Getin Noble Bank bez inwestora finansowego

Getin Noble Bank w II kwartale 2019 r. zanotował 88,5 mln zł straty netto, podczas gdy rok wcześniej strata wynosiła 114,6 mln zł - podaje "Onet.pl" (20.09.2019 r.) za PAP.  Jest to jednak wynik  lepszy od  oczekiwań rynku, który spodziewał się straty na poziomie 104,4 mln zł. Portal podkreśla, iż z opublikowanego przez bank raportu wynika, że do końca grudnia br. "nie ma co się spodziewać wyjścia banku ponad lustro wody". Mimo, iż obecny Plan Ochrony Kapitału (POK) zakłada "osiągnięcie minimalnych poziomów połączonego bufora kapitałowego do końca 2019 roku". Bank  opracowuje teraz  Plan Naprawy, w którym przedstawiony ma zostać  zestaw działań,   mających zapewnić instytucji osiągnięcie  - w horyzoncie czasu uzgodnionym z Komisją Nadzoru Finansowego  - odpowiedniego  "poziomu współczynników kapitałowych, spełniających wymóg połączonego bufora” oraz umożliwiających bankowi  „powrót do trwałej rentowności".  Getin Noble Bank podał w raporcie, że w swoich prognozach finansowych nie zakłada pozyskania inwestora finansowego po fiasku rozmów w tej sprawie, ale przygotowuje "strategię działania, zakładającą wzmocnienie pozycji kapitałowej i osiągnięcie krajowych norm regulacyjnych poprzez trwałą odbudowę dochodowości" - informuje ""Onet.pl". Ponadto, Getin  Noble Bank ma 1645 postępowań w sprawie kredytów frankowych.

Według portalu,  na informację o  wydłużeniu planu naprawczego  i braku perspektyw szybkiego uzdrowienia  instytucji od razu zareagowali inwestorzy. Kurs akcji Getin Noble Banku na GPW spada.

 

 

UOKIK karze i ostrzega przed internetową formą pseudopożyczkową

 

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) ukarał firmę  GELDOR z Rybnika karą finansową w wysokości 45 tys. zł.  Firma ta uruchomiła co najmniej 103 serwisy internetowe np. pozyczkahit.pl, zebrapozyczki.pl, alfapro.pl, bezbiku.pro., które wyglądem i przekazem marketingowym sugerują możliwość uzyskania pożyczki - informuje "Rzeczpospolita” (Nr z 18.09.2019 r.). Tyle, że pożyczki od tej firmy, wbrew jej hasłom reklamowym,  uzyskać nie można. Jak donosi dziennik, przedsiębiorca zbiera tylko dane konsumentów, którzy składają o nią wniosek, umieszczając je potem na stronie internetowej, do której mają dostęp potencjalni pożyczkodawcy. A za rejestrację w serwisie, aktywację wniosku i sprawdzenie jego statusu GELDOR pobiera bezzwrotne opłaty, m.in. w formie SMS premium, jednorazowo nawet po 30 zł. Firma ma też "opinie zadowolonych klientów - umieszczone przez przedsiębiorcę, który zablokował możliwość dodawania autentycznych komentarzy" - pisze gazeta.

Zdaniem Marka Niechciała, prezesa UOKiK, działalność firmy GELDOR naraża konsumentów, często  osoby w trudnej sytuacji materialnej, którym bank odmówił pożyczki, na znaczne straty. "Ich problemy finansowe mogą się jeszcze pogłębiać wskutek daremnych prób uzyskania pieniędzy za pośrednictwem licznych serwisów tego przedsiębiorcy" - stwierdził szef UOKiK. Według "Rz", oprócz kary finansowej GELDOR  musi zaniechać zakwestionowanych praktyk. Ma także zamieścić i utrzymywać przez pół roku na stronach wszystkich swoich serwisów informację o decyzji UOKiK.

 "Dzięki temu powinna ona dotrzeć do poszkodowanych konsumentów i uświadomić im, że mogą dochodzić roszczeń od przedsiębiorcy" - podkreśla "Rz".

Postępowanie przeciwko firmie  Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wszczął w grudniu 2017 r., a rok później wydał ostrzeżenie konsumenckie.

 

 

Maklerzy na równi pochyłej   

 

Domy maklerskie obecnie przeżywają trudne chwile. Sektor generuje straty na podstawowej działalności. Jak podaje "PRNews" (z 17.09.2019 r.), z  raportu KNF wynika, iż  w ubiegłym roku po raz kolejny spadła liczba domów maklerskich.  Eksperci tłumaczą to m.in. zmianami w otoczeniu prawnym, ponieważ implementacja wciąż nowych i restrykcyjnych regulacji zwiększa  koszty ich funkcjonowania. Zaś implementacja przepisów unijnych na polu prawodawstwa krajowego nie zawsze uwzględnia realia rynku firm inwestycyjnych - pisze portal.  Ponadto, wyniki finansowe mniejszych podmiotów są bardzo wrażliwe na skutki negatywnych zdarzeń na rynku kapitałowym (np. na aferę GetBack-u). Dom maklerski, będący mikroprzedsiębiorstwem lub małą firmą, musi nieustannie rozwijać działy prawne kosztem podstawowego obszaru działalności, by odnaleźć się w gąszczu przepisów. Zdaniem analityków, rynek czeka konsolidacja  i przejmowanie małych graczy przez duże podmioty - twierdzi "PRNews.pl".

Ponadto, eksperci prognozują, że  spadnie konkurencyjność i podrożeją usługi maklerskie. Zmniejszy się także liczba giełdowych debiutów, a przedsiębiorcy praktyczne przestaną pozyskiwać kapitał na drodze emisji akcji lub obligacji. Wprawdzie zyskają na tym banki, ale  ucierpi cała gospodarka - zauważa portal.  

Zdaniem Piotra Kuczyńskiego, analityka rynków finansowych, do takiej sytuacji doprowadziło przede wszystkim bardzo słabe zachowanie GPW. "Polskie indeksy stały się jednymi z najsłabszych na świecie, co znacznie obniżyło aktywność inwestorów indywidualnych. Zagraniczni również omijali nas szeroki łukiem. Mało też było ofert pierwotnych. To wszystko zmniejszyło przychody domów maklerskich, utrzymujących się głównie z prowizji od transakcji" - twierdzi Kuczyński.

Natomiast Krzysztof Michrowski z Kancelarii Michrowski Bartosiak Family Office dodaje,  że "odmienne interpretacje wprowadzonych regulacji oraz różne interesy poszczególnych uczestników rynku doprowadziły do zastoju na linii producentów, czyli TFI, a także dystrybutorów, tj. domów maklerskich, w związku z trudnościami w rozliczeniach za świadczone usługi". W opinii ekonomisty Marka Zubera,  rodzimy rynek kapitałowy jest w największym kryzysie od swojego powstania. Jak twierdzi w "PRNews.pl", "głównym powodem takiego stanu rzeczy są szybko i łatwo wprowadzane zmiany przez polskich polityków, np. związane z likwidacją OFE czy z podatkiem bankowym. Nawet jeśli w jakimś obszarze podjęto racjonalne decyzje, to brak przewidywalności otoczenia zwiększa ryzyko dotyczące inwestowania w papiery wartościowe". Według eksperta, w Polsce brakuje popytu, a to powoduje niskie wyceny przy projektach IPO i małe obroty na rynku wtórnym.

 

 

Dyrektywa  PSD2 w  bankowości internetowej  już funkcjonuje

 

Wejście w życie  dyrektywy PSD2 utrudnia drogę do konta w banku - twierdzi "Dziennik Gazeta Prawna” (Nr z 17.09.2019 r.).  Nowe przepisy, z założenia zwiększające bezpieczeństwo klienta podczas korzystania z internetowych usług bankowych  wprowadzają bowiem   silniejsze  uwierzytelnianie.

"Do wejścia na rachunek albo wykonania operacji nie wystarczy już tylko podanie loginu i hasła. Konieczne stało się potwierdzenie chęci np. zlecenia przelewu przez wpisanie kodu – albo wysłanego w wiadomości SMS przez bank na telefon właściciela konta, albo przez aplikację bankową zainstalowaną w smartfonie" - informuje gazeta. Zdaniem dziennika,  nowe rozwiązania mogą jednak  dla niektórych klientów banków  stanowić poważne  utrudnienie. Na przykład  mogą mieć  problem z wejściem na swoje konto bankowe w sieci osoby, które w porę  nie zaktualizowały  swoich danych, z numerem telefonu na czele, albo  klienci banków,  którzy  używają telefonu komórkowego  sporadycznie albo w ogóle go nie posiadają. Zapytana o tę sprawę   Agnieszka Majchrzak z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK)  stwierdziła - podaje  "DGP" - iż "nie analizowaliśmy tej kwestii". Natomiast w opinii bankowców, takie przypadki, aby ktoś korzystający z bankowości internetowej nie używał jednocześnie telefonu komórkowego, są obecnie bardzo  rzadkie.  

 

 

Pojawił się nowy bank w polskiej bankowości internetowej

 

Na polskim rynku bankowości detalicznej 19 września br. pojawiła się nowa instytucja - Bank Facto, który  proponuje tylko lokaty,  zakładane wyłącznie online, z  oprocentowaniem sięgającym od 2,2 proc. do 4 proc. - podaje "Bankier.pl" (z 20.09.2019 r.). Produkty depozytowe, oferowane przez oddział  włoskiej grupy BFF Banking Group  są  dostępne dla klientów indywidualnych oraz przedsiębiorstw i gwarantowane są  przez włoski  odpowiednik Bankowego Funduszu Gwarancyjnego –  Fondo Interbancario di Tutela dei Depositi (FITD). Ważne, iż zasady działania włoskiego odpowiednika BFG, podobnie jak w Polsce, przewidują, ochronę oszczędności do poziomu równowartości 100 tys. euro. Jednak otwarcie rachunku depozytowego w Bank Facto - ostrzega portal - wymaga m. in. przesłania zdjęcia lub skanu dowodu osobistego oraz wysłania przelewu weryfikacyjnego z innej instytucji bankowej.  

Minimalna kwota lokaty wynosi 5 tys. zł, a górny limit wpłat na jednego klienta wynosi 12 mln zł. Co istotne, oprocentowanie wszystkich lokat jest stałe, ale  jeśli klient zdecyduje się na zerwanie umowy przed terminem,  nie otrzyma żadnych odsetek.

BFF Banking Group jest  obecna  na kilku europejskich rynkach – we Włoszech, Chorwacji, Czechach, Francji, Grecji, Portugalii, Słowacji i Polsce (uzyskała zezwolenie KNF na utworzenie oddziału). Firma specjalizuje się w obsłudze i finansowaniu podmiotów współpracujących z sektorem publicznym i jest notowana na mediolańskiej giełdzie papierów wartościowych.

Według "Bankier.pl",  od kilku lat  na polskim rynku  działa  w podobnej formule  estoński Inbank, który oferuje w internecie pożyczki gotówkowe oraz  lokaty terminowe. Inbank nie ma w Polsce placówek, a swoją  działalność opiera na tzw. "europejskim paszporcie",  korzystając z licencji bankowej, wydanej 

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT