Harmonogram przenoszenia aktywów z OFE do ZUS "technicznie niewykonalny"?

Harmonogram  przenoszenia aktywów z OFE do ZUS jest rozpisany  co do godziny - twierdzi "Gazeta Wyborcza"(Nr  z 04.01.2014 r.).Według dziennika, oszczędności emerytalne z OFE mają znaleźć się w  ZUS już za niecały miesiąc. Nad doprecyzowaniem rozwiązań prawnych w tej kwestii pracują już resorty pracy i finansów - podaje gazeta. "GW" informuje, iż przekazanie aktywów ma się odbyć 3 lutego 2014 r.. Przy tym "do godz. 9-ej"  OFE mają dostarczyć do ZUS specyfikację przekazywanych aktywów i ich wycenę na dzień 31 stycznia 2014 r., do godz. 12-ej tegoż dnia  także przelać  gotówkę oraz przekazać inne instrumenty finansowe wchodzące w skład aktywów OFE, a więc  bony, obligacje skarbowe i drogowe;  do godz. 13 (a część do 15) obligacje emitowane na rynkach zagranicznych. Tymczasem zdaniem przedstawicieli Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych (IGTE),  przekazanie aktywów do ZUS zgodnie z takim harmonogramem jest technicznie niewykonalne - zauważa „Wyborcza". 

Ustawa o wypłatami zawieszonych świadczeń emerytów w Senacie

Jak informuje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 07.01.2014 r.),  w dniach 9 i 10 stycznia 2014 r. Senat zajmie się ustawą z 13 grudnia 2013 r. "o ustaleniu i wypłacie emerytur, do których prawo uległo zawieszeniu w okresie od 1 października 2011 r. do 21 listopada 2012 r". Według gazety, na przyjęcie tych przepisów czeka około 23 tys. osób. Pierwsi emeryci będą mogli składać wnioski o zaległe świadczenia, których wypłatę ZUS wstrzymał na podstawie niekonstytucyjnych przepisów  ciągu dwóch tygodni od ogłoszenia ustawy - podaje "DGP".

Nowy pomysł na waloryzację emerytur i rent

Ustalenie nowych zasad waloryzacji  rent i emerytur rozważa minister pracy i polityki społecznej - pisze  "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 07.01.2014 r.).
Gazeta przypomina, iż   obecnie świadczenia rosną o wskaźnik inflacji i 20 procent realnego wzrostu płac, co przynosi ogromne rozwarstwienie kwot podwyżek na niekorzyść najbiedniejszych  świadczeniobiorców . Tymczasem zgodnie z  propozycją ministra Władysława Kosiniaka-Kamysza, " świadczenia waloryzowane byłyby wszystkim o inflację a tylko najbiedniejszym dodatkowo o realny wzrost płac". Minister chce to skonsultować z pracodawcami i związkowcami.
W opinii "DGP", pracodawcy uważają, że pomysł jest godny rozważenia, a  związkowcy mocno go krytykują. Zdaniem wiceprzewodniczącej  OPZZ Wiesławy  Taranowskiej, " najniższe świadczenia trzeba podnieść. Nie może to jednak odbywać się kosztem innych emerytów". Taranowska uważa, iż  państwo nie może przerzucać opieki nad najbiedniejszymi na emerytów - pisze dziennik. Zdaniem  Jeremiego  Mordasewicza  z Konfederacji Lewiatan, pomysł ministra Kosiniaka-Kamysza jest sensowny. Jednak  na podniesienie najniższych świadczeń skądś trzeba wziąć pieniądze- podkreśla Mordasewicz -  ponieważ " nie można powtórzyć sytuacji z 2012 r., kiedy emerytury i renty waloryzowane były kwotowo, czyli każdemu po równo. Nie można też dodatkowo opodatkować tych, którzy pracują, bo już dzisiaj 1/5 wynagrodzenia jest oddawana w postaci składek emerytalnych"- ocenia Jeremi Mordasewicz. Jak wyjaśnia, można zmienić dotychczasową waloryzację tak, by inflacja nikomu nie zjadła wartości emerytur. "Waloryzowanie zaś świadczeń dodatkowo o 20 procent realnego wzrostu wynagrodzeń nie jest wymagane przez prawo" - zwraca uwagę Jeremi Mordasewicz. Dodaje, że w ubiegłym roku zebrano 110 miliardów składek emerytalnych. Na świadczenia emerytalno-rentowe trzeba było wydać aż 190 miliardów. Do emerytur i rent trzeba więc było dołożyć 80 miliardów złotych.
Najniższe świadczenie wypłacane przez ZUS wynosi obecnie 831 złotych. Taką kwotę co miesiąc pobiera około 470 tysięcy emerytów i rencistów.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT