Korzystając z bankowości internetowej dbaj o bezpieczeństwo transakcji

Do sieci codziennie  trafia  olbrzymia ilość  programów hakerskich służących złodziejom danych i pieniędzy. Zasad bezpieczeństwa trzeba przestrzegać nie tylko przy logowaniu się do banku, ale przez cały czas obecności w internecie - ostrzega "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 30.11.2015 r. ). Szczególnie ostrożni muszą być  zwłaszcza menedżerowie i księgowi, mający bezpośredni dostęp do firmowych kont.  Albowiem  nieświadome otwarcie zainfekowanego pliku z filmem lub zdjęciem może spowodować nieobliczalne konsekwencje finansowe,  na przykład,  gdy za pośrednictwem bankowości internetowej realizujemy przelewy. Mając "zainfekowany wirusem komputer, wystawiamy się na ryzyko, że pieniądze trafią nie na konto naszego kontrahenta, ale do przestępców. Wirusy są w stanie również podmienić numer rachunku odbiorcy przelewu, jeśli go nie wpisujemy, ale dla ułatwienia sobie pracy kopiujemy z faktury do bankowego formularza" - pisze "DGP".
Aby  zabezpieczyć się,  "używając  funkcji kopiuj/wklej należy upewnić się, że zlecamy bankowi przelew na właściwe konto" - radzi dziennik, podkreślając,  iż  wirus może nawet podmienić numer odbiorcy przelewu tuż przed jego ostatecznym potwierdzeniem.
Trzeba więc  korzystać z zabezpieczeń przygotowanych przez banki. "Standardem w realizacji przelewów jest konieczność potwierdzania ich hasłem otrzymywanym SMS-em lub wyświetlanego w tokenie. W przypadku potwierdzeń SMS-owych należy nie tylko wpisać w aplikacji otrzymany kod, ale też sprawdzić, czy numer rachunku w wiadomości zgadza się z tym, na jaki chcemy wysłać pieniądze" - radzi gazeta.
Przy korzystaniu z bankowości internetowej lub mobilnej ważne jest, aby pod żadnym pozorem nie udostępniać nikomu danych do logowania w serwisie,  jeśli prosi nas o to nawet  osoba podająca się za pracownika banku -  pisze "DGP".  Ponadto, "podczas logowania należy zwrócić uwagę na to, by wpisać prawidłowy adres, który powinien zaczynać się od liter HTTPS. Oznaką bezpieczeństwa jest zielona kłódka, która wyświetla się na pasku adresu w przeglądarce".

Warszawska GPW dołuje

Polityka dobija polską giełdę - alarmuje "Rzeczpospolita"(Nr z 03.12.2015 r.). Jak podaje gazeta,  spadkom na warszawskim parkiecie  "nie ma końca".  Wskaźnik największych spółek przebił psychologiczną barierę 1900 pkt,   zamykając  notowania na poziomie 1886 pkt, a więc na  najniższym poziomie od lipca 2009 r. Przy tym od początku 2015 r.  indeks WIG20 (obejmujący 20 największych spółek) stracił już ponad 18 proc. , podczas kiedy w  tym samym czasie niemiecki DAX oraz francuski CAC40 zyskały ponad 15 proc. - pisze dziennik. W opinii analityków, na słabość GPW w Warszawie wpływa przede wszystkim ryzyko niekorzystnych dla spółek decyzji politycznych.  A "fakt, że to polityka w dużej mierze odpowiada za spadki, znajduje potwierdzenie w liczbach. Od maja, czyli od pierwszej tury wyborów prezydenckich, WIG20 stracił ponad 25 proc., niemiecki DAX w tym samym okresie spadł o niecałe 2,5 proc., a francuski CAC40 o prawie 3 proc." - wylicza gazeta. Zdaniem "Rz",  inwestorom także "nie przypadły do gustu pomysły dodatkowego opodatkowania banków czy zaangażowania spółek energetycznych w ratowanie górnictwa. Indeks branżowy WIG-Banki od maja stracił 30 proc., a WIG-Energetyka aż 35 proc." Ponadto, warszawskiej giełdzie nie sprzyja  "otoczenie", w tym  przede wszystkim  spadek cen surowców i po części związany z tym odwrót inwestorów od rynków wschodzących -   twierdzi w dzienniku Tomasz Bardziłowski, wiceprezes Vestor DM.  Indeks WIG20 od początku 2015 r. roku stracił już ponad 18 proc. W tym czasie na zachodzie Europy giełdy rosły.
"Eksperci nie mają złudzeń, że w najbliższych tygodniach bardziej prawdopodobny jest dalszy spadek indeksu GPW" - podkreśla "Rzeczpospolita".

Dla banku  coraz częściej  ma  znaczenie relacja  z klientem


Niskie stopy procentowe nie zniechęcają ludzi do składania swych oszczędności w banku - twierdzi "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 01.12.2015 r.). Gazeta  powołuje się na  dane NBP, z których wynika, iż  tylko w październiku br.   klienci indywidualni wpłacili na depozyty 2,5 mld zł, podczas gdy porównywalnie, w poprzednich dwóch latach w  październiku  przeważały wypłaty. Tym niemniej - pisze gazeta -  widoczne jest jednak osłabienie skłonności Polaków do oszczędzania w bankach. I tak, średni napływ  środków  do tych  instytucji z ostatnich trzech miesięcy to niecałe 1,6 mld zł, o ponad połowę mniej niż przeciętnie w ostatnich 12 miesiącach - informuje "DGP". Banki szukają więc sposobów na przyciągnięcie klientów. Na przykład  "zasadą stało się, że lokaty powitalne - dla nowych klientów, zwykle dla ograniczonych kwot i na krótki termin - dają oprocentowanie wyższe niż standardowe" - zauważa dziennik, podkreślając, że  dla banków coraz częściej  mają znaczenie relacje z klientem, to, jak on  aktywnie  korzysta z usług danego banku albo po prostu,  ile ma w nim pieniędzy. Na przykład  o "uzależnieniu stawek depozytów od siły relacji klienta z bankiem mówi Mikołaj Specht, szef zespołu produktów oszczędnościowych w Banku Zachodnim WBK".               
Zdaniem Marka Ubysza, odpowiedzialnego  za produkty oszczędnościowe w Banku Millennium,  samo oszczędzanie jest ważniejsze niż wyszukiwanie najlepszych ofert, różniących się często minimalnie - podsumowuje  "DGP".

W 2016 r.  w kredytach hipotecznych jeszcze wyższy wkład własny


Od nowego roku, aby kupić mieszkanie na kredyt, trzeba będzie posiadać jeszcze  większy wkład własny,  niż do tej pory  - informuje "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 29.11.2015 r. ) - a więc  nie 10, a 15 procent. "Oznacza to, że dostęp do kredytowania będzie trudniejszy" - twierdzi  gazeta. Z kolei Jacek Furga, prezes Centrum Analiz i Monitorowania Rynku Obrotu Nieruchomościami AMRON przy Związku Banków Polskich,  spodziewa się, że nowe rozwiązania przełożą się na to, co już widać. "Chodzi o rosnący udział inwestycji finansowanych za gotówkę, a nie kredytem hipotecznym" - zauważa w dzienniku.  W ocenie prezesa Furgi,  nowe rozwiązania nie przełożą się na ceny nieruchomości. Trzeba przy tym pamiętać także i  o rosnących kosztach transakcyjnych - przypomina "DGP".

Fundusze  TFI tracą  na upadłości spółek, których papiery mają w swoich portfelach
 
Niewypłacalne spółki w portfelach TFI znów dają o sobie znać - twierdzi "Parkiet" (Nr z 01.12.2015 r.). Według gazety, obligacje korporacyjne w ostatnich miesiącach ponownie "namieszały"  w funduszach inwestycyjnych. Jednak w odróżnieniu od 2012 r., kiedy to papiery spółek budowlanych zdołowały wyniki  aż kilkudziesięciu „bezpiecznych" produktów, teraz problem ma mniejszy zasięg - pisze dziennik.
"Parkiet" przywołuje przypadek  upadłego ostatnio  Spółdzielczego Banku Rzemiosła i Rolnictwa w Wołominie (SK Banku).  Obligacje tej instytucji znajdowały się w portfelach pięciu funduszy,  a  jeden z nich:  Copernicus Płynnościowym Plus miał  przekraczający 4 proc. udział  papierów SK Banku w swoich aktywach (stan na 30 czerwca 2015 r., czyli z ostatniego sprawozdania finansowego funduszu). Copernicus Capital TFI po upadłości SK Banku poinformował  o wyzerowaniu wartości papierów  tej instytucji w swoim  w portfelu,  co w rezultacie sprawiło, iż "fundusz – zaliczany do gotówkowych i pieniężnych, a więc najmniej ryzykownych – stracił 4,8 proc. jednego dnia"  - informuje gazeta .

KPF:  2015 r. "można uznać za cezurę dla uruchomienia rynku wierzytelności hipotecznych"

Według  cyklicznego raportu Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych (KPF),  "wielkość polskiego rynku wierzytelności", okres ostatnich  5 lat był  dla wierzycieli pierwotnych i wtórnych czasem  bardzo dynamicznego wzrostu sald wierzytelności w obrocie rynkowym - informuje w "Prnews.pl"(www.prnews.pl  z 02.2015 r.) Andrzej Roter, dyrektor generalny KPF.  Przyczyniły się do tego nadzorowane przez Komisję Nadzoru Finansowego (KBF) fundusze sekurytyzacyjne, których aktualny udział w strukturze wartościowej wierzytelności, obsługiwanych przez firmy windykacyjne przekroczył w II kw. br. 80 proc. - podaje szef KPF, podkreślając,  iż  instytucje polskiego rynku wierzytelności  zarządzały na koniec II kwartału 2015r.  wierzytelnościami o nominalnej wartości 61,6 mld zł, co oznacza  trzykrotny wzrost w stosunku do IV kw. 2010 r. Według portalu, "do rekordowego poziomu urosła również liczba wierzytelności zarządzanych przez członków KPF - 9,34 mln szt., co wg danych GUS, odpowiadałoby prawie 40 proc. populacji osób w wieku produkcyjnym i 70 proc. liczby gospodarstw domowych naszego kraju".
Nasila się ostatnio "zjawisko przejęć polskich firm przez zachodnie, najsilniejsze korporacje o zasięgu międzynarodowym. Obecne parametry rynku, w tym m.in. jakość procesów operacyjnych już spełniają ich wysokie oczekiwania. Jednocześnie, rośnie siła kapitałowa i apetyt na dalszy, intensywny rozwój biznesu polskich firm" - twierdzi prezes Roter w  "Prnews.pl",  podkreślając, "pozytywne efekty merytorycznej współpracy KPF i Krajowej Rady Komorniczej, zwiększającej skuteczność kooperacji firm windykacyjnych z całym środowiskiem komorniczym". Ponadto, raport KPF ujawnia "rosnącą skalę współpracy firm windykacyjnych z tworzonymi przez nie funduszami sekurytyzacyjnymi.
W opinii szefa Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych,  "rok 2015 można uznać za cezurę dla uruchomienia rynku wierzytelności hipotecznych (...) strumień takich wierzytelności nie tylko pojawił się w obrocie w ostatnich miesiącach, ale jego wartość rośnie. Zjawisko to może wreszcie nabrać dynamiki po długim okresie zbierania przez wierzycieli wtórnych doświadczeń na małych portfelach i uzyskania wystarczających kompetencji do profesjonalnej obsługi bankowych wierzytelności hipotecznych". Przy tym, rekordowe dane, ujawniane w raporcie KPF - twierdzi prezes KPF - " potwierdzają duże możliwości absorbcji nowych wierzytelności przez sektor wierzycieli wtórnych, a przez to - rosnące znaczenie tego partnera dla wielu sektorów gospodarki."

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT