Koszty wypłat z II filara powinny ponosić także prywatne zakłady emerytalne

Aleksandra Wiktorow, była prezes ZUS nie  chce obecnie oceniać rządowego pomysłu wypłaty emerytur z II filara. Wiktorow powiedziała w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” (Nr z 08.07.2008 r.), że trudno jest jej wydawać oceny  w sytuacji, gdy    rząd przyjął tylko projekt ustawy o emeryturach kapitałowych. „A trudno uchwalić to prawo bez ustawy o zakładach emerytalnych, która jest bardziej kontrowersyjna” . Wiktotow uważa, że ZUS  powinien dostać też więcej pieniędzy. Projekt przyjęty przez rząd przewiduje jedną opłatę dla ZUS, która wynosi nie więcej niż 0,1 proc. najniższej emerytury, za obsługę dożywotniej emerytury... Tymczasem  obecnie obsługa jednej emerytury to 239 zł rocznie, wliczając w to wydatki administracyjne ponoszone przez ZUS, także wynagrodzenia pracowników – twierdzi Aleksandra Wiktorow, była prezes ZUS. A  ZUS dostanie 61 gr od świadczenia, co nie pokryje nawet kosztów znaczków pocztowych. A ZUS w ramach  nowych obowiązków ma obsługiwać klientów, przyjmować wnioski o emeryturę, wysyłać informacje, obliczać wysokość świadczenia i do tego jeszcze wydawać decyzje emerytalne. Samo oprogramowanie to koszt około 28 mln zł. ZUS będzie musiał jeszcze np. archiwizować informacje, szkolić pracowników. Do tego dojdą bieżące koszty. Według Wiktorow, ZUS nie powinien pokrywać z bieżącej składki na ubezpieczenie,  płaconej co miesiąc przez pracodawców i pracowników,  wydatków na oprogramowanie i przygotowanie systemu, który służy prywatnym zakładom emerytalnym działającym dla zysku. W jej opinii również bieżącymi kosztami obsługi powinny być obciążone zakłady emerytalne. „Obsługa prywatnego filara to tylko zadanie zlecone ZUS, a za takie się płaci” – twierdzi Aleksandra Wiktorow.

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT