Badanie Aegon: pracodawca powinien prowadzić zakładowy plan emerytalny

Zachodzące  zmiany  demograficzne, które wymuszają zmiany w systemach emerytalnych na świecie,   zmieniają także postawy  ludzi wobec przyszłej emerytury. Do roku 2050 r. ponad 2 mld osób będzie w wieku 60 lat i więcej - wynika z szacunków ONZ.  Zdaniem "Rzeczpospolitej" (Nr z 24.10.2012 r.).  Rośnie niepewność obywateli co do ich sytuacji finansowej po zakończeniu kariery zawodowej.  Na przykład badanie  przeprowadzone  przez Aegon w 9  krajach wykazało pesymizm u 44 proc. badanych pracowników. Największymi pesymistami  są Francuzi, Węgrzy i Polacy. To też może być powodem,  że pracownicy coraz bardziej interesują się zakładowymi planami emerytalnymi. Dwie trzecie uczestników badania (67 proc.) uważa, że   "powinny one stanowić integralną część wynagrodzenia".  Według gazety, sądzi tak 69 proc. Polaków zapytanych przez Aegon. Takie myślenie dominuje także wśród pracowników w krajach anglosaskich (USA 78 proc. odpowiedzi, wielka Brytania – 76 proc.), zaś  na Węgrzech dotyczy 55 proc.
Trzy czwarte badanych przez firmę Aegon uważa, że pracodawca powinien prowadzić zakładowy plan emerytalny. W Polsce, Holandii, USA i Wielkiej Brytanii tego zdania jest ponad 80 proc. pracujących, a  na Węgrzech już tylko 43 proc. Przy tym - zauważa dziennik - ponad jedna trzecia pracujących przy zmianie pracodawcy będzie zdecydowanie zwracać uwagę na to,  czy w nowym miejscu pracy działa plan emerytalny (zwróci na to uwagę 44 proc. badanych). W opinii "Rzeczpospolitej", oczekiwanie planu emerytalnego w firmie rośnie  wraz  z  wiekiem.
Badanie Aegon zostało przeprowadzone w grupie 9 tys. pracowników z 9 krajów. Oprócz Polski, także z Francji, Niemiec, Węgier, Holandii, Hiszpanii, Szwecji, Wielkiej Brytanii oraz USA.

Polacy emigrują  na świadczenia przedemerytalne


Gwałtownie przybywa osób przechodzących na świadczenia przedemerytalne - informuje "Rzeczpospolita"(Nr z 25.10.2012 r., powołując się na dane  ZUS. Podczas gdy w  styczniu 2011 r.  świadczenia przedemerytalne pobierało z  ZUS  około 80,2 tys. osób, to w  sierpniu br. było ich już 109,1 tys. Gazeta tłumaczy to pogarszającą  się sytuacją na rynku pracy, ucieczką  starszych osób przed bezrobociem oraz wygaszeniem od początku 2009 r. powszechnych przywilejów emerytalnych. Zdaniem ekspertów,   "lawinowy wzrost liczby osób korzystających z tych świadczeń to kolejny dowód na to, że sytuacja na rynku pracy gwałtownie się pogarsza". Aleksandra Wiktorow, była prezes ZUS, obecnie Rzecznik Ubezpieczonych  i  członek Rady Gospodarczej przy Premierze mówi w gazecie, iż  kiedy " przybywa wszelkiego rodzaju świadczeń, to jest to sygnał tego, że sytuacja na rynku pracy zaczyna się psuć. Ludzie obawiając się kłopotów i biedy, na wszelki wypadek uciekają na zasiłki, kiedy tylko nabędą do nich prawa".
Najwięcej osób na świadczeniach przedemerytalnych przybyło  na Mazowszu i Śląsku.
Według dziennika, " prawo do wcześniejszego świadczenia przysługuje osobom, które straciły pracę z przyczyn leżących po stronie pracodawcy i przez pół roku nie znalazły następnej". Przy czym, "skala zwolnień jest tak duża, że wielu pracowników zaczyna wracać do starego pomysłu ucieczki na długotrwałe zwolnienia lekarskie, aby uniknąć utraty pracy i dochodów."  Znacznie większy problem z absencją chorobową jest w sektorze publicznym niż prywatnym - podaje "Rz".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT