III Filar zachwiany - IKE coraz mniej

Aktywa firm oferujących indywidualne konta emerytalne (IKE) wyniosły na koniec czerwca br. 1,88 mld zł, czyli były tylko 5 mln zł wyższe niż w analogicznym okresie ubiegłego roku – informuje „Rzeczpospolita”(Nr z  21.07.2008 r.). W opinii Michała Glinki, dyrektora departamentu produktów i usług bankowości detalicznej w Banku BGŻ, banki skupiają się raczej na innych niż IKE produktach, bardziej korzystnych dla klientów, np. na rachunkach oszczędnościowych. Ponadto – pisze dziennik - Polacy nie wykazują zbytniego zainteresowania długofalowym inwestowaniem. Według gazety, ostatnio obserwuje się również spadek liczby IKE prowadzonych przez ubezpieczycieli. Liczba kont przez nich prowadzonych zmalała o 4 proc.. Z IKE rezygnowali zwłaszcza klienci PZU życie. Ubezpieczyciel  na koniec czerwca br. odnotował  o ok. 40 tys. mniej  prowadzonych kont IKE  niż na koniec ubiegłego roku. Natomiast – podaje „Rzeczpospolita” - inne firmy zwiększyły liczbę rachunków.

FDEK – istotne ryzyko polityczne?

Ministerstwo pracy kończy już korektę projektu ustawy o funduszach dożywotnich emerytur kapitałowych (FDEK), do których trafią oszczędności z drugiego filaru – donosi „Parkiet" (Nr z  21.07.2008 r.).W opinii gazety, od tego właśnie projektu zależy, czy inne instytucje finansowe, poza ZUS-em, będą chciały zakładać fundusze emerytalne. Zdaniem  prof. Marka Góry  z SGH, jest to jedna z najtrudniejszych technicznie ustaw, ponieważ należy w niej pogodzić cele biznesowe i społeczne. Poprzednio przedstawiony projekt budził bowiem wątpliwości przede wszystkim z powodu limitów inwestycyjnych oraz wymaganych rezerw na wypłatę świadczeń i mechanizm wyrównawczy. Według Piotra Szczepiórkowskiego, prezesa zarządu  CU PTE, kwestią kluczową tej ustawy jest poziom wymaganego kapitału początkowego dla takich instytucji  (50 mln zł na początku, docelowo zaś 100 mln zł) oraz organizacja mechanizmu kompensacyjnego.
Sporną kwestią jest też – pisze gazeta -  czy monopol na prowadzenie FDEK powinny mieć zakłady emerytalne. Polska Izba Ubezpieczeń (PIU)  chce, by to zadanie mogli prowadzić ubezpieczyciele, a Izba Gospodarcza Towarzystw Emerytalnych (IGTE) uważa, że powinny się tym zająć PTE. Istotne jest też ryzyko polityczne. Zakłady mają się utrzymywać z prowizji wynoszącej do 3,5 proc. wypłacanego świadczenia i z 10 proc. wypracowanego zysku dla klientów. Ewentualne straty będą musiały pokryć same. Krzysztof Lutostański, prezes PTE Bankowy przypomina, że OFE .wchodząc na rynek dostały  zapewnienie o stałej wysokości opłat. „Umowę tę już raz złamano w 2003 r., obniżając prowizje. Teraz stać się to może po raz drugi” - obawia się Lutostański


Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT