nawet jeżeli  wcześniej ją pobrał  przechodząc  na rentę inwalidzką, po czym ponownie zatrudnił się w Lasach Państwowych – informuje „Prawo.pl” (z 03.09.2019 r.).

Uchwała Sądu Najwyższego jest bardzo korzystna dla pracowników tego sektora gospodarki. Stanowi, iż  pracownik Służby Leśnej, który pobrał odprawę rentową przed 1 stycznia 1992 r., a następnie został po raz kolejny zatrudniony w leśnictwie, „może skutecznie ubiegać się o (kolejną) odprawę (tym razem - emerytalną), związaną z zakończeniem stosunku pracy łączącego go z pracodawcą sektora leśnego” – podaje portal.

SN rozpatrywał sprawę  z powództwa leśnika Tadeusza N., który wystąpił do sądu przeciwko jednemu z nadleśnictw o zapłatę odprawy emerytalnej (sygn.  akt III PZP 3/19 z 29 sierpnia 2019 r.). Jednak sądy niższych instancji   oddaliły powództwo mężczyzny, byłego pracownika nadleśnictwa, zatrudnionego w  Lasach Państwowych  od 1 czerwca 1982 r. do 24 października 1986 r.  Sądy uzasadniały  odrzucenie pozwu Tadeusza N. tym, iż  powód  24 października 1986 r. przeszedł na rentę inwalidzką, a  pracodawca wypłacił mu  odprawę rentową na zasadach określonych w przepisach  w kwocie odpowiadającej 150 proc. ówczesnego najniższego wynagrodzenia. Następnie rencista  ponownie zatrudnił się  w tym samym nadleśnictwie  i pracował  tam od 1 grudnia 1987 r.  do 20 listopada 2015 r., kiedy to przeszedł na emeryturę i rozwiązał stosunek pracy. Według „Prawo.pl”,  były pracownik ponownie zażądał od nadleśnictwa wypłaty  odprawy emerytalnej, przewidzianej ustawą z 28 września 1991 r. o lasach.

Obecnie  jej wysokość kształtuje się na poziomie trzykrotnego albo sześciokrotnego  wynagrodzenia,  należnego  pracownikowi za ostatni miesiąc zatrudnienia, w zależności od czasu stażu. Nadleśnictwo  odmówiło jednak wypłaty, twierdząc,  że odprawa emerytalno-rentowa  ma charakter jednorazowy, a pracownik już wcześniej ją  pobrał.

W związku z tym Tadeusz N. wystąpił ze skargą kasacyjną do SN, a ten  „powziął istotne wątpliwości natury prawnej w zakresie dotyczącym wykładni przepisów określających zasady nabywania prawa do odprawy emerytalno-rentowej, przysługującej pracownikom branży leśnej” - donosi portal.  

Sąd Najwyższy w składzie trzech sędziów, rozpoznającym skargę kasacyjną, odroczył wydanie orzeczenia i przekazał ją  do rozstrzygnięcia  powiększonemu składowi Sądu Najwyższego .

 

 

Premier: sprawa wprowadzenia emerytury obywatelskiej nie jest przesądzona

 

 Zdaniem premiera Mateusza Morawieckiego,  kwestia  ewentualnego wprowadzenia  tzw. emerytury obywatelskiej nie jest zamknięta. M. Morawiecki, zapytany o taką możliwość podczas XXIX Forum Ekonomicznego w Krynicy-Zdroju,  odpowiedział, iż ta  "dyskusja jest dopiero przed nami i niczego nie należy przesądzać" - donosi „Bankier.pl" (z 05.09.2019 r.) za PAP. Premier stwierdził, iż "(...) szanujemy dotychczasowe prawa nabyte i wszelkie rozwiązania muszą być społecznie przedyskutowane, muszą mieć akceptację społeczną" - informuje portal.

Morawiecki powiedział w Krynicy, że  "odzyskaliśmy dla państwa polskiego co najmniej ok. 50 mld zł, patrząc na VAT, ZUS, CIT i PIT, i dzięki temu radzimy sobie lepiej z niezbilansowanym systemem emerytalnym niż nasi poprzednicy, mimo że podnieśli wiek emerytalny, a my obniżyliśmy". Premier podkreślił, że  że jeśli ktoś chce pracować po osiągnięciu wieku emerytalnego, to ma takie prawo. Szef rządu zaznaczył także - podaje "Bankier.pl" - iż "blisko 800 tys. emerytów, osób które mają uprawnienia emerytalne, pracuje i dzięki temu będą mieli też lepsze uposażenia emerytalne. A więc na zasadzie dobrowolności, a nie na zasadzie przymusu, zrekonstruowaliśmy ten system emerytalny" – oświadczył  Morawiecki.

 

 

Fundusz Pracy wyda na  PPK

 

Jak donosi  "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 05.09.2019 r.),  w 2020 r.  samorządy otrzymają 2,31 mld zł  ze  środków Funduszu Pracy (FP) na programy aktywizacji zawodowej i promocję zatrudnienia. Ze  zgromadzonych na FP pieniędzy będą też (po rocznej przerwie) ponownie pokrywane koszty specjalizacji oraz staży podyplomowych lekarzy, dentystów, pielęgniarek i położnych. Na ten cel zarezerwowanych jest 2,2 mld zł - podaje gazeta. Dziennik podkreśla, iż w  bieżącym roku takiej pozycji nie ma w planie finansowym FP, a "pieniądze na kształcenie medyków pochodzą z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych (FGŚP)". Jednak już w  przyszłym roku, tak samo jak przed 2019 r., to Fundusz Pracy  będzie źródłem finansowania specjalizacji i staży.

Z kolei według założeń projektu ustawy budżetowej na 2020 r.,  na Funduszu Pracy  na początku przyszłego roku  powinno  się znajdować 22,7 mld zł. I tak, przychody z obowiązkowej składki na FP wyniosą ponad 12 mld zł, a wydatki z Funduszu mają łącznie sięgnąć 10,1 mld zł. Oznacza to  wzrost w porównaniu z bieżącym rokiem, w którym są one na poziomie 7,7 mld zł - informuje "DGP".

Gazeta pisze, iż w związku z tym, że  kolejne grupy pracodawców od 2020 r. będą zobowiązane do wprowadzania pracowniczych planów kapitałowych (PPK), wzrośnie też kwota, jaką dokłada do ich tworzenia budżet państwa, a konkretnie właśnie Fundusz Pracy.

Z prognoz wynika, iż w 2020 r. wydatki Funduszu Pracy na PPK mają wynieść 660 mln zł, a w następnym roku mają wzrosnąć ą do 1,4 mld zł - donosi dziennik.

 

 

PPK: Polacy "boją się powtórki z OFE"

 

Zdaniem Pawła Borysa, prezesa Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR), upowszechnienie pracowniczych planów kapitałowych (PPK) powinno zająć od sześciu  do ośmiu lat - pisze „Interia.pl" (z 03.09.2019 r.). Jak powiedział P. Borys  na Forum Ekonomicznym w Krynicy, Polacy tracą  rocznie około 10 mld zł, ponieważ trzymają pieniądze w gotówce czy na nieoprocentowanych rachunkach. Tymczasem  PPK są znacznie bardziej efektywnym sposobem na oszczędności - stwierdził szef PFR. W jego opinii, PPK mogą wchłonąć około 30 proc. całości prywatnych oszczędności - podaje portal - gdyż "w zasadzie wszystkie czynniki przemawiają za tym, aby na PPK się zdecydować".

Paweł Borys oświadczył, iż " w bogatych krajach udział w tego typu programach jest w przedziale 60-90 proc". Tyle, że są w naszym kraju ludzie, którzy "boją się powtórki z OFE" i  "argumenty za Planami do nich nie przemawiają". Jego zdaniem, zmiana takiego  nastawienia będzie wymagać jednak czasu  - informuje "Interia.pl". W ocenie  szefa PFR, powoli Polacy będą do PPK się przekonywać,  gdy program będzie stabilnie pracował przez kilka lat. Zwłaszcza, że "udział PPK zabezpiecza dochód w momencie, gdy pracownik przechodzi na emeryturę i przestaje zarabiać.(...) nawet jeżeli dana osoba ma jakiś majątek, np. mieszkanie, to w takim momencie staje się ono kosztem, powstaje problem pokrycia bieżących wydatków". P. Borys przyznał - zaznacza portal - iż obecnie, na początek, ma nadzieję na "partycypację rzędu 50 proc."  Ale w ciągu kilku lat wskaźnik partycypacji  PPK  w Polsce mógłby sięgnąć do 60-70 proc. -dodał.

 

 

Przedsiębiorcy rzadko zwracają się do  ZUS o interpretację niejasnych przepisów

 

Chociaż przepisy dotyczące ubezpieczeń społecznych  nie są jasne, do ZUS trafia mało zapytań  o ich wykładnię. Jak podaje „Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 04.09.2019 r.), firmy rzadko kierują do organu rentowego wnioski o wydanie pisemnej interpretacji. I tak, w okresie  od  1 czerwca 2017 r. do 30 czerwca 2018 r.,  ZUS otrzymał 1601 takich wniosków, a w  kolejnym analogicznym okresie (czerwiec 2018 – czerwiec 2019) wpłynęło ich do ZUS 1360. To mało jak na  liczbę funkcjonujących firm, szacowaną "w setkach tysięcy" - pisze gazeta.

"DGP" podkreśla, iż firmy mają prawo zapytać ZUS  w swojej indywidualnej sprawie o zakres i sposób zastosowania przepisów, z których wynika obowiązek opłacania przez nich składek na ubezpieczenia społeczne. Tymczasem organ emerytalno- rentowy  może wypowiadać się jednak "tylko w sprawie obowiązku podlegania ubezpieczeniom społecznym, zasad obliczania składek na ubezpieczenie społeczne, ubezpieczenie zdrowotne, Fundusz Pracy, Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, Fundusz Emerytur Pomostowych i Solidarnościowy Fundusz Wsparcia Osób Niepełnosprawnych oraz podstawy, od której obliczane są składki na ubezpieczenia społeczne, zdrowotne, FP, FGŚP i FEP" – podaje dziennik.

ZUS wydaje interpretację w drodze decyzji w ciągu 30 dni od dnia otrzymania kompletnego i opłaconego wniosku. Jeżeli nie zmieści się w tym terminie, to stanowisko przedstawione we wniosku uważa się  za prawidłowe - podkreśla dziennik. Natomiast jeśli przedsiębiorca nie zgadza się ze stanowiskiem ZUS, może się od niego odwołać do sądu okręgowego w ciągu miesiąca od dnia doręczenia decyzji za pośrednictwem oddziału ZUS,  który ją wydał.

Zdaniem Łukasza Kozłowskiego, głównego ekonomisty Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP), przedsiębiorcy najczęściej mają wątpliwości w związku ze zbiegiem tytułów do ubezpieczeń społecznych oraz obliczaniem składek, m. in. w przypadku niezdolności do pracy. Kozłowski zauważa, że częstsze kierowanie pytań do ZUS o wykładnię przepisów przyczyniłoby się do  rzadszego kwestionowania przez ZUS umów, "co do których w ocenie organu rentowego powinny być stosowane przepisy dotyczące zlecenia" - informuje dziennik. Z kolei w opinii Joanny Torbé, ekspertki BCC ds. prawa pracy i ubezpieczeń społecznych, przedsiębiorcy muszą sobie uświadomić, że w przypadku wątpliwości co do interpretacji przepisów, powinni pytać ZUS o wykładnię. "Unikną tym samym o wiele większych kosztów ewentualnych procesów sądowych w przypadku wykrycia nieprawidłowości podczas kontroli, gdzie wydawanych jest często kilkaset decyzji i od każdej osobno należy składać odwołania".

Zdaniem mec. Torbé,  dużą rolę odgrywa tutaj brak świadomości przedsiębiorców, że takie narzędzie mają do dyspozycji oraz ich obawy, że z ZUS  uzyskają decyzję negatywną. Natomiast  Katarzyna Siemienkiewicz, ekspert ds. prawa pracy Pracodawców RP, uważa, iż  "przedsiębiorców w ubieganiu się o interpretację zniechęca przede wszystkim wymóg bardzo precyzyjnego określenia stanu faktycznego", ponieważ popełniony błąd w ocenie stanu faktycznego spowoduje, że "wydana interpretacja może nie uchronić w przyszłości od sankcji" – twierdzi w "DGP" ekspertka.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT