Czy Polska zapłaci za przesunięcie środków z OFE do ZUS ?

Przeprowadzona niedawno reforma systemu emerytalnego, polegająca na przesunięciu części środków z OFE do ZUS, może stanowić podstawę roszczeń Powszechnych Towarzystw Emerytalnych (PTE) wobec Polski z tytułu naruszenia umów o wzajemnym popieraniu i ochronie inwestycji - ostrzega  "Rzeczpospolita"(Nr z 13.03.2014 r.), powołując się na opinie ekspertów  prawnych i ekonomicznych   podczas debaty,  zorganizowanej  przez "Rz" i  Kancelarię Kochański Zięba Rapala i partnerzy.  Problem,  czy PTE mogą wystąpić przeciwko Polsce z roszczeniami odszkodowawczymi przed międzynarodowym trybunałem arbitrażowym omawiali, przedstawiając   argumenty towarzystw emerytalnych: dr Marek Jeżewski, partner i szef praktyki arbitrażu inwestycyjnego w Kancelarii Kochański Zięba Rapala i Partnerzy i Rafał Antczak, członek zarządu Deloitte Business ). Natomiast obrony linii państwa podjęli się dr hab. Robert Gwiazdowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha, i dr Andrzej Malec, partner i szef Praktyki Ekonomicznych Problemów Prawa w Kancelarii Kochański Zięba Rapala i Partnerzy - informuje gazeta.

Coraz mniej rencistów w ZUS


W 2013 r.  liczba rencistów otrzymujących świadczenia spadła o 34,9 tys. osób - informuje "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 18.03.2014 r.). Jeżeli w  styczniu 2013 r. renty z tytułu niezdolności do pracy pobierało 1091,4 tys. osób, to w grudniu 2013 r.  liczba osób korzystających z takiego świadczenia spadła do 1056,5 tys. Zdaniem dziennika, który powołuje się na ekspertów,  jest to efekt konsekwentnej polityki zakładu. Jak wyjaśnia w gazecie  Jeremi Mordasewicz, ekspert emerytalny Konfederacji Lewiatan, członek Rady Nadzorczej ZUS, "ZUS prowadzi bardzo konsekwentną politykę dotyczącą przyznawania prawa do renty. Takie świadczenia uzyskują tylko osoby faktycznie niezdolne do pracy.(...) O ile jeszcze w połowie lat 90. w Polsce było trzy razy więcej rencistów niż w krajach UE, o tyle teraz liczba takich osób jest taka sama jak w pozostałych państwach członkowskich".
I tak, w rekordowym 1998 r. prawo do takich świadczeń miało 2,7 mln osób, w  2002 r. liczba ta spadła do 2,4 mln osób - podaje "DGP". Ponadto, z  roku na rok zmniejszała się także liczba nowo przyznanych rent. W 1991 r., kiedy były one rodzajem wsparcia dla osób tracących pracę w okresie przemian ustrojowych i gospodarczych, po raz pierwszy takie świadczenia otrzymało 319 tys. osób.  W 2013 r. oku prawo do pierwszej renty uzyskało 45,9 tys. osób (w tym 29,6 tys. mężczyzn). Pracodawcy twierdzą,  że "na spadek liczby rencistów wpływa także to, że osobom osiągającym powszechny wiek emerytalny zamienia się te świadczenia na emeryturę (z urzędu)". Związkowcy zaś  wskazują - zauważa gazeta - że coraz trudniej jest także utrzymać prawo do wspomnianego świadczenia. Według Andrzeja Strębskiego, eksperta ubezpieczeniowego OPZZ, zdarzył się " przypadek, gdy ZUS odebrał prawo do renty osobie zatrudnionej na stanowisku dla niepełnosprawnych, właśnie ze względu na to, że nie miała problemów z wykonywaniem obowiązków zawodowych. Kiedy pracodawca dowiedział się, że nie będzie mógł otrzymywać dofinansowania z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, zwolnił ją. I tak osoba chora została bez świadczenia i pracy". 
Strębski zauważa, iż wiele osób zbyt późno zaczyna się ubiegać o rentę, ponieważ  nie wszyscy wiedzą, że niezdolność do wykonywania obowiązków musi powstać albo w czasie pracy, albo nie później niż w ciągu 18 miesięcy od ustania okresu ubezpieczenia.

Pracodawcy: potrzeba zmian w opłacaniu składek na emerytury górnicze


Pracodawcy chcą zmian w opłacaniu składek przez kopalnie, tak aby górnicy nie otrzymywali od podatników 2/3 świadczenia - pisze "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 17.03.2014 r.).Z roku na rok zwiększa się bowiem  wysokość wypłacanych świadczeń. I tak, w 2009 r.  przeciętnie górnik otrzymywał emeryturę w wysokości 3148 zł, podczas gdy " w tym samym okresie wypłacana emerytura według starych zasad wynosiła 1967,28 zł, a świadczenie ustalone kapitałowo tylko 1618,29 zł.". Z kolei w ub.r.  przeciętna emerytura górnicza wypłacana przez ZUS wynosiła 3770,43 zł, natomiast osobie otrzymującej świadczenie z systemu powszechnego wypłacano 1992,71 zł - podaje dziennik. Tymczasem w praktyce przy tak krótkim okresie opłacania składek  - zauważa "DGP" - górnicy nie gromadzą kapitału wystarczającego na wypłatę tak wysokich świadczeń do końca życia. W większości finansują je podatnicy. Zdaniem gazety, która powołuje się  na Jeremiego  Mordasewicza, eksperta ubezpieczeniowego  Konfederacji Lewiatan, członka Rady Nadzorczej ZUS, . znacząca różnica między wysokością emerytury pracowniczej a górniczej nie wynika jedynie z wyższych zarobków osób pracujących w kopalniach, natomiast jest  efektem przyznania górnikom prawa do specjalnego przelicznika.  Albowiem ZUS " przy ustalaniu stażu ubezpieczeniowego osób pracujących na przodku lub w kopalnianych drużynach ratowniczych każdy rok pracy mnoży przez 1,8. W przypadku wykonywania obowiązków pod ziemią stale i w pełnym wymiarze stosowany jest przelicznik 1,5, a jeśli górnik wykonuje obowiązki częściowo na powierzchni i częściowo pod ziemią, ten wskaźnik to 1,4"- informuje dziennik.
Tymczasem w  ciągu ostatnich pięciu lat o ponad 5 tys. zwiększyła się liczba emerytowanych górników pobierających świadczenia z ZUS. O ile jeszcze w 2009 roku takich osób było 201 tys., to pod koniec 2013 r.  prawo do emerytury górniczej miało już 206,3 tys. osób.
Jeremi Mordasewicz zauważa w "DGP", iż "takie rozwiązanie nie ma żadnego uzasadnienia ubezpieczeniowego. Kopalnie zatrudniające osoby opłacają bowiem składki za wszystkich zatrudnionych na takich samych zasadach, bez względu na to, w jakich warunkach pracuje dany zatrudniony(...)  górnicy otrzymują świadczenia kosztem wszystkich ubezpieczonych. A to jest głęboko niemoralne".
Zdaniem organizacji pracodawców kopalnie korzystające z ciężkiej pracy górników powinny płacić wyższe składki dostosowane do czasu wypłaty świadczenia - pisze gazeta.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT