KNF nakłada kary na banki-depozytariuszy

Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) nałożyła na  ING Bank Śląski 0,5 mln zł kary - donosi "Puls Biznesu"(Nr z 15.10.2018 r.) za "wszystkie przewinienia",  dotyczące działalności funduszy otwartych Inventum TFI, którego ING Bank Śląski był depozytariuszem. Według gazety, która powołuje się na informacje ujawnione przez KNF,  kara dotyczy schyłkowego okresu działalności Inventum TFI (po czerwcu 2014 r.), gdy jego właścicielem nie był już Dom Maklerski IDM.  Jak podkreślił  nadzór finansowy w komunikacie,  „pozycja depozytariusza została ukształtowana w sposób zapewniający mu niezależność w stosunku do funduszu i towarzystwa. Depozytariusz jest podmiotem działającym w interesie uczestników funduszu inwestycyjnego, do obowiązków którego należy prowadzenie rejestru aktywów funduszu i wykonywanie innych powierzonych mu obowiązków, w szczególności o charakterze kontrolno-nadzorczym. Depozytariusz posiada wystarczające kompetencje do wykrywania w działalności funduszu inwestycyjnego naruszeń prawa i ich korekty, dlatego też wiele zagrożeń i nieprawidłowości powinno być identyfikowanych i doprowadzanych do stanu zgodności z prawem właśnie przez depozytariusza”- podaje dziennik.
ING Bank Śląski   od 2015 r. "jest likwidatorem i wciąż nie rozliczył się z właścicielami kilku tysięcy rejestrów". Wprawdzie wartość tych rejestrów jest od dawna śladowa w stosunku do wpłat wnoszonych w czasie, gdy ING Bank Śląski jako depozytariusz powinien był czuwać nad interesem klientów funduszy - pisze dziennik. Zdaniem "PB", chociaż kara nałożona przez nadzór na ING Bank Śląski go "nie zaboli", to  daje jednak argument klientom TFI w dochodzeniu roszczeń od instytucji, które są wypłacalne. A  że w 2017 r. bank wypracował  nieco ponad 1,4 mld zł zysku netto, a w pierwszym półroczu 2018 r. - 695 mln zł, to  kara nadzoru jest "wręcz symboliczna" - komentuje gazeta. I przypomina, że miesiąc wcześniej w podobnych okolicznościach KNF ukarała kwotą 6,4 mln zł Raiffeisen Bank Polska za nieprawidłowości związane z FIZ z Fincrea TFI, Copernicus Capital TFI oraz Inventum TFI.

MŚP wolą  karty kredytowe  od debetowych

W sektorze mikro, małych i średnich przedsiębiorstw (MŚP) karty kredytowe są popularniejsze od debetowych - wynika z badania  „Obrót bezgotówkowy w MŚP” zrealizowanego  przez IBRIS na zlecenie Diners Club Polska. Przy tym, około 15 proc. przedsiębiorców z sektora korzysta ze służbowej karty kredytowej - donosi "PRNews.pl"(www.prnews.pl z 19.10.2018 r.). Ponadto, badanie wykazało, iż  ponad 60 proc. firm z sektora MŚP reguluje wydatki służbowe przelewem, zaś  co drugi przedsiębiorca płaci gotówką. Według portalu, udział gotówki w wydatkach służbowych zależy od wielkości firmy. Najczęściej korzystają z niej mikro przedsiębiorstwa, zatrudniające do 9 pracowników (na taką formę płatności wskazało blisko 58 proc. ankietowanych z tej grupy) oraz firmy małe, od 10 do 49 osób. Natomiast po gotówkę sięga 43,5 proc. z nich. Z kolei, wśród średnich przedsiębiorstw (50-249 pracowników) gotówki używa zaledwie co piąta.
I tak,  "kart (kredytowych lub debetowych) do rozliczania wydatków służbowych używa prawie 30 proc. ankietowanych,   wykorzystywanie kart kredytowych deklaruje ponad 15 proc. badanych,  a kart debetowych 12 proc. ankietowanych z tego sektora. Z kart przedpłaconych korzysta tylko 2,3 proc. przedsiębiorców" - pisze "PRNews.pl". Według  Pawła Kałudowa z Diners Club Polska, "z    pomocą kart służbowych najchętniej wydatki służbowe rozliczają małe przedsiębiorstwa, a  „plastiku” używa aż 37 proc. z nich”. W posiadaniu służbowej karty jest również ponad 28 proc. firm mikro. W przypadku przedsiębiorstw średnich ten odsetek sięga 12,6 proc.
Według badania,  kredyt z karty jest istotnym narzędziem wspierającym płynność finansową 13 proc. przedsiębiorców z sektora MŚP, a dla  21 proc. z nich posiadanie karty kredytowej oznacza przede wszystkim brak kosztów,  wynikających z konieczności przechowywania gotówki. Z kolei 15 proc. badanych przyznało, że karty kredytowe ułatwiają im rozliczenie służbowych podróży - podaje portal, podkreślając, iż MŚP cenią kredytówki. Albowiem  27 proc. przedsiębiorców zwraca uwagę, że karty kredytowe ułatwiają im rozliczanie służbowych wydatków, zaś "co czwarty zauważa, że długi okres bezodsetkowy daje mu dostęp do darmowego finansowania".
Jak podkreśla w "PRNews.pl"   Paweł Kałudow,  okres bezodsetkowy w karcie kredytowej w zależności od oferty  może sięgnąć nawet 59 dni. "Dla firm oznacza to de facto darmowe finansowanie na okres dwóch miesięcy. Po jego zakończeniu możliwe jest natomiast skorzystanie z kredytu karty, który także może mieć atrakcyjne parametry. Np. w kartach Diners Club oprocentowanie kredytu karty jest obecnie jednym z najniższych na rynku i wynosi 6 proc."
W opinii portalu, udział gotówki w obrocie stale się zmniejsza. Przyczynia się do tego rozwój technologii oraz wiele akcji promujących tego typu płatności. Na przykład kampania społeczna „Warto Bezgotówkowo”.
Według najnowszego raportu Narodowego Banku Polskiego w Polsce wydanych jest ponad 40 mln kart płatniczych. 31,7 mln stanowią karty debetowe, natomiast kredytowych jest niecałe 6 mln.

Mikroprzedsiębiorcy biorą kredyty na zatory płatnicze, a nie na działalność gospodarczą

Mikroprzedsiębiorcy wybierają raczej własne środki do finansowania swojego biznesu niż kredyty bankowe. Małe firmy biorą pożyczki tylko  wówczas, gdy są  do tego zmuszone sytuacją finansową przedsiębiorstwa - informuje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 18.10.2018 r.). "Im mniejsza firma, tym większa niechęć do zaciągania pożyczek" - twierdzi gazeta,  powołując się na wyniki badania, przeprowadzonego na zlecenie firmy faktoringowej Narodowy Fundusz Gwarancyjny (NFG), w której skład wchodzi m.in. Krajowy Rejestr Długów. I tak, ankieta NFG  wykazała, że zaledwie jedna trzecia małych firm korzysta regularnie z bankowych kredytów i pożyczek, aby w  ten sposób wspomagać bieżącą działalność, m.in na opłacenie faktur.  Zdaniem Dariusza Szkaradka, prezesa NFG, małe firmy  nie korzystają z zewnętrznego wsparcia, ponieważ nie chcą się dodatkowo zadłużać. Po drugie, mają także problem z pozyskaniem finansowania z banków, gdyż dla tych instytucji najczęściej  są po prostu mało wiarygodne, a więc nie posiadają zdolności kredytowej - podkreśla  dziennik. 
Według "DGP", autorzy  badania przyjęli założenie, iż "mała firma w tym ujęciu to taka, która zatrudnia nie więcej niż dziewięć osób, a jej roczne przychody nie przekraczają 5 mln zł".
Narodowy Fundusz Gwarancyjny (NFG) z grupy Kaczmarski oferuje faktoring online dla  małych przedsiębiorców.

Spadek dynamiki wzrostu udzielanych pożyczek krótkoterminowych

Zdaniem  Rafała Gibczyńskiego, prezesa firmy pożyczkowej  Solven Finance, branża pożyczkowa w Polsce obecnie odnotowuje spadek dynamiki wzrostu udzielanych pożyczek - informuje "Rzeczpospolita"(Nr z 13.10.2018 r.). Dzieje się tak w sektorze pożyczek krótkoterminowych, tzw. chwilówek, m.in za sprawą   500+ i poprawiających się dochodów Polaków - pisze dziennik. Prezes Gibczyński tłumaczy, iż dodatkowe źródła finansowania konsumentów wpłynęły jednak nie tylko na spadek sprzedaży, ale także na jakość spłacalności pożyczek, więc "globalnie jest to pozytywne".
Według szefa Solven Finance, rynek pożyczek krótkoterminowych w naszym kraju, zarówno  online jak  i offline, szacuje się łącznie na 7 mld zł, z czego 3,2 mld zł to pożyczki udzielane  online. Przy czym, udział samego rynku pozabankowego online stanowi obecnie  około  4 proc. w kredytach konsumenckich - podaje gazeta. Prezes Gibczyński podkreśla, iż  banki i SKOKi, udzielając  kredytów konsumenckich, miesięcznie uruchamiają około  7 mld zł, a więc tyle, co segment pozabankowy w skali roku. Przy tym widać dynamikę poszerzania działalności w segmencie online. "Klienci offline przechodzą powoli do online" – zaznacza w "Rz" Gibczyński.
Jak donosi gazeta, obecnie na polskim rynku funkcjonuje  360 podmiotów pożyczkowych, z czego ponad 80 w  segmencie online ("istotnych graczy w online jest 20"). Natomiast większość podmiotów offline to małe firmy, , które lokalnie uruchamiają pożyczki. Ogólnopolskich instytucji  działających w offline "jest może 5" - twierdzi szef Solven Finance. W ocenie prezesa  Gibczyńskiego,   mitem jest, iż z takich pieniędzy korzystają desperaci, którzy szybko potrzebują pieniędzy. "W portfolio posiadam prawników czy lekarzy. Zdecydowaną większość stanowi grupa z przedziału 30-40 lat. Średnie stałe dochody wahają się na poziomie 2800-3200 zł (...) Pożyczane środki idą zazwyczaj na remonty, sytuacje nieprzewidziane lub na nowy telefon" - przyznaje Gibczyński w "Rz". Podkreśla, że złe długi bolą banki i firmy pożyczkowe. 
W jego opinii, w perspektywie kilku lat powinno zostać na rynku pożyczkowym 5-10 podmiotów w online. "Nie przewiduję konsolidacji, tylko wykruszenie się tych, którzy nie wytrzymają" - tłumaczy Gibczyński.
Solven Finance w 2017 r. odnotowała obrót na  poziomie 40 mln zł. " Mam nadzieję, że w przyszłym uda mi się dobić do 100 mln zł" - przyznaje szef Solven Finance.

KNF wkracza na wojenną ścieżkę  z piramidami finansowymi

Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) przygotowała projekt nowelizacji Kodeksu karnego oraz ustawy o nadzorze nad rynkiem finansowym. Nadzór finansowy  chce mieć  oręż prawny do walki z piramidami finansowymi - pisze "Puls Biznesu"(Nr z 17.10.2018 r.) - przede wszystkim z  podmiotami oferującymi  inwestycje w alternatywne instrumenty finansowe, m.in.  kryptowaluty, żerujące na naiwności klientów. Zdaniem  gazety, najistotniejszym z projektowanych rozwiązań jest wprowadzenie do Kodeksu karnego przepisu art. 286a, definiującego piramidę finansową.
I tak, zgodnie z proponowaną w projekcie noweli definicją, każdy, kto „propagując, organizując lub prowadząc działalność polegającą na przyjmowaniu środków pieniężnych od wielu osób, doprowadza te osoby do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia ich w błąd, albo wyzyskania błędu co do rzeczywistego charakteru tej działalności, możliwości osiągnięcia korzyści majątkowej lub rzeczywistych źródeł osiągnięcia korzyści majątkowych, podlega grzywnie i karze pozbawienia wolności do lat 5” - podaje dziennik. Przy tym, takie same konsekwencje grożą osobom, działającym w interesie firm, będących piramidami finansowymi.
Jak wyjaśnia w gazecie  prof. Marek Chrzanowski, przewodniczący KNF, "stworzenie szczególnego typu przestępstwa oszustwa finansowego pozwoli na zwiększenie poziomu ochrony uczestników rynku usług finansowych oraz zwróci ich uwagę na konieczność zachowania szczególnej ostrożności przy podejmowaniu decyzji o skorzystaniu z usług podmiotów wpisanych na listę ostrzeżeń publicznych, gdyż powierzenie pieniędzy takim podmiotom wiąże się z niebezpieczeństwem i ryzykiem utraty całości lub części zainwestowanej kwoty".
KNF przekazał już projekt noweli  do resortu finansów.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT