Bank płaci za oszustwa swoich pracowników wobec klientów

Jeśli praca w banku ułatwiła oszustwo, to bank odpowiada za szkodę wyrządzoną przez pracownika - informuje "Rzeczpospolita"(Nr z 16.10.2016 r.), powołując się  na wyrok  Sądu  Najwyższego.  SN  wydał orzeczenie ważne dla banków i ich klientów, w  którym wskazał granicę, od której bank odpowiada za winę pracownika . SN uznał, że rekompensata tutaj  nie jest automatyczna. Zdaniem SN, bank zwraca klientowi utracone pieniądze w sytuacji, kiedy  zatrudnienie pracownika  na danym stanowisku ułatwiło oszustwo - pisze gazeta.
Sąd Najwyższy rozpatrywał sprawę Waldemara L., który powierzył  jednemu z największych banków  wszystkie swoje oszczędności, udzielając  pełnomocnictwa Marzenie B., pracownicy banku   do  dokonywania w jego imieniu " wszystkich czynności, w tym zawierania, zmiany i rozwiązywania umów". Jednak przeprowadzona po kilku latach wewnętrzna kontrola banku  - podaje dziennik - wykazała, że pracownica ta  bezprawnie inwestowała pieniądze klientów, w tym Waldemara L., wyprowadzając  je z kont. Przy tym,  na rachunkach Waldemara L. stwierdzono  nieuprawnione  operacje. Bank zwrócił mu więc  935 tys. zł i 65 tys. zł odsetek, jednak klient stracił, co orzekł sąd karny,  w sumie około  3,2 mln zł.  Waldemar L. o  wyrównanie tej sumy wystąpił więc z pozwem przeciw bankowi  do sądu - donosi "Rz".

Inwestorzy bardzo ostrożni. Szykuje się  krach  na rynkach finansowych ?

Według "Dziennika Gazety Prawnej"(Nr z 19.10.2016 r.), rosną obawy inwestorów o kondycję globalnych rynków.  Menedżerowie funduszy spodziewają się skokowego wzrostu inflacji - pisze dziennik. Czy zatem "globalną gospodarkę czeka obligacyjny krach, załamanie globalizacji oraz kryzys w strefie euro?" - zastanawia się gazeta, powołując się na badanie Bank of America. Pokazało ono, że oczekiwania inflacyjne są na najwyższym poziomie od 16 miesięcy, natomiast obawy o wystąpienie stagflacji osiągnęły najwyższe rozmiary od kwietnia 2013 r.  Ponadto, z badania wynika -  podaje "DGP" -  iż  udział gotówki w strukturze aktywów nie był tak wysoki od listopada 2001 r., czyli okresu tuż po atakach terrorystycznych na WTC (w październiku br.  ilość posiadanej gotówki w portfelach  wzrosła  do 5,8 proc. z 5,5 proc. we  wrześniu br.).  "Analitycy Bank of America przewidują, że duża ilość gotówki w portfelach zwiększa szanse na szybki wzrost cen akcji. (...)Kiedy średni poziom gotówki w portfelach przekracza 4,5 proc., wysyłany jest wyraźny sygnał dla rynku akcji. Kiedy udział pieniądza spada poniżej 3,5 proc., należy spodziewać się odwrotnej sytuacji" – stwierdza raport  banku.
Zdaniem Michaela Hartnetta, głównego  stratega inwestycyjnego America Merrill Lynch, "poziom gotówki w portfelach (...) wskazuje na to, że inwestorzy mają „niedźwiedzie” nastroje, obawiając się rozpadu UE oraz wygranej Republikanów w wyścigu o Biały Dom" - informuje dziennik.

Nadzór finansowy pod kontrolę banku centralnego ?

Komisję Nadzoru Finansowego (KNF) i Narodowy Bank Polski (NBP) połączy unia personalna, a szefem obu instytucji zostanie Adam Glapiński – informuje "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 19.10.2016 r.). Według dziennika, zakłada to   projekt ustawy nadzorze finansowym, przygotowany przez posłów PiS w porozumieniu z NBP. Twórcy projektu proponują, aby  szef banku centralnego automatycznie zostawał  przewodniczącym KNF. Obie instytucje zachowałyby jednak instytucjonalną odrębność.  Przy tym, "włączenie KNF do NBP wymagałoby rozdzielenia nadzoru, prawdopodobnie wówczas część odpowiedzialna za rynek kapitałowy nie mogłaby znaleźć się w strukturach banku centralnego". A istotne, aby "jedna instytucja oceniała rynek finansowy, ubezpieczeniowy i kapitałowy" – mówi w  gazecie  polityk PiS. Ponadto, zdaniem  "niektórych polityków " PiS,  szybkie przekazanie KNF pod zarząd prezesa NBP może  zapobiec rywalizacji różnych frakcji w partii o wpływ w Komisji. Jak podaje "DGP", w partii rządzącej słychać także głosy krytyczne wobec projektu.
Projekt zakłada także kilka  innych rewolucyjnych zmian, głównie w składzie KNF. I tak, "swojego przedstawiciela straciłby resort pracy, za to zyskałby Bankowy Fundusz Gwarancyjny. Rząd miałby bezpośrednio dwóch przedstawicieli desygnowanych do komisji przez resort finansów i resort rozwoju. Swoje miejsce zachowałby prezydent. (...) Dziś szef KNF może wybrać dwóch zastępców, którzy z prawem głosu wchodzą do komisji. Według projektu nowelizacji wybierałby trzech, dzięki czemu w ośmioosobowej komisji bank centralny miałby cztery głosy. Głos przewodniczącego, czyli prezesa banku byłby decydujący w przypadku remisu w czasie głosowania" - pisze  dziennik.   
W opinii "DGP", takie rozwiązanie  "zdecydowanie uniezależnia KNF od rządu i w praktyce oddaje ją pod kontrolę banku centralnego".
Projekt, który niebawem ma zostać zgłoszony, będzie  jeszcze konsultowany z Europejskim Bankiem Centralnym (EBC). Jeśli  EBC nie będzie miał uwag, "zmiana może być wprowadzona w ciągu kilku miesięcy. Natomiast łączenie instytucjonalne KNF z NBP trwałoby dłużej" - informuje gazeta.

TFI przypominają  klientom  o  FATCA

Kilkaset tysięcy klientów funduszy inwestycyjnych w Polsce już za kilka tygodni może się obudzić z  zablokowanymi rachunkami - ostrzega "Gazeta Wyborcza"(Nr z 18.10.2016 r.). Stanie się tak, jeśli nie złożą oświadczenia,  czy mają jakiekolwiek powiązania z USA, a  więc  czy są amerykańskimi rezydentami podatkowymi, a więc  osobami, które powinny płacić tam podatki (dotyczy to   właścicieli rachunków bankowych, maklerskich, rejestrów TFI czy polis inwestycyjnych). Chodzi tu o Polaków nie tylko z obywatelstwem amerykańskim , ale także o osoby z zieloną kartą, czy  przebywające dłużej na terytorium USA.
Gazeta pisze, iż taki obowiązek nakłada  na instytucje finansowe funkcjonujące w Polsce  umowa  pomiędzy Polską a USA , zwana w skrócie FATCA,  zawarta  w październiku 2014 r.  Dzięki niej  Amerykanie chcą skuteczniej walczyć z nadużyciami podatkowymi (uchylanie się od płacenia podatków i ukrywanie dochodów) przez swoich obywateli - wyjaśnia dziennik.
Umowę FATCA   polski rząd podpisał podobnie jak kilkadziesiąt innych krajów, w  tym Szwecja, Wielka Brytania, Hiszpania, Włochy, Niemcy czy Francja.

"Frankowicz" w sądzie nie jest bez szans

Frankowiczu, masz szansę wygrać z bankiem w  sądzie - pisze "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 17.10.2016 r.). W opinii gazety, czas, kiedy to  pozytywne wyroki dla osób zadłużonych w szwajcarskiej walucie można było policzyć na palcach jednej ręki, mamy już za sobą.  Ich liczba z dnia na dzień rośnie lawinowo - informuje dziennik. Zdaniem Roberta Mazura, radcy prawnego  i partnera zarządzającego  w kancelarii Mazur i Wspólnicy, w  2016 r.  orzecznictwo, wbrew tezom sektora bankowego,  wyraźnie podąża w stronę ochrony interesów kredytobiorców. Ten  trend jest widoczny od kilku lat - podaje gazeta. "DGP" twierdzi, iż   obecnie  najłatwiej jest  odzyskać pieniądze pobrane przez bank z tytułu ubezpieczenia niskiego wkładu własnego. I tak,  zasądzane przez sądy  na korzyść frankowiczów kwoty "wahają się zwykle od kilku do kilkunastu tys. zł".  Jednak więcej środków klient  może odzyskać - radzi gazeta -  kiedy  powoła  się na abuzywność  klauzul,  m.in.   dotyczących indeksacji  wartości pożyczonych pieniędzy, a więc i sposobu przeliczania kredytu z franków na złote i odwrotnie.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT