Emerytury będą niższe niż się spodziewamy

Polacy deklarują, że zaczną odkładać na emeryturę po skończeniu trzydziestu lat, a faktycznie robią to około 50 roku życia - twierdzi "Rzeczpospolita" (Nr z 21.10.2009 r.). Tymczasem świadczenia emerytalne mogą być o wiele niższe, niż spodziewa się dzisiaj  wielu zatrudnionych Według szacunków gazety,   obecne 30-latki, które mają przeciętną pensję, mogą liczyć za 35 lat na świadczenia odpowiadające około 60 proc. ich ostatnich miesięcznych zarobków. Dziennik twierdzi, że gdyby nie wprowadzono reformy emerytalnej, dostaliby oni  nawet o jedną trzecią więcej.  I tak,  przy pensji w wysokości obecnej średniej krajowej czyli 3263 zł miesięcznie, za 35 lat  różnica między starym i nowym systemem naliczania emerytur wynosiłaby około 300 – 600 zł. Z kolei osoby w wieku 65-lat,  przechodzące na emeryturę w 2034 r. dostaną miesięcznie realnie po 100 zł mniej niż osoby, które zdecydują się na ten krok dekadę wcześniej. Gazeta wyliczyła, że 20-letni mężczyzna odłoży na emeryturę ponad 540 tys. zł, podczas gdy kobieta w tym samym wieku - ponad 400 tys. zł. Natomiast   kobieta mająca obecnie 40 lat na swoim koncie emerytalnym w II filarze może uzbierać o około 70 tys. zł mniej niż mężczyzna. Niższe emerytury kobiet wynikają m.in. z okresów bezskładkowych oraz wcześniejszego wieku przechodzenia na emeryturę.
W opinii dziennika,  dopiero około 2050 r. powinniśmy zauważyć efekty długoletniego oszczędzania w OFE. Tymczasem  -zauważa "Rzeczpospolita" -  twórcy reformy emerytalnej twierdzą, że dzięki jej wprowadzeniu  nie trzeba podwyższać składek na ubezpieczenia społeczne, podczas gdy poprzedni system wymagałby coraz większego dofinansowania z budżetu, czyli... z podatków.  Z  badania "Diagnoza społeczna 2009" wynika zaś, że w ostatnich dwóch latach wynagrodzenia Polaków rosły szybko, jednak nie wykorzystaliśmy koniunktury, by zacząć odkładać pieniądze na starość.

Obywatelski projekt ustawy Komitetu "Razem" o odliczaniu składek z PIT w sejmowej podkomisji 

Eksperci i większość polityków  pozytywnie oceniają obywatelski projekt ustawy, wprowadzającej odliczenia składek na dodatkową emeryturę  z  podatku PIT. Jak podaje  "Rzeczpospolita" (Nr z 22.10.2009 r.),  przeciwny jej był dotychczas tylko resort finansów, który nie chce stracić części budżetowych dochodów. Zdaniem dziennika, z tych samych powodów zablokować ją mogą samorządy. Tego obawiają się posłowie z podkomisji pracującej nad obywatelskim projektem ustawy. Według szefa podkomisji,  Janusza Cichonia  z PO, właśnie z powodu ewentualnych strat w dochodach gmin przepadł m.in. poselski projekt dotyczący opłat skarbowych. Albowiem  samorządy, których wpływy z PIT są w 2009 r.  dużo niższe niż przewidywano (po III kwartałach, sięgają około 63 proc. rocznego planu) ostatnio ostro walczą o to, aby parlament nie mógł podejmować decyzji obniżających ich dochody bez konsultacji i gwarancji rekompensaty.
Przedstawiciele komitetu, który złożył ustawę w Sejmie (swoim podpisem poparło ją 13 tys. osób) twierdzą tymczasem, że kłopotu z konstytucyjnością nie widzą - zauważa gazeta.  Tego zdania jest na przykład prof. Witold Modzelewski, który był w zespole  pracującym  nad ustawą . Jego zdaniem projekt nie jest sprzeczny z Konstytucją.
Według Adama Sankowskiego, pełnomocnika Komitetu RAZEM, który zgłosił projekt, wątpliwości posłów budziła też przesłana przez Komitet nowa wersja ustawy, w której uwzględniono  uwagi zgłoszone w czasie pierwszego czytania w Sejmie i już po nim. Projekt  merytorycznie jednak  nie został zmieniony - informuje  "Rzeczpospolita".
Projekt przewiduje, że każda osoba oszczędzająca dodatkowo na emeryturę (czyli poza ZUS i OFE) będzie mogła co roku odpisać w PIT od przychodu nawet 12 tys. zł. Warunkiem jest to, by oszczędzała w jednej z instytucji nadzorowanych przez Komisję Nadzoru Finansowego. Na razie oszczędzanie w III filarze jest Polsce mało popularne a liczba indywidualnych kont emerytalnych od 2007 r. wyraźnie spada.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT