Kredyty hipoteczne pójdą w górę

Koniec tanich "hipotek" – zapowiada  "Rzeczpospolita"(Nr z 14.06.2016 r.).  Projekt nowej ustawy o kredycie hipotecznym zakłada bowiem, że banki udzielające takiego finansowania nie będą mogły jednocześnie sprzedawać kredytobiorcy innych usług poza bezpłatnym rachunkiem lub kontem oszczędnościowym - wyjaśnia gazeta, powołując się  na Jarosława  Sadowskiego, głównego  analityka  Expandera.
To oznacza  -  twierdzi Sadowski - iż "tego typu kredyty staną się dla banków mniej zyskowne, co zapewne zostanie uwzględnione w ich oprocentowaniu".  Przy tym,  "różnica w oprocentowaniu jest zdecydowanie wyższa w przypadku  kredytów konsumpcyjnych (np. pożyczek ratalnych). Ich oprocentowanie wyniosło w kwietniu średnio 8,19 proc. Różnica w porównaniu z oprocentowaniem lokat wynosi więc 6,62 proc.(...)  gdy trzy lata temu wynosiła 12,3 proc., czyli niemal dwa razy więcej niż obecnie. W tym roku wskaźnik jest niższy niż w przeszłości, gdyż obecnie banki większość kosztów kredytów naliczają w postaci prowizji, a nie odsetek" - podaje "Rz". Według J. Sadowskiego,  banki zarabiają między innymi na tym, że pożyczają nam pieniądze na wyższy procent, niż płacą swoim klientom na lokatach. W kwietniu różnica między lokatą a kredytem była najwyższa od prawie sześciu lat ". 
"Rz" pisze, powołując się  na   dane  NBP,  iż  w kwietniu br.  bardzo istotnie wzrosło oprocentowanie  nowo  udzielanych kredytów hipotecznych. Jeżeli w marcu br.  wynosiło  ono 4,41 proc., to  w kwietniu br. było już na poziomie  4,53 proc. "Tak znacząca zmiana nie może być przypadkowa". Dziennik podaje, iż  jednocześnie  po  raz  kolejny spadło oprocentowanie lokat. W  marcu br.  było ono "najniższe w historii", zaś  w kwietniu spadło jeszcze bardziej i wyniosło średnio 1,57 proc. - podkreśla gazeta.

Mniej spółek- córek giełdowych emitentów trafia na warszawską giełdę
 
Giełdowe firmy obecnie  niechętne są wprowadzaniu  swoich firm zależnych   na parkiet  Warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych (GPW) - informuje "Rzeczpospolita"(Nr z 14.06.2016 r.).   Zdaniem gazety, emitenci teraz  wolą finansować się tańszym długiem, niż  upubliczniać swoje   "spółki-córki", m.in. z powodu ich niskich  wycen. A jeszcze do niedawna  wprowadzanie swoich spółek zależnych na parkiet podstawowy  GPW czy na  NewConnect,  było  wśród emitentów popularne i kolejne firmy zapowiadały taki krok - przypomina "Rz". Gazeta  podaje, iż  obecnie  na warszawskiej giełdzie  jest co najmniej kilkanaście takich par.
Według "Rzeczpospolitej",  ostatnie tego typu transakcje przeprowadziły  InPost (w październiku  2015 r.) oraz Idea Bank i Private Equity Managers (w  kwietniu  2015 r.).

W ocenie  Kancelarii Prezydenta RP,  propozycje ZBP  ws. kredytów frankowych  rozczarowują


W opinii Kancelarii Prezydenta RP, propozycje banków ws. kredytów frankowych  rozczarowują,  są dalece niewystarczające oraz  nieadekwatne  do aktualnej sytuacji  -  twierdzi "Dziennik Gazeta Prawna"(Nr z 14.06.2016 r.), powołując się na przesłane do PAP  oświadczenie prezydenckiej kancelarii.  Jest to m.in.  odpowiedź na przedstawioną pod koniec maja br. nową propozycję Związku Banków Polskich, dotyczącą restrukturyzacji kredytów walutowych - podaje gazeta.
Kancelaria Prezydenta RP poinformowała, że nowe propozycje sektora zostały przeanalizowane przez KPRP oraz zespół ekspertów działających przy Kancelarii.
Albowiem "(…) wspomniana koncepcja nie gwarantuje - w naszej ocenie - realizacji podstawowych celów, które przyświecają Kancelarii w związku z pracami nad własnym projektem regulacji.  Chodzi tutaj przede wszystkim o zakres podmiotowy przyszłej ustawy.  W ocenie Kancelarii zakres ten powinien być znacznie szerszy niż zakłada propozycja ZBP". Według  prezydenckiej kancelarii, " kryterium dochodowe nie może być głównym wyznacznikiem możliwości wykorzystania narzędzi prawnych służących restrukturyzacji kredytów".  Kancelaria napisała, iż  przedstawioną propozycję "oceniamy jako dalece niewystarczającą i nieadekwatną do aktualnej sytuacji oraz procesu, jaki został przeprowadzony od czasu podjęcia prac nad projektem regulacji przez KPRP”,  tak aby propozycje zawarte w nowej koncepcji  ZBP ,  "Kancelaria Prezydenta RP mogła wykorzystać je bezpośrednio w przygotowywaniu ostatecznego projektu regulacji" - podaje "DGP".
Dziennik przypomina, iż  sektor bankowy zaproponował m.in  przewalutowanie kredytów, przy tym   część kosztów tej operacji chce wziąć na siebie. "Oferta skierowana miała być do kredytobiorców, którzy na  ratę wydają ponad 70 proc. miesięcznych dochodów.” - pisze gazeta.
ZBP oszacował , że koszt przewalutowania kredytów mieszkaniowych według tej propozycji wyniesie od 1,6 mld zł do 2,7 mld zł, przy założeniu, że wszystkie uprawnione osoby skorzystają z programu.

Trzy warianty rozwiązania sprawy kredytów frankowych w Kancelarii  Prezydenta RP

Kancelaria Prezydenta RP rozważa  trzy koncepcje rozwiązania problemu kredytów frankowych - informuje "Dziennik Gazeta Prawna" (Nr z 13.06.2016 r.). Na przykład,   według dr hab. Zbigniewa Krysiaka  z SGH,  jednego  z ekspertów prezydenckiego zespołu,  rozłożeniem w czasie kosztów restrukturyzacji kredytów walutowych mogłoby być danie bankom   pewnego kredytu podatkowego.  To "bilansowałoby ewentualną stratę banków wynikającą z redukcji wartości kredytów po ich restrukturyzacji" - podaje dziennik.  Jednak to nie znaczy, że cały ubytek pokryliby podatnicy – pisze gazeta.  W „pierwszym roku banki musiałyby odjąć od wyniku ok. 30 proc. wartości redukcji, reszta zostałby zapisana po zmianach ustawowych jako składnik aktywów podatkowych do rozliczenia w dłuższym czasie. I tak, banki otrzymałyby możliwość rozliczenia ubytku wartości kredytu przez odliczanie go od podatku CIT w ciągu mniej więcej 25 lat. Według Krysiaka,   "w  tym rozwiązaniu banki płacą nieco niższy CIT, za to na normalnych zasadach płacą podatek bankowy. Natomiast gdyby doszło do kumulacji kosztów redukcji zadłużenia dla sektora bankowego w jednym czy dwóch latach, wówczas banki zostaną zdestabilizowane, co oznacza kryzys w sektorze oraz gospodarce, a resort finansów nie będzie miał ani podatku bankowego, ani CIT" . Propozycja dr. Krysiaka redukuje przyszłe obciążenia budżetowe dwukrotnie - podkreśla "DGP". "Jeśli np. koszt restrukturyzacji wyniósłby 35 mld zł, to o tyle zmniejsza się wartość kredytów w portfelu banków i zgodnie z zasadami rachunkowości musi to być zbilansowane przychodami, które powstaną przez stworzenie aktywów podatkowych".  Krysiak proponuje, aby 30 proc. tej sumy, to jest 10,5 mld zł, odpisać od rocznego wyniku banków, co "przy możliwym wyniku na poziomie 12 mld zł oznacza to, że sektor nadal byłby na plusie" - zauważa dziennik.
Natomiast  resztę kosztów restrukturyzacji, czyli 24,5 mld zł, banki mogłyby zapisać w bilansie  w pozycji aktywa podatkowe  jako identyczną kwotę,  "co równoważyłoby potencjalną stratę.(...). Ta suma byłaby odliczana w ciągu np. 25 lat, po niepełnym 1 mld zł rocznie od należnego CIT, czyli budżetowe wpływy z CIT od banków spadłyby o jedną czwartą".
Z kolei  dr hab. Jarosław Mielcarek, kolejny członek zespołu prezydenckiego proponuje "powołanie spółki celowej, która pozwalałaby rozłożyć zobowiązania w czasie. Jej właścicielami byłyby banki, a celem spółki byłaby sekurytyzacja zobowiązań banków, czyli emisja papierów wartościowych w oparciu o wyodrębnione aktywa, np. kredyty hipoteczne" - pisze "DGP". Przy tym,  powołanie spółki miałoby być połączone z emisją obligacji. Natomiast frankowicze proponują  program „Tysiąc plus. Banki dla gospodarki”, według  którego " frankowicze płaciliby raty w obecnej wysokości, ale byłyby one podzielone na dwie części. Jedna – legalna – wyliczana byłaby według kursu franka w dniu wzięcia kredytu i trafiałaby do banku, reszta – nielegalna – byłaby przekazywana do funduszu kompensacyjnego, a następnie... zwracana kredytobiorcy".  W praktyce oznaczałoby  to - wyjaśnia gazeta -  że w portfelu banku nadal byłyby kredyty walutowe, ale kredytobiorcy spłacaliby je po kursie z dnia wzięcia kredytu. Przy czym całe ryzyko kursowe brałby na siebie bank.

Nowy szef NBP pełen optymizmu: "żeglujemy po spokojnych wodach"

Według prof. Adama  Glapińskiego, wybranego nowego prezesa Narodowego Banku Polskiego, nie ma potrzeby luzowania polityki pieniężnej w Polsce, ani na drodze obniżki stóp procentowych, ani niekonwencjonalnymi narzędziami. Prof. Adam Glapiński powiedział w   rozmowie z  "Rzeczpospolitą"(Nr z 12.06.2016 r.), iż "żeglujemy po spokojnych wodach". Glapiński przyznał w wywiadzie, że  nie widzi potrzeby dokonywania żadnych zmian, jeśli chodzi o to, "czym bank centralny zajmował się do tej pory". W jego ocenie, NBP wypływa właśnie na zupełnie nowe wody, podobnie zresztą jak inne europejskie banki centralne. "Obok polityki pieniężnej mandat NBP od listopada ubiegłego roku obejmuje prowadzenie działań na rzecz wyeliminowania lub ograniczania ryzyka systemowego, czyli dbanie o stabilność systemu finansowego. NBP  pełni  wiodącą  rolę w Komitecie Stabilności Finansowej w zakresie nadzoru makroostrożnościowego i ewentualnie ten obszar działalności banku mógłby zostać jeszcze wzmocniony. Jeśli chodzi o stopy procentowe to, w najbardziej prawdopodobnym scenariuszu, należy oczekiwać ich stabilizacji, a zatem w dyskusji publicznej zejdą one na dalszy plan" - podkreślił nowy  szef  NBP.  Zapytany o program "500+" stwierdził, iż  w Polsce drażnią go „zupełnie nieeuropejskie obszary patologicznej biedy”. "Program 500+ daje nadzieję na poprawę sytuacji rodzin wielodzietnych, najbiedniejszych (...) Nie wydaje mi się, aby przy obecnym tempie wzrostu PKB budżet miał jakieś nadzwyczajne problemy z powodu 500+ " -  stwierdził Glapiński. Jego zdaniem, "nie istnieją przesłanki ekonomiczne przemawiające za tym, żeby zajmować się problemem kredytów walutowych. Istnieją tylko przesłanki polityczne, państwowe".
Nowy prezes NBP uważa, iż  "mimo utrzymującej się deflacji, nie ma potrzeby obniżania stóp procentowych". Prof. Glapiński  zaznaczył w rozmowie z "Rz", iż jest zwolennikiem repolonizacji sektora bankowego, która dokonuje się "samoistnie".

Administracja strony: EPC System - Outsorcing IT