Emerytura "godna" to świadczenie w wysokości 80 proc. ostatniej pensji

Z badania Instytutu  PBS DGA,  jak Polacy wyobrażają sobie swoje  życie na emeryturze, które firma przeprowadziła na zlecenie  „Gazety Wyborczej” (Nr z 08.12.2009 r.) wynika, iż  blisko  połowa ankietowanych  Polaków uważa, że ich emerytura wyniesie mniej niż 60 proc. ostatniej pensji. W tym,  aż  59,9 proc. respondentów uważa, że Polaków na starość czeka znaczne pogorszenie dochodów i zagrożenie biedą. Natomiast  28,6 proc. badanych rodaków  spodziewa się pogorszenia swoich  dochodów, choć  niezbyt znacznego. Tylko 4,3 proc. uczestników badania sądzi, iż na emeryturze czeka ich  godne życie. Badanie PBS DGA wykazało, że emerytury boi się 74 proc. kobiet i 56 proc. mężczyzn. Według ankietowanych , aby świadczenie emerytalne wystarczyło na niezbędne wydatki, musi ono kształtować się co najmniej na poziomie 80 proc. ostatniego wynagrodzenia. Z kolei około  45 proc.  Polaków nie myśli np. o dodatkowym oszczędzaniu.

Emeryci mogą więcej dorobić do świadczeń

Od 1 grudnia br. emeryci i renciści przez kolejne trzy miesiące mogą nieco więcej dorobić do swoich świadczeń - donosi "Rzeczpospolita"(Nr z 08.12.2009 r.).  Obecnie bez ryzyka zmniejszenia emerytury lub renty można osiągnąć dodatkowy przychód w wysokości 2179,70 zł miesięcznie (dotychczas – 2157,10 zł),  czyli w wysokości do 70 proc. przeciętnego wynagrodzenia. Przeciętne miesięczne wynagrodzenie w poprzednim kwartale  wzrosło bowiem  ostatnio do 3113,86 zł.
Dziennik ostrzega, że  ZUS zawiesi świadczenie, jeśli przychód przekroczy 4048,10 zł (dotychczas 4006 zł), czyli 130 proc. wynagrodzenia. Kto więc osiąga zarobki, mieszczące się pomiędzy tymi sumami, musi się liczyć ze zmniejszeniem świadczenia -pisze gazeta -  z tym,  że obowiązuje tzw. kwota maksymalnego zmniejszenia, która w wypadku emerytury i renty z tytułu częściowej niezdolności do pracy wynosi obecnie 467,09 zł, a renty z tytułu częściowej niezdolności do pracy – 350,34 zł. (obowiązuje ona do czasu kolejnej waloryzacji, czyli do lutego 2010 r.).
Graniczne kwoty przychodu rocznego w br. wynoszą 25 999,80 zł (suma kwot przychodu odpowiadających 70 proc. przeciętnych miesięcznych wynagrodzeń) i 48 285,20 zł (suma kwot przychodu odpowiadających 130 proc. przeciętnych miesięcznych wynagrodzeń). Natomiast  kwoty maksymalnych zmniejszeń wynoszą w wypadku emerytury i renty z tytułu całkowitej niezdolności do pracy – 5551,38 zł, a renty z tytułu częściowej niezdolności do pracy – 4163,80 zł.
Jeżeli z przedstawionych przez emeryta lub rencistę zaświadczeń i oświadczeń wynika, że można przeprowadzić rozliczenie miesięczne lub roczne, to ZUS musi wybrać wariant korzystniejszy dla zainteresowanego - wyjaśnia  gazeta.

Odbezpieczony granat demograficzny

Zakładany przez twórców reformy emerytalnej w 1999 r.  tzw. III filar emerytalny, w którym Polacy oszczędzaliby sami dodatkowo na emeryturę nie wypalił. Zabrakło bowiem m.in.  zachęt podatkowych. Tymczasem problemem polskiego systemu emerytalnego będzie gerontokracja, czyli rządy ludzi starych - ostrzega  "Gazeta Wyborcza"(Nr  z  07.12.2009 r.). Według dziennika, w  okresie  2010-2050 liczba osób w wieku produkcyjnym w Polsce spadnie z 24,7 mln do 15,1 mln , natomiast grupa ludzi  w wieku poprodukcyjnym wzrośnie z 6,4 mln do 11,4 mln osób. I jeżeli dzisiaj na  jednego emeryta przypada 4 osoby pracujące, to w 2030 r. na jednego Polaka w wieku emerytalnym  przypadną dwie pracujące osoby - szacuje gazeta. W opinii "Wyborczej" jest to sytuacja "odbezpieczonego demograficznego  granatu ".

Uczestnicy II filara powinni zyskać  więcej

W opinii Michała Boni, ministra  i szefa doradców premiera, potrzeba w systemie emerytalnym wprowadzić takie zmiany, które spowodują, że otwartym funduszom emerytalnym będzie bardziej zależeć na zysku ich klientów. Minister Boni powiedział w rozmowie z  gazetą "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 07.12.2009 r.), że w istniejącym II filarze potrzebna  jest większa elastyczność inwestycyjna  oraz  tzw. "zewnętrzny  punkt odniesienia". Ponadto,  Michał Boni stwierdził w dzienniku, że  istotą  ostatniego  pomysłu ministerstwa finansów oraz resortu pracy  co do  częściowego zmniejszenia składki na OFE  i odprowadzania większej części środków emerytalnych do ZUS, było z zagrożenie związane  z długiem publicznym.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT