Demontaż drugiego filara ?

Zapowiadany przez premiera brak przymusu odkładania na emeryturę w OFE  "w praktyce oznacza demontaż drugiego filara. Częściowy lub całkowity" - twierdzi "Puls Biznesu"(Nr z 13.06.2013 r.). Dziennik podkreśla, ze właśnie to "będzie esencją zapowiadanych od miesięcy przez rząd zmian w OFE". Jak oświadczył ostatnio  premier Donald Tusk, rząd chce  "zdecydowanie zwiększyć możliwość dysponowania przez ludzi swoimi oszczędnościami, a zmniejszyć tę możliwość dla państwa". W opinii premiera - pisze "PB" - to "obywatele powinni na zasadzie dobrowolności decydować, jak chcą lokować emerytalne zaskórniaki".  Eksperci natomiast rozważają dwa warianty.  Ryszard Petru, ekonomista i partner  w PwC uważa, iż  premier mówiąc o dobrowolności, miał na myśli „dobrowolność wprzód”, czyli że obywatel będzie mógł wybrać," czy nowe składki emerytalne chce lokować na obecnych zasadach (2,8 proc. w OFE, 16,72 proc. do ZUS), czy przekazywać je w całości do ZUS". Zaś  dotychczas uzbierane w OFE oszczędności byłyby nienaruszone. Według drugiego wariantu, "rząd jednak sięgnie po aktywa uskładane w OFE", pozwalając  obywatelom na dobrowolne przeniesienie aktywów z OFE do ZUS,  co nie będzie się to wiązało z żadnymi sankcjami dla tych obywateli, którzy pozostaną w OFE.
"Pierwszy wariant prowadziłby do hibernacji systemu OFE. Drugi do znaczącego zmniejszenia jego skali" - twierdzi dziennik.

OFE odpowiedzialne za wyższy  dług publiczny ?

Bez wprowadzenia w Polsce otwartych funduszy emerytalnych dług publiczny według metodologii UE na koniec 2012 r. wynosiłby 38,1 proc. PKB - donosi "Gazeta Wyborcza"(Nr z 13.06.2013 r.), powołując się na  raport  na temat funkcjonowania systemu emerytalnego, do którego dotarła PAP. I tak, z  danych Eurostatu wynika, że na koniec 2012 r.  dług publiczny wynosił 55,6 proc. PKB. Raport wskazuje zaś, że "bez wprowadzenia II filaru kapitałowego do systemu emerytalnego dług publicznych w latach 1999-2012 kształtowałby się nieco poniżej 40 proc. PKB, co mogłoby skutkować wyższym ratingiem Polski, niższymi rentownościami obligacji oraz niższymi kosztami obsługi długu" - pisze gazeta. Według "GW", z  raportu przygotowanego przez Ministerstwo Finansów oraz Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej wynika również, że "pośredni efekt wpływu istnienia OFE na rentowności jest trudny do oszacowania i wrażliwy na przyjęte założenia". A co z rentownością polskich obligacji?  "Przyjmując konserwatywne założenia dotyczące wpływu mniej korzystnej relacji dług/PKB i gorszego ratingu Polski na koszty obsługi długu publicznego, można szacować, że ten wzrost rentowności wahał się w przedziale od 20 do 38 punktów bazowych, a gdyby nie nastąpił (gdyby nie uruchomiono OFE), wydatki budżetu państwa na obsługę długu w latach 1999-2012 mogłyby być niższe o około 13,3 mld zł, zaś w samym roku 2012 byłyby niższe o ok. 2,1 mld zł (o 5,1 proc. wydatków na obsługę długu)" - głosi dokument.
Były wiceminister finansów, członek komitetu obrońców OFE Stanisław Gomułka  podkreśla w "Wyborczej",  że "na krótką metę przepływ środków do OFE oznacza pogorszenie stanu finansów publicznych i o tym wiedział rząd Jerzego Buzka, który wprowadził zmiany w systemie emerytalnym w 1999 r. Zaznaczył jednak, że po zmianie systemu emerytalnego miały być przeprowadzane kolejne jego reformy, ale tak się nie stało. Za przykład podał m.in. eliminację różnego rodzaju przywilejów emerytalnych". W opinii Gomułki, odpowiedzialność  za różnicę w poziomie długu  publicznego ponoszą kolejne rządy w ciągu ostatnich 13 lat.

Wyrównanie emerytura niesłusznie zawieszonej przez ZUS dopiero od ogłoszenia wyroku Trybunału Konstytucyjnego

Sąd Okręgowy w Legnicy orzekł, że emeryt, któremu ZUS niesłusznie zawiesił wypłatę emerytury na podstawie niekonstytucyjnego przepisu, nie dostanie wyrównania za okres zawieszenia. Zdaniem sądu  emerytura należy się dopiero od ogłoszenia wyroku Trybunału Konstytucyjnego - pisze "Gazeta Wyborcza"(Nr z 13.06.2013 r.).
"GW" przypomina, iż TK w wyroku z 13 listopada ub.r.  uznał, "że przepis, który w 2011 r. zmusił do rozwiązania umów o pracę tych pracowników, którzy już wcześniej uzyskali prawo do emerytury, jest niezgodny z konstytucją".  Jak wyjaśnia dziennik, chodzi o przepis, w myśl którego  ZUS zawieszał  wypłatę emerytury osobie, która po 1 października 2011 r.  nie rozwiązała  umowy o pracę choćby na jeden dzień.
Sąd orzekł, że emerytowi przysługiwało prawo do emerytury, ale wyłącznie od dnia ogłoszenia wyroku TK w Dzienniku Ustaw, czyli od 22 listopada ub.r. - podaje "Wyborcza". Albowiem Trybunał nie orzekł, "iż jego orzeczenie ma moc wsteczną, tj. by miało zastosowanie do zdarzeń przed dniem jego publikacji w Dzienniku Ustaw" - stwierdził legnicki sąd.
Zdaniem SO  nie można żądać wypłaty wyrównania emerytury za okres od daty faktycznego wstrzymania jej wypłaty do chwili jej podjęcia, czyli w tej sprawie od 1 października 2011 r. do listopada 2012 r. (sygn. VU 306/13).
Wyrok SO  oraz orzeczenie TK z 13 listopada ub.r. "nie dotyczą osób, które nabyły prawo do emerytury po 1 stycznia 2011 r., bo w odniesieniu do nich nie doszło do naruszenia praw nabytych - zaznacza gazeta.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT