IGTE walczy o aktywa otwartych funduszy emerytalnych

Zdaniem Izby Gospodarczej  Towarzystw Emerytalnych (IGTE), pomimo przejęcia ponad połowy aktywów funduszy emerytalnych tempo wzrostu długu publicznego osiągnęło nienotowane wcześniej wartości. A zabranie tych pieniędzy nie tylko nie ogranicza obecnego długu publicznego, a zwiększa go w przyszłości – informuje „Rzeczpospolita”(Nr z 01.12.2014 r.). Dziennik podaje, iż IGTE  zwróciła się do prezesa TK, prof. Andrzeja Rzeplińskiego z prośbą, aby opinia Izby została włączona do akt postępowania. toczących się przed Trybunałem Konstytucyjnym postępowań o ustalenie zgodności z Konstytucją RP części przepisów ustawy reformującej OFE. Według gazety, IGTE zgadza się z zarzutami sformułowanymi we wniosku Prezydenta RP  z 30 stycznia 2014 r. oraz we wniosku Rzecznika Praw Obywatelskich z 29 sierpnia 2014 r.  W opinii Izby, „zmiany, jakie przeprowadził na początku roku rząd nie zapewnią równowagi finansów publicznych (...) zmiany w obrębie filaru kapitałowego skutkują nie tyle redukcją długu publicznego, ile przeniesieniem na przyszłość wydatków związanych z finansowaniem świadczeń emerytalnych” - pisze „Rz”. Izba uważa, iż w  perspektywie i mimo przewidywanego zwiększenia wpływów z tytułu przeniesienia do ZUS 51,5 proc. aktywów OFE, a także przenoszenia środków w ramach tzw. suwaka, przewiduje się dalszy wzrost deficytu Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Natomiast „ograniczenie poziomu długu publicznego po przejęciu 51,5 proc. aktywów zgromadzonych w OFE ma charakter krótkotrwały”.  

Raport TEP: propozycje rozwoju PPE

Ekonomiści z Towarzystwa Ekonomistów Polskich, autorzy raportu „Dodatkowy system emerytalny w Polsce – diagnoza i rekomendacje zmian" twierdzą,  iż  rozwój pracowniczych programów emerytalnych (PPE)  w Polsce blokują:   „słabe zachęty podatkowe, to, że nie można różnicować wysokości składki podstawowej dla różnych pracowników oraz nieformalny zakaz tworzenia PPE w sektorze finansów publicznych” - pisze „Rzeczpospolita"(Nr z 02.12.2014 r.). Z ostatnich danych   Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) wynika zaś, że  tylko 2 proc. zatrudnionych jest członami pracowniczych programów emerytalnych. Na koniec 2013 r. funkcjonowało  1070 programów z ok. 375 tys. oszczędzającymi. Aktywa  PPE wynoszą zaś 9,4 mld zł. Zdaniem gazety,  nie wszyscy członkowie PPP regularnie płaca składki;  za 16 proc. z nich nie były odprowadzane żadne składki. „Są to ci, którzy dobrowolnie wystąpili z programu, bądź zmienili pracodawcę i pozostawili środki w programie prowadzonym przez dotychczasowego pracodawcę” - wyjaśnia dziennik. Według  autorów  raportu,   zdecydowanie przeważają programy uruchamiane w przedsiębiorstwach w sektora MSP. W 2013 r. ponad połowę PPE stanowiły programy, w których było 50 lub mniej uczestników, a założono je w średnich firmach - podkreśla „Rz”. „Autorzy raportu proponują – podaje gazeta – aby „zastanowić się nad wprowadzeniem systemu auto-enrolment w PPE. Wszyscy pracownicy w firmach obecnie prowadzących PPE oraz w zakładach pracy powyżej 300 zatrudnionych byliby automatycznie przypisywani do programu emerytalnego, w ramach którego składka dzielona byłaby pomiędzy pracodawcę i pracownika”. I tak, składka pracodawcy finansowana byłaby z Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych z zastosowaniem ograniczenia kwotowego, natomiast składka pracownika byłaby obowiązkowa i finansowana z wynagrodzenia netto, zyski inwestycyjne i świadczenie byłby natomiast nieopodatkowane. Pracownik mógłby zrezygnować z PPE po dwóch latach.

Emerytury częściowe dodatkiem dla najlepiej zarabiających?

Emerytury częściowe miały być wsparciem dla osób bez pracy, a „ stały się jednak dodatkiem do pensji dla najlepiej zarabiających” - zauważa „Dziennik Gazeta Prawna”(Nr z 28.12.2014 r.). Według gazety, przeciętna wysokość emerytury częściowej w październiku 2014 r. kształtowała się na poziomie 1804,75 zł, podczas gdy jeszcze kilka miesięcy temu szacowano ją na  około 300–400 zł. I jeżeli we wrześniu br. pobierało ją 800 osób, to  już w październiku liczba ta zwiększyła się do 978  - podaje dziennik. A to oznacza, zdaniem Wiesławy Taranowskiej , wiceprzewodniczącej  OPZZ i  członka rady nadzorczej ZUS, iż  z takiego rozwiązania korzystają osoby bardzo dobrze zarabiające. „My chcieliśmy, żeby rząd  podnosząc wiek emerytalny, przygotował rozwiązanie chroniące osoby bez pracy, które nie mają środków do życia” – mówi Taranowska. „DGP” przypomina, iż  emeryturę częściową do katalogu świadczeń dodała ustawa z 11 maja 2012 r. „O zmianie ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych oraz niektórych innych ustaw” (Dz.U. z 2012 r. poz. 637), która jednocześnie wydłużyła wiek emerytalny. Według dziennika,  wnioski o przyznanie takiego świadczenia obecnie „mogą złożyć wyłącznie mężczyźni urodzeni po 31 grudnia 1948 r., którzy ukończyli 65 lat, ale nie mają ukończonego, określonego dla nich podwyższonego wieku emerytalnego. Przy czym muszą oni udowodnić, że mają 40 lat składkowych i nieskładkowych.  Emerytura częściowa jest wypłacana przez średnio 4–5 miesięcy, a docelowo będzie można ją pobierać przez 24 miesiące, czyli do momentu ukończenia przez panów 67. roku życia – zauważa gazeta. Tutaj „ nie ma zastosowania konstytucyjna gwarancja wypłaty minimalnej emerytury”.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT