Czy aktywa po przejęciu ich obligacji przez budżet mogą się okazać niewydolne?

Bank of America Merrill Lynch negatywnie ocenia zmiany w OFE  - pisze "Rzeczpospolita"(Nr z 19.09.2013 r.). Według gazety, bank uważa,  że Otwarte Fundusze Emerytalne po zmianach jakie proponuje rząd mogę okazać się niewydolne. Bank przestrzega także, że "długofalowo ich wsparcie dla polskiego rynku papierów wartościowych zmniejszy się". Bank od America wyjaśnia, iż   wiąże się to z dużym ryzykiem, że w miarę rozwoju polskiego rynku obligacji korporacyjnych i zmaterializowania możliwości inwestowania w akcje spółek zagranicznych, OFE  będą obniżać udział akcji polskich spółek giełdowych w ich portfelu inwestycji. "W miarę jak Polacy będą mieli możliwość przeniesienia się z prywatnego do państwowego systemu emerytalnego, OFE będą musiały wykazać się pozytywnymi stopami zwrotu, jeśli różnica między bieżącą wartością ich gotówkowych wpływów, a bieżącą wartością ich gotówkowych odpływów ma być na plusie" - pisze dziennik, powołując się na komentarz banku.
"Odgórna decyzja polskiego rządu znacjonalizowania połowy prywatnego sektora emerytalnego jest strukturalnie negatywna, choć pozwala osiągnąć krótkookresowy cel - zmniejszenia długu publicznego w proporcji do PKB o 8 pkt proc. Oznacza to, że rząd będzie miał większe pole do manewru w przededniu wyborów 2015 r. i że Polska wyjdzie z unijnej Procedury Nadmiernego Deficytu" - cytuje "Rz"   komentarz banku. Według Banku of America Merrill Lynch, "zmiany w OFE mogą być też negatywne dla długookresowej dynamiki długu, ponieważ zwiększą długofalowe zobowiązania ZUS-u".

Przedsiębiorcy będą  domagać zwrotu składek za osoby, które nie dostaną emerytur pomostowych

Związkowcy alarmują, że  spada liczba pracowników wykonujących prace w szczególnych warunkach lub o szczególnym charakterze, za których pracodawcy opłacają dodatkowe składki na Fundusz Emerytur Pomostowych -  informuje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 25.09.2013 r.). Według gazety, . potwierdzają to dane ZUS, z których wynika, iż  w ciągu dwóch lat liczba takich osób zmalała o prawie 6 tys. osób. Dlaczego tak się dzieje? W opinii  związków  - podaje dziennik - "firmy przyjmują nowe osoby do prac w warunkach narażenia na czynniki szkodliwe na podstawie umów-zleceń lub jako samozatrudnionych. To ich zdaniem oznacza omijanie obowiązującego prawa, bo składki na Fundusz Emerytur Pomostowych opłaca się tylko za zatrudnionych na umowę o pracę (na co najmniej pół etatu)". Pracodawcy tłumaczą zaś, że odprowadzane przez nich składki na fundusz często nie dają możliwości skorzystania przez dane osoby, w tym zwłaszcza te zaczynające pracę, z prawa do emerytur pomostowych. "ZUS bowiem ściąga składki od każdej osoby umieszczonej w ewidencji pracowników wykonujących prace szczególnie szkodliwe. Z kolei pomostówki, przyznawane na pięć lat przed powszechnym wiekiem emerytalnym, dostają tylko zatrudnieni, którzy chociaż jeden dzień przepracowali w tych warunkach przed 1 stycznia 1999 r."  Przedsiębiorcy będą się więc domagać od ZUS nienależnie zapłaconych składek. Eksperci radzą kontrolę wykazów - pisze "DGP".
Gazeta zauważa, że argumenty przedsiębiorców, że wpływy do FEP przewyższają wydatki, "nie skutkowały do tej pory zmianami".
W 2010 roku wpływy funduszu wynosiły 199 mln zł, rok później już 219 mln zł, zaś w ubiegłym roku 220 mln zł. Z kolei wydatki w 2012 roku wyniosły tylko 160 mln zł - szacuje "DGP".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT