Deloitte: przed polskim sektorem bankowym trudne wyzwania 2017 r.

Według   raportu firmy doradczej  Deloitte -  „CE Banking Outlook. Winning in the Digital Arms Race",   rok 2017 będzie wyjątkowo trudny dla polskich banków. Ich rentowność spadnie najmocniej w regionie - informuje "Rzeczpospolita"(Nr z 26.20.3026 r.). Średnioroczna stopa wzrostu PKB  w Europie Środkowej w latach 2015-2018   ma wynieść 3 proc. (2,8 proc. w 2016 roku i 2,7-3 proc. w latach 2017-2018), a w Polsce 3,3 proc., podczas gdy w strefie euro będzie to zaledwie 1,5 proc. - podaje dziennik.  W opinii  ekspertów z  Deloitte, kluczem do poprawy  rentowności instytucji bankowych  może być  cyfryzacja  ich   usług. Jak pisze gazeta,  "Deloitte poddał analizie osiem najważniejszych rynków bankowych w Europie Środkowej: w Polsce, Czechach, na Słowacji, Węgrzech, w Słowenii, Rumunii, Bułgarii oraz Chorwacji. Pod uwagę brano ogólną sytuację gospodarczą na danym rynku, jak i kondycję poszczególnych graczy".
I tak, rentowność kapitału własnego spadła w Polsce z 10 proc. w 2014 r. do 6,6 proc. w 2015 r.. W 2017 r.,  według przewidywań Deloitte, ma być  to 3-4 proc. Przy czym  w Europie Środkowej rentowność ta wyniosła 6,7 proc. w stosunku do 4,5 proc. w 2014 roku i w 2018 roku ma osiągnąć poziom 7,8 proc.- donosi "Rz".
Zdaniem Grzegorza Cimochowskiego, lidera  działu doradztwa strategicznego dla sektora instytucji finansowych w Europie Środkowej w Deloitte, "dzięki wyższej marży odsetkowej zyskowność banków w Europie Środkowej jest  lepsza niż w strefie euro. W ubiegłym roku wyniosła ona 6,7 proc., podczas gdy w krajach strefy euro było to 4,8 proc. W bankach środkowoeuropejskich przychód odsetkowy ma wyższy udział w przychodach, sięgający 69 proc., podczas gdy w strefie euro jest to 57 proc." Przy tym,  w efekcie wprowadzenia podatku bankowego, możliwych kosztów zwrotu spreadów  walutowych oraz braku przychodów z transakcji z VISA - zauważa dziennik -  największa różnica w tym obszarze pomiędzy Polską, a resztą regionu będzie widoczna w 2017 r. Według przewidywań ekspertów Deloitte, w   2018 r.  rentowność polskiego sektora bankowego wzrośnie do 8 proc. i w kolejnych latach osiągnie stabilny poziom.
Zarówno w Polsce – jak i w całym regionie – banki nadal redukują liczbę oddziałów i zatrudnienie (w Polsce w 2013 r. na 10 tys. mieszkańców przypadały 4 placówki bankowe, dwa lata później było to 3,8. Zatrudnienie w bankach w tym czasie spadło o 5,4 proc., a w całym regionie o 3,4 proc.) "Można oczekiwać, że ten trend będzie w najbliższych latach kontynuowany". Ponadto,  95 proc. banków w regionie jest obecnie na etapie wdrażania modelu biznesowego opartego o strategię cyfrową.  Pod względem dojrzałości cyfrowej i związanej z tym oferty dla klientów, bezkonkurencyjny okazał się słowacki Tatra Banka. Na drugim miejscu znalazł się polski ING, a na trzecim mBank. W pierwszej piątce  uplasował  się  jeszcze  jeden bank z Polski - Millenium - podaje gazeta.

Polacy boją się ryzykować -  trzymają oszczędności przede wszystkim na lokatach bankowych 

Większość Polaków gromadzi pieniądze przede wszystkim na nieoprocentowanych lub niskooprocentowanych rachunkach bankowych - wynika ze   struktury oszczędności Polaków. Jednak  z racji niskich stóp procentowych nie ma co liczyć na wysokie oprocentowanie lokat w bankach - mówi w "Parkiecie" (Nr z 25.10.2016 r.)  Urszula Franczak, dyrektor ds. marketingu w EFIX DM.  Jej zdaniem, lokaty są akurat tak popularne, gdyż taki produkt ma  m.in.   niski poziom ryzyka. "Trzeba natomiast mieć świadomość, że rynek finansowy daje dużo większe możliwości niż tylko niskooprocentowane lokaty" - podkreśla  dyr. Franczak. I dodaje, że   ryzyko towarzyszy każdej decyzji inwestycyjnej.  - pisze dziennik.
W opinii dyr. Franczak  na przykład fundusze inwestycyjne są dobrym rozwiązaniem dla każdego profilu inwestycyjnego klienta. Niestety,  z ostatniego raportu OECD wynika - podaje gazeta -  iż  świadomość inwestycyjna Polaków wciąż jest na stosunkowo niskim poziomie. Polska  wśród 30 przebadanych krajów znalazła  się na ostatnim miejscu. "Wynika  to  m.in. z tego, że wciąż jesteśmy gospodarką rozwijającą się i tak naprawdę Polacy dopiero od stosunkowo niedawna zaczęli interesować się inwestycjami. (...)  wciąż mamy duży potencjał i jest szansa na to, że świadomość inwestycyjna Polaków będzie na coraz wyższym poziomie" - dodaje dyr. Franczak w "P".

Z GPW wyparowało ponad 60 mld zł z 10 spółek  z  udziałem Skarbu Państwa

Tylko w ciągu 18 miesięcy wyparowało ponad   60 mld zł   z  notowanych na warszawskiej  Giełdzie   Papierów  Wartościowych  (GPW) dziesięciu spółek z udziałem Skarbu Państwa (SP) - informuje "Rzeczpospolita"(Nr z 24.10.2016 r.).  Najwięcej stracili drobni inwestorzy, w tym klienci OFE i TFI. Analitycy twierdzą, że winę za to ponosi główny akcjonariusz - SP, który  stracił 23,8 mld zł ( 24 proc. wartości posiadanych pakietów w maju 2015 r.) - pisze gazeta  i podkreśla, że  spółki, w których udziały ma SP, w ostatnim czasie nie cieszą się dobrą opinią wśród polskich i zagranicznych inwestorów. W opinii Jarosława Niedzielewskiego,  dyrektora  zarządzającego  w Investors TFI, chociaż  "powody spadku kapitalizacji spółek z udziałem SP w ciągu ostatniego półtora roku różnią się w zależności od branży, to jednak wspólnym mianownikiem we wszystkich przypadkach są decyzje polityczne podejmowane przez rząd".  Zdaniem Niedzielewskiego,  zachodni inwestorzy sparzyli się na wielu spółkach z udziałem Skarbu Państwa i  ich powrót może się okazać długim procesem - komentuje dziennik. Marcin Materna, dyrektor departamentu analiz w Millennium DM podkreśla zaś, że "większość firm państwowych nie może się pochwalić wynikami ani perspektywami, a główny ich właściciel dąży obecnie do wykorzystania ich w części do własnych celów z pominięciem interesów akcjonariuszy mniejszościowych. (...) Po debiucie, gdzie promuje się usilnie akcjonariat obywatelski, sytuacja nagle zmienia się o 180 stopni i już kurs akcji przestaje być ważny" -  podaje "Rz".
Jak twierdzi w "Rz" Tomasz Hońdo, starszy  analityk Quercus TFI,  analiza dotycząca  spółek z WIG20  (spółki kontrolowane przez państwo mają aż 60 proc. udziału w WIG20) pokazała,  że  "firmy, w których największym udziałowcem jest Skarb Państwa, przyniosły gorsze stopy zwrotu niż pozostałe nie tylko w horyzoncie rocznym, ale nawet pięcioletnim". W jego opinii,  głównym powodem takiej sytuacji jest  spadek zysków, wynikający z upolitycznienia tych firm, gdyż nie sprzyja to maksymalizacji wartości spółek i zwiększaniu zysków.
W ujęciu procentowym najbardziej spadły notowania Energi, której kurs jest obecnie o ponad 60 proc. niższy niż przed rokiem w maju ( spadek  wartości o 6,2 mld zł). Natomiast w  ujęciu nominalnym największy spadek wartości zanotowały walory PGE – o 16,8 mld zł, PKO BP o 14 mld zł oraz PZU o 13,2 mld zł.

Długi  bankrutujących  Polaków  wynoszą średnio  480 - 580 tys. zł

Co piąta osoba ogłaszająca upadłość konsumencką nie radzi sobie z kredytem mieszkaniowym. W pozostałych przypadkach w grę wchodzi zadłużenie na konsumpcję - zarówno w bankach, jak i pożyczkowych firmach pozabankowych - donosi "Rzeczpospolita"(Nr z 20.10.2016 r.). Średnio długi wynoszą 480 - 580 tys. zł, w  zależności od tego,  czy bankrutujący mają także kredyty konsumpcyjne - podaje dziennik. Przy tym druga grupa osób, upadająca m.in. ze względu na zadłużenie konsumpcyjne, w samych bankach ma do oddania średnio ok. 72 tys. zł.  Z kolei  z informacji BIG InfoMonitor wynika, iż blisko 3 tys.  osób ogłosiło upadłość konsumencką w ciągu 9 miesięcy 2016 r., a wiec ponad dwa razy tyle, co w analogicznym okresie 2015 r. ( chętnych jest znacznie więcej). Według gazety,  sądy mają  coraz więcej pracy z rozpoczętymi już postępowaniami upadłościowymi, dlatego czas od wpłynięcia nowych wniosków do ich rozpoznania wydłuża się.  "Zapowiada się, że liczba upadłości konsumenckich w 2016 r. przekroczy 4 tysiące" - prognozuje dziennik.
Postanowienie o ogłoszeniu upadłości konsumenckiej to dopiero początek rozpoczynający kolejne etapy postępowania. "W zależności od tego, jaki jest rodzaj majątku niewypłacalnego dłużnika, upadłość obejmująca likwidację majątku  może zająć  od 6 do 12 miesięcy,  a nawet dłużej, jeśli np. nieruchomość wchodząca w skład masy upadłości jest trudna do sprzedaży" - informuje  "Rz". Jak podaje gazeta, powołując się na Ministerstwo Sprawiedliwości,  w ciągu obowiązywania nowych przepisów -  od stycznia 2015 r. do końca czerwca 2016 r. - na ponad 4,2 tys. ogłoszonych upadłości, sądy ustaliły 48 planów spłaty oraz w 110 przypadkach zadecydowały o umorzeniu zobowiązań upadłego bez wyznaczania planu spłaty.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT