Bez ustawowego uderzenia w kredyty bankowe?

Brutalne zburzenie zawartych zgodnie z prawem umów nie rozwiąże problemu niespłacanych długów. Ustawodawca to w końcu zrozumiał -  pisze "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 06.11.2015 r.) . Gazeta przypomina, iż  kiedy wystrzelił w górę kurs szwajcarskiego franka, około 30 proc. wszystkich kredytobiorców mieszkaniowych w Polsce oraz w innych państwach, którzy zadłużyli się we franku, "zrozumiało, że upadek jego mitu jest niepodważalny" i postanowili poczekać na dalszy bieg wydarzeń. Inni na drodze sądowej żądali unieważnienia umów kredytowych denominowanych lub indeksowanych we frankach, jednak sądy nie podzieliły  ich argumentów - podaje "DGP", przywołując  wyrok Sądu Okręgowego w Krakowie z 24 marca 2015 r. (sygn. I C 988/13).  W opinii  dziennika,  stanowisko to raczej nie ulegnie zmianie, skoro w opinii rzecznika generalnego Trybunału Sprawiedliwości UE  "w przypadku umów o walutowy kredyt mieszkaniowy nie stosuje się dyrektywy 2004/39/WE  Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie rynków instrumentów finansowych."
Rządzący próbowali jednak ten problem rozwiązać, przygotowując projekt ustawy dla  kredytobiorców,  nie posiadających  innego lokalu mieszkalnego lub domu jednorodzinnego, przy powierzchni  nieruchomości, na którą zaciągnięto walutowy kredyt mieszkaniowy, nie przekraczającej  75 m kw. lokalu lub 100 m kw. domu jednorodzinnego, "chyba że kredytobiorca wychowuje troje lub więcej dzieci. Określono również wskaźnik LTV, za pomocą którego oblicza się stosunek wartości zaciągniętego kredytu do wartości nieruchomości podlegającej kredytowaniu" - informuje dziennik. Projekt regulacji, któremu  nadano szybką ścieżkę legislacyjną w Sejmie, "zmiażdżyły " jednak opinie "przedłożone przez Komisję Nadzoru Finansowego, Narodowy Bank Polski, Krajową Radę Sądownictwa i Prokuratorię Generalną Skarbu Państwa. We wszystkich tych opiniach podnoszono, że ustawowa interwencja w  stosunki cywilnoprawne  regulowane umowami kredytowymi  nie jest uzasadniona, ponieważ stanowi ona naruszenie zasady pacta sunt servanda oraz innych zasad (np. równości wobec prawa). A to prowadzi w istocie do zmiany treści zawartych umów kredytowych oraz zagraża stabilizacji systemu finansowego i sektora bankowego".

Przyszłemu szefowi resortu finansów  nie podoba  się podatek od transakcji finansowych

Rynek kapitałowy odetchnął z ulgą. Przyszłemu ministrowi finansów nie podoba się podatek od transakcji finansowych - donosi "Parkiet"(Nr z 12.11.2015 r.). Paweł Szałamacha, oficjalny  kandydat na ministra finansów w rządzie PiS,  nie chce też likwidacji OFE. "To dobre wiadomości" - twierdzi dziennik.
W opinii gazety,  przyszłemu ministrowi finansów  zdecydowanie bliżej było  do podatku bankowego aniżeli do podatku od transakcji. "Zawsze byłem zwolennikiem podatku bankowego w wersji od sumy aktywów. Wersja od transakcji finansowych była koncepcją, której nie podzielałem" – stwierdził  Szałamacha podczas briefingu w Poznaniu 11.11.2015 r.

Zabezpieczeniem kredytu hipotecznego powinna być  tylko kredytowana nieruchomość

Zdaniem Cezarego Mecha, byłego szefa  nieistniejącego już Urzędu Nadzoru nad Funduszami Emerytalnymi ( UNFE),  "należy podjąć decyzję systemową, analogiczną do funkcjonującej w systemach anglosaskich, aby zabezpieczeniem kredytu hipotetycznego była tylko kredytowana nieruchomość, na którą było zaciągane zobowiązanie" - podaje  za PAP  "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 12.11.2015 r.).  Mech argumentował,   iż "obecnie często wysokość kredytu znacznie przewyższa wartość rynkową nieruchomości".   Dlatego też, w jego opinii, "wszelkie rozwiązania, które zakładają, że kredytobiorca staje  się  niewolnikiem  kredytu  są  niewłaściwie  i niekorzystne i nie powinno ich być w cywilizowanym państwie". Mech, zapytany o wyzwania dla nowego rządu, stwierdził ponadto, iż "należy postawić na urynkowienie rozwiązań w kierunku transparentności i prostoty produktowej uwzględniającej ochronę obywatela przed ryzykiem, przed którym nie jest w stanie się uchronić".
Natomiast w  kwestii kredytów frankowych, to -  według C. Mecha -  "kluczowe nie tylko dla samych kredytobiorców, ale też dla przyszłości państwa i jego stabilności finansowej jest zamienienie ich na kredyty złotowe". Przy tym "należy dążyć" do porozumienia z bankami w sprawie  rekompensaty za marże, "po jakich fikcyjnie sprzedawane były franki w trakcie trwania umowy kredytowej" - donosi "DGP".

Składka na BFG będzie księgowana  przez banki jednorazowo

Jak informuje "Parkiet" (Nr z 06.11.22015 r.),  według stanowiska Ministerstwa Finansów, przesłanego gazecie, banki będą musiały  już od przyszłego roku  jednorazowo  księgować całą składkę na Bankowy Fundusz Gwarancyjny (BFG). " Ratunkiem jest tylko odpowiednia zmiana w ustawie o BFG" - pisze dziennik.
"Parkiet" przypomina, iż problem z podejściem do księgowania opłaty na BFG pojawił się już pod koniec ubiegłego roku. "W wyniku publikacji w mediach MF wydało opinię zezwalającą na rozkładanie opłaty w czasie" . Obecnie, z "opublikowanej przez europejski organ nadzoru ESMA (European Securities and Markets Authority) opinii dotyczącej księgowania opłat na rzecz systemu gwarantowania depozytów wynika, że banki będą musiały to robić jednorazowo po rozpoznaniu takiego kosztu" - podkreśla gazeta,  powołując się na  informację w tej sprawie, opublikowaną  przez  Komisję  Nadzoru Finansowego (KNF).  "W związku z tym stanowiskiem Urząd Komisji Nadzoru Finansowego skierował do Ministerstwa Finansów pytanie o wskazanie terminu zastosowania się banków sporządzających takie sprawozdania do opinii ESMA. Dotyczy to tych banków, które stosują międzynarodowe standardy" - podaje "P".

Przewalutowanie kredytów walutowych według projektu "ustawy prezydenckiej" może  kosztować banki 38 mld zł

Według wyliczeń analityków Trigon  DM,  prezydencka ustawa o przewalutowaniu kredytów frankowych może przysporzyć bankom koszty w wysokości  38 mld zł -   informuje "Parkiet"(Nr z 09.11.2015 r.). Zdaniem gazety, najbardziej na tym  ucierpiałyby Getin Noble i Millennium.
"P" przypomina, iż  Kancelaria Prezydenta RP  przedłożyła projekt ustawy dotyczącej frankowiczów, przeznaczony do dalszych negocjacji. I tak,  zgodnie z projektowanymi przepisami, "restrukturyzacja kredytu będzie możliwa w trzech wariantach". Pierwszy wariant  to  dobrowolne przewalutowanie kredytu po kursie z dnia udzielenia i zamianie oprocentowania na WIBOR (bank ponosi wtedy 100 proc. kosztów przewalutowania). W drugiej opcji , gdyby nie doszło  do porozumienia z pierwszego punktu, "kredytobiorca może oddać bankowi w rozliczeniu nieruchomość będącą przedmiotem kredytu (chyba że przekracza kryteria dochodowe, tj. rata kredytu nie przekracza 20 proc. miesięcznych dochodów lub klient posiada inną nieruchomość o wartości co najmniej 20 proc. kwoty kredytu"). W trzecim wariancie, jeśli  klient nie skorzysta z  punktu drugiego, "może dalej spłacać kredyt walutowy, a bank będzie umarzał mu od przyszłych rat 70 proc. różnicy kursowej między obecnym kursem  a tym z dnia udzielenia".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT