Eksperci: nie obniżać składki do OFE

W opinii  Michała Rutkowskiego  z Banku Światowego, współautora koncepcji reformy emerytalnej,  obniżenie składek emerytalnych  byłoby błędem. Dlaczego ? Wzrósłby procentowo udział kosztów administracyjnych państwa, spadłoby zaufanie do reformy, podważona byłaby wiarygodność rządu jako partnera sektora prywatnego. Poza tym, rzeczywisty bilans państwa wcale nie zmieniłby  się, tylko księgowe rozliczenie — pisze "Rzeczpospolita"(Nr z 27.10.2009 r.). Jego zdaniem, nawet połowa ze składki emerytalnej wynoszącej 19,52 proc. powinna trafiać do funduszy. Dziś jest to mniej niż 40 proc., bo 7,3 proc. Resztą idzie na indywidualne konto ubezpieczonej osoby w ZUS. W tym roku do OFE ma trafić około 22 mld zł składek ponad 14 mln oszczędzających. W ubiegłym roku była to kwota 20,5 mld zł. Jak podaje dziennik, ewentualne zmiany w podziale składki między ZUS i OFE zasugerowała na konferencji dotyczącej podwyższenia wieku emerytalnego Jolanta Fedak, minister pracy. Fedak uważa, ze  powinniśmy czerpać z doświadczeń Szwecji, gdzie 2,5 proc. składki idzie do prywatnych instytucji.
Natomiast prof. Marek Góra z SGH, nie wierzy - podaje gazeta -  że tak niedobre społecznie propozycje, jak obniżenie składki do OFE mogą być proponowane przez ministerstwo pracy. Zdaniem prof. Góry, polski system emerytalny działa dobrze i nie ma powodów do przeprowadzania w nim rewolucji. A mniej pieniędzy trafiających do OFE oznaczałoby automatycznie niższy deficyt zarządzanego przez ZUS Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. W opinii  ekspertów, w zamian za powiększenie zobowiązań w przyszłości, dzisiaj  budżet uzyskałby dopływ gotówki. Odwrotnie, niż  zakładała reforma wprowadzona w 1999 r. Kryzys pokazuje, że zdywersyfikowane źródła, z których będzie pochodzić przyszła emerytura są lepszym rozwiązaniem .
.Przed obniżaniem składek płynących do prywatnych instytucji przestrzega OECD w ostatnim raporcie.

Jak przedłużyć wiek emerytalny ?

Minister pracy Jolanta Fedak uważa, że nieprzygotowana dyskusja o wydłużaniu wieku emerytalnego może okazać się szkodliwa dla polskiego systemu emerytalnego, ponieważ wiele osób może starać się, by jak najwcześniej odejść z rynku pracy - informuje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 26.10.2009 r.). Według szefowej resortu pracy, "nie może być dalej tak, że pracuje zaledwie połowa ludzi mających ponad 55 lat". Fedak oświadczyła podczas konferencji w BCC, że reformując system emerytalny będzie starała się wzorować na systemie szwedzkim, gdzie np. za kobietę na zasiłku macierzyńskim czy za bezrobotnego odprowadzane są na tyle wysokie składki ubezpieczeniowe, że okres bezczynności zawodowej nie wpływa na wysokość ich przyszłej emerytury. "Nasz obecny system emerytalny wzorowano na systemach bardzo dalekich nam kulturowo i teraz trzeba go naprawiać. (...) Kryzys pokazał też, że przekazanie emerytur w ręce fachowców od finansów nie zapewni nikomu emerytury pod palmami. Okazało się, że ekonomiści też się pomylili co do wysokości emerytur kapitałowych" - powiedziała minister pracy.
Z kolei prof. Tadeusz Szumlicz ze Szkoły Głównej Handlowej twierdzi, że wiek emerytalny powinien być wydłużany stopniowo. Według zaproponowanej przez niego tabeli, osoby urodzone w 1968 r. pracowałyby do 65. roku życia, niezależnie od płci, zaś urodzone w 1972 r. i później pracowałyby już do 67. roku życia. W opinii prof. Szumlicza,  system emerytalny, oparty na oszczędzaniu w ZUS i Otwartych Funduszach Emerytalnych, "jest tak skonstruowany, że każdy powinien chcieć pracować jak najdłużej. Każdy rok pracy więcej oznacza bowiem, że ich emerytura będzie średnio o ok. 8 proc. wyższa, a po pięciu latach może być wyższa nawet o połowę".
Obecnie wiek emerytalny dla kobiet wynosi 60 lat i 65 lat dla mężczyzn.

Duże OFE chcą brać udział w losowaniach nowych członków

PTE PZU, popierane przez Aviva i ING,  wystąpiło do  resortu pracy o to, by duże fundusze emerytalne znów brały udział w losowaniach nowych członków do OFE. Albowiem zapisy obowiązujące od 2004 roku dyskryminują duże fundusze emerytalne oraz ich klientów - oświadczył Andrzej Sołdek, prezes PTE PZU w rozmowie z dziennikiem "Parkiet"(Nr z 26.10.2009 r.). Ten zapis zakłóca zaś konkurencję i uprzywilejowuje niektóre podmioty - podkreślił Sołdek.   Jego zdaniem, kryterium kwalifikującym fundusze do losowania są wyniki inwestycyjne i tylko takie powinno obowiązywać Na 22 opublikowane przez nadzór zestawienia wyników inwestycyjnych, stopa zwrotu funduszu OFE PZU była 17 razy powyżej średniego wyniku wszystkich OFE. Sołdek powiedział gazecie, iż dysponuje opinią prawną, według której  wyłączenie z losowania największych funduszy może być sprzeczne z konstytucyjnymi zasadami równości i proporcjonalności, a może być też sprzeczne z zasadami ochrony konkurencji, czy "naruszać wspólnotowe zasady udzielania pomocy publicznej".
Ponadto, w opinii prezesa PTE PZU, uzasadnione jest wprowadzenie dwóch dodatkowych funduszy emerytalnych.  Większość pieniędzy jest bezpiecznie pomnażana w I filarze, więc  środki w II filarze powinny być głównie inwestowane w instrumenty udziałowe a  wtedy struktura oszczędności na emeryturę zbliży się do rekomendowanej. Umożliwi taką sytuację istnienie trzech różnych typów funduszy emerytalnych. "Obniżanie udziału akcji wraz z przechodzeniem do bezpieczniejszych funduszy ograniczy też ryzyko w całym okresie gromadzenia oszczędności na emeryturę. Dziś ceny akcji po dotkliwym kryzysie są niskie, planowana też jest podaż dużych prywatyzowanych spółek. Jest zatem odpowiedni czas na wprowadzenie funduszy o strategii inwestycyjnej dostosowanej do wieku klienta" - twierdzi prezes Sołdek w "Parkiecie".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT