Dwie trzecie Polaków jest przeciwko ustawowej pomocy dla kredytobiorców frankowych

Większość Polaków uważa, że przygotowywana ustawowa pomoc frankowiczom jest niesprawiedliwa,  zarówno dla wszystkich Polaków, jak i klientów banków oraz posiadaczy kredytów w złotówkach i innych niż franki walutach obcych - informuje "Rzeczpospolita" (Nr z 18.02.2019 r.),  powołując się na wyniki z badania   przeprowadzonego przez Kantar Public na zlecenie Instytutu Jagiellońskiego. Ponadto,  ponad połowa Polaków (51 proc.) biorących udział w  badaniu sądzi, iż żaden kredytobiorca nie powinien otrzymywać pomocy od państwa w celu spłaty kredytu bez względu na to, jaki kredyt posiada i w jakiej jest on walucie. Z kolei zwolennikami pomocy dla kredytobiorców mających problemy jest 41 proc. badanych - pisze gazeta - jednak  najczęściej uważają oni, że   tacy klienci powinni być objęci pomocą, niezależnie od waluty zobowiązania (17 proc.).  Według  dziennika,   przeciwko  udzielaniu pomocy kredytobiorcom frankowym (68 proc.) jest ponad dwie trzecie ankietowanych Polaków,  zaś zaledwie  4 proc. badanych przyznałoby pomoc tylko osobom, które spłacają kredyt w obcej walucie, niezależnie od ich  sytuacji materialnej. 

"Rz" podkreśla, iż uczestnicy  badania  "nie akceptują również konsekwencji, jakie wiążą się z wdrożeniem pomocy dla kredytobiorców, miedzy innymi: podwyższenia opłat bankowych, wyższych kosztów kredytów oraz strat w sektorze gospodarczym i socjalnym".

Co  istotne, proponowanej przez  prezydenta Andrzeja Dudę ustawy frankowej nie akceptuje 37 proc. Polaków, zaś zbliżony odsetek badanych pozostaje jej  obojętny (30 proc.),  lub jest za wdrożeniem  ustawy (26 proc.). Przy tym,  badani są zdania, że jest to rozwiązanie dobre tylko dla frankowiczów lub osób, których kredyty są najwyższe. I tak, tylko 30 proc. frankowiczów jest zwolennikiem prezydenckiej ustawy, natomiast aż 38 proc. jest jej przeciwna.

Według gazety,  obecnie jest około 470 tys. hipotek frankowych (plus  kilkadziesiąt tysięcy w euro), które spłaca 817 tys. osób (to głównie małżeństwa). Za przewalutowania mają płacić banki –

W pierwszym roku obowiązywania  tzw. "prezydenckiej" ustawy frankowej jej  koszt może sięgnąć 2,5 mld zł. Za przewalutowania mają płacić banki.

 

 

Stopa referencyjna NBP zastąpi nową stawkę do wyliczania oprocentowania kredytów?

 

Do końca roku Polska powinna mieć nową stawkę służącą do wyliczania oprocentowania kredytów. Ta, która jest stosowana dziś – czyli WIBOR – nie spełnia unijnych wymogów wynikających z tzw. rozporządzenia BMR - informuje "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 18.02.2019 r.). Albowiem po 1 stycznia 2020 r.  brak stawki spełniającej unijne wymogi albo brak ciągłości nowej stawki z WIBOR-em stanowi   duże ryzyko chaosu na polskim rynku finansowym - wyjaśnia gazeta. Według  dziennika, Komitet Stabilności Finansowej odpowiedzialny m.in. za bezpieczeństwo sektora finansowego przed kilkoma tygodniami wyraził  zaniepokojenie stanem polskich przygotowań. Wprawdzie spółka GPW Benchmark, która jest obecnie administratorem WIBOR-u  i  pracuje nad jego nową metodologią, deklaruje,  że  prace przyspieszają, bo pozyskała właśnie niezbędne dane z sektora bankowego - donosi „DGP". GPW  Benchmark stara się o stworzenie wskaźnika alternatywnego, opartego na transakcjach repo, tj. zabezpieczonych transakcjach depozytowych. Prace odbywają się z udziałem banków, NBP, Ministerstwa Finansów, KNF, UOKiK. Jak podaje dziennik,  Związek Banków Polskich (ZBP) równocześnie tworzy "standardy umów ramowych lub klauzul do umów kredytowych, które mogłyby być stosowane przez sektor bankowy". Gazeta pisze, powołując się  na  Jacka Matyjasika,  dyrektora departamentu finansów w PKO BP,  iż obecny harmonogram prac zakłada złożenie przez GPW Benchmark wniosku dotyczącego modyfikacji WIBOR do KNF i uzyskanie pozytywnej decyzji w terminie wynikającym z rozporządzenia BMR, zaś  "prawdopodobieństwo,  że nie uda nam się wypełnić unijnych wymogów lub wymyślić stawki, która zapewni kontynuację dotychczasowego WIBOR-u, jest niewielkie”.  Tym niemniej,  banki tworzą własne plany na wypadek, gdyby zabrakło rynkowej bazy do wyliczania oprocentowania kredytów - informuje "DGP", podkreślając, iż "zgodnie z unijnymi regulacjami banki powinny mieć plany na wypadek istotnej zmiany bądź zaprzestania publikacji stawki referencyjnej". Na przykład ING BSK - podaje dziennik  za Piotrem Utratą, rzecznikiem  prasowym ING BSK -  czyni przygotowania na wypadek braku kontynuacji lub istotnej zmiany wskaźnika, tworząc plany awaryjne i wpisując odpowiednie klauzule w nowych umowach kredytowych. I tak  "plan awaryjny ING sprowadza się do zastosowania stopy referencyjnej NBP powiększonej o średnią różnicę między stopą NBP a wcześniej stosowanym WIBOR-em. Różnica wyliczana miałaby być na podstawie danych z 250 dni roboczych". Podobne rozwiązania na wypadek braku WIBOR-u opracowały też inne instytucje - pisze "DGP". Jednak w opinii dyr. Jacka Matyjasika z PKO BP, nie należy tego traktować, jak nowego standardu. "To ostateczność, to jest na wypadek, gdyby WIBOR nie uzyskał akceptacji KNF i na rynku nie wyłonił się żaden inny wskaźnik alternatywny" – twierdzi bankowiec.

Jednak pomysł, aby  główna stopa NBP   zastąpiła na stałe  rynkową  w  kredytach  hipotecznych,  nie wzbudza entuzjazmu wśród bankowców. Byłoby to dość wygodne, ale sprzeczne z zaleceniami UE – podkreśla Piotr Utrata. Albowiem   "wątpliwa jest możliwość jej zastosowania w świetle regulacji BMR (…) Stopa referencyjna banku centralnego takim wskaźnikiem nie będzie" - komentuje w gazecie. "  Jak  zauważa "DGP",   „na tak dużym rynku finansowym jak polski trudno byłoby kwotowania banków zastąpić decyzjami Rady Polityki Pieniężnej dotyczącymi stóp procentowych".

 

 

W 2019 r. banki odprowadzą do  Bankowego Funduszu Gwarancyjnego blisko 2,79 mld zł

 

Banki w 2019 r. zapłacą wyższą składkę  na  fundusz gwarancyjny banków  oraz na  fundusz przymusowej restrukturyzacji banków. Rada Bankowego Funduszu Gwarancyjnego  określiła, iż łączna składka sektora bankowego z tego tytułu wyniesie  w 2019 r. około 2,79 mld zł, to jest o  27 proc. więcej r.d.r.  - donosi "Bankier.pl" (z 21.02.2019 r.) za komunikatem BFG. Przy tym, składki odprowadzone na fundusz gwarancyjny banków osiągną poziom  791 mln zł, natomiast łączna wysokość składki na fundusz przymusowej restrukturyzacji sięgnie  2 mld zł - informuje portal. Według BFG,  maksymalny udział składek wnoszonych w formie zobowiązania do zapłaty wynosi 30 proc. należnych składek.

I tak, środki przeznaczone na fundusz przymusowej restrukturyzacji banków  mają być zapłacone w terminie do 18 lipca 2019 r., zaś  na fundusz gwarancyjny banków:  za I kwartał do 21 marca 2019 r.; za II kwartał do 20 czerwca za III kwartał do 19 września, a za IV kwartał w terminie do 12 grudnia 2019 r. - podaje "Bankier.pl".

W 2018 r.  łączna kwota składek na fundusz gwarancyjny banków wyniosła  1,24 mld zł, zaś łączna składka na fundusz przymusowej restrukturyzacji kształtowała się na poziomie  na 960 mln zł - przypomina  portal.

Fundusz gwarancyjny banków jest podstawowym źródłem finansowania wypłaty środków gwarantowanych w bankach i oddziałach banków zagranicznych. Docelowo do 3 lipca 2030 r. środki systemu gwarantowania depozytów w bankach (m.in. środki funduszu gwarancyjnego banków) powinny osiągnąć poziom odpowiadający 2,6 proc.  kwoty środków gwarantowanych w bankach i oddziałach banków zagranicznych. Natomiast na  funduszu przymusowej restrukturyzacji banków docelowo do 31 grudnia 2030 r.  powinny znajdować się   środki w wysokości odpowiadającej 1,2 proc.  kwoty środków gwarantowanych w bankach, oddziałach banków zagranicznych oraz firmach inwestycyjnych.

 

 

Firmy pożyczkowe pod  okiem państwowego nadzoru?

 

Według "Dziennika Gazety Prawnej" (Nr z 20.02.2019r.),"ograniczenie maksymalnych kosztów pożyczek zaciąganych przez konsumentów, kary więzienia dla osób, które udzielałyby pożyczek wykraczających poza limity kosztów czy obostrzenia dotyczące rolowania długu to niejedyne rozwiązania zawarte w projekcie nowych przepisów antylichwiarskich", zaproponowanych  przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Resort kierowany przez ministra Zbigniewa Ziobro chce też mocniej zaingerować w kształt rynku pożyczkowego, w tym  poddać go  pod "opiekę" i czujne oko  Komisji Nadzoru Finansowego (KNF). Zgodnie z propozycją resortu sprawiedliwości - podaje dziennik - kilkaset firm i ponad 28 tys. pośredników znalazłoby się pod okiem państwowego nadzoru.   "DGP" wyjaśnia, iż ta ingerencja miałaby  polegać  na stworzeniu bankom "furtki do mocniejszego wejścia w segment rynku, który dotychczas należał do sektora pozabankowego". Gazeta przypomina, iż nadzór finansowy  wprowadził już  w odniesieniu do banków ograniczenia w udzielaniu kredytów konsumpcyjnych. Przyjęta  rekomendacja T  pozwala bowiem udzielać większych pożyczek tylko klientom, z którymi bank wcześniej współpracował, a  więc na przykład   prowadził jego rachunek. Tymczasem "resort sprawiedliwości chce, by największe banki w odniesieniu do części sprzedaży pożyczek nie musiały się stosować do rekomendacji T (choć nadal miałyby udzielać kredytów „z zachowaniem należytej staranności w ocenie zdolności kredytowej”)", zaś limit dla każdego banku z osobna wyznaczałaby KNF - podaje dziennik. 

Zdaniem Andrzeja Reterskiego, wiceprezesa firmy Avail   może to być  bardziej  skutecznym rozwiązaniem zwalczania lichwy niż "wszelkie ograniczenia nakładane na firmy pożyczkowe". Reterski podkreśla – zauważa  „DGP" - iż jednak nie pomoże to instytucjom bankowym specjalizującym się w kredytach konsumpcyjnych, "a to one jako jedyne mogą skutecznie konkurować z sektorem pozabankowym". 

 

 

Podwyższenie płatności kartą bez PIN-u do 100 zł coraz bliżej 

 

Mastercard i Visa, dwaj główni operatorzy kart w Polsce z formalną aprobatą  Narodowego Banku Polskiego (NBP)  przygotowują się do wprowadzenia podwyższonego limitu  płatności zbliżeniowych kartą (bez PIN) z 50 zł do 100 zł. Obie instytucje - informuje "Rzeczpospolita" (Nr z 19.02.2019 r.) prowadzą w tym celu rozmowy z bankami i agentami rozliczeniowymi. Prace te koordynuje Związek Banków Polskich (ZBP). Według dziennika, początkowo  do podniesienia limitu płatności zbliżeniowych miało dojść w III kwartale 2019 r. Teraz jednak sprawę  komplikują "kwestie regulacyjne" - pisze gazeta - ponieważ zgoda udzielona systemom zbiega się z przygotowaniami do wdrożenia tzw. RTS-ów, czyli aktu wykonawczego do europejskiej dyrektywy PSD2, regulującej rynek płatności.  Według Wojciecha Pantkowskiego, dyrektora zespołu systemów płatniczych i bankowości elektronicznej w ZBP, w  związku z tym wdrożeniem od 14 września br. nastąpią zmiany dla klientów w korzystaniu z instrumentów płatniczych, w tym z kart. Dyrektywa  PSD2 wymaga bowiem  wdrożenia "tzw. silnego uwierzytelnienia i związanych z nim określonych limitów, wartościowego lub ilościowego, powyżej których będzie musiało być dokonane uwierzytelnienie (...) to w przypadku kart oznacza najczęściej użycie PIN. Zdaniem dyr. Pantkowskiego, podniesienie limitu transakcji zbliżeniowej do 100 zł bez PIN byłoby jeszcze jedną zmianą dla klientów, co może wprowadzić zamieszanie komunikacyjne - podaje dziennik. A więc  nie wszystkie transakcje do 100 zł byłyby bez użycia PIN, ponieważ " może zadziałać warunek uwierzytelnienia wynikający z przepisów PSD2 i RTS-ów" - tłumaczy ekspert.

Dlatego też  sektor bankowy z systemami płatniczymi analizuje -  przyznaje Pantkowski w  "Rz" -  "jak i kiedy możliwe byłoby podniesienie limitu transakcji zbliżeniowej",  aby jak najmniej oddziaływałyby na utrwaloną praktykę i sposób dokonywania transakcji przez klientów.

Karty z  funkcjonalnością płatności zbliżeniowych stanowią 83 proc. wszystkich kart płatniczych w Polsce. Jest ich w obiegu już 33,5 mln sztuk. Tyle, że ustalona w 2007 r. maksymalna bez PIN kwota 50 zł  przestała być odpowiednia  do dzisiejszych warunków "ze względu na wzrost wynagrodzeń i inflację" - donosi gazeta. Na przykład limit jednorazowych płatności zbliżeniowych we Francji i Irlandii wynosi obecnie 30 euro (130 zł),w Wielkiej Brytanii 30 funtów (145 zł), na Litwie  25 euro (105 zł), w Rumunii 100 lei (90 zł), a na Słowacji 20 euro (85 zł). 

W opinii Piotra Wasia  z firmy płatniczej Ingenico, podniesienie limitu podniesie  szybkość obsługi  i pozytywnie wpłynie na cały obrót bezgotówkowy - podaje dziennik.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT