Banki dysponują substytutem BTE

Likwidacja bankowego tytułu egzekucyjnego nie zniosła uprzywilejowanej pozycji  tych jednostek rynku finansowego. Znalazły one nową drogę do szybkiego egzekwowania swoich należności - informuje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 13.02.2017 r.). Zdaniem dziennika, jest  to możliwe dzięki przepisowi kodeksu postępowania cywilnego, który pozwala bankom składać pozwy w oparciu o wyciągi z ksiąg bankowych (art. 485 par. 3). "W efekcie kredytodawcy bez konieczności przedstawiania dowodów w krótkim czasie uzyskują tytuły egzekucyjne. (...)  Petycja o usunięcie z porządku prawnego budzącego kontrowersje przepisu trafiła już do Ministerstwa Sprawiedliwości" - twierdzi gazeta. Według "DGP", Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich  postanowił  wstawić się za kredytobiorcami. RPO   zaznaczył  w  wystąpieniu  do  MS, iż  "możliwość uzyskania nakazu zapłaty na podstawie art. 485 par. 3 k.p.c. postrzegana jest przez obywateli jako wyraz nadmiernego uprzywilejowania banków stanowiący w istocie modyfikowany substytut bankowego tytułu egzekucyjnego”.  Dziennik podaje, iż  według  autorów petycji i  RPO kontestowany "przepis może budzić wątpliwości co do jego zgodności z ustawą zasadniczą. Prowadzi bowiem do nieuzasadnionego uprzywilejowania banków w postępowaniu przed sądem". W opinii RPO, "w obowiązującym stanie prawnym nie ma podstaw do utrzymywania szczególnych uprawnień banków w postępowaniu cywilnym" - pisze gazeta.
Autorzy petycji ostrzegają zaś, iż  ten "tryb dochodzenia roszczeń przez banki nabiera szczególnego znaczenia w przypadku umów kredytowych tzw. indeksowanych i denominowanych do waluty obcej, w których to banki, na podstawie zastrzeżonych w umowach klauzul, decydują samodzielnie o wysokości zobowiązań pozwanych kredytobiorców, a w konsekwencji o możliwości wypowiedzenia przez bank umów kredytu”.

Rzecznik Finansowy apeluje o regulacje rynku kantorów internetowych  czy  giełd kryptowalut

Aleksandra Wiktorow,  Rzecznik Finansowy (RF) apeluje do rządu o uregulowanie działalności firm finansowych, takich jak internetowe kantory czy giełdy wirtualnych walut - donosi "Money.pl"(www.money.pl z 14.02.2017 r.) za IAR.  Według portalu,  A. Wiktorow  chce też przyjrzeć się sektorowi pożyczek społecznościowych. RF powiedziała IAR, że   kierowana przez nią  instytucja dostrzega "zarówno szanse  jak  i  zagrożenia stosowania nowych technologii". Portal  podaje, iż  RF zwrócił się w styczniu br.  do Ministerstwa Finansów, które wydaje przepisy w tej dziedzinie, aby resort rozważył konieczność uregulowania rynku kantorów internetowych czy giełd kryptowalut, które stają się coraz bardziej popularne. RF podkreśla, iż  te podmioty nie są obecnie w żaden sposób uregulowane. Ponadto, zdaniem A. Wiktorow,  regulacji wymaga także sektor pożyczek społecznościowych, chociaż  regulacje te nie powinny być   nadmierne  - pisze "Money.pl" - jak i   nie powinny też przeszkadzać w rozwoju branży firm technologii finansowych.
Według portalu,   Urząd Komisji Nadzoru Finansowego (UKNF) od stycznia 2017 r. koordynuje pracę zespołu roboczego do spraw tzw. fintechów.  W jego skład wchodzą  między  innymi przedstawiciele Ministerstwa Finansów, Ministerstwa Rozwoju, Narodowego Banku Polskiego czy Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów - podaje "Money.pl".

Nie będzie przewalutowania kredytów frankowych ?

Przewalutowania hipotek nie będzie, ale banki jeszcze nie mogą odetchnąć - twierdzi "Rzeczpospolita"(Nr z 13.02.2017 r.) .Dziennik podkreśla, iż  "PiS zdecydowanie łagodzi stanowisko w sprawie kredytów walutowych". " Prezes PiS stwierdził, że frankowicze  powinni zacząć walczyć w sądach, zaś rząd nie może podejmować działań doprowadzających do zachwiania systemu bankowego" - pisze gazeta. W opinii "Rz", "słowa te zostały odebrane jako  jasna deklaracja,  że nie będzie przymusowego przewalutowywania kredytów frankowych" oraz  spowodowały duży wzrost kursów akcji banków na warszawskiej GPW, głównie tych zaangażowanych w kredyty frankowe. Najmocniej drożały więc papiery  Millennium, Getin Noble, mBank, PKO BP i BZ WBK. Zdaniem  Kamila Stolarskiego, analityka Haitong Banku, słowa Jarosława Kaczyńskiego i  przedstawicieli rządu to "ogólnie dobre informacje dla banków, wskazują na kierunkową decyzję wobec sektora,  zakładającą, że nie będzie drastycznego i kosztownego dla banków rozwiązania sprawy kredytów frankowych" - informuje dziennik. "Nastąpiła  zupełna zmiana retoryki rządu.(...) Teraz politycy PiS wskazują, że sprawa jest bardziej złożona, mogłaby mieć negatywne skutki dla gospodarki i postrzegania Polski przez inwestorów zagranicznych. Dlatego rząd łagodzi swoje stanowisko" - zauważa w "Rz" Stolarski, podkreślając, iż  koszt poprzednich propozycji przewalutowania szacowano nawet na 70 mld zł. Według gazety,  analitycy spodziewają się,  że jakieś koszty sektor bankowy z powodu hipotek walutowych poniesie, chociaż  niższe, niż  pierwotnie  zakładano. Ponadto, eksperci zwracają uwagę na słowa wicepremiera Mateusza Morawieckiego, który "sugeruje trzy–czterokrotne zwiększenie wartości środków Funduszu Wsparcia Kredytobiorców (ma prawie 600 mln zł)". Z kolei  Marcin Gątarz, szef działu analiz w Pekao Investment Banking uważa, iż "same banki chciałyby podjąć działania skutkujące redukcją portfela walutowych hipotek, bo jego wielkość przeszkadza w prowadzeniu biznesu: wiąże sporo kapitału i nie pozwala na wypłatę dywidend. (...) na pewnym etapie może dojść do dobrowolnego przewalutowania niewielkiej części portfela, co nie powinno dużo kosztować i może być rozłożone w czasie". Jego zdaniem, banki poniosą wprawdzie pewne koszty z tytułu kredytów frankowych, ale ograniczone do kilku miliardów złotych rozłożonych w czasie.

KNF chce: niższych   opłat pobieranych  przez TFI

Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) poinformowała przedstawicieli TFI o swoim pomyśle na "uzdrowienie" modelu sprzedaży funduszy inwestycyjnych - donosi  "Parkiet" (Nr z 17.02.2017 r.). Zdaniem nadzoru,  branża zmierza w "złym" kierunku, a powiernicy  zbyt wiele oddają dystrybutorom funduszy, przede wszystkim  bankom. KNF proponuje więc, aby maksymalną opłatę za zarządzanie funduszami ustalić na poziomie 2 proc. (obecnie  opłata w funduszach akcji wynosi średnio 4 proc.). Natomiast górna wartość  udziału dystrybutora w opłacie za zarządzanie wynosiłaby 0,5 proc. wartości aktywów funduszu - pisze dziennik. Nowa regulacja ma  dostosować polskie prawo do przepisów  unijnej  dyrektywy MiFID II .  "P" przypomina, iż  poprzednio "pośrednicy dostawali od zarządzających tylko część opłaty dystrybucyjnej, pobieranej przy wpłacaniu i wypłacaniu pieniędzy z funduszu. Teraz przejmują całość tej opłaty,  a do tego większość - nawet 70 proc., a w skrajnych przypadkach 100 proc. - opłat inkasowanych przez TFI za zarządzanie".
Gazeta zaznacza, iż jest to na razie  wstępny pomysł KNF, który musi jeszcze zostać skonsultowany z Ministerstwem Finansów. To resort zaproponuje ostateczny kształt przepisów. regulujących sprzedaż w TFI.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT