Co czwarta złotówka z prywatyzacji ma trafić do Funduszu Rezerw Demograficznych

W Funduszu Rezerwy Demograficznej (FRD) od 1 stycznia 2009 r. nadal będą gromadzone pieniądze na wypłatę przyszłych emerytur. Środki te mają zabezpieczyć emerytów przed groźbą nieotrzymania pieniędzy z ZUS - donosi „Gazeta Prawna”(Nr z 15.09.2008 r.). Na konto FRD będzie trafiać nie tylko część składek emerytalnych, ale obowiązkowo co czwarta złotówka z prywatyzacji. Według gazety, Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej przygotowało w tej sprawie projekt nowelizacji ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych. Dziennik pisze, powołując się na ekspertów,  że bezpieczeństwo wypłat przyszłych emerytur gwarantowałoby dopiero przekazanie do FRD wszystkich środków pochodzących z prywatyzacji. Tymczasem w przyszłym roku ze sprzedaży majątku należącego do Skarbu Państwa do budżetu ma trafić 12 mld zł, z  tego 4,8 mld zł do FRD.
Według  reformy   emerytalnej, środki z Funduszu Rezerwy Demograficznej mogą być wykorzystane wyłącznie na uzupełnienie niedoboru wynikającego z przyczyn demograficznych. Na konto FRD miały trafiać nadwyżki funduszu emerytalnego, część składki emerytalnej oraz środki pochodzące z prywatyzacji. W praktyce okazało się, że do Funduszu wpłacano wyłącznie część pochodzącą ze składek. I chociaż, reforma weszła w życie w 1999 roku, to w latach 1999–2001 FRD  nie powstał. Natomiast w latach 2002–2003 zmniejszono wysokość odpisu dziesięciokrotnie – do 0,1 proc. Od 2003 r. ta wysokość jest podwyższana o 0,05 proc. w każdym roku. W 2007 roku na ten cel przekazano 0,3 proc. składek emerytalnych, a w tym – 0,35 proc.

Pracodawca ma obowiązek zadbać o prawidłowe świadectwo pracy

Sąd Najwyższy w wyroku (sygn. I PK 245/07) stwierdził, że to pracodawca jest obowiązany do aktywnej dbałości o emerytalno-rentowe interesy pracownika (powołał się tu na wyrok SN z 19 marca 1998 r., I PKN 556/97) - informuje  Rzeczpospolita" (Nr z 16.09.2008 r.)  . Pracodawca ma więc obowiązek sprawdzić, czy rzeczywiście kartoteki płacowe byłych pracowników zostały zniszczone. Zdaniem sądu,   wydanie przez pracodawcę obiektywnie nieprawidłowego zaświadczenia  prowadzi do powstania szkody po stronie byłego pracownika. Świadectwo stanowi bowiem niezbędny dowód stwierdzający wysokość zarobków, które z kolei stanowią o wysokości emerytury. Nie można w takiej sytuacji stawiać zarzutu byłemu pracownikowi, że nie odwołał się do sądu, gdyż miał prawo uważać, że świadectwo pracy zostało wystawione prawidłowo. Miałoby to wpływ na ocenę tej sprawy jedynie wtedy, gdyby pracodawca poinformował pracownika o tym, że świadectwo zawiera niepełne informacje. Sprawa dotyczyła  Tadeusz G., który  gdy w 1999 r. starał się o emeryturę, wystąpił do firmy o wydanie świadectwa pracy zawierającego informacje o przebiegu jego zatrudnienia w tej firmie oraz wysokości zarobków. Na podstawie tego świadectwa otrzymał niecałe 1500 zł emerytury. Pięć lat później firma odnalazła w swoim archiwum informacje o premiach, jakie otrzymywali niektórzy pracownicy z pismem, że mogą wystąpić o nowe świadectwo pracy. Gdy Tadeusz G. Gdy przedstawił w ZUS nowe świadectwo pracy, otrzymał emeryturę wyższą o prawie 300 zł. Emeryt wystąpił więc, na podstawie art. 415 kc. przeciwko byłej firmie o wyrównanie zaniżonej przez ponad pięć lat emerytury.

Więcej dotacji z UE na renty strukturalne dla rolników

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, chce pozbawić przedsiębiorców na wsi jednego miliarda euro unijnych dotacji. Takie będą skutki z przygotowanych przez resort zmian w Programie Rozwoju Obszarów Wiejskich (PROW) na lata 2007 – 2013 – pisze „Gazeta Prawna”(Nr z 16.09.2008 r.). Według gazety, wprawdzie korekta PROW jest potrzebna, bo w programie jest dziura finansowa związana z umacniającym się złotym, tym niemniej  zmiany, które przygotował resort rolnictwa, szokują. Zgodnie ze zmianami  500 mln euro mniej unijnych dotacji dostanie przemysł spożywczy, zaś kolejne pół miliarda euro zostanie zabrane z działań na rzecz tworzenia nowych mikrofirm na wsi – pisze dziennik. Tymczasem ministerstwo rolnictwa tłumaczy, że bezrobocie na wsi spadło do takiego poziomu, iż nie ma potrzeby przeznaczać środków na tworzenie nowych miejsc pracy, a branża spożywcza dostała już dostatecznie dużo w poprzednich latach. W opinii „GP”, przedsiębiorcy są oburzeni propozycjami resortu, albowiem większość pieniędzy zostanie przekazana na renty strukturalne dla rolników oraz na wsparcie gospodarstw niskotowarowych.

Fundusze emerytalne będą droższe

Według „Gazety Wyborczej” (Nr z 15.09.2008 r.), fundusze emerytalne dostaną większe prowizje kosztem naszych emerytur. Zamiast niższych emerytalnych opłat, jak obiecywał rząd, już od przyszłego roku możemy płacić więcej. Albowiem resort pracy szykuje zmiany w emeryturach z OFE. Od przyszłego roku zamiast jednego funduszu emerytalnego będziemy mieli kilka do wyboru. Od bardzo bezpiecznych, pilnujących, żeby nasze emerytalne oszczędności nie topniały, do ryzykownych, inwestujących pieniądze przyszłych emerytów agresywnie w akcje. To, do jakiego funduszu trafimy, będzie zależało od naszego wieku i ryzyka, jakie chcemy podjąć. Z czasem przejdziemy do bardziej bezpiecznych, które nie przyniosą już wysokich zysków, ale za to będą chronić nasze oszczędności przed spadkami.  W opinii  "Wyborczej", wprowadzenie tzw. bezpiecznych funduszy wymagało jednak uchwalenia nowych przepisów, ale żadna z ekip rządzących po 1999 r. tego nie zrobiła.  W efekcie nasze emerytalne składki, bez względu na nasz wiek,  nadal trafiają do jednego funduszu i pomnażane są w ten sam sposób. Oznacza to, że np. w przypadku giełdowej bessy wszyscy równo dostajemy po kieszeni. Dla młodych osób nie ma to większego znaczenia, ale w  trudniejszej sytuacji są ci, którym niewiele czasu pozostało do przejścia na emeryturę. Spadki na giełdach odbiją się na wysokości ich świadczeń. Tymczasem przez dołującą giełdę emerytalne oszczędności stopniały w ostatnim roku o średnio 10 proc. Odrobienie tych strat do końca tego roku jest już niemożliwe.
Rozwiązania zaproponowane przez resort pracy mają zapobiec takim sytuacjom. To oznacza jednak, że więcej będziemy musieli za to funduszom zapłacić. O ile bezpieczne fundusze będą tanie, to w najbardziej ryzykownych opłaty mogą być nawet wyższe niż obecne –pisze dziennik.

PTE Polsat  zmieni właściciela?

Fundusz emerytalny Polsat chce  sprzedać jego właściciel Zygmunt Solorz  – donosi „Gazeta Wyborcza”(Nr z 13.09.2008 r.). Solorz  może zarobić na tej transakcji nawet 400 mln zł. Według gazety, spośród chętnych do kupna jest PZU "Złota Jesień", francuska Axa i holenderski Aegon, chociaż oficjalnie nikt z tychże firm nie chce tego potwierdzić. Ale  Beata Wójcik, rzecznik grupy Axa potwierdziła dziennikowi, że  Axa  jest zainteresowana przejęciem OFE działającego na rynku.  Polsat to jedno z najmniejszych powszechnych towarzystw emerytalnych (PTE) na rynku. Ma niespełna 333 tys. członków, zarządza 1,3 mld zł. Przy emerytalnych gigantach takich jak Commercial Union czy ING, które obracają przeszło 30 mld zł każde, to mikrus o twierdzi „Wyborcza”.  PTE Polsat przynosił dotąd zyski. Dzięki inwestycjom w akcje na warszawskim parkiecie od początku działalności zarobił 180 proc. Jednak ostatnio dołująca giełda spowodowała, że w 2007 r. fundusz stracił przeszło 14 proc. A słabe wyniki inwestycyjne Polsatu mogą sprawić, że za półtora roku Solorz będzie musiał dopłacić klientom z własnej kieszeni zauważa dziennik.?”

Na emeryturę w 2008 r. chce odejść rekordowa ilość Polaków

W 2007 r. aż 215 tys. Polaków odeszło na emeryturę. W 2008 r.  pobijemy ten rekord. W budżecie trzeba będzie znaleźć kolejne miliardy złotych  - ostrzega „Gazeta Wyborcza”(Nr z 13.09.2008 r.). Tylko w pierwszej połowie 2008 r. przybyło 142 tys. emerytów. Do końca roku może być ich blisko 300 tys.  – pisze dziennik. W opinii „GW”, te niepokojące statystyki zawdzięczamy niespotykanym w Europie przywilejom. Na wczesne emerytury (kobiety w wieku 55 lat, mężczyźni - 60) mogą pójść przedstawiciele ponad stu zawodów. A wcześniejsze emerytury to aż 80 proc. wszystkich emerytur. Dziennik pisze, że wprawdzie  przywileje emerytalne obowiązują już od przeszło 20 lat, ale właśnie teraz są tak popularne, ponieważ kolejne rządy straszą ich likwidacją.  Zdaniem wiceminister pracy Agnieszki Chłoń-Domińczak,  to podejście nieracjonalne i nieopłacalne dla emerytów. Wprawdzie wcześniejsze emerytury mają zniknąć w 2009 r., ale każdy, kto do końca 2008 r. spełni ich warunki (wiek i staż), nie musi się obawiać - na wcześniejszą emeryturę będzie mógł odejść w dowolnej chwili. To tzw. prawo nabyte. A gdy pójdzie później - zyska, bo im dłużej będzie pracował, tym wyższą dostanie emeryturę – powiedziała dziennikowi A.Chłoń-Domińczak.
Natomiast w opinii Ireny Wóycickiej  z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową,  Polacy nadal nie zdają sobie sprawy z negatywnych konsekwencji zbyt wczesnej emerytury, kiedy to ludzie jeszcze w pełni sił tracą kontakt ze swoim środowiskiem pracy i często czują się  bezużyteczni.  –Tymczasem Lewiatan wyliczył, że rocznie na utrzymanie statystycznego emeryta Fundusz Ubezpieczeń  Społecznych  musi wydać ok. 20 tys. zł. A każde 100 tys. dodatkowych emerytów oznacza, że co roku trzeba znaleźć kolejne 2 mld zł. Obecnie emerytury i renty wydajemy blisko 110 mld zł rocznie.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT